Tytuł oryginału: The Moon Is Down. In Dubious Battle
Tłumaczenie: Kazimiera Muszałówna
Liczba stron: 583
Gatunek: Powieść społeczno-obyczajowa, literatura zagraniczna
Moja ocena: 5/6
"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła" - Wisława Szymborska
Co wyjdzie z połączenia sławnego aktora „Matrixa” i „Johna Wicka” z nietuzinkowym i abstrakcyjnym pisarzem fantastki na przykładzie „Dworca Perdido”? Fantasy odklejone w kosmos? Totalna klapa? Nie czytałem komiksu z serii „BRZRKR”, który zainspirował do napisania tej powieści i z którym związany jest bezpośrednio Keanu, ale mimo to zaciekawiło mnie bardzo jak się spisze duet Keanu Reeves i China Miéville, bo obu lubię.
John Steinbeck to bezwzględnie mój ulubiony autor, po którego sięgam zawsze z maksymalnym sentymentem i radochą, że znowu coś poczytam od tego czarującego pisarza. Już trochę jego książek mam za sobą, w sumie niemal wszystkie wydane przez Prószyński i S-ka w miękkiej żółtej szacie, a teraz pojawiła się nowa seria twardookładkowa w bieli i szarości. I jednocześnie wydano też coś nowego, czego w miękkiej jeszcze nie było.
Holly Gibney to kolejna postać w plejadzie barwnych protagonistów Kinga, która pojawia się w kilku jego książkach, chociaż nie są one oznaczone żadną serią jak na przykład jest to u Cobena z Myronem Bolitarem czy z Jackiem Reacherem u Lee Childa. Pierwotnie pojawiła się ona w trylogii z Billem Hodgesem (Pan Mercedes, Znalezione nie kradzione, Koniec warty), ale na tyle spodobała się Kingowi, że ten postanowił napisać więcej książek z jej mniejszym lub większym udziałem (powieści Outsider i Holly oraz opowiadanie o tym samym tytule w zbiorze "Jest krew..."). Początkowo była ona postacią o pewnych zaburzeniach, zwłaszcza z mocnym kompleksem niższości, ale wraz z kolejnymi książkami widzimy jej zmianę na lepsze i nie inaczej jest w najnowszej książce, którą miałem okazję zabrać ze sobą i ukończyć na Peloponezie w Grecji, czyli Nie wymiękaj.
John Steinbeck to mój ulubiony pisarz, który nigdy dotąd mnie nie zawiódł. Uwielbiam człowieka za klasę i za serdeczność z jaką pisał. Każda jego książka przedstawia naturę i człowieka takimi, jakimi są w rzeczywistości. Prości ludzie, proste zwyczaje, zwierzęta, przyroda. Opisy ma przy tym bardzo plastyczne i poruszające wyobraźnię. Zawszę się śmiałem, że czytając jego książki, czuje się jakbym siedział na werandzie a on w roli dobrego wujka siedzi obok mnie i opowiada kolejną historię ze swojej książki. I tak czytam sobie jego powieści z uwielbieniem od kilkunastu lat i powoli dochodzę do momentu, kiedy przeczytam już wszystko. Został mi raptem trzy książki i po jedną z nich, tę najkrótszą, sięgnąłem ostatnio.
Od kilkunastu dni fani Stephena Kinga na całym świecie po raz kolejny wrzeszczą, krzyczą, piszczą, cieszą się i nie tylko, bo pojawiła się nowa książka mistrza, którą można przeczytać, i podczas której będą wydawane też te wrzaski, krzyki itp. (niekoniecznie związane z zadowoleniem, bo fabuła jest jaka jest). Sam jako wieloletni fan bardzo się cieszę z każdej nowej książki, kiedy pojawia się już zapowiedź, mimo że mam już za sobą całą twórczość mistrza za sobą, czyli przeczytane ponad 70 książek jednego tylko autora (sic!). Niemniej ostatnie lata mistrza horroru nie należały do najlepszych i już nie umiem tak piać z zachwytu jak kiedyś. Przede wszystkim może dlatego, że po tylu książkach już się nie da, ani tak zachwycać, ani z jego (autora) strony zachwycić, bo ciężko zaskoczyć czymś nowym. Dodatkowo osobiście nie przepadam za serią z główną bohaterką Holly Gibney, która pojawiła się w trylogii o Billu Hodgesie, a potem jeszcze w paru książkach i opowiadaniu.
Blurb głosi, że to Najnowsza Książka Mistrza Gatunku. Ale to król horroru, więc coś tu nie gra, bo to nie horror. Nawet nie kryminał, jak na tym samym blurbie w polecance pisze Pan Ziębiński. To thriller. A tych akurat pełno u Kinga, podobnie jak horrorów. I to thriller w bardzo dobrym wydaniu, który powinien zadowolić zwłaszcza tych fanów SK, którzy narzekają na słabe i nieodpowiednie zakończenia.
"Przygód młodego Attenborough ciąg dalszy"