Wydawnictwo: Marginesy
Tłumaczenie: Jarosław Mikos
Liczba stron: 580
Gatunek: Literatura faktu, podróżnicza
Moja ocena: 5/6
"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła" - Wisława Szymborska
League of Legends, czyli w skrócie LOL, to jedna z najpopularniejszych gier MOBA (multiplayer online battle aren) na świecie. Gra studia Riot zyskała sobie ogromną popularność wśród milionów fanów w przeróżnym wieku dzięki swojej grywalności (wiele trybów sieciowych), mnogości postaci, wydarzeń i związanych z tym dodatków w formie skinów, emotek itp. , które przyciągają do siebie ludzi. Najpierw była wersja PC, potem pojawiła się na smartfony. Co do tego oczywiście muzyka, książki i tak dalej, gdzie da się ładować pieniądze tam się LOL pojawia i przyciąga kolejnych fanów. Opowiadać o LOLu można by w nieskończoność. Ale w tym przypadku mówimy o książce, która pojawiła się niedawno na naszym rynku, i po którą sięgnąłem, bo sam gram.
"Zima świata" to druga część cyklu "Stulecie", która jest niezwiązana z poprzednią książką (Upadek gigantów), a jedynie stanowi kontynuację dalszych wydarzeń historycznych, które nastąpiły w kolejnych latach, więc można czytać te pozycje zupełnie osobno. Tutaj historia zaczyna się w 1933 roku, kiedy Adolf Hitler zaczął stopniowo dochodzić do władzy, zyskując coraz silniejsze poparcie jego nazistowskiego ruchu i ideologii wśród ludności niemieckiej. Całość kończy się na roku 1949.
Kolejna przydatna dla świadomości seksualności i wszystkich par książka, podobnie jak "Sztuka obsługi penisa". Tym razem o paniach i ich waginach, wulwach, szparkach, pochwach itp. itd. Ile kobiet, tyle zwrotów, często niecenzuralnych. A w niej oczywiście budowa tego najważniejszego narządu, jej funkcjonowanie, mitologizacja, przeznaczenie. Ale nie tylko. Mowa też o tym jak kobieta może osiągnąć orgazm, kiedy ma problemy wynikające z różnych sytuacji (często stresowych lub traumatycznych, jak podtrzymać pożądanie w związku. Oboje autorzy próbują dać odpowiedzi na pytania: jak radzić sobie z molestowaniem; jak zadbać o swoje interesy w związku i poza nim; jak i czym się masturbować; dlaczego czasem warto wdać się w romans z drugą kobietą, nawet, gdy uważamy się za stuprocentowe heteryczki; jak cieszyć się seksualnością w trakcie menopauzy, choroby, depresji i problemów partnerskich.
Cała książka to poradnik w formie rozmowy jak w poprzedniej książce o penisach. I tak znowu mamy tu psychoterapeutę i seksuologa Andrzeja Gryżewskiego, ale tym razem z dziennikarką i psycholożką Jagną Kaczanowską. Poradnik, w którym pada wiele pytań i wiele odpowiedzi, podpowiedzi, rad czy rozwianych przez seksuologa niepewności. Seksualność i narządy to nie wstyd. Należy o tym rozmawiać. Penis i wagina oraz funkcje seksualne i życiowe z nimi związane to nie tabu, to normalna sprawa na co dzień jak jedzenie, picie i wiele innych czynności, o których się powinno głośno mówić. Wniosek jest z tej, jak i obu książek prosty: jakże wiele problemów mielibyśmy za sobą w związkach, gdybyśmy ze sobą więcej rozmawiali o WSZYSTKIM. A więc po prostu rozmawiajmy ze sobą.
"Słuchanie pomocy"
Rok 1934. Czasy Wielkiego Kryzysu, czyli wszechobecnej biedy, nędzy i niepokoju. Setki firm upadało przez zadłużenia i niskie przychody, a w wielu amerykańskich miastach ograniczono zapasy żywności. W tych niełatwych czasach żyli jednak ludzie, którzy szukali pozbawionych skrupułów sposobów zarabiania pieniędzy. Jednym z nich jest John Partlow, nieuczciwy handlarz pism świętych o anielskiej twarzy, który pewnego dnia poznał Ginger LaFrance należącą do najgorszych z tej grupy nieustępliwie wyzyskujących uczciwych ludzi. Oboje łącza siły, porzucają drobne biznesy oszustwa, aby spróbować skomplikowanego planu porwania dla okupu w Nowym Orleanie.
Pamiętam jak sięgnąłem po raz pierwszy po książkę Gaimana, którą było nie co inne jak "Amerykańscy Bogowie", którymi się zachwyciłem. Czytałem potem jego książki jak leci, co tylko wpadło w ręce w bibliotece, a później i w księgarni. Powieść "Chłopaki Anansiego" wpadła kilka lat później do mojej domowej biblioteki razem z "Amerykańskimi..." w kapitalnych obwolutowych okładkach autorstwa Irka Koniora. Obie te książki są ze sobą luźno powiązane za sprawą postaci boga pająka Anansiego i jego dwóch synach, więc nie trzeba w ogóle czytać ich w podobnym czasie. Czy jednak kontynuacja dorównała rewelacyjnym "Amerykańskim bogom"?
"Sherlock Holmes i Henry James"
Kilka tygodni temu Dan Simmons ponownie trafił na polski rynek z kolejną książką. Tym razem ten błyskotliwy, utalentowany i jeden z najbardziej wszechstronnych współcześnie pisarzy proponuje nam historyczne tło XIX-wiecznej Anglii w kryminalnym wykonaniu. Nie jest to pierwszy raz, kiedy Simmons wykorzystuje w swoim warsztacie i splata razem powieść historyczną i kryminał (kiedyś był też Drood), ale mi osobiście po raz pierwszy było dane to sprawdzić. Oczekiwałem jak zwykle sporo od tego autora, bo wiem że na bardzo wiele go stać, a osobiście bardzo lubię epokę wiktoriańską i kryminały z tamtego okresu. No i jestem fanem Simmonsa. Czy otrzymałem to, czego chciałem? Kilka zdań na ten temat.
Kto tabu unika i żadnego tematu się nie boi, ten czyta, ogląda i mówi o wszystkim. Trzeba zwiększa swoją wiedzę, bo to przydatne często w niespodziewanym momencie. A jeszcze lepiej, jeśli na co dzień. Niniejsza książka trafiła do mnie pod wpływem chwili, ale po pierwszych paru stronach wiedziałem, że bardzo dobrze się stało. Na pewno nie raz tak macie, że w ogóle nie braliście pod uwagę jakiejś książki, a ona nagle pojawia się w waszym zasięgu wzroku, bierzecie do ręki i potem ze sobą do domu. W przypadku Sztuki obsługi penisa było tak, że podczas wspólnego wypadu z narzeczoną do księgarnio-antykwariato-kawiarni "Kornel i Przyjaciele" w Cieszynie, o której już kiedyś tu wspominałem, przy posiedzeniu przy pysznej kawie z wierzchem z bitej śmietany, zainteresowaliśmy się półką, która była w naszym zasięgu. Półką o psychologii, socjologii i ogółem popularnonaukowa. Właściwie to narzeczona się zainteresowała, biorąc właśnie tę książkę do ręki, kiedy ja byłem na chwilę w toalecie. Ja po powrocie uśmiechnięty co też ona tam czyta, w odpowiedzi zdecydowałem się poszukać podobnej książce o waginie. I znalazłem!
"Przystanek Marion"
Fani Alienów mogą uważać się za szczęśliwców. Od powstania jednego z największych klasyków kina kosmicznego science fiction i horroru minęło już prawie czterdzieści pięć lat, a do dnia dzisiejszego nie sposób o tych przerażających ksenomorfach zapomnieć, bowiem ciągle powstaje coś nowego, poszerzającego te alienowskie uniwersum. Ciągle jakiś film, jakaś gra, jakaś zabawka, jakaś książka. I cieszą się one sporym zainteresowaniem. Wszystko to oczywiście ma sens, jeśli trzyma jakiś poziom, czego w przypadku ostatniego filmu "Obcy: Przymierze" nie można powiedzieć. Na szczęście do tej pory książki, które pojawiły się na naszym rynku dzięki wydawnictwu Vesper, sprawdzają się bardzo dobrze.
Uwielbiam prozę Neila Gaimana od pierwszego przeczytania. Te jego niesamowite i nieszablonowe fantasy, którego nie sposób przyrównać do kogokolwiek innego, bo to wyjątkowy i niepodrabialny styl. Pamiętam jak dziś, kiedy wypożyczałem z biblioteki "Amerykańskich bogów" w pierwszym wydaniu Maga. Była to cegiełka licząca sobie ponad sześćset stron, którą przeczytałem raptem w nieco ponad tydzień, bo takie wrażenie na mnie zrobiła. Pamiętam jak bardzo nie chciałem oddawać jej z powrotem do tej biblioteki, ale ostatecznie stwierdziłem, że to na pewno nie ostatnia moja przygoda z tą książką i w przyszłości na pewno ją kupię, żeby zachować dla siebie. Cóż, kupiłem ją już kilka lat temu, żeby tylko mieć ją pod ręką i kilka dni temu stwierdziłem, że muszę znowu po nią sięgnąć, tym razem biorąc ją z własnej biblioteczki.