środa, 25 listopada 2020

PODRÓŻE NA DRUGI KRANIEC ŚWIATA. DALSZE PRZYGODY MŁODEGO PRZYRODNIKA - David Attenborough [recenzja]

 Tytuł oryginału: Journeys to the Other Side of the World: Further Adventures of a Young David Attenborough
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Adam Tuz
Liczba stron: 424
Gatunek: Podróżnicza, przyrodnicza, biografia, reportaż
Moja ocena: 5/6

"Przygód młodego Attenborough ciąg dalszy"

David Attenborough to jeden z najbardziej zasłużonych przyrodników i popularyzatorów wiedzy przyrodniczej na całym świecie. Siódma dekada kariery telewizyjnej, która zaskutkowała mnóstwem seriali i programów dokumentalnych z jego udziałem, mówi sama za siebie. To twarz bardzo dobrze znana i kojarzona nawet jeśli nie zna się jego nazwiska. A znać warto, bo jeśli istnieją ludzie na naszej ziemi godni naśladowania oraz wszelkich inspiracji i uwagi to on jest bez wątpienia w czołówce światowej. 

środa, 18 listopada 2020

FILARY ZIEMI - Ken Follet [recenzja]

Tytuł oryginału: The Pillars of the Earth
Cykl: Filary Ziemi (tom: 1)
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Grzegorz Sitek
Liczba stron: 831
Gatunek: Powieść historyczna, powieść przygodowa
Moja ocena: 5+/6





Filary Ziemi to najsłynniejsza powieść Kena Folleta, od której właściwie zaczęło się wiele lat temu moje zainteresowanie tym autorem. Zbyt długo czekała na przeczytanie, ale po świetnej "Niech stanie się światłość", którą przeczytałem najpierw, kilkanaście dni temu, wiedziałem, że to będzie uczta, i tak też było. Uczta, która w moim przypadku (co niezwykle rzadko się zdarza, bo raczej szybko pochłaniam takie rarytasy) trwała ponad trzy tygodnie, ale to tylko na plus, bo mogłem się delektować dłużej tą świetną książką.

piątek, 23 października 2020

NAJLEPSZE OPOWIADANIA - R. A. Lafferty [opinia]

Tytuł oryginału: The best of  R . A. Lafferty
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz
Liczba stron: 370
Gatunek: Science fiction, fantasy, horror
Moja ocena: 5/6








Rzadko kiedy zdarza się, żeby to książka i jej autor brali nade mną górę, całkowicie mnie kontrolując i rżnąc mój mózg jak tanią prostytutkę bez słowa protestu. Rzadko mam do czynienia z takim autorem fantastyki, którego książki są tak intelektualnie rozwinięte i głębokie, a jednocześnie ciekawe, niezwykle barwne i bardzo przyjemne w odbiorze. Wydawnictwo Mag już kilka razy wyciągnęło na wierzch (czytaj na polski rynek) autora niemal zupełnie mi nieznanego, którego pewnie bym nie poznał nigdy i wiele bym stracił. I tak na pewno byłoby z autorem najnowszej pozycji serii Artefakty, R. A. Laffertym, który bez wątpienia stanowi jedną z perełek tej serii.  

sobota, 17 października 2020

MIGAWKA - Brandon Sanderson [opinia]

Tytuł oryginału: Snapshot
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Liczba stron: 84
Gatunek: Science fiction, kryminał
Moja ocena: 3+/6 








Dla każdego fana jakiejkolwiek literatury taki autor jak Sanderon, który wydaje co rok coś nowego i w międzyczasie tworzy trzy inne projekty (książki, komiksy itp.), na które za długo czekać nie będzie trzeba, to skarb. Dodatkowo, jeśli autor ten ma jeszcze ten szczególny dar gawędziarstwa pozwalający mu tworzyć solidne tomiszcza, to już w ogóle super, bo nie tylko taki czytelnik dostaje co roku nową książkę swojego ulubionego pisarza, ale też będzie ją mógł poczytać dłużej z uwagi na gabaryt. Sanderson w ostatnim czasie jednak coraz częściej decyduje się na krótsze formy, w których wypada raz lepiej (Rytmatysta), raz gorzej (Legion). Jak było tym razem z Migawką? Niestety to drugie.

czwartek, 15 października 2020

NIECH STANIE SIĘ ŚWIATŁOŚĆ - Ken Follet [recenzja]

Tytuł oryginału: The Evening and the Motning
Cykl: Filary Ziemi (tom: 0.5)
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Liczba stron: 767
Gatunek: Powieść historyczna, powieść przygodowa
Moja ocena: 5+/6

"Początki Kingsbridge"

Niech stanie się światłość to najnowsza powieść znanego na całym świecie brytyjskiego pisarza thrillerów, powieści szpiegowskich i historycznych - Kena Folleta. Autora, któremu największą popularność przyniosła seria "Filary Ziemi" o miasteczku Kingsbrigde, które jest tłem opisywanych przez pisarza historycznych wydarzeń, dziejących się na przestrzeni kilku wieków.

Wydawać by się mogło, że Follet nie potrafi rozstać się z tym miasteczkiem, bo już trzykrotnie pisał książki o tym miejscu. I nie inaczej jest w tej jego najnowszej powieści, w której przedstawia nam ponownie historię z udziałem miasteczka, lecz tym razem poprzedzającą wydarzenia opisane w "Filarach Ziemi", kiedy to Kingsbridge miało dopiero się narodzić. 

sobota, 3 października 2020

Zdobycze wrześniowe

Zdobycze:
Kate Wilhelm - Gdzie dawniej śpiewał ptak
Ken Follet - Filary ziemi i Niech stanie się światłość
Joe Hill - Gaz do dechy
Brandon Sanderson  - Migawka 
R. A. Lafferty - Najlepsze opowiadania


No i lato już za nami. Trzeba się znowu przestawić i oswoić z myślą, że coraz mniej będzie słońca, a coraz więcej deszczu, chmur i szybko mijających dni, bo te kurczą nam się aż d grudnia na rzecz nocy. Ale wrzesień był bardzo ładny i nie można było narzekać, bo wiele było dni, aby jeszcze wyjść w plener z książką i nie zmarznąć przy tym. Udało mi się wiele poczytać i zgarnąć sporo nowych dobrych książek do swojej kolekcji, gdzie już nie mam miejsca od kilku tygodni (a dopiero co pamiętam posta jak się chwaliłem nowym regałem....). Nie mniej jednak Hill, Follet, Sanderson i Artefakty zawsze znajdą u mnie miejsce w domu, nawet jakby miały leżeć na podłodze. :D

piątek, 2 października 2020

PUDEŁKO Z GUZIKAMI GWENDY - Stephen King, Richard Chizmar [opinia]

Tytuł oryginału: Gwendy’s Button Box
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Danuta Górska
Liczba stron: 175
Gatunek: Fantasy, horror
Moja ocena: 4+/6








Stephen King chyba lubi pisać w duetach. Zdarzało mu się w przeszłości z przyjacielem Peterem Straubem (Talizman, Czarny dom). Przytrafiło wspólne krótkie opowiadanie ze Stewartem O'nanem, wydane u tylko w formie e-booka (Twarz w tłumie). Pisał też z własną rodziną; z pierwszym synem, Joe Hillem, opowiadania "Gaz do dechy" i "W Wysokiej trawie", zaś z drugim, Owenem Kingiem, napisał powieść "Śpiące królewny". Ostatnim razem przyszła kolej na wspólne dłuższe opowiadanie razem z Richardem Chizmarem, które na szczęście wydawnictwo Albatros zdecydowało się wydać w formie papierowej, i to nawet w kilku wersjach (np. piękne wydanie w twardej oprawie z obwolutą i ilustracjami, a do tego zamieszczone w osobnym czarnym futerale).

poniedziałek, 28 września 2020

PIKNIK NA SKRAJU DROGI - Arkadij Strugacki, Borys Strugacki [opinia]

Tytuł oryginału: Piknik na Oboczinie
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Tłumaczenie: Irena Lewandowska
Liczba stron: 172
Gatunek: Science fiction
Moja ocena: 5/6








Bracia Strugaccy to jedni z najpopularniejszych pisarzy fantastyki, tworzący dość specyficzne, klimatyczne i bardzo ciekawe książki. Kiedyś, dawno temu, czytałem ich "Ślimaka na zboczu", którego chyba wtedy jeszcze nie zrozumiałem w pełni, ale właśnie przez ten klimat i jakąś taką dziwaczną odmienność czytało mi się ją bardzo dobrze. Piknik na skraju drogi, na którym wyrosła popularne seria S.T.A.L.K.E.R., miał być tą następną, po którą sięgnę. Jedna z najpopularniejszych, najlepiej ocenianych i najczęściej czytanych książek rosyjskich braci w końcu doczekała się mojej uwagi. 

piątek, 25 września 2020

GAZ DO DECHY - Joe Hill [recenzja]

Tytuł oryginału: Full Throttle: Stories
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Izabela Matuszewska, Danuta Górska, Krzysztof Sokołowski
Liczba stron: 511
Gatunek: Horror, thriller, science fiction, fantasy
Moja ocena: 4+/6

„Jazda z Hillem na pełnym gazie”

Joe Hill zaczyna coraz bardziej przypominać słynnego ojca. To już nie tylko te same rodowe nazwisko i podobny styl, ale też i produktywność, czyli systematyka i częstotliwość wydawania kolejnych książek. I tym samym każdy fan Kinga jest wniebowzięty, bo teraz co roku ma od dwóch do czterech nowych książek zatytułowanych tym samym nazwiskiem i moc wrażeń i przyjemności przed sobą. Hill, podobnie jak ojciec, nie skupia się tylko na dłuższej formie, więc jakiś czas temu zaczął wydawać i komiksy, i zbiory opowiadań. Ostatnia jego książka to był właśnie zbiór złożony z czterech dłuższych opowiadań (czy też nowel, jak kto woli) i pomylił się ten (w tym ja), kto myślał, że następna będzie powieść. 

wtorek, 15 września 2020

GDZIE DAWNIEJ ŚPIEWAŁ PTAK - Kate Wilhelm [opinia]

Tytuł oryginału: Where Late the Sweet Birds Sang
Seria: Wehikuł czasu
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Jolanta Kozak
Liczba stron: 295
Gatunek: Science fiction, dystopia
Moja ocena: 4+/6







Kolejna bardzo dobra i warta uwagi pozycja z "Wehikułów czasu", która utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem zawierzając wydawnictwu, kiedy zdecydowałem sięgnąć po tę serię. Kate Wilhem to kolejna autorka, której najpewniej nie poznałbym zbyt prędko (jeśli w ogóle kiedykolwiek), dlatego to kolejny powód, dla którego warto przymknąć oko na te badziewne i odstraszające okładki i sięgnąć po tę serię klasyków literatury fantastycznie, podobnie jak po magowskie "Artefakty". 

środa, 9 września 2020

SEZON BURZ - - Andrzej Sapkowski [opinia]

Wydawnictwo: superNOWA
Cykl: Wiedźmin, tom: 0.1
Liczba stron: 404
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 5/6









Siedem lat temu ku uciesze jednych, a wściekłości drugich, wydawnictwo superNOWA wraz z Andrzejem Sapkowskim wypuścili na rynek ósmy tom przygód z wiedźminem Geraltem. Nie jest on jednak kontynuacją wiedźmińskiej sagi, lecz historią osobną i niewiele powiązaną z pozostałymi częściami, której akcja rozgrywa się po opowiadaniu "Ostatnie życzenie", gdy Geralt dopiero poznał Yennefer, ale przed walką ze strzygą w opowiadaniu "Wiedźmin"

wtorek, 1 września 2020

GREEN TOWN - Ray Bradbury [opinia]

Tytuł oryginału: Dandellion Wine. Farewell Summer. Summer Morning, Summer Night. Something Wicked This Way Comes
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła, Paulina Braiter
Liczba stron: 787
Gatunek: Science fiction, fantasy, horror, thriller
Moja ocena: 4+/6







Ray Bradbury to jeden z moich ulubionych trzech muszkieterów klasyki science fiction,obok Philipa K. Dicka i Johna Brunnera, po których książki zawsze bardzo chętnie sięgam i ciągle wyczekuję czegoś nowego. Jak zwykle wydawnictwo Mag stanęło na wysokości zadania i zaserwowało nam tak jak ostatnio książkę nie z jedną, a z kilkoma książkami Bradbury'ego, czyli na zasadzie omnibusa. Mówiąc dokładniej to trzy powieści i jeden zbiór opowiadań, które zostały wciśnięte razem nie przypadkiem. Akcja wszystkich książek rozgrywa się w miasteczku Green Town i dotyczy dzieciństwa, a także w większości bohaterami są Tom i Doug, więc mamy pięknie zebrane wszystko do kupy w jednej książce i do ogarnięcia za jednym zamachem.

niedziela, 30 sierpnia 2020

Zdobycze wakacyjne

Zdobycze wakacyjne:
Philip K. Dick - Druciarz galaktyki
H. G. Wells - Wyspa doktora Moreau
Christina Henry - Alicja
Andrzej Sapkowski - Sezon burz
Ray Bradbury - Green Town

Dotarliśmy w końcu do momentu w ciągu roku, którego wielu z nas bardzo nielubi, bo już za kilkanaście godzin kończą się piękne, słoneczne i wyzwoleńcze wakacje (bardziej dla uczniów i niepracujących), a już za chwilę także i lato. Dziwne to były wakacje, jak i cały aktualny pandemiczny rok, bo większość dni w czerwcu i lipcu było zimnych i deszczowych, a sierpień niemal w większości upalny. Na szczęście ładna pogoda zaczęła się robić akurat podczas urlopu, więc wykorzystałem to na maksa wychodząc w plener z książką.

wtorek, 18 sierpnia 2020

KRÓLOWIE PRZEKLĘCI, TOM: 3 - Maurice Druon [opinia]

Tytuł oryginału: Les rois maudits (Le Lis et le Lion, Quand un Roi perd la France)
Cykl: Królowie przeklęci, tom: 3 (Lew i lilie, Kiedy król gubi swój kraj)
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Adriana Cielińska
Liczba stron: 585
Gatunek: Powieść historyczna
Moja ocena: 4+/6 







Trzeci i ostatni tom Królów przeklętych, składający się z powieści "Lew i lilie" i "Kiedy król gubi swój kraj", przybliżający losy dynastii Kapetyngów i Plantaganetów. Król Karol IV nie żyje, a przed śmiercią nie wyznaczył swojego następcy. Nie posiada także męskiego potomka, więc objęcie tronu na zasadzie bezpośredniego dziedziczenia nie jest możliwe. Zatem dziedziczenie będzie w innej linii królewskiej czy na zasadzie regencji? I tutaj właśnie zaczyna się przełom. Jedna dynastia powoli wygasa, żeby pojawiła się nowa. Coś się kończy, coś się zaczyna. Jak zawsze.

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

KRÓLOWIE PRZEKLĘCI, TOM: 2 - Maurice Druon [opinia]

Tytuł oryginału: Les rois maudits (La Loi des mâles, La Louve de France)
Cykl: Królowie przeklęci, tom: 2 (Prawo mężczyzn, Wilczyca z Francji)
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Adriana Cielińska
Liczba stron: 601
Gatunek: Powieść historyczna
Moja ocena: 5+/6 







Drugi tom Królów przeklętych to kolejne dwie powieści (Prawo mężczyzn, Wilczyca z Francji), które przedstawiają ciąg dalszy dynastii Kapetyngów i Plantagenetów. Pierwszy tom skupiał się w większości na francuskim rodzie i społeczeństwie (Kapetyngowie), ale w drugi pojawia się już znacznie więcej o angielskim (Plantagenetach). Właściwie to Druon przybliża losy tym razem skupiając się na obu rodach pół na pół, co jeszcze bardziej czyni tę historię ciekawszą. 

środa, 5 sierpnia 2020

KRÓLOWIE PRZEKLĘCI, TOM: 1 - Maurice Druon [opinia]

Tytuł oryginału: Les rois maudits (Le Roi de fer, La Reine étranglée i Les Poisons de la couronne)
Cykl: Królowie przeklęci, tom: 1 (Król z żelaza, Zamordowana królowa i Trucizna królewska)
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Adriana Cielińska
Liczba stron: 713
Gatunek: Powieść historyczna
Moja ocena: 5+/6 







Królowie przeklęci to trzytomowy cykl historyczny (w skład którego wchodzi dokładnie 7 powieści wcześniej wydanych oddzielnie) przybliżający dzieje francuskich dynastii Kapetyngów i Plantagenetów od początku XIV wieku. Historia nieco ubarwiona, ale w całości oparta na prawdziwych postaciach i wydarzeniach, a przy tym bardzo emocjonująca i wciągająca.

wtorek, 28 lipca 2020

SPARTAKUS - Howard Fast [opinia]

Tytuł oryginału: Spartacus
Wydawnictwo: Amber
Tłumaczenie: Krystyna Tarnowska
Liczba stron: 287
Gatunek: Powieść historyczna
Moja ocena: 3+/6








Zapewne spore grono z was zna historię niewolnika Spartakusa z jednej z kilku ekranizacji oglądanych w tv.  I z pewnością niewielu czytało książkę. A i pewnie też niejeden się znajdzie, kto w ogóle nie wie, że to na podstawie książki. To nic. Jeśli oglądaliście ekranizację (chociażby kultowy film z naprężonym śp Kirkiem, który widnieje na okładce tego wydania), to powinno wam wystarczyć, bo to jeden z naprawdę rzadkich przypadków, kiedy film jest lepszy od książki, i stwierdzam to z pełną premedytacją. No przynajmniej ja tak sądzę.

sobota, 25 lipca 2020

ALICJA - Christina Henry [recenzja]

Tytuł oryginału: Alice
Cykl: The Chronicles of Alice, tom: 1 
Wydawnictwo: Vesper
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Liczba stron: 312
Gatunek: Horror, fantasy
Moja ocena: 4+/6

"Alicja w krainie mroku"

Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się czytać retellingu jakiejś powieści, bo na ogół jestem zdania, że to (jak i ogólnie wykorzystywanie czyichś pomysłów dotyczących postaci, miejsc czy światów) jest zwykłym odcinaniem kuponów i żerowaniem na twórczości i pomysłach innego autora. Ale w końcu skusiłem się na sprawdzenie takiego typu książki od Christiny Henry, która zdecydowała się wykorzystać najpopularniejszą powieść Lewisa Carolla i napisać po swojemu całkiem nową i odmienną wersję przygód Alicji. I bynajmniej nie jest to historia z kolorowej i pięknej krainy czarów, a mroczna i straszna opowieść o losach Alicji, której niejeden czytelni będzie pewnie współczuł, jeśli sięgnie po tę książkę.

poniedziałek, 20 lipca 2020

KSIĘGA RYB WILLIAMA GOULDA - Richard Flanagan [opinia]

Tytuł oryginału: Gould's Book of Fish: A Novel in Twelve Fish
Wydawnictwo: Literackie
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Liczba stron: 405
Gatunek: Powieść historyczna, literatura współczesna zagraniczna
Moja ocena: 3+/6








Richard Flanagan to australijski pisarz, którego twórczość polubiłem od razu po przeczytaniu pierwszej książki, zarówno za styl, jak i świetne fabuły, które są zawsze niezwykłe, oryginalne i nietuzinkowe. Na ogół to powieści historyczne, ale napisane w taki magiczny sposób (nasuwając mi na myśl gatunek zwany realizmem magicznym, ale nie wiem czy można je tak zaklasyfikować), że czytelnik czuje się oczarowany niemalże z od samego początku. 

środa, 15 lipca 2020

WYSPA DOKTORA MOREAU - Herbert George Wells [recenzja]

Tytuł oryginału: The Islands of Doctor Moreau
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Liczba stron: 180
Gatunek: Science fiction
Moja ocena: 4+/6

"Upiorna wyspa, szalony doktor i zwierzoludzie"

Herberta George'a Wellsa nie trzeba specjalnie przedstawiać, bo jest bardzo dobrze znanym autorem, nie tylko przez fanów fantastyki naukowej, ale i przez czytelników ogółem. Jeden z pionierów science fiction, który był zarówno pisarzem, jak i biologiem. Znany z głośnych książek "Wojna światów", "Wehikuł czasu", "Niewidzialny człowiek" czy "Wyspa doktora Moreau", które były wielokrotnie przenoszone na ekran, a na podstawie ich pomysłów powstało wiele innych filmów, książek i gier. Osobiście uważam go za jednego z najlepszych klasyków gatunku i bardzo chętnie sięgam po jego książki. Nawet i ponownie po te same, zwłaszcza jeśli wznawiane są w przepięknych wydaniach z licznymi dodatkami, bo mam nie tylko okazję ponownie się w nie zagłębić, ale także przy okazji uzupełnić swoją kolekcję o tak ładne egzemplarze. I tak korzystając z nadarzającej się okazji ponownie wracam do szalonego doktora Moreau i jego upiornej wyspy.

niedziela, 12 lipca 2020

DRUCIARZ GALAKTYKI - Philip K. Dick [recenzja]

Tytuł oryginału: Galactic Pot-Healer
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Jacek Spólny
Liczba stron: 231
Gatunek: Science fiction, fantasy
Moja ocena: 3+/6

"Świat plastiku i tajemnicza półboska istota"

Nie ulega wątpliwości, że wydawnictwo Rebis zrobiło kilka lat temu świetną rzecz i sprawiło bardzo miłą niespodziankę wielu fanom Philipa K. Dicka, decydując się stworzyć serię w całości złożoną z jego książek, na dodatek w pięknym wydaniu z ilustracjami niesamowitego Wojciecha Siudmaka. Seria ciągle się rozrasta po dziś dzień i systematycznie pojawiają się kolejne tomy jego książek. Początkowo pojawiały się te najbardziej znane i najlepiej oceniane, ale wraz z kolejnymi tomami otrzymywaliśmy już te znacznie mniej popularne (nawet wśród fanów) i nieco gorzej oceniane (w tym przez samego autora, chociaż niekoniecznie przeze mnie). Jako zdeklarowany fan autora czytam od deski do deski wszystko, co tylko Rebisa zadecyduje się wydać, chociaż zauważam już wyraźniej, że jednak to co najlepsze jest już najpewniej za mną.

sobota, 11 lipca 2020

BUNT NA OKRĘCIE - Herman Wouk [opinia]

Wydawnictwo: Agencja wydawnicza Petra
Tytuł oryginału: The Caine Mutiny
Tłumaczenie: Tadeusz Borysiewicz
Liczba stron: 507
Gatunek: Literatura zagraniczna, thriller
Moja ocena: 5+/6








Pamiętam jak dziś, kiedy będąc w antykwariacie, wziąłem tę książkę do ręki i przeczytawszy opis na okładce, że to thriller o marynarce wojennej, zgarnąłem ją do domu, bo nasunęło mi się na myśl, że to lektura chyba w stylu Clancy'ego, którego już od dawna chciałem przeczytać, chociaż po dziś dzień tego nie zrobiłem. Cóż, po powrocie do domu okazało się, że książka Wouka to w istocie thriller mocno osadzony w realiach II wojny światowej, którego autor sam uczestniczył służąc przez 3 lata w marynarce wojennej, dzięki czemu przeniósł swe doświadczenia do napisanej powieści. Co ważniejsze jednak za tę powieść został uhonorowany prestiżowym Pulitzerem, więc pomyślałem, że całkiem przypadkiem trafiła mi się najpewniej perełka. I w istocie tak też się stało.

piątek, 3 lipca 2020

PALIMPSEST - Catherynne M. Valente [opinia]

Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: Palimpsest
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Liczba stron: 352 (przeczytane 90 stron)
Gatunek: Science fiction, baśń, fantasy
Moja ocena: 2/6








Dzisiaj będzie bardzo krótko, bo nie mam właściwie za dużo do powiedzenia. Dawno nie czytałem tak mocno nieabsorbującej mnie książki. Wszyscy zachwalają jaka to świetna i niezwykła powieść, napisana pięknym językiem baśń itp. itd. Owszem, napisana ładnym językiem baśń przepełniona niezwykłymi obrazami, które nijak nie potrafiły znaleźć we mnie poruszenia czy jakiegokolwiek zainteresowania. Przeczytałem raptem dziewięćdziesiąt stron i mam dość, bo niezwykłość tego wszystkiego do mnie nie przemawia. Przerost formy nad treścią, przy czym ta forma (obrazy, majaki, niesamowity świat, jakkolwiek) nie robi najmniejszego wrażenia, a poetycki język znajduję w znacznie lepszych i ciekawszych książkach, więc tutaj mnie to zupełnie nie rusza. Bełkot i nic więcej. Straciłbym tylko czas, gdybym dalej w to brnął, a nie warto, jeśli na półce czeka masa innych i ciekawszych książek. Szkoda tylko, że książka z autografem okazała się dla mnie taką klapą. Jednak bardziej martwi mnie, że od autorki mam jeszcze trzy inne książki w kolekcji... I z pewnością szybko po nie nie sięgnę. Uczta Wyobraźni tym razem u mnie nie dała rady. Tyle.

środa, 1 lipca 2020

LOT NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM - Ken Kesey [opinia]

Wydawnictwo: Albatros
Tytuł oryginału: One flew over the cuckoo's nest
Tłumaczenie: Tomasz Mirkowicz
Liczba stron: 352
Gatunek: Literatura zagraniczna, powieść psychologiczna
Moja ocena: 5+/6








Lot nad kukułczym gniazdem to klasyka i chyba nikt temu nie zaprzeczy. Oglądałem świetny film dość dawno temu i miałem przeczytać zaraz książkę, ale jak zwykle nie wyszło i to musiało poczekać. Natchnęło mnie jednak w ostatni weekend, żeby przeczytać coś krótkiego i zalegającego, więc padło na Kesey'a i jego najgłośniejszą i najbardziej wychwalaną książkę.

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Zdobycze czerwcowe

Zdobycze:
Dan Simmons - Abominacja
Andrzej G. Kruszewicz - Sekretne życie zwierząt
Jeffery Deaver - Gra w nigdy
Czerwiec minął, a więc pierwsze tegoroczne półrocze mamy za sobą. Zaczął się pierwszy letni miesiąc (mój ulubiony), który zaskoczył mnie niezwykle deszczową pogodą - i was zapewne też - bo takiego oberwania chmury przez tak wiele dni już dawno nie pamiętam. Sprzyjało to zapewne rolnikom narzekającym na susze i czytelnictwu, ażeby siedzieć sobie w domu i skupić się na czytaniu - chociaż kto z nas ma jeszcze po trzymiesięcznej przymusowej odsiadce dalej chęć siedzieć w domu i czytać? Na szczęście kilka pięknych też się trafiło, coby można było poczytać już na świeżym powietrzu. Za wiele nabytków w tym miesiącu u mnie nie było, ale wszystkie bardzo przyzwoite i nie mogłem narzekać na nudę.

sobota, 27 czerwca 2020

GRA W NIGDY - Jeffery Deaver [recenzja]

Tytuł oryginału: The Never Game
Cykl: Colter Shaw, tom: 1
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Liczba stron: 430
Gatunek: Kryminał, thriller, thriller kryminalny
Moja ocena: 4/6

”Nie uciekniesz, nie przetrwasz i nie wygrasz”

W literaturze sensacyjno-kryminalnej liczą się dla mnie cztery nazwiska: Coben, Chattam, Lehane i Deaver. Cała reszta to tylko poszerzenie horyzontu i przyjemne urozmaicenie kolejnymi nowinkami z tego gatunku. O tym ostatnim autorze, ale bynajmniej nie ostatnim w hierarchii wartości, bo wszystkich czterech stawiam na równi, dzisiaj słów kilka, albowiem pojawiła się jego nowa książka rekomendowana przez samego Cobena, Childa czy Robinsona. I tutaj zaskoczy się pewnie niejeden fan lub czytelnik często i chętnie sięgający po jego książki – nie jest to kolejna powieść z Rhymem i Sachs!

niedziela, 21 czerwca 2020

SEKRETNE ŻYCIE ZWIERZĄT - Andrzej G. Kruszewicz [recenzja]

Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 238
Gatunek: Biologia, zoologia, przyrodnicza, esej
Moja ocena: 5/6

"Tajemnice zwierzęcego świata"

Świat zwierząt nieustannie nas zachwyca i zaskakuje odkąd tylko zaczęliśmy go obserwować i badać. Im więcej chcemy się o nich dowiadywać, tym więcej powstaje pytań, które prowadzą do kolejnych, i do kolejnych, i tak do niewyczerpania. W dzisiejszych czasach za sprawą nowoczesnych technologii wiemy naprawdę bardzo wiele, ale wciąż niewystarczająco, bo ciągle odkrywane są nowe gatunki zwierząt, nowe zachowania, reakcje, zwyczaje. Kiedyś bez internetu zwyczajny Kowalski mógł się dowiedzieć niewiele o konkretnym gatunku, który go interesuje, bo niewiele było takich informacji i przeważnie tylko w telewizji czy encyklopediach. Dzisiaj nietrudno o fachową literaturę poświęconą zwierzętom, której jest mnóstwo. Nie każdy jednak lubi sięgać po takie książki, które napisane są fachowym językiem przez profesjonalnych naukowców w dużej mierze zrozumiałych głównie dla nich. Szukamy coraz częściej lektur lekkich i prosto napisanych, które zapewniają nam wiedzą, a jednocześnie szybko i przyjemnie się je czyta w każdym wieku i w dowolnym momencie. Najnowsza książka polskiego autorstwa powinna przypaść do gustu czytelnikom poszukującym właśnie takich pozycji.

piątek, 19 czerwca 2020

ABOMINACJA - Dan Simmons [recenzja]

Tytuł oryginału: The Abominable
Wydawnictwo: Vesper
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Liczba stron: 644
Gatunek: Thriller
Moja ocena: 4+/6

"Mordercza wyprawa"

Dan Simmons to jeden z najpopularniejszych i najwszechstronniejszych gatunkowo współczesnych amerykańskich pisarzy, którego książki łapię w ciemno i rzadko się na nich zawodzę. Najbardziej znany z powieści fantastyki, zwłaszcza z czteroczęściowego cyklu Hyperion/Endymion, dzięki któremu zyskał sławę i mnóstwo fanów. Nie zalicza się jednak do grona autorów, którzy ściśle trzymają się jednego gatunku. W jego dorobku literackim znaleźć można również horrory, kryminały czy powieści historyczne. Ale i to nie wszystko. Wydana bowiem w 2013 roku Abominacja to thriller o mocnym podłożu historycznym, który z pewnością przypadnie do gustu wielu zwolennikom gór i niebezpiecznych wspinaczek. Kilka dni temu, dzięki wydawnictwu Vesper, książka miała premierę w naszym kraju, więc obowiązkowo musiałem ją sprawdzić. 

niedziela, 7 czerwca 2020

NA WSCHÓD OD EDENU - John Steinbeck [opinia]

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Tytuł oryginału: East of Eden
Tłumaczenie: Bronisław Zieliński
Liczba stron: 848
Gatunek: Powieść społeczno-obyczajowa, literatura zagraniczna
Moja ocena: 6/6








"Myszy i ludzie" to pierwsza książka Johna Steinbecka, którą przeczytałem. Zapewne macie niekiedy tak, że wystarczy jedna powieść - dłuższa czy krótsza, bez znaczenia, najważniejsze jest to Coś - abyście zachwycili się danym autorem tak bardzo, że z miejsca i mocno zakorzeniło się w was postanowienie o przeczytaniu wszystkich jego książek, które tylko dorwiecie w swoje ręce. Tak było ze mną w przypadku Steinbecka. Na ogół większość pisarzy ma w pewnym momencie swojej kariery jakiś nadzwyczajny przebłysk twórczy, dzięki któremu udaje im się stworzyć dzieło swojego życia, opus magnum, najbardziej cenione, wychwalane i nagradzane, do którego potem najbardziej i najczęściej się odnoszą oni sami, jak i wszyscy czytelnicy podsumowujący twórczość autora, przedstawiający jego biografię lub też po prostu najważniejsze dzieła. O tym, że Na wschód od Edenu jest właśnie takim dziełem wiedziałem od samego początku, ale całkowicie świadomie powziąłem zamiar zostawienia sobie tej książki na znacznie później, żeby posmakować po drodze  innych jego dzieł - krótszych i dłuższych, bardziej i mniej popularnych, bestselerowych czy dzienników - aby do tej wisienki na torcie dotrzeć w odpowiednim czasie. I w końcu nadszedł ten czas.

sobota, 30 maja 2020

Zdobycze majowe

Zdobycze:
Stephen King - Jest krew...
Dennis E. Taylor - Nasze imię Legion, nasze imię Bob
Philip K. Dick - Świat Jonesa, Transmigracja Timothy'eho Archera, Valis i Czas poza czasem


Minął sobie miesiąc maj. Bardzo chimeryczny był to okres, na przemian z piękną, słoneczną pogodą i deszczowymi chłodnymi dniami. Ale to wciąż mój ulubiony miesiąc, bo ciągle robi się coraz ładniej i coraz dłużej mamy widno. Pandemia też już chyba powoli zaczyna ustępować, więc coraz więcej poczuć można tej wolności, która szczyt osiągnie w następnych letnich tygodniach, na które bardzo czekam. Przywędrowało do mnie trochę książek znowu i to głównie dzięki super okazyjnej promocji wydawnictwa Rebis na fantastykę, z której od razu skorzystałem, czego efektem jest Dick w liczbie cztery. Byłem i jestem uradowany, bo uwielbiam gościa i chcę mieć wszystkie jego książki, a ten zakup sprawił, że została mi jeszcze tylko jedna - Deus Irae (gdybyście gdzieś coś to wiecie, gdzie możecie mi dać znać :p). Pozostałe dwa nabytki przywędrowały od TaniejKsiążki, w tym najważniejszy premierowy King. I to w zasadzie tyle, a raczej AŻ tyle, bo jakbym co miesiąc dostawał 6 takich książek to byłbym wniebowzięty.

czwartek, 28 maja 2020

JEST KREW... - Stephen King [recenzja]

Tytuł oryginału: If It Bleeds
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Liczba stron: 511
Gatunek: Horror, thriller, kryminał
Moja ocena: 4+/6

"Cztery razy zło"

Kolejny rok i kolejny nowy King. Stęskniłem się za jego dobrą książką, zwłaszcza po nie za bardzo udanym "Instytucie", który pojawił się poprzednio. Na szczęście to Stephen King. Przyzwyczaił mnie już do tego odkąd czytam jego książki, że co roku stale i niezmiennie wydaje nową, a najczęściej dwie nowe książki, więc nawet jeśli mi się jakaś nie spodoba, to na kolejną (w nadziei - i najpewniej - lepszą) nie przyjdzie mi długo czekać. Książki mistrza od ostatniej dekady mocno zahaczają o powieści kryminalne, które nigdy nie wychodziły mu najlepiej. Ale odkąd zaczął pisać trylogię o Billu Hodgesie, którą mieliśmy okazję poznać w poprzednich latach, nieznacznie się to u niego poprawiło i te jego kryminały stały się już znacznie lepsze i przyjemniejsze w odbiorze. Jemu samemu widać bardzo spodobała się postać Holly Gibney, jednej z bohaterek trylogii, którą niedługo po jej zakończeniu umieścił w kolejnej powieści (Outsiderze), a dziś znowu będziemy mogli się na nią natknąć w najnowszej książce "Jest krew...". Ale uprzedzam od razu, że jeśli nie czytaliście jeszcze tych poprzednich kryminałów z Holly, a zamierzacie to zrobić, to tę najnowszą książkę odłóżcie sobie w czasie, bo natkniecie się tutaj na wiele spoilerów

piątek, 22 maja 2020

NASZE IMIĘ LEGION, NASZE IMIĘ BOB - Dennis E. Taylor [recenzja]

Tytuł oryginału: We Are Legion (We Are Bob)
Cykl: Bobiverse, tom: 1 
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz
Liczba stron: 323
Gatunek: Science fiction, space opera, military science fiction
Moja ocena: 4/6

"Jak Bob podbijał kosmos"

Bob Johanson był niegdyś właścicielem firmy software InyerGator. Kiedy postanowił ją sprzedać, stał się milionerem i liczył, że od tej pory będzie korzystał z życia pełnymi garściami. Najpierw jednak zdecydował się podpisać umowę z firmą CryoEterna, która po jego śmierci ma mu odciąć i zamrozić głowę, żeby w przyszłości, kiedy nadejdzie technologiczny postęp, móc go przywrócić do życia. Niestety pech chciał, że Bobowi długo nie było pisane nacieszyć się milionami, bo uległ śmiertelnemu wypadkowi. Kiedy zgodnie z podpisaną umową nadeszła chwila na jego powrót do życia, obudził się po stu latach i zorientował, że nie jest już człowiekiem i nie ma zbyt wielu praw. Został przeniesiony do komputera w postaci sztucznej inteligencji i jego zadaniem jest sterowanie międzygwiezdną sondą kosmiczną w celu poszukiwania planet możliwych do zamieszkania. Nie będzie to jednak łatwe, bo wiele innych mocarstw ma także swoje sondy i ten sam cel, który zamierzają zrealizować za wszelką cenę...

wtorek, 19 maja 2020

PANI JEZIORA - Andrzej Sapkowski [opinia]

Wydawnictwo: superNOWA
Cykl: Wiedźmin, tom: 7
Liczba stron: 595
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 5/6









Po dotarciu do wieży Ciri dostaje się do królestwa Aen Elle władanego przez Auberora i króla Olcha, gdzie jej przewodnikiem zostaje elf Avallac'h. Kraina to niesamowita i całkiem różniąca się od świata, jaki Ciri znała przedtem. Ale młodej księżniczce nie jest pisane cieszyć się z dotarcia do tego miejsca, bowiem niedługo dowiaduje się od Avallac'ha, czego żąda od niej król Olch, i pragnie za wszelką cenę uciec z krainy Aen Elle. Pomóc jej mogą w tym dwa niesamowite stworzenia, które niespodziewanie biorą stronę Ciri. Niestety bezwzględny i bezlitosny Eredin, jeden z przywódców Aen Elle, nie zamierza na to pozwolić i za wszelką cenę będzie chciał dorwać i zatrzymać Ciri. Czeka ją szaleńca ucieczka w otchłań czasów i miejsc.

poniedziałek, 11 maja 2020

WIEŻA JASKÓŁKI - Andrzej Sapkowski [opinia]

Wydawnictwo: superNOWA
Cykl: Wiedźmin, tom: 6
Liczba stron: 488
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 5+/6









Kolejny, czwarty już (a ogólnie szósty), tom przygód wiedźmina Geralta za mną. Po rewelacyjnym cyklu Roberta M. Wegnera nie przypuszczałem, że będę jeszcze w stanie aż tak wsiąknąć i zachwycić się rodzimym fantasy, a jednak stało się, i jestem z tego cholernie rad, bo cykl Sapkowskiego to zdecydowanie jedna z najwspanialszych literackich przygód, jakie było mi w życiu przeżyć. Każdy tom, łącznie od pierwszego opowiadań, podoba mi się bardzo i nie inaczej było tym razem w przypadku Wieży Jaskółki, gdzie już czuć znacznie wyraźniej, że ta historia zbliża się ku końcowi, którego nie jestem nawet w żaden sposób przewidzieć. Ale zanim to nastąpi jeszcze kilka słów o tym tomie.

wtorek, 5 maja 2020

ŚNIEŻYCA - Neal Stephenson [recenzja]

Tytuł oryginału: Snow Crash
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Liczba stron: 457
Gatunek: Science fiction, cyberpunk, postcyberpunk
Moja ocena: 5/6

"Sieć, wirusy, religia i pościgi"

Peanatema była pierwszą książką Stephensona, po którą sięgnąłem lata temu z polecenia mi przez kolegę, który bardzo dobrze zna mój gust literacki. Zachwyciła mnie na tyle, że do kolejnych już nikt nie musiał mnie zachęcać ani przekonywać, bo sięgałem po każdą niemal od razu, jak tylko się pojawiła po wydaniu przez wydawnictwo Mag. Śnieżyca jest piątą z kolei powieścią, po którą zdecydowałem się sięgnąć od tego autora (a trzecią w jego dorobku literackim, wcześniej znaną na naszym rynku jako "Zamieć"), i znowu jestem zachwycony.

piątek, 1 maja 2020

Zdobycze kwietniowe

Zdodbycze:
Patrik Svensson - Ewangelia według Węgorza
Robert Marasco - Całopalenie
Paul Tremblay - Chata na krańcu świata
F. Paul Wilson - Twierdza
Neal Stephenson - Śnieżyca
Andrzej Sapkowski - Wieża Jaskółki i Pani Jeziora


Drugi miesiąc życia z koroną za nami, a zamknięci jesteśmy dalej, chociaż już widać, że ludzie coraz śmielej sobie poczynają na ulicach odkąd należy nosić maseczki. Niemniej jednak dostrzegam dwa pozytywy tego całego zamknięcia. Jeden to niesamowite odrodzenie się natury, czego można dowiedzieć się z licznych wpisów osób obserwujących tereny zamieszkałe niedaleko lasów czy parków, kiedy to nagle na puste uliczki zaczęły wychodzić zwierzęta i ogólnie skupisk ich jest coraz więcej. Biorąc pod uwagę aktywność człowieka i całą tę urbanizację z niedalekiej przeszłości, widać że coś tutaj daje nam do myślenia. Druga kwestia tyczy się bezpośrednio mnie, bo od tego zamknięcia zacząłem znacznie więcej czytać i nie czuję jakiegoś znużenia, co mnie bardzo cieszy. Ogólnie pod tym względem miesiąc był świetny. W dużej mierze przybyły nabytki własne i od Taniej Książki oraz Vespera. Wszystko to udane, bardzo udane i świetne książki. Jestem naprawdę zadowolony z minionego miesiąca. :)

wtorek, 28 kwietnia 2020

PAN ŚWIATŁA - Roger Zelazny [opinia]

Tytuł oryginału: Lord of Light
Wydawnictwo: ISA
Tłumaczenie: Piotr Cholewa
Liczba stron: 286
Gatunek: Science fiction, fantasy, mitologia
Moja ocena: 5+/6









Wydawnictwo Zysk i s-ka ostatnimi czasy powznawiało kilka zapomnianych i/lub dawno niewznawianych pozycji, które warte są poznania. Jedną z najnowszych jest Pan Światła, którego to nawet chciałem kupić, ale ostatecznie stwierdziłem, że nie ma sensu dublować, skoro mam je już od dawna w innym wydaniu, ale w bardzo dobrym stanie. Na szczęście przez te wznowienie nabrałem chęci do sięgnięcia po dawno nabyte przeze mnie wydanie Isy, które co prawda jest pełne literówek, ale to nie jest jakiś większy problem. Najważniejsze, że w końcu sięgnąłem po tę książkę i nawet nie spodziewałem się, że na półce leżała mi taka perełka fantastyki!

piątek, 24 kwietnia 2020

CAŁOPALENIE - Robert Marasco [recenzja]

Tytuł oryginału: Burnt Offerings
Wydawnictwo: Vesper
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Liczba stron: 323
Gatunek: Horror
Moja ocena: 4+/6

"Piekielna rezydencja"

Opowieści o nawiedzonych domach są bardzo dobrze wszystkim znane i na różne sposoby przedstawiane w popkulturze. W literaturze najstarszą książkę o takim domu datuje się na 100 rok naszej ery. A ile to już od tamtego momentu było nawiedzonych domów, hotelów czy rezydencji, które na wszelaki sposób uprzykrzały życie czy też po prostu straszyły odwiedzających je gości (i przy okazji czytelników)? "Piekielny dom" - Mathesona, hotel Panorama ze "Lśnienia" Kinga, "Amityville Horror" Ansona, to tylko te najpopularniejsze, bo ogólnie można by wymieniać bardzo długo. Co powoduje, że mimo takiej eksploatacji tematu ciągle powstają nowe tego typu książki? Chyba to dlatego, że po prostu wielu z nas ciągle lubi się czasami przestraszyć i liczy, że kolejna tego typu książka zaserwuje zarazem coś znanego, jak i nowatorskiego, co pozwoli czerpać jeszcze większą przyjemność z lektury.

wtorek, 21 kwietnia 2020

CHATA NA KRAŃCU ŚWIATA - Paul Tremblay [recenzja]

Tytuł oryginału: The Cabin at the End of the World
Wydawnictwo: Vesper
Tłumaczenie: Paweł Lipszyc
Liczba stron: 307
Gatunek: Horror, thriller
Moja ocena: 3+/6

"Apokalipsa czy urojenie?"

Paul Tremblay to całkowicie obcy mi autor, chociaż polskiemu czytelnikowi dał się już poznać nieco bliżej za sprawą powieści "Głowa pełna duchów", która wydana została jakiś czas temu przez wydawnictwo Papierowy Księżyc. Mnie jednak zainteresowała jego druga książka, która jest jedną z trzech wydanych w tym miesiącu przez wydawnictwo Vesper, o czym wspominałem ostatnio przy okazji książki Wilsona. Już po pierwszych recenzjach i opiniach czytelników na forach i różnych serwisach zauważyć można, że Chata na krańcu świata wywołała wśród nich poruszenie i uznali ją za 'horror inny niż wszystkie'. Postanowiłem przekonać się czy mają rację.

piątek, 17 kwietnia 2020

TWIERDZA - F. Paul Wilson [recenzja]

Tytuł oryginału: The Keep
Cykl: Przeciwnik tom: 1
Wydawnictwo: Vesper
Tłumaczenie: Marek Król
Liczba stron: 434
Gatunek: Horror
Moja ocena: 4+/6


"Przebudzenie pradawnego zła"

Nadszedł czas na kolejny wysyp horrorów niezawodnego wydawnictwa Vesper. Piszę wysyp, bo ostatnimi czasy otrzymujemy najczęściej trzy książki literatury grozy, które pojawiają się w bardzo krótkim odstępie czasu, co już powoli zaczyna robić się tradycją. A jako że jestem fanem grozy to oczywiście zawsze chętnie zapoznaję się praktycznie ze wszystkimi, bo czerpię z tego nie lada przyjemność. 

niedziela, 12 kwietnia 2020

EWANGELIA WEDŁUG WĘGORZA - Patrik Svensson [recenzja]

Tytuł oryginału: Ålevangeliet: Berättelsen om världens mest gåtfulla fisk
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
Liczba stron: 302
Gatunek: Literatura faktu, przyrodnicza,  esej 
Moja ocena: 5/6

"Człowiek i węgorz"

Wielu z nas w dzieciństwie, będąc jeszcze chłopcami, chociaż raz wybraliśmy się na ryby razem z ojcem, dziadkiem czy wujkiem, żeby spróbować swoich sił w wędkarstwie i wspólnie przeżyć ekscytujące i radosne chwile, kiedy ryba bierze. Dla jednych to zajęcie do dziś, które stanowi relaksujące hobby. Drudzy łowią, bo uwielbiają smak świeżo złowionej ryby. Inni łowią po prostu w celach zarobkowych. Patrik Svensson też lubił i często wybierał się na ryby z ukochanym ojcem od najwcześniejszego dzieciństwa. Ale łowili nie byle jakie ryby, tylko węgorze, uznawane do dziś za jedne z najbardziej enigmatycznych zwierząt na świecie. Początkowa fascynacja wędkarstwem przerodziła się w fascynację samym węgorzem, która zrodziła w autorze chęć do napisania książki Ewangelia według węgorza, którą dzisiaj możemy przeczytać.

czwartek, 9 kwietnia 2020

ZIEMIA PRZEKLĘTA - Juan Francisco Ferrándiz [recenzja]

Tytuł oryginału: La tierra maldita
Wydawnictwo: Literackie
Tłumaczenie: Ewa Morycińska-Dzius
Liczba stron: 757
Gatunek: Powieść historyczna
Moja ocena: 4+/6

"Odrodzenie Barcelony"

Barcelona jest jednym z wiodących miast na świecie pod względem turystycznym, gospodarczym, kulturowym, targowym czy sportowym. Uznawana za metropolię o znaczeniu globalnym, posiada bogatą historię, która sięga do czasów starożytnych, kiedy powstała i funkcjonowała początkowo jako rzymskie miasto. Cieszy się uznaniem wśród wielu ludzi, przede wszystkim turystów i historyków. Często pojawia się w książkach beletrystycznych, gdzie autorzy opierają na niej całą warstwę fabularną, czyniąc ją niejednokrotnie jedną z najważniejszych 'bohaterów' powieści. Znane są bardzo dobrze współczesne dzieła Folleta, Zafóna i Falconesa o Barcelonie z różnych okresów, które cieszą się sporym uznaniem. Niedawno zaś pojawiła się kolejna książka o tym niesamowitym mieście, która tym razem jest autorstwa Juana Francisco Ferrándiza.

piątek, 3 kwietnia 2020

CHRZEST OGNIA - Andrzej Sapkowski [opinia]

Wydawnictwo: superNOWA
Cykl: Wiedźmin, tom: 5
Liczba stron: 381
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 6/6









Akcja kolejnego tomu wiedźminskiej sagi tym razem zaczyna się od lasu zamieszkałego przez Driaady, czyli Brokilonu. To tam trafił ranny Wiedźmin przeteleportowany przez Triss Merigold, żeby wylizać się z ran, których zaznał. Ale długo nie zagościł w królestwie Driaad, bo zaraz po wyleczeniu i zaciągnięciu przydatnych informacji od łuczniczki Milvy, wyrusza z Jaskrem, aby odnaleźć i uratować Ciri. Długa i ciekawa to będzie podróż, bowiem w międzyczasie dołączy do nich pięć krasnoludów, gnom zwiadowca, cyrulik intelektualista, gadająca papuga, niesamowita łuczniczka i czarny rycerz z koszmarów Ciri. Iście wybuchowa kompanija, którą wspólnie czeka moc przygód.

środa, 1 kwietnia 2020

Zdobycze marcowe

Zdobycze marcowe:
Herbert George Wells - Niewidzialny człowiek
Andrzej Sapkowski - Chrzest ognia
Barry Lopez - Arktyczne marzenia
Declan Power - Oblężenie Jadotville: Prawdziwa historia zapomnianej bitwy armii irlandzkiej
Juan Francisco Ferrándiz - Ziemia przeklęta

Marzec to pierwszy miesiąc każdego roku, który na ogół zawsze mi się podoba i uznaję, że własnie od tego momentu zaczyna się wszystko dziać dobrze. Przede wszystkim pod względem pogody atmosferycznej i pogody ducha. Pierwszy dzień wiosny, coraz cieplej, coraz milej, czyli im dalej, tym lepiej i bliżej najmilszego, czyli lata. Marzec w tym roku zaczął się dobrze, żeby potem zaczęło dziać się źle. Nie muszę chyba jasno pisać o co chodzi, bo doświadcza tego już cały świat. I nie chcę tego wątku rozwijać, chociaż niewątpliwie obecna sytuacja odbija się na mnie w bardzo niekorzystny sposób i liczę, że te wirusowe szaleństwo przeminie jak najszybciej. Siedzenie w domu ma ten plus, że można więcej czytać i przynajmniej w ten sposób mile spędzać czas, zapominając o tym, co na zewnątrz. W tym miesiącu przywędrowało do mnie kolejnych kilka książek, które widzicie powyżej, i bardzo się cieszę, że moja domowa biblioteka wzbogaciła się właśnie o nie.

wtorek, 31 marca 2020

ARKTYCZNE MARZENIA - Barry Lopez [opinia]

Tytuł oryginału: Arctic Dreams
Wydawnictwo: Marginesy
Tłumaczenie: Jarosław Mikos
Liczba stron: 526
Gatunek: Literatura faktu, podróżnicza, przyrodnicza, esej, biologia
Moja ocena: 6/6








Nic tak nie porusza na naszym świecie jak piękno natury, fauny i flory, które zewsząd nas otaczają. Jeśli mamy możliwość podróżowania i samemu doświadczania w pełni piękna natury naszej planety to jesteśmy bez wątpienia bogatymi i szczęśliwymi ludźmi. Dużo jest jednak miejsc bardzo odległych i ciężko dostępnych dla człowieka, nawet jeśli chciałby je odwiedzić, więc jeśli ktoś nie ma takiej możliwości to sięga po filmy i książki przyrodnicze i też może się zachwycać, chociaż wrażenia i emocje są już znacznie mniejsze. Jednym z takich miejsc jest Arktyka i biegun północny, na który może i decyduje się pojechać niewiele ludzi, bo ta lodowa kraina jest niezwykle wymagająca i surowa. Ale jednocześnie przy tym niesamowicie atrakcyjna, o czym może zapewnić jeden z autorów, po którego zdecydowałem się sięgnąć, żeby wzbogacić swoją wiedzę o tym miejscu.   

wtorek, 24 marca 2020

GEMINA. ILLUMINAE FOLDER_02 - Jay Kristoff, Amie Kaufman [opinia]

Cykl: Illuminae (tom: 2)
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Liczba stron: 635
Gatunek: Science fiction, space opera
Moja ocena: 4/6








Seria Illuminae to jeden z takich projektów, które dowodzą, że w literaturze nie wykorzystano wszystkich możliwości i wciąż jest miejsce na kolejne autorskie innowacje. Kristoff i Kaufman zdecydowali się na stworzenie książki, która w równej mierze będzie treścią, jak i formą. W efekcie doprowadziło to do powstania czegoś, co można nazwać powieścią graficzną, jako że oprócz właściwej osi fabularnej przedstawionej częściowo za pomocą tekstu, w książce pojawia się masa graficznej formy, która nie jako dodatek (jak mapki czy ilustracje dodawane w innych standardowych książkach), ale jako istotna część książki stanowi z samą treścią po prostu całą powieść. Wszelkiego typu notatki jak z wikipedii, maile, raporty, obrazki, dzienniki, opisy z nagrań kamer, wiadomości z komunikatora lub systemu pokładowego, protokoły i inne tego typu pozwalają na zapoznanie się z całą historią i jest to niewątpliwie dość oryginalnym pomysłem, który sprawdził się przy okazji części pierwszej. Gemina to drugi tom serii Illuminae. Czy ten pomysł sprawdził się ponownie?

piątek, 20 marca 2020

POCHŁANIACZ - Katarzyna Bonda [opinia]

Wydawnictwo: Muza SA
Cykl: Cztery żywioły Saszy Załuskiej, tom: 1
Liczba stron: 671
Gatunek: Kryminał
Moja ocena: 4+/6










Literatura sensacyjno-kryminalna to gatunek, który chyba liczy sobie najwięcej książek. Niby dużo jest fantastyki, historii czy przygodówek, ale thrillerów, sensacji i kryminałów jest chyba jednak najwięcej, bo praktycznie nie ma takiego miesiąca, kiedy nie pojawiłby się chociaż ze dwie takie książki. Może tylko niskobudżetowych romansideł i erotyków być nieco więcej, ale poza tym chyba żaden gatunek nie jest tak masowo produkowany przez autorów na całym świecie. Kiedyś czytałem tego sporo, ale doszedłem do momentu, że czułem już zbyt duże przesycenie i postanowiłem skierować swoją uwagę w większą różnorodność, żeby poszerzyć horyzonty, czerpać przyjemność z całej literatury i po prostu nie popaść w żaden kryzys czytelniczy, który zdarza się najczęściej właśnie, gdy czytamy ciągle ten sam gatunek, autora czy inne powtarzające się zbyt często elementy. Do thrillera i kryminału sięgam jednak co jakiś czas na ogół po autorów sprawdzonych lub bardzo dobrze ocenianych. Tym razem padło na polską powieść, z którą zamierzałem się zmierzyć oooo.... przynajmniej ze trzy i pół roku, kiedy osobiście spotkałem autorkę i zgarnąłem sobie od niej autograf, a nawet udało się cyknąć słitaśną fotencję (to ja nie wyszedłem śłitaśnie, tylko ona, ale kto by się tym przejmował, ważne, że moja gęba też jest na tym zdjęciu i jest dowód).

poniedziałek, 16 marca 2020

NIEWIDZIALNY CZŁOWIEK - Herbert George Wells [recenzja]

Tytuł oryginału: The Invisible Man
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Eugenia Żmijewska
Liczba stron: 197
Gatunek: Science fiction, horror
Moja ocena: 4+/6

"Tajemniczy, samotny i... niebezpieczny"

Herbert George Wells to jeden z największych guru science fiction starego pokolenia, klasyk nad klasyki i jeden z jego prekursorów. Nie trzeba go przedstawiać ani fanom gatunku, ani innym czytelnikom, bo z pewnością każdy zetknął się z tym nazwiskiem przynajmniej raz. Wojna światów, Wehikuł czasu – to głośne tytuły książek i filmów, i nie sposób się nie natknąć, nawet jeśliby się chciało omijać szerokim łukiem. Ostatnimi czasy pojawił się wśród wydawców trend na ponowne wydawanie książek fantastyki autorów, których zaliczamy do klasyków. Zarówno tych, które już się u nas kiedyś pojawiły (częściej), jak i tych, które pojawić mają się po raz pierwszy na polskich półkach (to już rzadziej) - co mnie osobiście bardzo cieszy, bo do tej pory robiły to na ogół wydawnictwa Vesper, Solaris C&T.  Tym razem padło na mniej znaną u nas, chociaż już wcześniej wydaną, książkę Niewidzialny człowiek tegoż autora.

piątek, 13 marca 2020

DANSE MACABRE - Stephen King [recenzja]

Tytuł oryginału: Danse macabre
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Paulina Braiter, Paweł Ziemkiewicz
Liczba stron: 543
Gatunek: Literatura faktu, esej, horror
Moja ocena: 3+/6








Kolejna pozycja Kinga za mną i finish (tj. moment przeczytania wszystkich książek mistrza) już tuż tuż. Tym razem padło nie na powieść, a literaturę faktu, w której autor w formie eseju pisze o horrorze. Jak na tak wielkiego i popularnego pisarza horroru raczej wcale nie może dziwić zdecydowanie się na napisanie takiej książki, ale na jej pomysł nie wpadł sam King. Wyniknął on podczas jednej rozmowy telefonicznej z Billem Thompsonem (pierwszym wydawcą i bliskim przyjacielem Stephena),który zapytał go po prostu czemu nie napisze książki o całym zjawisku horroru z jego punktu widzenia. I tak autor zabrał się za pisanie. Jak sam stwierdził, pisząc ją przeżywał dwa przeciwstawne stany: z jednej strony była to mordęga przez mozolne przeszukiwanie informacji, dat, pełnych nazwisk itp., żeby niczego nie pomylić, zaś z drugiej prawdziwa przyjemność, bo w końcu pisał o ulubionym gatunku, który darzy największą miłością i ma dużo do opowiedzenia na ten temat – co zresztą widać po obszerności książki, która liczy sobie ponad 500 stron (przykładowo „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika”, czyli inne non fiction autor o nauce pisania, liczy sobie zaledwie 250 stron).

środa, 4 marca 2020

PIECHOTĄ DO ŹRÓDEŁ ORINOKO - Wojciech Cejrowski [recenzja]

Wydawnictwo: Wyd. Bernardinum
Liczba stron: 403
Gatunek: Podróżnicza, przyrodnicza, reportaż
Moja ocena: 5+/6










Uwielbiam ludzi, którzy mają lekką wymowę, wypowiadają się mądrze (ale bez wywyższania) na tematy ważne i błahe ze specyficznym, często sarkastycznym, ironicznym i czarnym lub zwariowanym humorem. Słucham w tv i czytam książki takich osób z przyjemnością. Zwłaszcza, gdy tyczy się to jakichś przygód i historii, o których opowiadają.