Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ray Bradbury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ray Bradbury. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2020

GREEN TOWN - Ray Bradbury [opinia]

Tytuł oryginału: Dandellion Wine. Farewell Summer. Summer Morning, Summer Night. Something Wicked This Way Comes
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła, Paulina Braiter
Liczba stron: 787
Gatunek: Science fiction, fantasy, horror, thriller
Moja ocena: 4+/6







Ray Bradbury to jeden z moich ulubionych trzech muszkieterów klasyki science fiction,obok Philipa K. Dicka i Johna Brunnera, po których książki zawsze bardzo chętnie sięgam i ciągle wyczekuję czegoś nowego. Jak zwykle wydawnictwo Mag stanęło na wysokości zadania i zaserwowało nam tak jak ostatnio książkę nie z jedną, a z kilkoma książkami Bradbury'ego, czyli na zasadzie omnibusa. Mówiąc dokładniej to trzy powieści i jeden zbiór opowiadań, które zostały wciśnięte razem nie przypadkiem. Akcja wszystkich książek rozgrywa się w miasteczku Green Town i dotyczy dzieciństwa, a także w większości bohaterami są Tom i Doug, więc mamy pięknie zebrane wszystko do kupy w jednej książce i do ogarnięcia za jednym zamachem.

sobota, 22 grudnia 2018

KRONIKI MARSJAŃSKIE. CZŁOWIEK ILUSTROWANY. ZŁOCISTE JABŁKA SŁOŃCA - Ray Bradbury [recenzja]

Tytuł oryginału: The Martian Chronicles. The Illustrated Man. The Golden Apples of the Sun
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Paulina Braiter, Paweł Ziemkiewicz
Liczba stron: 618
Gatunek: Science fiction, fantasy, horror, thriller, dramat
Moja ocena: 5+/6

"Ponadczasowe historie mistrza gatunku"

Pamiętam jak dziś, kiedy -  będąc w bibliotece - wziąłem z zainteresowaniem do ręki niewielką objętościową książeczkę, gdzie na okładce widniał dystrybutor paliwa na czerwonej planecie pod nazwą "Kroniki marsjańskie". Wtedy jeszcze nazwisko autora kompletnie nic mi nie mówiło, ale że szukałem ciekawej książki science fiction, uznałem, że chyba dobrze trafiłem. To był w sumie jeden z pierwszych zbiorów opowiadań, po który sięgnąłem lata temu, a już na pewno pierwszy, który mnie autentycznie wzruszył i ze spokojem mogę stwierdzić, że jest to absolutnie numer jeden wśród wszystkich zbiorów, jakie do tej pory przeczytałem. Żaden inny autor mnie krótką formą aż tak nie zachwycił, nie poruszył, nie przygnębił i nie wrył do głowy, chociaż niejednokrotnie bliscy temu byli moi ulubieni Philip K. Dick i Stephen King. Udało im się kilkoma opowiadaniami, ale to Ray Bradbury jako jedyny dokonał tego całym zbiorem.