Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 326
Gatunek: Horror
Moja ocena: 3+/6
Po Pudełko w kształcie serca”sięgnąłem chyba kierowany informacją, że niedługo Joe Hill się u nas pojawi, więc pomyślałem, że w sumie została mi tylko jedna nieprzeczytana jego książka i można by to zmienić. A i może do Krakowa na spotkanie zajadę to bym już wiedział, które książki ewentualnie do podpisu można tachać ze sobą.
Pudełko… to literacki debiut Hilla, dzięki któremu stał się znany. Przedstawia historię podstarzałej gwiazdy rocka, Jude’a Coyne’a, którego zajawką jest kolekcjonowanie dziwnych (makabrycznych) rzeczy związanych między innymi z okultyzmem. Prawdziwy przełom nadchodzi wtedy, kiedy dowiaduje się, że ktoś wystawił na aukcji sprzedaż ducha swojego ojca. Z ciekawości i niedowierzania postanawia wydać 1000 dolarów i dzięki temu niedługo staje się posiadaczem garnituru nieboszczyka, który został mu ładnie wysłany w specyficznym pudełku w kształcie serca. Kiedy otwiera na początku nic się nie dzieje, ale już niedługo Jude i jego dziewczyna Georgia przekonają się na własnej skórze, że to żadne żarty i przesądy, bo duch naprawdę pojawia się w ich domu i zaczyna zagrażać ich życiu.
Kurczę, taka to książka no, niby nie jest zła, bo to rasowy horror z duchem, nawiedzeniem i rozpierdzielem, ale no chyba zła pora dla mnie na czytanie takiego typu książek, żeby się zachwycić, jarać czy nie wiem. Książka dobrze napisana, zwroty akcji, napięcie jakieś jest, nie za dużo bohaterów, więc nie ma takiej sieczki jak u Mastertona. Czy zapamiętam to na dłużej? Na pewno nie. Czy sięgnę po raz drugi? Też na pewno nie. Przeczytane, odfajkowane. Czekamy na nowość, która ma się pojawić razem z Hillem w naszym kraju. Ale jeśli ktoś lubi motyw duchów, nawiedzeń i nie ma za wielu horrorów za sobą to z Pudełkiem w kształcie serca może dobrze się bawić. Na początek przygody z Hillem też w porządku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz