piątek, 3 kwietnia 2020

CHRZEST OGNIA - Andrzej Sapkowski [opinia]

Wydawnictwo: superNOWA
Cykl: Wiedźmin, tom: 5
Liczba stron: 381
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 6/6









Akcja kolejnego tomu wiedźminskiej sagi tym razem zaczyna się od lasu zamieszkałego przez Driaady, czyli Brokilonu. To tam trafił ranny Wiedźmin przeteleportowany przez Triss Merigold, żeby wylizać się z ran, których zaznał. Ale długo nie zagościł w królestwie Driaad, bo zaraz po wyleczeniu i zaciągnięciu przydatnych informacji od łuczniczki Milvy, wyrusza z Jaskrem, aby odnaleźć i uratować Ciri. Długa i ciekawa to będzie podróż, bowiem w międzyczasie dołączy do nich pięć krasnoludów, gnom zwiadowca, cyrulik intelektualista, gadająca papuga, niesamowita łuczniczka i czarny rycerz z koszmarów Ciri. Iście wybuchowa kompanija, którą wspólnie czeka moc przygód.

środa, 1 kwietnia 2020

Zdobycze marcowe

Zdobycze marcowe:
Herbert George Wells - Niewidzialny człowiek
Andrzej Sapkowski - Chrzest ognia
Barry Lopez - Arktyczne marzenia
Declan Power - Oblężenie Jadotville: Prawdziwa historia zapomnianej bitwy armii irlandzkiej
Juan Francisco Ferrándiz - Ziemia przeklęta

Marzec to pierwszy miesiąc każdego roku, który na ogół zawsze mi się podoba i uznaję, że własnie od tego momentu zaczyna się wszystko dziać dobrze. Przede wszystkim pod względem pogody atmosferycznej i pogody ducha. Pierwszy dzień wiosny, coraz cieplej, coraz milej, czyli im dalej, tym lepiej i bliżej najmilszego, czyli lata. Marzec w tym roku zaczął się dobrze, żeby potem zaczęło dziać się źle. Nie muszę chyba jasno pisać o co chodzi, bo doświadcza tego już cały świat. I nie chcę tego wątku rozwijać, chociaż niewątpliwie obecna sytuacja odbija się na mnie w bardzo niekorzystny sposób i liczę, że te wirusowe szaleństwo przeminie jak najszybciej. Siedzenie w domu ma ten plus, że można więcej czytać i przynajmniej w ten sposób mile spędzać czas, zapominając o tym, co na zewnątrz. W tym miesiącu przywędrowało do mnie kolejnych kilka książek, które widzicie powyżej, i bardzo się cieszę, że moja domowa biblioteka wzbogaciła się właśnie o nie.

wtorek, 31 marca 2020

ARKTYCZNE MARZENIA - Barry Lopez [opinia]

Tytuł oryginału: Arctic Dreams
Wydawnictwo: Marginesy
Tłumaczenie: Jarosław Mikos
Liczba stron: 526
Gatunek: Literatura faktu, podróżnicza, esej, biologia
Moja ocena: 6/6








Nic tak nie porusza na naszym świecie jak piękno natury, fauny i flory, które zewsząd nas otaczają. Jeśli mamy możliwość podróżowania i samemu doświadczania w pełni piękna natury naszej planety to jesteśmy bez wątpienia bogatymi i szczęśliwymi ludźmi. Dużo jest jednak miejsc bardzo odległych i ciężko dostępnych dla człowieka, nawet jeśli chciałby je odwiedzić, więc jeśli ktoś nie ma takiej możliwości to sięga po filmy i książki przyrodnicze i też może się zachwycać, chociaż wrażenia i emocje są już znacznie mniejsze. Jednym z takich miejsc jest Arktyka i biegun północny, na który może i decyduje się pojechać niewiele ludzi, bo ta lodowa kraina jest niezwykle wymagająca i surowa. Ale jednocześnie przy tym niesamowicie atrakcyjna, o czym może zapewnić jeden z autorów, po którego zdecydowałem się sięgnąć, żeby wzbogacić swoją wiedzę o tym miejscu.   

wtorek, 24 marca 2020

GEMINA. ILLUMINAE FOLDER_02 - Jay Kristoff, Amie Kaufman [opinia]

Cykl: Illuminae (tom: 2)
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Liczba stron: 635
Gatunek: Science fiction, space opera
Moja ocena: 4/6








Seria Illuminae to jeden z takich projektów, które dowodzą, że w literaturze nie wykorzystano wszystkich możliwości i wciąż jest miejsce na kolejne autorskie innowacje. Kristoff i Kaufman zdecydowali się na stworzenie książki, która w równej mierze będzie treścią, jak i formą. W efekcie doprowadziło to do powstania czegoś, co można nazwać powieścią graficzną, jako że oprócz właściwej osi fabularnej przedstawionej częściowo za pomocą tekstu, w książce pojawia się masa graficznej formy, która nie jako dodatek (jak mapki czy ilustracje dodawane w innych standardowych książkach), ale jako istotna część książki stanowi z samą treścią po prostu całą powieść. Wszelkiego typu notatki jak z wikipedii, maile, raporty, obrazki, dzienniki, opisy z nagrań kamer, wiadomości z komunikatora lub systemu pokładowego, protokoły i inne tego typu pozwalają na zapoznanie się z całą historią i jest to niewątpliwie dość oryginalnym pomysłem, który sprawdził się przy okazji części pierwszej. Gemina to drugi tom serii Illuminae. Czy ten pomysł sprawdził się ponownie?

piątek, 20 marca 2020

POCHŁANIACZ - Katarzyna Bonda [opinia]

Wydawnictwo: Muza SA
Cykl: Cztery żywioły Saszy Załuskiej, tom: 1
Liczba stron: 671
Gatunek: Kryminał
Moja ocena: 4+/6










Literatura sensacyjno-kryminalna to gatunek, który chyba liczy sobie najwięcej książek. Niby dużo jest fantastyki, historii czy przygodówek, ale thrillerów, sensacji i kryminałów jest chyba jednak najwięcej, bo praktycznie nie ma takiego miesiąca, kiedy nie pojawiłby się chociaż ze dwie takie książki. Może tylko niskobudżetowych romansideł i erotyków być nieco więcej, ale poza tym chyba żaden gatunek nie jest tak masowo produkowany przez autorów na całym świecie. Kiedyś czytałem tego sporo, ale doszedłem do momentu, że czułem już zbyt duże przesycenie i postanowiłem skierować swoją uwagę w większą różnorodność, żeby poszerzyć horyzonty, czerpać przyjemność z całej literatury i po prostu nie popaść w żaden kryzys czytelniczy, który zdarza się najczęściej właśnie, gdy czytamy ciągle ten sam gatunek, autora czy inne powtarzające się zbyt często elementy. Do thrillera i kryminału sięgam jednak co jakiś czas na ogół po autorów sprawdzonych lub bardzo dobrze ocenianych. Tym razem padło na polską powieść, z którą zamierzałem się zmierzyć oooo.... przynajmniej ze trzy i pół roku, kiedy osobiście spotkałem autorkę i zgarnąłem sobie od niej autograf, a nawet udało się cyknąć słitaśną fotencję (to ja nie wyszedłem śłitaśnie, tylko ona, ale kto by się tym przejmował, ważne, że moja gęba też jest na tym zdjęciu i jest dowód).

poniedziałek, 16 marca 2020

NIEWIDZIALNY CZŁOWIEK - Herbert George Wells [recenzja]

Tytuł oryginału: The Invisible Man
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Eugenia Żmijewska
Liczba stron: 197
Gatunek: Science fiction, horror
Moja ocena: 4+/6

"Tajemniczy, samotny i... niebezpieczny"

Herbert George Wells to jeden z największych guru science fiction starego pokolenia, klasyk nad klasyki i jeden z jego prekursorów. Nie trzeba go przedstawiać ani fanom gatunku, ani innym czytelnikom, bo z pewnością każdy zetknął się z tym nazwiskiem przynajmniej raz. Wojna światów, Wehikuł czasu – to głośne tytuły książek i filmów, i nie sposób się nie natknąć, nawet jeśliby się chciało omijać szerokim łukiem. Ostatnimi czasy pojawił się wśród wydawców trend na ponowne wydawanie książek fantastyki autorów, których zaliczamy do klasyków. Zarówno tych, które już się u nas kiedyś pojawiły (częściej), jak i tych, które pojawić mają się po raz pierwszy na polskich półkach (to już rzadziej) - co mnie osobiście bardzo cieszy, bo do tej pory robiły to na ogół wydawnictwa Vesper, Solaris C&T.  Tym razem padło na mniej znaną u nas, chociaż już wcześniej wydaną, książkę Niewidzialny człowiek tegoż autora.

piątek, 13 marca 2020

DANSE MACABRE - Stephen King [recenzja]

Tytuł oryginału: Danse macabre
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Paulina Braiter, Paweł Ziemkiewicz
Liczba stron: 543
Gatunek: Literatura faktu, esej, horror
Moja ocena: 3+/6








Kolejna pozycja Kinga za mną i finish (tj. moment przeczytania wszystkich książek mistrza) już tuż tuż. Tym razem padło nie na powieść, a literaturę faktu, w której autor w formie eseju pisze o horrorze. Jak na tak wielkiego i popularnego pisarza horroru raczej wcale nie może dziwić zdecydowanie się na napisanie takiej książki, ale na jej pomysł nie wpadł sam King. Wyniknął on podczas jednej rozmowy telefonicznej z Billem Thompsonem (pierwszym wydawcą i bliskim przyjacielem Stephena),który zapytał go po prostu czemu nie napisze książki o całym zjawisku horroru z jego punktu widzenia. I tak autor zabrał się za pisanie. Jak sam stwierdził, pisząc ją przeżywał dwa przeciwstawne stany: z jednej strony była to mordęga przez mozolne przeszukiwanie informacji, dat, pełnych nazwisk itp., żeby niczego nie pomylić, zaś z drugiej prawdziwa przyjemność, bo w końcu pisał o ulubionym gatunku, który darzy największą miłością i ma dużo do opowiedzenia na ten temat – co zresztą widać po obszerności książki, która liczy sobie ponad 500 stron (przykładowo „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika”, czyli inne non fiction autor o nauce pisania, liczy sobie zaledwie 250 stron).

środa, 4 marca 2020

PIECHOTĄ DO ŹRÓDEŁ ORINOKO - Wojciech Cejrowski [recenzja]

Wydawnictwo: Wyd. Bernardinum
Liczba stron: 403
Gatunek: Podróżnicza, reportaż
Moja ocena: 5+/6










Uwielbiam ludzi, którzy mają lekką wymowę, wypowiadają się mądrze (ale bez wywyższania) na tematy ważne i błahe ze specyficznym, często sarkastycznym, ironicznym i czarnym lub zwariowanym humorem. Słucham w tv i czytam książki takich osób z przyjemnością. Zwłaszcza, gdy tyczy się to jakichś przygód i historii, o których opowiadają. 

niedziela, 1 marca 2020

Zdobycze lutowe

Zdobycze lutowe:
David Attenborough - Przygody młodego przyrodnika
Andrzej Sapkowski - Czas pogardy
Philip K. Dick - Możemy cię zbudować
Joe Haldeman - Wieczna wojna


No i tak, moim mili, luty za nami, mamy marzec, więc na naszej polskiej ziemi zaczyna się dziać coraz lepiej i milej, bo w końcu wiosna nadchodzi coraz widoczniej i szybciej. Niezmiernie cieszą mnie najbardziej coraz dłuższe dni i coraz częściej bezchmurne niebo z widocznym słonkiem. Jeszcze chwila i będzie dobrze, a potem już tylko lepiej. W lutym znowu wpadło kilka pozycji i wszystkie, poza Przygodami młodego podróżnika, to była fantastyka. Ale czy kogoś to może zdziwić? W końcu jestem zagorzałym czytelnikiem fantastyki, a tu nowy Dick, nowa pozycja serii Wehikuły, która bardzo przypadła mi do gustu, no i ciągła fascynacja naszym polskim klasykiem fantasy, które zacząłem dopiero niedawno czytać (nie licząc opowiadań, które poznałem kilka miesięcy wcześniej, więc po prostu mówię teraz o powieściach), więc wszystko to, co tygrysy fantastyki lubią najbardziej. I tak mi fajnie się złożyło, że przeczytałem je wszystkie, więc jeśli chcielibyście sobie zerknąć, co na ich temat napisałem to możecie się kliknąć w któryś z odnośników poniżej. 

sobota, 29 lutego 2020

WIECZNA WOJNA - Joe Haldeman [recenzja]

Tytuł oryginału: The Forever War
Cykl: Wieczna wojna, tom: 1
Seria: Wehikuł czasu
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Liczba stron: 331
Gatunek: Science fiction, military science fiction
Moja ocena: 5/6

"Przeżyć wojnę i przetrwać w odmienionym świecie"


Wojna to temat rzeka od zawsze przewijający się w nieskończonej liczbie książek, filmów, tekstach muzycznych, malarstwie, ogólnie sztuce można powiedzieć. Siedzi w nas głęboko, nawet jeśli nie braliśmy w niej bezpośrednio udziału i nigdy nie będziemy. Zawsze potęguje emocje, zmusza do przemyśleń, zapoczątkowuje różne zjawiska. Największą w dziejach ludzkości była II wojna światowa, w której brało udział wiele krajów z całego świata, chociaż odbiła się najbardziej na krajach europejskich. Tak jak w Europejczykach głęboko zakotwiczona jest II wojna, tak w głowach i sercach Amerykanów jest z wojną w Wietnamie, którą wielu uważa za zupełnie niepotrzebną i że można jej było uniknąć. Wielu autorów literackich, którzy ją przeżyli, postanowiło w oparciu o swoje doświadczenie w różny sposób ukazać co wywołała, co zmieniła czy jak zapisała się na kartach historii ludzkości. Jednym z takich autorów jest Joe Haldeman, weteran wojny wietnamskiej, który ukazuje jej oblicze i oblicze wojny w ogóle w swojej książce Wieczna wojna.

środa, 26 lutego 2020

MOŻEMY CIĘ ZBUDOWAĆ - Philip K. Dick [recenzja]

Tytuł oryginału: We Can Build You
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Tomasz Hornowski
Liczba stron: 332
Gatunek: Science fiction
Moja ocena: 4+/6

"Rozpad człowieka, rozkwit androida"

Kiedy wydawnictwo Rebis zapowiedziało utworzenie serii "Dzieła wybrane Philipa K. Dicka", wielu z fanów autora wpadło w euforię, bo w końcu ktoś zabrał się na porządnie za wydawanie jego dzieł. W twardym wydaniu, z pięknymi szkicami uznanego artysty, na dobrym papierze. Ale chyba nikt z nich nie przypuszczałby, że seria aż tak bardzo się rozwinie i będzie można wszystkimi książkami zapełnić już dzisiaj oddzielnie wyznaczoną półkę. A nic nie wskazuje na to, żeby wydawnictwo miało ten ruch wydawniczy przerwać. I chociaż teraz to już raczej nie nazwałbym tego dzieła wybrane, a bardziej zebrane, to jednak wciąż cieszy każda kolejna pojawiająca się pozycja tego rewelacyjnego pisarza, którą wyczekuję i zawsze przyjmuję z otwartymi ramionami.

niedziela, 23 lutego 2020

CZAS POGARDY - Andrzej Sapkowski [recenzja]

Wydawnictwo: superNOWA
Cykl: Wiedźmin, tom: 4
Liczba stron: 367
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 6/6









Wiedźmin Geralt chce zdobyć informacje o tajemniczym Rience'ie, który chce go zabić i dopaść księżniczkę Ciri. W tym celu spotyka się w mieście Dorian z Codringherem, prywatnym detektywem i specjalistą od wszelkiej czarnej roboty, który ma dowiedzieć się kim jest Rience, czego chce i gdzie może go spotkać. W innym miejscu czarodziejka Yennefer razem z Ciri udają się na wyspę Thanned. Yennefer zamierza oddać Ciri do Szkoły Czarodziejek – Aretuzy, gdzie będzie bezpieczna i nauczy się nowych i przydatnych umiejętności, które rozwiną jej talent magiczny. W tym samym czasie w Aretuzie ma się odbyć wielki zjazd czarodziejów i podjęte ważne decyzje dotyczące losów świata. Ma się tam też pojawić sam Geralt. Ale po uroczystym bankiecie dochodzi do nieoczekiwanej zdrady przez magów i walki, w której Geralt zostaje ciężko ranny, a Ciri musi uciekać. Wróg ciągle chcę ją dopaść za wszelką cenę, a wielka wojna z siłami Nilfgaardu wisi w powietrzu. 

poniedziałek, 17 lutego 2020

PRZYGODY MŁODEGO PODRÓŻNIKA - David Attenborough [recenzja]

Tytuł oryginału: Adventures of a Young Naturalist: The Zoo Quest Expeditions
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Adam Tuz
Liczba stron: 416
Gatunek: Podróżnicza, biografia, reportaż
Moja ocena: 5/6








Mam w tym roku duże parcie na książki przyrodnicze (tak podróżnicze, jak i popularnonaukowe czy też opisujące obserwacje i badania w jakichś konkretnych ośrodkach, rezerwatach itp. - jak przykładowo u Wohllebena), które przeważnie bardzo mnie emocjonują i zachwycają, więc postanowiłem, że zacznę więcej ich czytać, wplatając gdzieś pomiędzy kolejne pozycje fantastyki, których czytam najwięcej. Niedawno czytałem o ptakach w takiej formie bardziej popularnonaukowej, a teraz przyszła pora na podróż i to z jednym z najsłynniejszych podróżników na świecie. 

środa, 12 lutego 2020

JEST LEGENDĄ: ANTOLOGIA W HOŁDZIE RICHARDOWI MATHESONOWI - Stephen King, Joe Hill, F. Paul Wilson, Nancy A. Collins i inni [recenzja]

Tytuł oryginału: He Is Legend: An Anthology Celebrating Richard Matheson
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik, Bartosz Czartoryski
Liczba stron: 368
Gatunek: Horror, science fiction, thriller
Moja ocena: 3+/6








Antologie to książki składające się z kilku lub kilkunastu opowiadań różnych autorów i nigdy nie lubiłem ich czytać. I to właśnie z tego powodu, że tyle opowiadań różnych autorów, a tym samym różnych stylów, których nie sposób poznać przez jeden tylko tekst. A że teksty te są często krótkie to ciężko to ocenić. A jeszcze ciężej ocenić autora. No bo przecież może mi się dobitnie nie spodobać opowiadanie i odrzucić od danego pisarza, a może akurat inne jego dzieła by mi się spodobały, co jest krzywdzące. Albo odwrotnie, jeden tekst w antologii będzie najlepszym w dorobku autora i sięgnę po coś więcej, a reszta twórczości okaże się być kompletnym gniotem. Faktem jest, że antologie mają za zadanie często promować mało znanych albo dotychczas zupełnie nieznanych autorów poprzez umieszczenie ich w zbiorze z tymi bardziej znanymi i lubianymi, żeby ich przy okazji też poznać i nieco wypromować. Ale dotychczas nie docierały do mnie takie książki i już raczej nie będą, dlatego bardzo, bardzo rzadko po nie sięgam, a i to przeważnie z uwagi na ulubionego autora, czyli najczęściej Stephena Kinga.

sobota, 8 lutego 2020

JESTEM LEGENDĄ. PIEKIELNY DOM. CZŁOWIEK, KTÓRY NIEPRAWDOPODOBNIE SIĘ ZMNIEJSZAŁ - Richard Matheson [recenzja]

Tytuł oryginału: I am Legend. Hell House. The Shrinking Man
Seria: Artefakty
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Paulina Braiter, Paweł Waliś
Liczba stron: 740
Gatunek: Science fiction, thriller, horror, klasyka grozy
Moja ocena: 5+/6

"Był, jest i będzie na zawsze legendą"

Richard Matheson to kolejny z amerykańskich pisarzy fantastyki, którego bezsprzecznie zalicza się do klasyków tego gatunku. Przede wszystkim jednak przez wielu uważany jest za mistrza horroru, na którym wyrosło wiele inspirujących się jego utworami pokoleń świetnych pisarzy. Wystarczy wymienić chociażby Stephena Kinga, Neila Gaimana, Petera Strauba czy Joe Hilla, żeby przekonać się, iż nie są to słowa nad wyrost, a Matheson bez wątpienia wypada tutaj jako guru fantastyki wielokrotnie uhonorowany prestiżowymi nagrodami. Znany był głównie z powieści i opowiadań grozy, ale często pisał też scenariusze, które do swoich produkcji wykorzystywali Vincent Vard, J.J. Abrams czy Steven Spielberg. W naszym kraju autor to bardzo niedoceniany i mało znany, bo pojawiło się raptem kilka jego utworów plus jedna antologia poświęcona jego twórczości. Ale to już wszystko kilka ładnych parę lat temu. Jednakże wydawnictwo Mag wpadło na idealny pomysł tworząc omnibusa złożonego z najsłynniejszych powieści i opowiadań, i wydając go pod szyldem Artefaktów, bo jest wielka szansa, że tym razem znacznie więcej czytelników sięgnie po tę książkę i pozna tego świetnego pisarza.

poniedziałek, 3 lutego 2020

Zdobycze styczniowe

Zdobycze styczniowe:
J. R. R. Tolkien, Christopher Tolkien - Dzieci Hurina
Andrzej Sapkowski - Krew elfów
Richard Matheson - Jestem legendą. Piekielny dom. Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał
Gene Wolf - Cień i pazur


czwartek, 30 stycznia 2020

CIEŃ I PAZUR - Gene Wolfe [recenzja]

Tytuł oryginału: The Shadow of the Torturer; The Claw of the Conciliator
Cykl: Księga Nowego Słońca, tom: 1 i 2
Seria: Artefakty
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
Liczba stron: 580
Gatunek: Science fiction, fantasy
Moja ocena: 3/6

"Kat i jego przygody"

Gene Wolfe jest jednym z najpopularniejszych pisarzy science fiction i fantasy starszego pokolenia, którego bardzo dobrze znają przede wszystkim starsi czytelnicy, uznający go za mistrza obu tych gatunków. Dziś jest już nieco zapomniany i rzadziej czytany w Polsce, ale ciągle zdarzają się wznowienia jego książek przez wydawnictwa przede wszystkim szanujące dokonania starszego pokolenia autorów fantastyki. Jakiś czas temu wydawnictwo Mag wydało jedną z jego książek w popularnej serii Uczta Wyobraźni. Zaś kilka tygodni temu te samo wydawnictwo postanowiło wcielić go w poczet chyba aktualnie najlepszej klasycznej serii powieści fantastyki, czyli Artefaktów, przypominając tym samym ponownie o Wolfie i jego najpopularniejszym cyklu o księgach słońca (Księga Nowego, Długiego i Krótkiego Słońca). 

poniedziałek, 20 stycznia 2020

KREW ELFÓW - Andrzej Sapkowski [recenzja]

Wydawnictwo: superNOWA
Cykl: Wiedźmin, tom: 3
Liczba stron: 339
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 5+/6









Wiele osób czekało na ten moment. Po narzekaniach na polską ekranizację przyszedł w końcu czas na porządną zagraniczną adaptację Netflixa, która pojawiła się w idealnym momencie, bo w okresie świątecznym ubiegłego roku, więc wiele osób miało czas, żeby ją sprawdzić i ocenić w tym samym momencie. Od początku było wiele spekulacji na temat aktorów mających odgrywać rolę głównych postaci, na efekty, na to jak będzie poprowadzona fabuła, bo wiadomo było, że pierwszy sezon opierać się będzie na opowiadaniach, które są spójne, ale fabuła nie jest jednolita, tylko -  jakby to powiedzieć - nieco szarpana, bo rozgrywa się w różnych czasach. To samo zresztą widać po serialu, gdzie jest pewien chaos czasowy, który ciężko jest ogarnąć zwłaszcza osobom nieczytającym wcześniej książek. Ale ogólnie moim zdaniem wyszło dobrze, a momentami nawet bardzo dobrze i to myślę, że wiele za sprawą polskiej ręki czuwającej na projektem, czyli Tomka Bagińskiego. Będąc na fali popularności serialowego Wiedźmina, zdecydowałem się w końcu po dwóch latach sięgnąć po kolejny, trzeci tom, który już nie jest zbiorem opowiadań, a powieścią. I serial tak ma właśnie wyglądać, opowiadania to sezon 1, a każda kolejna powieść to kolejny sezon. Zawsze obawiam się sięgając po obie formy jednego autora, bo mało który potrafi pisać rewelacyjnie zarówno jedne, jak i drugie. A że opowiadania podobały mi się szalenie, toteż obawa o poziom Krwi elfów była tym większa. Ale okazało się, że niepotrzebnie!

czwartek, 16 stycznia 2020

MIECZ KRÓLÓW - Bernard Cornwell [recenzja]

Tytuł oryginału: Sword of Kings
Cykl: Wojny Wikingów, tom: 12
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Liczba stron: 473
Gatunek: Powieść historyczna, powieść przygodowa
Moja ocena: 6/6







Gdy znikają dwie łodzie rybackie, które należą do Bebbanburga, a morze wyrzuca na brzeg wyraźnie torturowane ciało jednego z członków załogi, Uhtred postanawia sprawdzić, kto za tym stoi. Wyrusza statkiem wraz z Finanem i innymi swoimi wojownikami. Na morzu napotyka trzy wrogie statki. Dwa z nich udaje mu się zniszczyć, ale jeden zdążył umknąć. Przesłuchując jednego z pojmanych członków załogi, zaskoczony Uhtred dowiaduje się, że to były statki należące do Aethelhelma, który chce go zniszczyć. Wkrótce okazuje się, że król Edward jest na skraju śmierci, ale nie wyznaczył jednego ze swoich potomków na króla, lecz dwóch. Aethelstana, który ma po jego śmierci zostać królem Mercji. I Aelfwearda, który ze swoim ojcem Aethelhelmem mają władać Wessexem i Wschodnią Anglią. Jednak żaden z nich nie może się pogodzić z taką decyzją umierającego króla, bo każdy chce zostać królem całego Englalandu. Szykuje się wojna Sasów z Sasami, wojna między Aethelstanem a Aelfweardem i Aethelhelmem. Wojna, w którą Uhtred po raz kolejny zostaje wplątany...

niedziela, 12 stycznia 2020

NOS4A2 - Joe Hill [recenzja]

Tytuł oryginału: NOS4A2
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Maria Frąc
Liczba stron: 752
Gatunek: Horror
Moja ocena: 3+/6








Kiedy syn ulubionego pisarza robi z oddaniem i skrupulatnością to co robi jego ojciec to w większości przypadków wychodzi mu to tak samo dobrze. Stephen King to dla mnie niedościgniony mistrz, którego uwielbiam od pierwszej książki i chociaż po drodze znalazło się kilka pozycji, które nie przypadły mi do gustu, wciąż go uwielbiam i uwielbiać będę zawsze. Niestety życie nie trwa wiecznie, a Stephen nie młodnieje, więc w końcu przyjdzie czas, kiedy go zabraknie. Kto może wypełnić tę lukę, jeśli nie rodzina? W końcu ma dwóch synów i córkę - wszyscy piszący, a na dodatek żona Tabitha też ma na swoim koncie książkę. Jednak to Joe Hill najbardziej oddaje się temu rzemiosłu i zdecydowanie najlepiej mu to wychodzi, bo bardzo przypomina stylem swojego ojca, o czym się mogłem przekonać już w kilku jego książkach. Wystarczająco dobrze pisze, żebym podobnie jak ze Stephenem powziął postanowienie, że z pewnością przeczytam wszystkie jego książki, co konsekwentnie robię, bo zwyczajnie bardzo dobrze mi się je czyta. Ale i on ma swoje lepsze i gorsze momenty. Tym razem dla mnie wyszło niestety gorzej.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Zakończenie 2019 roku

Rok 2019 był pod wieloma względami bardzo dobry. Zwłaszcza w kwestiach prywatnych, na których mi najbardziej zależało od wielu miesięcy. Ale pod względem czytelniczym też było świetnie i nie sposób mi narzekać, bo ciągle czytam, bloguję, coś tam piszę na fejsie i mam z wami kontakt. Jako że utarło się w blogosferze coroczne podsumowanie minionych dwunastu miesięcy to dzisiaj z mojej strony taki właśnie krótki podsumowujący post. I jak zwykle w moim przypadku opierać się będzie na statystykach, które najbardziej lubię i które najlepiej ukazują, co się działo na przestrzeni pewnego okresu. 


sobota, 4 stycznia 2020

WOJNA WILKA - Bernard Cornwell [recenzja]

Tytuł oryginału: War of the Wolf
Cykl: Wojny Wikingów, tom: 11
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Jakub Jedliński
Liczba stron: 484
Gatunek: Powieść historyczna, powieść przygodowa
Moja ocena: 5/6







Uhtred w końcu odzyskał swój ukochany Bebbanburg, o którym marzył od czasu, kiedy wikingowie pojawili się na ziemiach Królestwa Brytyjskiego i wymordowali całą jego rodzinę, zagarniając ziemie dla siebie. Ale niedługo cieszy się spokojem i zdobytą twierdzą, bo wrogowie nie dają za wygraną. Starzy wrogowie pochodzą z Wessexu, gdzie toczy się ciągle dynastyczna walka o to, kto będzie następnym królem. Nowym wrogiem zaś jest Sköll, duński brutalny wojownik, którego ambicją jest zostać królem Northumbrii i przewodzi armii wilko-wojowników - ludzi walczących pod wpływem przerażającego szału w przekonaniu, że są niezwyciężonymi wilkami. Uhtred musi odpierać ataki jednych i jednocześnie próbować zniszczyć drugich. I znów nie zazna spokoju, bo jego przeklętym przeznaczeniem jest Anglia i ciągła walka.

czwartek, 2 stycznia 2020

RZECZ O PTAKACH - Noah Strycker [recenzja]

Tytuł oryginału: The things with feathers
Wydawnictwo: Muza
Tłumaczenie: Michał Radziszewski
Liczba stron: 322
Gatunek: Biologia, zoologia, ornitologia, esej
Moja ocena: 5/6








Czy wyobrażacie sobie świat bez ptaków? Bez tych pięknych różnokolorowych i różnych rozmiarem zwierzątek oraz ich cudownych śpiewów? Ja sobie nie wyobrażam. Dla mnie to oznaka wolności, piękna i cudowności tego świata. Nie znam się na nich. Nie nazwę wielu gatunków, które widzę. Nie obserwuję z lornetką. Ale w niczym mi żadna z tych kwestii nie przeszkadza, żeby je uwielbiać i podziwiać, kiedy tylko się z nimi zetknę. Nieraz będąc w kuchni, kiedy przygotowuję sobie coś do szamania, mogę zaobserwować jak za oknem mojego mieszkania, na zamkniętym tylko dla lokatorów niewielkim podwórku, pojawia się około godziny 9-10 niewielka (licząca gdzieś 6-10 sztuk) grupa wróbli, która sobie skacze po drzewach, trawniku czy murze. Odchodzę od aktualnej czynności i przez kilka minut obserwuje. Świat się zatrzymuje i są tylko one. Małe, radosne i radujące serducho. Każdorazowo w letnich porach, kiedy pojawiam się na działce, żeby wypocząć, biorę książkę do ręki i wsłuchuję się, kiedy gdzieś w tle słychać ptaki. Te dwie czynności odprężają mnie maksymalnie. Moja mama też je uwielbia, więc kiedy trafiłem pewnego dnia na lubimyczytać na Rzecz o ptakach to wiedziałem, że przy najbliższej świątecznej czy urodzinowej okazji na pewno jej to kupię. I wiedziałem, że potem sam też po nią sięgnę.