środa, 19 czerwca 2019

PŁONĄCE ZIEMIE - Bernard Cornwell [recenzja]

Tytuł oryginału: The Burning Land
Cykl: Wojny Wikingów, tom: 5
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Mateusz Pyziak
Liczba stron: 579
Gatunek: Powieść historyczna, powieść przygodowa
Moja ocena: 6/6

"Pan Mieczy"

Bernard Cornwell to pisarz, którego uwielbiam od samego początku, kiedy po raz pierwszy dane było mi sięgnąć po jego książkę i poznać jego styl. Kapitalnie opowiada na temat legend o królu Arturze, czasach wojen napoleońskich i dziejach wikingów i Sasów z przełomu IX i X wieku. I uważam, że nie sposób nie polubić jego książek, jeśli lubi się chociaż trochę ciekawe przygody, sceny batalistyczne, historię i wielkie wyczyny ciekawych postaci. Jestem autentycznie zachwycony i oczarowany jego literaturą, zwłaszcza gdy czytam o losach Uhtreda z serii Wojny Wikingów, po którą - jak już pewnie większość z was zauważyła - sięgam często i systematycznie od początku tego roku. Nie zdziwi pewnie nikogo fakt, że dzisiaj po raz kolejny napiszę parę słów o ulubionej serii, bo Płonące ziemie, czyli piąty już tom tego cyklu, zagościł w mojej domowej biblioteczce.

piątek, 14 czerwca 2019

PROFIL MORDERCY - Paul Britton [recenzja]

Tytuł oryginału: The Jigsaw Man
Wydawnictwo: Znak Literanova
Tłumaczenie: Przemysław Kiliński
Liczba stron: 525
Gatunek: Literatura faktu, psychologia kryminalna, psychologia sądowa, biologia, esej
Moja ocena: 5+/6








Paul Britton to jeden z najsłynniejszych i najważniejszych profilerów chodzących po tym świecie. Brytyjski psycholog kryminalny jest jednym z założycieli analizy psychologicznej w operacjach policji brytyjskiej, który brał udział w najbardziej spektakularnych i najgłośniejszych brytyjskich sprawach karnych. Na podstawie wszelkich śladów i szczegółów z miejsca zbrodni, analizuje każdy przypadek, tworząc portret psychologiczny mordercy, który pozwala zidentyfikować i ująć zbrodniarza. Osobiście z psychologią kryminalną i sądowniczą zetknąłem się pierwszy raz w "Chemii śmierci" Simona Becketta, którego bohater, David Hunter, jest antropologiem sądowym. W książce wiele mówiło się o szalenie ciekawej placówce pod kontrowersyjną nazwą "Trupia farma", gdzie studenci uczyli się analizy psychologicznej i antropologicznej na 'żywych trupach'. Wrodzona ciekawość zmusiła mnie do sięgnięcia do internetu, gdzie przekonałem się, że takie miejsce rzeczywiście istnieje. A to z kolei doprowadziło mnie do jej założyciela i autora dwóch książek, Billa Bassa, po które sięgnąłem i przeczytałem w największym skupieniu i z niesłabnącym zainteresowaniem od początku do końca.

niedziela, 9 czerwca 2019

PO ZACHODZIE SŁOŃCA - Stephen King [recenzja]

Tytuł oryginału: Just after sunset
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Liczba stron: 479
Gatunek: Horror, thriller
Moja ocena: 3/6








Kiedy nie mam co czytać, nie wiem co czytać lub nie przyszło mi jeszcze coś, co miałem w następnej kolejności czytać, to sięgam przeważnie po jednego, bardzo dobrze znanego już wam autora, czyli Stephena Kinga. On nigdy nie zawodzi, bo jest co czytać co roku, a poza tym jak popatrzeć wstecz to jest tego już ponad siedemdziesiąt tomiszczy. Małe, duże, grube, cienkie, różne gatunki, różne historie, powieści, nowele i opowiadania. Opowiadań od początku czytam najmniej. Tyczy się to zarówno mniej znanych, jak i ulubionych autorów, bo należę po prostu do tego typu czytelników, którzy potrzebują więcej czasu dla danej historii, w którą lubię się zagłębić, poprzebywać dłużej z bohaterami, eksplorować bardziej szczegółowo świat - wiecie, ten pożądany przez czytelnika eskapizm, kiedy chce się uciec od problemów lub nudy w realnym świecie. I jak już decyduję się na opowiadania to od ulubionych i sprawdzonych autorów. A tych, którzy potrafią pisać świetnie i opowiadania, i opowieści, zliczę na palach jednej ręki. King jest jednym z nich. I tym razem, kiedy przyszło mi czekać na coś, co miałem dostać pocztą, a jeszcze nie dotarło, zdecydowałem się sięgnąć po jedną z ostatnich już nieprzeczytanych książek mistrzunia, którą jest zbiór opowiadań.

sobota, 1 czerwca 2019

Zdobycze majowe

Zdobycze majowe:
Patrick Fort, Jean Philippe - Dwa życia Zidane'a
Daniel Keyes - Kwiaty dla Algernona
Bernard Cornwell - Pieśń miecza
Jacek Dukaj - Po piśmie


piątek, 31 maja 2019

KWIATY DLA ALGERNONA - Daniel Keyes [recenzja]

Tytuł oryginału: Flowers for Algernon
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Liczba stron: 298
Gatunek: Science fiction, powieść psychologiczna
Moja ocena: 5+/6

"Od przygłupa do geniusza"

Pamiętam jak lata temu nie kupowałem jeszcze książek na własność i moje czytanie opierało się tylko na sięganiu po egzemplarze wypożyczone z biblioteki, ale coraz częściej myślałem, że w końcu jakieś książki zaczną pojawiać się na moich półkach. Nadszedł w końcu ten czas, kiedy pewnego dnia w bibliotece miałem w ręce w starym wydaniu książkę Keyesa, która bardzo mnie zainteresowała, i już miałem ją wziąć do przeczytania, ale coś mówiło mi, że jak ją wezmę i przeczytam, to nie będę chciał oddać, więc odłożyłem z powrotem na półkę i postanowiłem kupić na allegro. Niestety te egzemplarze były w owym czasie albo w fatalnej jakości, albo w zbyt wysokiej cenie, więc czekałem aż się pojawi dobra okazja. Ale długo się nie pojawiała, a chęć przeczytania ciągle się nasilała. Minęły lata - chyba z osiem, a może i więcej - i dalej tego nie przeczytałem! Ale najnowsza inicjatywa wydawnictwa Rebis sprawiła, że okazja w końcu się znalazła, bowiem wydawca zdecydował się utworzyć serię fantastyczną dzieł klasyki (podobnie zresztą jak to kilkanaście miesięcy temu zrobił Mag z Artefaktami), wobec czego Kwiaty dla Algernona trafiły w szeregi nowej serii „Wehikuł czasu”, i w końcu (w końcu!!) mogłem tę książkę przeczytać.

niedziela, 26 maja 2019

PIEŚŃ MIECZA - Bernard Cornwell [recenzja]

Tytuł oryginału: Sword Song
Cykl: Wojny Wikingów, tom: 4
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Mateusz Pyziak
Liczba stron: 496
Gatunek: Powieść historyczna, powieść przygodowa
Moja ocena: 6/6

"Taniec śmierci przy pieśni miecza"

Uhtred spokojnie obwarowujący się w Cookham, gdzie założył nowy dom z Giselą i dwójką dzieci, zostaje wezwany przez króla Alfreda i otrzymuje od niego polecenie, żeby odbić zajęty przez wikingów Londyn, który ma być prezentem podarowanym przez Uhtreda jego nielubianemu kuzynowi z Mercji, Aethelredowi. Władca Mercji po wzięciu ślubu z córką Alfreda, Aethelflaed, ma zabezpieczyć królestwo Mercji i Londyn, które mają podlegać Wessexowi i Alfredowi. Jednak panoszący się po całej Anglii panowie północy mają swoje dużo ambitniejsze plany niż tylko utrzymanie w posiadaniu Londynu. Nowi wikingowie, bracia Erik i Sigfried Thrugilsonowie, oraz rosnący w siłę Haesten,  którzy zajęli Londyn i zagrażają Anglii, proponują objęcie tronu Mercji przez Uhtreda w zamian za przyłączenie się do nich i wspólne zniszczenie armii oraz opanowanie całego królestwa Alfreda. Czy Uhtred ulegnie pokusie i zdradzi Wessex i Alfreda, żeby objąć w zamian tron Mercji zaproponowany mu przez wikingów? 

wtorek, 21 maja 2019

ZŁODZIEJKA KSIĄŻEK - Markus Zusak [recenzja]

Tytuł oryginału: The Book Thief
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Tłumaczenie: Hanna Baltyn
Liczba stron: 495
Gatunek: Literatura współczesna zagraniczna
Moja ocena: 6/6








Czasem jeden autor pisze przez całe życie i mając na koncie mnóstwo książek nie potrafi wybić się ponad pewną ograniczoną grupę odbiorców, a czasem może mieć zaledwie kilka, ale jedną zyska sobie popularność tak ogromną, że dowie się o nim cały świat. Markus Zusak, australijski pisarz z niemieckimi korzeniami, pasuje do tej drugiej grupy. O jego Złodziejce książek szybko usłyszał cały literacki świat, a niedługo po tym została przetworzona na język filmowy i poznać ją mogło także mnóstwo widzów. Sam niejednokrotnie słyszałem wiele dobrego i czytałem w większości same pochwalne opinie czy recenzje, ale nie uległem największemu okresowi popularności, który książka przeżywała kilkanaście miesięcy temu, żeby też wtedy po nią sięgnąć. Zdecydowałem się teraz, w większym spokoju, jak już trochę o niej przycichło, żeby móc na chłodno i bez wpływu otoczenia sięgnąć, przeczytać i ocenić obiektywnie. I właściwie nie ma chyba znaczenia, czy zrobiłem to teraz, czy jednak mogłem zrobić to znacznie wcześniej, bo moja opinia jest klarowna i jednoznaczna. Ta książka jest piękna, wyjątkowa i pozbawiona wad.

poniedziałek, 13 maja 2019

DOM NA WYRĘBACH - Stefan Darda [recenzja]

Cykl: Dom na wyrębach, tom: 1
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 330
Gatunek: Powieść grozy, horror
Moja ocena: 3+/6









W końcu nadszedł ten moment, ta chwila, kiedy sięgnąłem po autora okrzykniętego polskim Stephenem Kingiem horroru. Długo się zbierałem i mi nie szło, ale osobiste spotkanie z autorem na ostatnich Śląskich Targach Książki przyspieszyło ten moment. (Co prawda były one ponad pół roku temu, ale książka bez tego mogłaby czekać znacznie dłużej :P). Stefan Darda znany jest polskiemu czytelnikowi z książek grozy i fantastyki, a zadebiutował jedenaście lat temu horrorem osadzonym w polskich realiach sięgających połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Był to Dom na wyrębach, który to właśnie ze sobą zabrałem na spotkanie z autorem, aby uzyskać autograf, a kilka dni temu zdecydowałem się w końcu przeczytać tę książkę. 

czwartek, 9 maja 2019

ZAGINIĘCIE - Remigiusz Mróz [recenzja]

Cykl: Joanna Chyłka (tom: 2)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 509
Gatunek: Thriller prawniczy, thriller
Moja ocena: 4+/6









Remigiusz Mróz jest chyba aktualnie najbardziej poczytnym polskim pisarzem w naszym kraju. Nie wiem, ile on ma już na swoim koncie książek (zapewne z kilkadziesiąt, nie chce mi się nawet liczyć), ale biorąc pod uwagę tempo pisania i wydawania kolejnych powieści (różnych gatunkowo i najczęściej tworzących kilka odrębnych cykli), oraz gwałtowny wzrost popularności, która ciągle rośnie, można powiedzieć bez żadnego uchybienia, że jest niewątpliwie ewenementem na skalę światową. Różni ludzie różnie reagują na tę masowość, ale nawet jakby pomnożyć liczbę przeciwników przez tysiąc to i tak odbiłaby się ona od ściany tworzącej liczbę jego fanów i czytelników chętnie sięgających po jego książki. Osobiście mam do tego podejście bardziej neutralne, bo nie jestem ani fanem, ani przeciwnikiem, ale nie rozumiem czemu niektórzy nie sięgają w ogóle po żadną zakładając z góry, że to szajs. Z kilkoma jego powieściami już się zetknąłem i były całkiem niezłe. Na tyle, że nie straciłem ani czasu, ani ochoty sięgać po kolejne. Najbardziej podobała mi się jego "Kasacja", czyli thriller prawniczy, który też chyba z racji wykształcenia autora jest moim zdaniem jego najbardziej dopracowanym, merytorycznym i ciekawym literackim tworem. Podejrzewałem, że tak będzie z kolejnymi z tej serii, która liczy sobie teraz już dziewięć tomów i jest też chyba najbardziej popularną od autora. Cóż, jestem zdecydowanie do tyłu, bo sięgnąłem dopiero po tom drugi, który już przeczytałem, ale moje przypuszczenia okazały się słuszne.

wtorek, 7 maja 2019

SŁONECZNA LOTERIA - Philip K. Dick [recenzja]

Tytuł oryginału: Solar Lottery
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Jan Zieliński
Liczba stron: 255
Gatunek: Science fiction, antyutopia
Moja ocena: 4+/6

"Wielka gra życia"

Philip K. Dick jest autorem, którego fanom fantastyki naukowej nie trzeba przedstawiać. Osobiście nie wyobrażam sobie nieznajomości tego autora przez takich wielbicieli, a ogólnie uważam, że warto, aby każdy czytelnik poznał chociaż ze dwie, trzy jego książki, bo jest on jednym z największych i najoryginalniejszych wizjonerów z jakimi można się spotkać w literaturze. A do tego chyba najbardziej kontrowersyjnym - jeśli poznać nieco bardziej jego biografię. Mnie oczarował bardzo szybko i z miejsca stałem się jego wiernym fanem, który chwyta w ciemno za każdą nowo wydaną książkę w świetnej serii "Dzieła wybrane Philipa K. Dicka", stworzonej przez wydawnictwo Rebis dobrych kilka lat temu, i zawsze jestem zadowolony i chcę więcej. Nie inaczej było ze Słoneczną loterią, która pojawiła się na naszym rynku w marcu tego roku.