Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Liczba stron: 479
Gatunek: Horror, thriller
Moja ocena: 3/6
Kiedy nie mam co czytać, nie wiem co czytać lub nie przyszło mi jeszcze coś, co miałem w następnej kolejności czytać, to sięgam przeważnie po jednego, bardzo dobrze znanego już wam autora, czyli Stephena Kinga. On nigdy nie zawodzi, bo jest co czytać co roku, a poza tym jak popatrzeć wstecz to jest tego już ponad siedemdziesiąt tomiszczy. Małe, duże, grube, cienkie, różne gatunki, różne historie, powieści, nowele i opowiadania. Opowiadań od początku czytam najmniej. Tyczy się to zarówno mniej znanych, jak i ulubionych autorów, bo należę po prostu do tego typu czytelników, którzy potrzebują więcej czasu dla danej historii, w którą lubię się zagłębić, poprzebywać dłużej z bohaterami, eksplorować bardziej szczegółowo świat - wiecie, ten pożądany przez czytelnika eskapizm, kiedy chce się uciec od problemów lub nudy w realnym świecie. I jak już decyduję się na opowiadania to od ulubionych i sprawdzonych autorów. A tych, którzy potrafią pisać świetnie i opowiadania, i opowieści, zliczę na palach jednej ręki. King jest jednym z nich. I tym razem, kiedy przyszło mi czekać na coś, co miałem dostać pocztą, a jeszcze nie dotarło, zdecydowałem się sięgnąć po jedną z ostatnich już nieprzeczytanych książek mistrzunia, którą jest zbiór opowiadań.








