środa, 18 listopada 2020

FILARY ZIEMI - Ken Follet [recenzja]

Tytuł oryginału: The Pillars of the Earth
Cykl: Filary Ziemi (tom: 1)
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Grzegorz Sitek
Liczba stron: 831
Gatunek: Powieść historyczna, powieść przygodowa
Moja ocena: 5+/6





Filary Ziemi to najsłynniejsza powieść Kena Folleta, od której właściwie zaczęło się wiele lat temu moje zainteresowanie tym autorem. Zbyt długo czekała na przeczytanie, ale po świetnej "Niech stanie się światłość", którą przeczytałem najpierw, kilkanaście dni temu, wiedziałem, że to będzie uczta, i tak też było. Uczta, która w moim przypadku (co niezwykle rzadko się zdarza, bo raczej szybko pochłaniam takie rarytasy) trwała ponad trzy tygodnie, ale to tylko na plus, bo mogłem się delektować dłużej tą świetną książką.

"Filary..." to właściwie nie tyle powieść, co już saga historyczno-przygodowa rozciągająca się na kilkadziesiąt lat. Autor w świetny sposób przedstawia fabułę toczącą się wokół trwającej niemal czterdzieści lat budowy katedry w Kingsbridge w czasach dwunastowiecznej Anglii i na tle wojny domowej, wszelkich konfliktów religijnych i walk o tron.

Follet uczynił głównymi bohaterami kilka postaci, które mają swoje osobne wątki i wspólne ze sobą (podobny model był zresztą w prequelu i podejrzewam, że taki sam będzie w kolejnych dwóch częściach). Tom Budowniczy, przeor Philip, lady Aliena, biskup Walerian Bigod i wiele, wiele drugo- i trzecioplanowych postaci, które zostały świetnie przedstawione przez autora i mocno oddziałują na uczucia czytelnika podczas lektury. Follet dużą część uwagi poświęca kobietom. Głównymi postaciami są zarówno mężczyźni, jak i kobiety, co bardzo mi się podoba, bo możemy zobaczyć ten świat i ówczesne czasy oczami różnych płci, co zapewne przypadnie do gustu czytelniczej płci pięknej. 

Mnóstwo tu uczuć i emocji. Przede wszystkim zemsta, miłość (prawdziwa, dzika, ale i niespełniona, platoniczna), przyjaźń i walka (bratobójcza, o władzę, o kobiety, o tereny, o wpływy itp). Ale też i gwałty, kradzieże, zamachy, rubieże, bitwy, wszelakie spiski, klerykalizm,wojna domowa, potyczki między biskupem a przeorem, różne cechy i architektura, przede wszystkim dotycząca katedr. Wiele, wiele dobrego i ciekawego, o czym mógłbym się rozwodzić pojedynczo wiele godzin. Fabuła wciąga, zaskakuje, raz uszczęśliwia i bawi, raz denerwuje i przytłacza. A jako że jest to powieść historyczna wiele też w niej faktów, których dowiemy się o średniowiecznej Anglii, co na pewno mocno przypadnie do gustu fanom książek na temat historii tego kraju, do których osobiście się zaliczam. A jeśli jest to świetnie połączone z warstwą przygodową no to nie pozostaje nic innego jak się za to zabierać. Bardzo wartościowa, ciekawe i wciągająca. Serdecznie polecam.
 
Filary Ziemi:
0.5 Niech stanie się światłość
1.Filary Ziemi

8 komentarzy:

  1. Mam w planach tą serię. Mam nadzieję, że uda mi się po nią sięgnąć przynajmniej w przyszłym roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Idziemy tę samą ścieżką - też jestem zachwycona prequelem "Niech stanie się światłość" i teraz mam w planach "Filary" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to "Filary" też Ci się spodobają na bank. Postaci bardziej wyraziste i różnorodne. :) A to czytasz jedna po drugiej teraz? Mi "FIlary" zajęły ponad 3 tygodnie i w tym roku jeszcze się biorę za trzeci tom jak ogarnę CObena i "Bastion", który jak wiesz liczy sobie ponad 1000 stron. :) Tak wiec najpewniej po świętach albo jakoś w okolicach wrócę do Kingsbridge. :)

      Usuń
    2. Na razie mam na czytniku i czekają. W ogóle słabo mi idzie ostatnio czytanie, co zresztą widać na blogu. Teraz mam jeszcze kilka pozycji w kolejce. Tak czuję, że Filary pojawią się na tapecie w okolicy świąt :)

      Usuń
    3. No mi też w listopadzie nie szło. Teraz dopiero Attenborough czytam znacznie więcej. Ale lada moment się to zmieni, bo nowego kompa kupuję i książki trochę ucierpią w grudniu. :)

      Usuń
  3. "Świat bez końca" trzyma poziom, więc jeszcze sporo uciechy przed Tobą)
    Lubisz takie klimaty, więc zapoznaj się kiedyś z cyklem Robyn Young Bractwo/Requiem/Krucjata. Fajnie wydana trylogia z Książnicy stosunkowo mało znana, ale mnie zrobiła bardzo dobrze. Mamy historię młodego próbka na usługach zakonu Templariuszy, który zostaje wplaątany w iście diabelską intrygę.
    Wielce zajmująca historia milordzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę. Jeszcze dwa tomy. :) Ale "Świat..." już raczej pod koniec roku machnę, jak się uporam z Cobenem i Kingiem (i liczącym ponad 1000 stron Bastionem, który za pierwszym razem lata temu czytałem 3 miesiące :D).

      Dzięki za polecankę, ale właśnie nie przepadam za historią z Jerozolimą i Templariuszami. Nie moja bajka. ;)

      Usuń