wtorek, 19 maja 2020

PANI JEZIORA - Andrzej Sapkowski [opinia]

Wydawnictwo: superNOWA
Cykl: Wiedźmin, tom: 7
Liczba stron: 595
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 5/6









Po dotarciu do wieży Ciri dostaje się do królestwa Aen Elle władanego przez Auberora i króla Olcha, gdzie jej przewodnikiem zostaje elf Avallac'h. Kraina to niesamowita i całkiem różniąca się od świata, jaki Ciri znała przedtem. Ale młodej księżniczce nie jest pisane cieszyć się z dotarcia do tego miejsca, bowiem niedługo dowiaduje się od Avallac'ha, czego żąda od niej król Olch, i pragnie za wszelką cenę uciec z krainy Aen Elle. Pomóc jej mogą w tym dwa niesamowite stworzenia, które niespodziewanie biorą stronę Ciri. Niestety bezwzględny i bezlitosny Eredin, jeden z przywódców Aen Elle, nie zamierza na to pozwolić i za wszelką cenę będzie chciał dorwać i zatrzymać Ciri. Czeka ją szaleńca ucieczka w otchłań czasów i miejsc.

Gdzieś w zupełnie innym miejscu,\ wiedźmińska drużyna opuszcza Caed Myrkvid, ponieważ przebywający tam druidzi odmówili im jakiejkolwiek pomocy. Cała kompania Geralta wyrusza w podróż i dociera do fascynującego i idyllicznego księstwa Touusaind, gdzie Jaskier wdaje się w powtórny romans z księżną Anną Henriettą, wampir Regis z pewnym sukkubem, zaś Geralt z czarodziejką Fringillą Vigo, która skrywa przed nim, że jest członkinią Loży Czarodziejek i ma wobec niego pewne plany.

W tym samym czasie szykuje się wielka wojna. Wzmocnione licznymi ochotnikami i najemnikami z Koviru dwie zjednoczone armie Temerii i Redanii wyruszają przeciwko zmasowanym wojskom cesarza Emhyra var Emreisa. Potęga Nilfgaardu jest przerażająca. Wojska cesarza znacznie przeważają nad armią Temerii i Redanii i nie będzie łatwo z nimi wygrać. Zwycięstwo jest bardzo dalekie i mało prawdopodobne. Ale nikt tutaj nie zamierza poddać się bez walki!

Pani Jeziora to ostatni tom świetnego cyklu fantasy Andrzeja Sapkowskiego, którym zachwycałem się od początku i nie mogłem się doczekać wielkiego finału, który miał się pojawić w tej części. Najgrubszy tom ze wszystkich, bo i najwięcej do wyjaśnienia rzecz jasna. No i przygód przy tym też znacznie więcej. Ale osobiście nie potrafiłem się od początku wczuć w ten tom i kręciłem mocno nosem przez prawie jakieś 150 stron, bo nijak nie trafiało do mnie to, co czytałem, a co w dużej mierze związane było z daleką przyszłością, przygotowaniem do wojny (całkiem innym niż bym sobie życzył) oraz przygodą Ciri w Aen Elle. Brakowało mi tutaj bardzo Yennefer, której przez długi czas nie było w ogóle, i świetnych przygód wiedźminskiej drużyny, która bawiła się i ucztowała, zamiast (w moim życzeniu) dalej walczyć i przeżywać niesamowite przygody zanim dotrą do Ciri.

Niemniej jednak im dalej, tym było lepiej - ku mej uciesze, bo obawiałem się, że ten tom będzie zupełnie dla mnie nietrafiony. Ale zaczęło się robić bardzo ciekawie. Wiele wątków, wiele rozwiązań, przygód i sytuacji nie do przewidzenia. Sapkowski postawił na wprowadzenie większej ilości retrospekcji w postaci wspomnień i zastosował znany bardziej ze science fiction wątek podróży w czasie, więc czas i miejsce w tym tomie nie są stałe, bo zmieniają się bardzo często. I nie są to lata i miejsca pobliskie,  raczej znacznie odległe, gdyż nie raz pojawia się zupełnie inna od aktualnie toczonej w wiedźminskiej rzeczywistości era. No i oczywiście wielka wojna, która moim zdaniem wyszła autorowi całkiem nieźle, pomijając wcześniejsze przygotowania do niej - a właściwie mam tutaj konkretnie na myśli dołączanie do armii niektórych postaci, które niezbyt przypadły mi do gustu. Ale jak się już zaczęło dziać to działo się na dobre i ciężko było się zmusić do odłożenia lektury.

Ogólnie rzecz biorąc, Pani Jeziora nie zachwyciła mnie tak, jak poprzednie tomy wiedźmińskiej sagi. Finałowy tom nie dał mi się nacieszyć od początku do końca, ale na szczęście ostateczne rozwiązanie wszystkich kwestii związanych z Ciri, Yennefer, Geraltem i kilkoma innymi postaciami zadowoliło mnie w większości i bardzo zadowolony odkładam ostatni tom na półkę. Nie mogę doczekać się dalszych odcinków kręconego aktualnie serialu, bo jest to fantasy bez względu warte przeniesienia na ekran. Wcześniej jednak zachęcam sięgnąć po literaturę. Zachęcam zwłaszcza fanów fantasy, którzy jeszcze nie zdecydowali się po nią sięgnąć. Jestem przekonany, że większość z was ona oczaruje, bo to rodzima fantastyka, która zdecydowanie może konkurować z zagranicznymi. Polecam!

2 komentarze:

  1. Szkoda, że te pierwsze partie nie wypadły najlepiej. Podobno nie ważne jak się zaczyna, ale jak się kończy. ;)

    OdpowiedzUsuń