Wydawnictwo: Literackie
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Liczba stron: 473
Gatunek: Literatura współczesna zagraniczna, literatura piękna
Moja ocena: 5/6
"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła" - Wisława Szymborska
Po kilku miesiącach przerwy postanowiłem wrócić na Arrakis, czyli słynną Diunę, o której zrobiło się na nowo głośno, dzięki ekranizacji z 2021. Jak już ktoś mi powiedział (w zasadzie kilku ktosiów) najlepszy, najbardziej spektakularny i najciekawszy był pierwszy tom, a potem zaczynają się już filozoficzno-teologiczne idee, rozważania, różne strategie, konspiracje, próby przejęcia władzy. I tak też się stało, tomy 2-3 wyglądały w ten sposób, i Bóg imperator Diuny też tak ma. Czy to oznacza, że poziom literacki jest zaniżony i jest mega nudno? Skąd! Niemniej wiele osób sięgającym po rewelacyjnej "Diunie" po kolejne tomy może się odbić od nich jak od ściany, będąc zaskoczonymi, że cykl nabrał nieco innej formy przedstawienia dalszych losów rodu Atrydów i Arrakis.
Książkę dostałem w prezencie od mojej dziewczyny, która była w Poznaniu (wydawnictwo Zysk wydające tą książkę jest z tego miasta, taki przypadek), co prawda we wrześniu, ale z góry wiedziałem, kiedy na pewno będę ją czytał. ;)
"Nadchodzi burza"
Stalowa burza to zwieńczenie opasłej trylogii fantasy - gatunku, którego autor przedstawicielem nie był, kiedy do niej zasiadał. Znany z wciągających i bardzo dobrych thrillerów kryminalnych wskoczył od razu na głęboką wodę, decydując się nie tyle na napisanie samej książki fantasy, a na stworzenie od podstaw całego uniwersum, które można podziwiać, i do którego będzie można wielokrotnie wracać, jeśli tylko zażyczy tego sobie autor i/lub jego czytelnicy. I trzeba przyznać, że od początku trzyma dość wysoki poziom, nie pozwalając czytelnikowi się nudzić i zapomnieć o świecie Archeonu.
"Świat po drugiej stronie studni"
Stephen King to literacki fenomen, który zna i uwielbia miliony czytelników. Już od niemal pięćdziesięciu lat pisze i wydaje swoje książki, ciągle nas przy tym zaskakując. A bo to umieszcza siebie jako jednego z bohaterów. A bo wyda wspólnie komiks. A bo wydaje nową formę do czytania. A bo przerzucił się stricte na kryminały. I też ostatnimi laty właśnie taką formę kryminalną najczęściej nam prezentował, więc jeśli wszyscy czekali na kolejny kryminał Kinga to się nie doczekali, bo Amerykanin postanowił napisać po wielu latach grubaśne fantasy, i znowu wszystkich zaskoczył.
Radio Wolne Abelmuth to kolejna wznowiona książka Dicka w serii wydawnictwa Rebis, która miała liczyć sobie zaledwie kilka książek, a tymczasem na przestrzeni kilku lat już tak bardzo się rozrosła, że fani autora muszą wydzielać sporo miejsca, żeby to wszystko pomieścić, chociaż z tego powodu mogą tylko być zadowoleni. W tym roku już kolejnej nie będzie, ale myślę że Radio... spokojnie zaspokoi apetyt do pojawienia się następnej (najpewniej na początku przyszłego roku), bo to kawał bardzo dobrej książki.