Już od kilku miesięcy zapowiadałem, że przymierzam się do zakupu nowego regału, bo zaczęło mi poważnie brakować miejsca na nowe książki. A ja bardzo nie lubię układać ich gdzie popadnie, bo znacznie psuje to kompozycję i efekt, ale też przede wszystkim powoduje ryzyko, że taka półka w końcu nie wytrzyma i będzie jedno wielkie jeb, czego bardzo bym nie chciał doświadczyć. W końcu udało się zamówić u stolarza regał pod wymiar, przytachać do domu i poukładać. I wiecie co? Pustym nacieszyłem się tylko do momentu postawienia, bo jak już się poukładało na nim wszystkie te zalegające wszędzie i po zlikwidowaniu jednej półko-szafki, to okazało się, że nie zostało już po tym wiele miejsca i znowu trzeba będzie myśleć o czymś kolejnym. :D Ale do rzeczy. Poniżej zobrazuję wam moją własną mini bilioteczkę składającą się dokładnie z 838 pozycji stojących i 55 e-booków , którą rozbudowuję od 10 lat. :)
Tutaj widać największą jej część, bo jakieś 90%. Oczywiście nie widać tego też w całości, bo fizycznie nie da się tego zrobić. Musiałbym chyba wyjść przez okno i będąc w powietrzu jakoś pod kątem te zdjęcie zrobić. :D Może aparat z większym obiektywem byłby bardziej pomocny, ale nieważne. Ważne, żeby widać było ogólnie ja to mniej więcej u mnie wygląda. Pod spodem widać każdy regał osobno, żebyście mogli zerknąć dokładnie na wszystko, co też tam się znajduje. Nie są to najlepszej jakości zdjęcia, ale wydaje mi się, że wystarczą. To zaczynamy. ;)