poniedziałek, 17 sierpnia 2026

LEGENDA - David Gemmell [recenzja]

Tytuł oryginału: legend
Cykl: Saga Drenajów (tom: 1)
Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 455
Gatunek: Fantasy, heroic fantasy, high fantasy
Moja ocena: 5+/6

"Druss Legenda!"

Podczas gdy moja półroczna córeczka zaczyna coraz lepiej się przemieszczać, i próbuje artykułować pierwsze wyrazy, ja zaczynam swoją przygodę z "Sagą Drenajów" Davida Gemmella, który zachwycił mnie kilka lat temu swoim rewelacyjny cyklem trojańskim. I gdyby już wtedy była fajnie wydana i dostępna Saga Drenajów, to pewnie dzisiaj już miałby ją całą albo znaczną część za sobą. Na szczęście po tych kilku latach wkroczyło niezawodne wydawnictwo Vesper, które zabrało się za wznowienie i wcale nie trzeba mnie było przekonywać do czytania.

On jest Drussem Legendą, a jego umiejętności w walce zyskały tak przerażającą reputację na całym świecie, że historie stoczonych przez niego bojów jeszcze za jego życia opowiadane są wszędzie. Ale posiwiały i doświadczony weteran odrzucił życie pełne sławy i fortuny, żeby wycofać się do samotności i swojej górskiej kryjówki, aby spokojnie poczekać na swojego starego wroga, Śmierć.

Tymczasem plemię Nadirów zostało po raz pierwszy zjednoczone przez wielkiego wodza Ulryka, który stworzył potężne imperium na Północy. Od tego czasu hordy Nadirów maszerują, podbijając wszystko, co tylko stanie im na drodze. Ostatnim, co stoi przed nimi i całkowitym zwycięstwem, to legendarna forteca imperium Drenajów, Dros Delnoch. Jeśli forteca upadnie, Drenajowie również. Przywódca Drenajów, Abalayn, próbuje wynegocjować nowe traktaty z Ulrykiem, ale wojna wisi w powietrzu. Ponad 500-tysięczna armia Nadirów maszeruje na twierdzę Dros Delnoch, bramę do serca Drenajów. Druss niechętnie zgadza się powrócić z emerytury, aby wesprzeć obronę niezdobytej twierdzy. Ale czy nawet on podoła sprostać własnym legendom i hordom znacznie przewyższającym Drenajów?

Lubię silne charaktery i pewne siebie bardzo zręczne postaci jak np. Karsa Orlong z Malazańskiej Księgi Poległych czy Uhtred z Wojen Wikingów. Druss Legenda jest taki sam, więc chemia strzeliła od razu. To co jednak różni Drussa od wcześniej wspomnianych to zdecydowanie wiek. Jest on bowiem już 60-letnim weteranem, który nigdy nie został pokonany, przez co jest żywą legendą. Honorowy, odważny, silny, błyskotliwy i pewny siebie zyskuje szacunek wszędzie tam, gdzie się pojawi. Decyduje się na wzięcie udziału w obronie Dros Delnoch, które skazane jest na porażkę. Będzie zatem wielka bitwa i obrona wielkiej twierdzy, a zatem wielkie wydarzenie, które też musi być w każdym porządnym fantasy.

Zaprawiony czytelnik może z łatwością powiązać wydarzenia z Dros Delnoch z tolkienowską obroną Helmowego Jaru, co z pewnością było inspiracją Gemmella do opisania podobnej bitwy, ale na tym podobieństwa się kończą, bo to bitwa całkowicie napisana po swojemu. Nie ma aż tak epicko, nie ma magii i takiej różnorodności ras postaci. Właściwie w całej powieści mamy odgórnie dwie ludzkie nacje - Drenajów i Nadirów, których poznajemy lepiej i gorzej. Powieść Gemmella to takie typowe heroic fantasy o prostej fabule, pełne szybkiej i dynamicznej akcji, częstych walk oraz wyrazistych postaci jak Druss czy Rek. Myślę, że fani Abercrombiego mogą być szczególnie zachęceni. 

Podsumowując. Legenda to książka, gdzie są wojna, krew, śmierć, podboje, głód, choroby, przerażenie, a przede wszystkim wyraziści bohaterowie, wielkie przemowy i wielkie pojedynki. Lubicie? Szukacie? Potrzebujecie? No to macie na tacy Legendę Davida Gemmella.

Saga Drenajów:
1.Legenda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz