środa, 26 lutego 2020

MOŻEMY CIĘ ZBUDOWAĆ - Philip K. Dick [recenzja]

Tytuł oryginału: We Can Build You
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Tomasz Hornowski
Liczba stron: 332
Gatunek: Science fiction
Moja ocena: 4+/6

"Rozpad człowieka, rozkwit androida"

Kiedy wydawnictwo Rebis zapowiedziało utworzenie serii "Dzieła wybrane Philipa K. Dicka", wielu z fanów autora wpadło w euforię, bo w końcu ktoś zabrał się na porządnie za wydawanie jego dzieł. W twardym wydaniu, z pięknymi szkicami uznanego artysty, na dobrym papierze. Ale chyba nikt z nich nie przypuszczałby, że seria aż tak bardzo się rozwinie i będzie można wszystkimi książkami zapełnić już dzisiaj oddzielnie wyznaczoną półkę. A nic nie wskazuje na to, żeby wydawnictwo miało ten ruch wydawniczy przerwać. I chociaż teraz to już raczej nie nazwałbym tego dzieła wybrane, a bardziej zebrane, to jednak wciąż cieszy każda kolejna pojawiająca się pozycja tego rewelacyjnego pisarza, którą wyczekuję i zawsze przyjmuję z otwartymi ramionami.

niedziela, 23 lutego 2020

CZAS POGARDY - Andrzej Sapkowski [recenzja]

Wydawnictwo: superNOWA
Cykl: Wiedźmin, tom: 4
Liczba stron: 367
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 6/6









Wiedźmin Geralt chce zdobyć informacj o tajemniczym Rience'ie, który chce go zabić i dopaść księżniczkę Ciri. W tym celu spotyka się w mieście Dorian z Codringherem, prywatnym detektywem i specjalistą od wszelkiej czarnej roboty, który ma dowiedzieć się kim jest Rience, czego chce i gdzie może go spotkać. W innym miejscu czarodziejka Yennefer razem z Ciri udają się na wyspę Thanned. Yennefer zamierza oddać Ciri do Szkoły Czarodziejek – Aretuzy, gdzie będzie bezpieczna i nauczy się nowych i przydatnych umiejętności, które rozwiną jej talent magiczny. W tym samym czasie w Aretuzie ma się odbyć wielki zjazd czarodziejów i podjęte ważne decyzje dotyczące losów świata. Ma się tam też pojawić sam Geralt. Ale po uroczystym bankiecie dochodzi do nieoczekiwanej zdrady przez magów i walki, w której Geralt zostaje ciężko ranny, a Ciri musi uciekać. Wróg ciągle chcę ją dopaść za wszelką cenę, a wielka wojna z siłami Nilfgaardu wisi w powietrzu. 

poniedziałek, 17 lutego 2020

PRZYGODY MŁODEGO PODRÓŻNIKA - David Attenborough [recenzja]

Tytuł oryginału: Adventures of a Young Naturalist: The Zoo Quest Expeditions
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Adam Tuz
Liczba stron: 416
Gatunek: Podróżnicza, biografia, reportaż
Moja ocena: 5/6








Mam w tym roku duże parcie na książki przyrodnicze (tak podróżnicze, jak i popularnonaukowe czy też opisujące obserwacje i badania w jakichś konkretnych ośrodkach, rezerwatach itp. - jak przykładowo u Wohllebena), które przeważnie bardzo mnie emocjonują i zachwycają, więc postanowiłem, że zacznę więcej ich czytać, wplatając gdzieś pomiędzy kolejne pozycje fantastyki, których czytam najwięcej. Niedawno czytałem o ptakach w takiej formie bardziej popularnonaukowej, a teraz przyszła pora na podróż i to z jednym z najsłynniejszych podróżników na świecie. 

środa, 12 lutego 2020

JEST LEGENDĄ: ANTOLOGIA W HOŁDZIE RICHARDOWI MATHESONOWI - Stephen King, Joe Hill, F. Paul Wilson, Nancy A. Collins i inni [recenzja]

Tytuł oryginału: He Is Legend: An Anthology Celebrating Richard Matheson
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik, Bartosz Czartoryski
Liczba stron: 368
Gatunek: Horror, science fiction, thriller
Moja ocena: 3+/6








Antologie to książki składające się z kilku lub kilkunastu opowiadań różnych autorów i nigdy nie lubiłem ich czytać. I to właśnie z tego powodu, że tyle opowiadań różnych autorów, a tym samym różnych stylów, których nie sposób poznać przez jeden tylko tekst. A że teksty te są często krótkie to ciężko to ocenić. A jeszcze ciężej ocenić autora. No bo przecież może mi się dobitnie nie spodobać opowiadanie i odrzucić od danego pisarza, a może akurat inne jego dzieła by mi się spodobały, co jest krzywdzące. Albo odwrotnie, jeden tekst w antologii będzie najlepszym w dorobku autora i sięgnę po coś więcej, a reszta twórczości okaże się być kompletnym gniotem. Faktem jest, że antologie mają za zadanie często promować mało znanych albo dotychczas zupełnie nieznanych autorów poprzez umieszczenie ich w zbiorze z tymi bardziej znanymi i lubianymi, żeby ich przy okazji też poznać i nieco wypromować. Ale dotychczas nie docierały do mnie takie książki i już raczej nie będą, dlatego bardzo, bardzo rzadko po nie sięgam, a i to przeważnie z uwagi na ulubionego autora, czyli najczęściej Stephena Kinga.

sobota, 8 lutego 2020

JESTEM LEGENDĄ. PIEKIELNY DOM. CZŁOWIEK, KTÓRY NIEPRAWDOPODOBNIE SIĘ ZMNIEJSZAŁ - Richard Matheson [recenzja]

Tytuł oryginału: I am Legend. Hell House. The Shrinking Man
Seria: Artefakty
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Paulina Braiter, Paweł Waliś
Liczba stron: 740
Gatunek: Science fiction, thriller, horror, klasyka grozy
Moja ocena: 5+/6

"Był, jest i będzie na zawsze legendą"

Richard Matheson to kolejny z amerykańskich pisarzy fantastyki, którego bezsprzecznie zalicza się do klasyków tego gatunku. Przede wszystkim jednak przez wielu uważany jest za mistrza horroru, na którym wyrosło wiele inspirujących się jego utworami pokoleń świetnych pisarzy. Wystarczy wymienić chociażby Stephena Kinga, Neila Gaimana, Petera Strauba czy Joe Hilla, żeby przekonać się, iż nie są to słowa nad wyrost, a Matheson bez wątpienia wypada tutaj jako guru fantastyki wielokrotnie uhonorowany prestiżowymi nagrodami. Znany był głównie z powieści i opowiadań grozy, ale często pisał też scenariusze, które do swoich produkcji wykorzystywali Vincent Vard, J.J. Abrams czy Steven Spielberg. W naszym kraju autor to bardzo niedoceniany i mało znany, bo pojawiło się raptem kilka jego utworów plus jedna antologia poświęcona jego twórczości. Ale to już wszystko kilka ładnych parę lat temu. Jednakże wydawnictwo Mag wpadło na idealny pomysł tworząc omnibusa złożonego z najsłynniejszych powieści i opowiadań, i wydając go pod szyldem Artefaktów, bo jest wielka szansa, że tym razem znacznie więcej czytelników sięgnie po tę książkę i pozna tego świetnego pisarza.

poniedziałek, 3 lutego 2020

Zdobycze styczniowe

Zdobycze styczniowe:
J. R. R. Tolkien, Christopher Tolkien - Dzieci Hurina
Andrzej Sapkowski - Krew elfów
Richard Matheson - Jestem legendą. Piekielny dom. Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał
Gene Wolf - Cień i pazur


czwartek, 30 stycznia 2020

CIEŃ I PAZUR - Gene Wolfe [recenzja]

Tytuł oryginału: The Shadow of the Torturer; The Claw of the Conciliator
Cykl: Księga Nowego Słońca, tom: 1 i 2
Seria: Artefakty
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
Liczba stron: 580
Gatunek: Science fiction, fantasy
Moja ocena: 3/6

"Kat i jego przygody"

Gene Wolfe jest jednym z najpopularniejszych pisarzy science fiction i fantasy starszego pokolenia, którego bardzo dobrze znają przede wszystkim starsi czytelnicy, uznający go za mistrza obu tych gatunków. Dziś jest już nieco zapomniany i rzadziej czytany w Polsce, ale ciągle zdarzają się wznowienia jego książek przez wydawnictwa przede wszystkim szanujące dokonania starszego pokolenia autorów fantastyki. Jakiś czas temu wydawnictwo Mag wydało jedną z jego książek w popularnej serii Uczta Wyobraźni. Zaś kilka tygodni temu te samo wydawnictwo postanowiło wcielić go w poczet chyba aktualnie najlepszej klasycznej serii powieści fantastyki, czyli Artefaktów, przypominając tym samym ponownie o Wolfie i jego najpopularniejszym cyklu o księgach słońca (Księga Nowego, Długiego i Krótkiego Słońca). 

poniedziałek, 20 stycznia 2020

KREW ELFÓW - Andrzej Sapkowski [recenzja]

Wydawnictwo: superNOWA
Cykl: Wiedźmin, tom: 3
Liczba stron: 339
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 5+/6









Wiele osób czekało na ten moment. Po narzekaniach na polską ekranizację przyszedł w końcu czas na porządną zagraniczną adaptację Netflixa, która pojawiła się w idealnym momencie, bo w okresie świątecznym ubiegłego roku, więc wiele osób miało czas, żeby ją sprawdzić i ocenić w tym samym momencie. Od początku było wiele spekulacji na temat aktorów mających odgrywać rolę głównych postaci, na efekty, na to jak będzie poprowadzona fabuła, bo wiadomo było, że pierwszy sezon opierać się będzie na opowiadaniach, które są spójne, ale fabuła nie jest jednolita, tylko -  jakby to powiedzieć - nieco szarpana, bo rozgrywa się w różnych czasach. To samo zresztą widać po serialu, gdzie jest pewien chaos czasowy, który ciężko jest ogarnąć zwłaszcza osobom nieczytającym wcześniej książek. Ale ogólnie moim zdaniem wyszło dobrze, a momentami nawet bardzo dobrze i to myślę, że wiele za sprawą polskiej ręki czuwającej na projektem, czyli Tomka Bagińskiego. Będąc na fali popularności serialowego Wiedźmina, zdecydowałem się w końcu po dwóch latach sięgnąć po kolejny, trzeci tom, który już nie jest zbiorem opowiadań, a powieścią. I serial tak ma właśnie wyglądać, opowiadania to sezon 1, a każda kolejna powieść to kolejny sezon. Zawsze obawiam się sięgając po obie formy jednego autora, bo mało który potrafi pisać rewelacyjnie zarówno jedne, jak i drugie. A że opowiadania podobały mi się szalenie, toteż obawa o poziom Krwi elfów była tym większa. Ale okazało się, że niepotrzebnie!

czwartek, 16 stycznia 2020

MIECZ KRÓLÓW - Bernard Cornwell [recenzja]

Tytuł oryginału: Sword of Kings
Cykl: Wojny Wikingów, tom: 12
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Liczba stron: 473
Gatunek: Powieść historyczna, powieść przygodowa
Moja ocena: 6/6







Gdy znikają dwie łodzie rybackie, które należą do Bebbanburga, a morze wyrzuca na brzeg wyraźnie torturowane ciało jednego z członków załogi, Uhtred postanawia sprawdzić, kto za tym stoi. Wyrusza statkiem wraz z Finanem i innymi swoimi wojownikami. Na morzu napotyka trzy wrogie statki. Dwa z nich udaje mu się zniszczyć, ale jeden zdążył umknąć. Przesłuchując jednego z pojmanych członków załogi, zaskoczony Uhtred dowiaduje się, że to były statki należące do Aethelhelma, który chce go zniszczyć. Wkrótce okazuje się, że król Edward jest na skraju śmierci, ale nie wyznaczył jednego ze swoich potomków na króla, lecz dwóch. Aethelstana, który ma po jego śmierci zostać królem Mercji. I Aelfwearda, który ze swoim ojcem Aethelhelmem mają władać Wessexem i Wschodnią Anglią. Jednak żaden z nich nie może się pogodzić z taką decyzją umierającego króla, bo każdy chce zostać królem całego Englalandu. Szykuje się wojna Sasów z Sasami, wojna między Aethelstanem a Aelfweardem i Aethelhelmem. Wojna, w którą Uhtred po raz kolejny zostaje wplątany...

niedziela, 12 stycznia 2020

NOS4A2 - Joe Hill [recenzja]

Tytuł oryginału: NOS4A2
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Maria Frąc
Liczba stron: 752
Gatunek: Horror
Moja ocena: 3+/6








Kiedy syn ulubionego pisarza robi z oddaniem i skrupulatnością to co robi jego ojciec to w większości przypadków wychodzi mu to tak samo dobrze. Stephen King to dla mnie niedościgniony mistrz, którego uwielbiam od pierwszej książki i chociaż po drodze znalazło się kilka pozycji, które nie przypadły mi do gustu, wciąż go uwielbiam i uwielbiać będę zawsze. Niestety życie nie trwa wiecznie, a Stephen nie młodnieje, więc w końcu przyjdzie czas, kiedy go zabraknie. Kto może wypełnić tę lukę, jeśli nie rodzina? W końcu ma dwóch synów i córkę - wszyscy piszący, a na dodatek żona Tabitha też ma na swoim koncie książkę. Jednak to Joe Hill najbardziej oddaje się temu rzemiosłu i zdecydowanie najlepiej mu to wychodzi, bo bardzo przypomina stylem swojego ojca, o czym się mogłem przekonać już w kilku jego książkach. Wystarczająco dobrze pisze, żebym podobnie jak ze Stephenem powziął postanowienie, że z pewnością przeczytam wszystkie jego książki, co konsekwentnie robię, bo zwyczajnie bardzo dobrze mi się je czyta. Ale i on ma swoje lepsze i gorsze momenty. Tym razem dla mnie wyszło niestety gorzej.