wtorek, 17 września 2019

AMITYVILLE HORROR - Jay Anson [recenzja przedpremierowa]

Tytuł oryginału: The Amityville Horror
Wydawnictwo: Vesper
Tłumaczenie: Maciej Machała
Liczba stron: 266
Gatunek: Horror
Data wydania: 18 września 2019
Moja ocena: 4+/6

"Nawiedzony dom przy Ocean Avenue"

Kiedy pogoda za oknem niemrawa, szybko robi się ciemno, coraz mniej dostajemy od słońca pobudzających promieni, a coraz więcej typowo jesiennych chłodnych, ponurych i deszczowych dni, czytelnicy powieści grozy zacierają ręce, bo to najodpowiedniejsza chwila na czytanie czegoś z dreszczykiem i przyprawiającym o gęsią skórkę. Wydawnictwo Vesper znane bardzo dobrze z tego typu literatury zapowiedziało na drugą połowę tego roku (zwłaszcza jesień) bardzo ciekawe plany wydawnicze, obejmujące w dużej mierze już klasyki horroru - albo mocno aspirujące o te miano - które za sprawą specyficznego klimatu i stylu zawsze mocniej oddziałują na czytelnika. Z pewnością większość fanów filmowego horroru zna lub przynajmniej kojarzy przerażającą historię z Amityville. Ale pewnie niewielu wie, że horror o nawiedzonym domu powstał na podstawie książki Jaya Ansona, która premierę po raz pierwszy w naszym kraju będzie miała już jutro. 

Pisali o nim w gazetach, że jest nawiedzony. Podobno postawiony na byłym indiańskim cmentarzu. W 1974 roku dwudziestotrzyletni chłopak zabił w nim swoich rodziców i czworo rodzeństwa, bo stwierdził, że jakaś niewidzialna siła kazała mu to zrobić. Wszyscy omijali dom szerokim łukiem i nie chcieli mieć z nim nic wspólnego. Ale nie rodzina Lutzów, która rok później i tak go kupiła po okazyjnej cenie, uznając dom i okolicę za wymarzone i idealne miejsce dla nich i ich trojga dzieci. Wytrzymali tam miesiąc od wprowadzenia. Potem uciekli i już nigdy więcej nie wrócili. To ich historia i tego, czego byli świadkami przez dokładnie dwadzieścia osiem dni, których mieli nie zapomnieć do końca życia.

Horror z Amityville to historia Lutzów, która w przeświadczeniu ich i wielu świadków wydarzyła się naprawdę, a niniejsza książka powstała na podstawie odsłuchanych taśm, które przedstawiają odtworzone z pamięci i przybierające formę dziennika wspomnienia i wrażenia George'a i Kathleen Lutzów - szczegółowe i wspólnie spójne oraz potwierdzone później przez kilku niezależnych świadków. Książka w formie powieści przedstawia wszystko od początku, od zakupu i wprowadzenia przez wydarzenia, które miały miejsce przez ten miesiąc przebywania w nawiedzonym domu, aż po chwilę po opuszczeniu Amityville. 

Książka przybliża nam całą rodzinę Lutzów - George'a, jego żonę Kathleen, ich trójkę dzieci (Danny'ego, Chrisa i Missy), a także najbliżej związanego z domem księdza Mansuco. Dowiemy się jak dziwne i paranormalne zjawiska zachodziły w tym domu i oddziaływały na rodzinę i osoby z zewnątrz, które się w nim pojawiły. Samoczynne otwieranie okien, dziwne odgłosy, przesuwające się przedmioty, dojmujący chłód i inne niepokojące zmiany na ciele, osobliwe sny, lewitacje, odciski racic na śniegu, nawet oddziaływanie poza domem, o czym mógł przekonać się ksiądz. Co ciekawe sam ksiądz Moncuco to inny duchowny niż normalnie występujący w horrorach. To nie jest człowiek świecki mocno przeświadczony, że wiara w Boga uchroni go od całego zła i pomoże te zło zwalczyć. To nie świecki rycerz, który w pierwszej linii ataku stanie do konfrontacji z demoniczną siłą. Monsuco to człowiek lękliwy, a nawet tchórzliwy, mimo że się tego wstydzi. Chciałby pomóc, ale się po prostu boi i nie chce wracać do tego domu. Jednocześnie to chyba najbardziej przekonująca postać z tej książki.

Nie jest to horror z górnej półki. Styl autora jest bardzo prosty i widać, że spod niewyrobionego pióra. Niektóre przejścia między scenami są niezbyt płynne, a zachowania dorosłych postaci przedstawione momentami infantylnie i sztucznie, poza wspomnianym Mansuco. Postaci pozbawione są w zasadzie jakiejś głębi. Widać, że autor bardziej skupił się na koniecznym przedstawieniu paranormalnych zjawisk. Ale jest to książka, którą całkiem dobrze i z ciekawością się czyta i w istocie może wywoływać dreszczyk, zwłaszcza kiedy czytana jest późnym wieczorem. To, co działo się w nawiedzonym domu może przerazić i wcale nie dziwię się, że powstała ekranizacja tej książki, bo to idealny materiał na bardzo dobry horror. Sam oglądałem wiele lat temu film Andrew Douglasa z 2005 roku z Ryanem Reynoldsem i Melissą George w rolach główny, który bardzo mi się podobał. A to tylko jeden film, bo historia z Amityville doczekała się kilku ekranizacji bardziej lub mniej opartych na książce Ansona i relacjach Lutzów. Powstała z tego już w zasadzie całkiem pokaźna seria filmowa wyciskająca z portfela widzów maksymalnie ile się da, chociaż poziomem znacznie odstająca od pierwowzoru.

Piękne krwisto-czarne twarde wydanie książki z okładką i ilustracjami wewnętrznymi Macieja Kamudy, dedykowaną zakładką i klimatyczną wyklejką z przerażającymi muchami nadaje dodatkowego klimatu powieści i z przyjemnością bierze się ja do ręki. Dodatkowo książkę wzbogacają przedmowa księdza Johna Nicoli i dokładny schemat planu domu i całej posesji, a także zamieszczone na końcu posłowie Jaya Ansona o tym, jak powstała książka i o zjawiskach zachodzących w domu w Amityville, i drugie od Bartka Czartoryskiego "Niektóre domy rodzą się złe", gdzie przybliża swoją interpretację rzekomo faktycznych zjawisk paranormalnych, własną wyprawę do Amityville, żeby zobaczyć nawiedzony dom, oraz przybliża wspomnianą przeze mnie filmową serię o Amityville.

Amityville horror to książka przede wszystkim skierowana do fanów horrorów, którzy z przyjemnością zaczytują się w powieściach o nawiedzonych domach i paranormalnych zjawiskach, których nie da się wyjaśnić. Jednakże czytelnicy, którzy na co dzień nie czytają horrorów, ale czasem lubią sięgnąć po coś, co wywoła dreszczyk emocji i gęsią skórkę, oraz jest owiane niepewną aurą rzeczywistych wydarzeń, też powinni być zadowoleni. Przekonajcie się sami, co złego działo się w pewnym nawiedzonym domu w Amityville. Można się przerazić!

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Vesper!

18 komentarzy:

  1. Lubię tego typu książki, więc chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się z Łukaszem zgraliście z tekstami :) Mój egzemplarz dotarł wczoraj, szykuję się do lektury, ale tymczasem zbieram się do napisania tekstu o "strażniku ognia" i serce mnie boli, bo to pierwszy tom o Uhtredzie, gdzie widzę trochę zmęczenie materiału, chlip :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no, pisałem mu to samo na fcb. :) Uuuuu. Szkoda. Ale nie zirytowała Cię ta śmierć Ragnara i Beocci taka po łebkach, bez większego halo? Nie uważasz, że nieco więcej powinno być na ten temat, chociażby jakiegoś smutku ze strony Uhtreda, pojawienie się przy grobie etc. ?

      Usuń
    2. Jestem już dwa tomy do przodu, więc teraz bardziej martwi mnie nieustanne szczęście Uhtreda, dzięki czemu wszystko mu się udaje... Trochę za dużo tego... Ale masz rację, śmierć tych dwóch postaci Cornwell potraktował mocno po macoszemu :(

      Usuń
    3. Zbyt szybko i prosto mu wszystko idzie? Tego się obawiałem, że w końcu Cornwell będzie zbyt łagodny dla Uhtreda.

      Usuń
    4. Nom :( Oby to była jednorazowa wpadka :D

      Usuń
    5. Oby, bo jeszcze kilka tomów jest. :)

      Usuń
  3. Zastanawiałam się czy dorzucić tę książkę do koszyka na przyszły miesiąc, ale te "przejścia" i infantylność jakoś mnie odrzucają. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Cię interesują duchy, paranormalne zjawiska i nawiedzone domy to powinno Ci się spodobać.

      Usuń
  4. Chyba wyrosłam z tego motywu paranormalnego... albo za bardzo przeraża mnie wizja zostania samej w domu po lekturze ;)) Ponadto do nowości Vespera podchodze z pewną nieufnością, poza Dorianem Grayem nie spodobała mi się żadna ich książka, a na wiele czekałam z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubi paranormale, bo to zawsze taki horror, który budzi niepokój, że to może być na faktach, chociaż tak nie jest. Ja w każdym razie nie wierzę w takie rzeczy. A co od Vespera czytałaś, co Cię zawiodło?

      Usuń
  5. Możesz Ciacho rozwinąć wątek tej vesperowskiej klasyki grozy jesieni A.D. 2019 ? Wiem że ma wyjść "Upiór opery" i "Coś". A poza tym coś jeszcze?

    Grot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psychoza - Blocha. Jeszcze ma być Obcy - Fostera, ale to już raczej nie klasyka.

      Usuń
    2. "Psychoze" niedawno czytałem i za bardo mi nie podeszła, może ze względu na znany motyw z ekranizacji filmowej...

      Grot

      Usuń
    3. Ja właśnie do tej pory ani nie czytałem, ani nie oglądałem, więc od Vespera bardzo chętnie. :)

      Usuń
  6. ... i nie mógłbyś komuś z vesper zasugerować wydania "Berlin Alexanderplatz" Doblina? To nie grozy, ale też klasyka. Już bardzo dawno nie było wznowienia PL.

    Grot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jako recenzent nie mam specjalnej mocy, Grocie. Napisz po prostu do nich na fejsa i zapytaj czy rozważali taki tytuł, albo czy może mogliby. ;)

      Usuń