Tytuł oryginału: Stephen King. The Stand #5 No Man's Land
Cykl: Bastion, tom: 5
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 144
Gatunek: Komiks
Moja ocena: 6/6
Przedostatni tom marvelowskiej adaptacji "Bastionu". Życie w Boulder coraz bardziej przypomina już te przed pojawieniem się Kapitana Tripsa. Podłączona prąd, ludzie zaczęli ze sobą współpracować jak w normalnej społeczności i coraz częściej gości na ich twarzach uśmiech. Niektórzy jednak wiedzą, że nie można być w pełni spokojnym, bo czeka ich dopiero największy bój. Jednak nie tylko Randall Flagg jest dla nich zagrożeniem. Okazuje się, że Harold Lauder ze swoją diaboliczną sojuszniczką zamierzają dołączyć do Flagga, ale zanim to zrobią chcą mocno skrzywdzić ocalałych mieszkańców Boulder. Czy im się to uda?
Tutaj zagłębiamy się już mocno w kwestie stworzenia bastionu. Mieszkańcy przyjęli pewne określone role, przyjęli odpowiednie działania (jak np. uruchomieniu prądu, który jest im niezbędny) i zamierzają stawić czoło złu. Jak zwykle w każdym tomie tak i tutaj fajny wstęp Ralpha Macchio i przypomnienie co w poprzednich tonach, a na końcu w dodatkach mamy przedstawiony Proces artystyczny od szkiców po kolorowanie Mike'a Perkinsa i Laury Martin, mapę Wolnej Strefy Boulder (gdzie kto mieszkał miejsca zebrań itp) oraz został też pokazany proces nanoszenia tuszu na szkice przez Perkinsa. Została zatem ostatnia prosta do mety. ;)
5. Ziemia Niczyja

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz