Seria: Artefakty
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Liczba stron: 207
Gatunek: Science Fiction, space opera
Moja ocena: 4/6
"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła" - Wisława Szymborska
"Jestem wampirem, bo chcę nim być"
Elizabeth Engstrom to kolejna nowa autorka, która zawitała w progach wydawnictwa Vesper. Ma licencjat z literatury i tytuł magistra teologii, a na co dzień uczy kreatywnego pisania, przemawia na konferencjach pisarzy i tworzy kolejne książki, których ma już trochę na swoim koncie (11 powieści, 3 zbiory i 4 antologie). Jej debiutancka książka - opublikowana jednak jako druga, bo początkowo była odrzucana - to Czarna ambrozja, którą pozwala się poznać polskiemu czytelnikowi.
"Historia radzenia sobie ze stratą"
John Langan to kolejny pisarz, którego bym nie poznał, gdyby nie wydawnictwo Vesper. W Polsce niemal zupełnie nieznany amerykański autor dwóch powieści, opowiadań i esejów, który na co dzień wykłada literaturę grozy i uczy kreatywnego pisania. Jest magistrem filozofii i mieszka z żoną i dwoma synami w Nowym Jorku. Był finalistą International Horror Guild Award, a jedna z jego książek otrzymała Bram Stoker Award. Tą książką jest Poławiacz, którego miałem najwyższą przyjemność przeczytać i muszę napisać o niej kilka zdań.
"Opowiadania nieoczywiste"
Jak myślę albo słyszę gdzieś weird fiction to zaraz mój mózg automatycznie kojarzy to z Lovecraftem. Nadprzyrodzone, mityczne, tajemnicze, klaustrofobiczne, niemożliwe do wytłumaczenia, przedstawiające najbardziej przerażające wyobrażenia ludzkiego umysłu opowieści na pograniczy jawy i snu. Ciężkie, specyficzne i lubiane przez wąskie grono czytelników, więc raczej rzadko pojawiają się jakieś nowości. A jak już to niekoniecznie na dobrym poziomie. Jednak w ostatnim czasie w zapowiedziach na stronie wydawnictwa Vesper pojawił się zbiór werid fiction z polskim nazwiskiem na okładce, co od razu przykuło moją uwagę, i postanowiłem się temu bliżej przyjrzeć.
"Upadły anioł"
Johnny Favorite to popularny przed wojną piosenkarz, o którym słuch zaginął, kiedy jako żołnierz został ranny w 1943 roku w Tunezji. Jednak po piętnastu latach prywatny detektyw Harry Angel zostaje nieoczekiwanie zatrudniony do odnalezienia go na zlecenie tajemniczego klient, który nazywa się Louis Cyphre. Początkowo prosta sprawa zaczyna przybierać mroczny i dramatyczny obrót kiedy zaczynają ginąć kolejne osoby przesłuchiwane przez Angela, a on sam zostaje wplątany w niepokojące środowisko okultystyczne.
Minęło siedem lat jak wydawnictwo Mag postanowiło utworzyć nową serię science fiction, która na przeciw do współczesnej literatury oznaczonej nazwą "Uczty Wyobraźni", składałaby się z nieco starszych i w wielu przypadkach klasycznych już powieści wydawanych pod szyldem Artefakty. A wszystko zaczęło się od numeru jeden pt. "Wszyscy na Zanzibarze" autorstwa Johna Brunnera, który z miejsca zachwycił mnie tą powieścią, a także każdą kolejną wbijając się jak dzik w żołędzie w poczet moich ulubionych pisarzy. Kilka dni temu "Artefakty" zasiliła już czwarta jego książka - "Zygzakowata orbita.
Ponad dekadę temu trylogia "Igrzyska śmierci" cieszyła się sporą popularnością, na fali której powstała równie popularna filmowa ekranizacja. Główna bohaterka Katniss Everdeen zdobyła sobie serca wielu czytelników, podobnie jak jej autorka, która po latach postanowiła wrócić do cyklu i przybliżyć nam nieco historię z przeszłości prezydenta Coriolanusa Snowa.
Zaczynają się dziesiąte Głodowe Igrzyska, a młody Coriolanus jest mentorem, który chce zdobyć sławę i uznanie, żeby jego szlachetny ród odzyskał szacunek i blask, który utracił wraz ze śmiercią ojca. Zostaje mu przyznana dziewczyna z dwunastego dystryktu, Lucy Gray. Znowu zacznie się walka na śmierć i życie, w której wydarzyć się może wszystko. Niespodziewanie jednak losy Coriolanusa łączą się z Lucy znacznie bardziej niż mógłby przypuszczać.
Przyznam szczerze, że sam uległem przed laty popularności tej serii, mimo że nie sięgam za bardzo po literaturę młodzieżową, ale spodobało mi się na tyle, że do dzisiaj pamiętam głównych bohaterów i prezydenta Snowa. I bez w sumie jakiejkolwiek zachęty sięgnąłem po prequel, bo ciekawiło mnie co też się wydarzyło w przeszłości tajemniczego Snowa. Na ogół bywa tak, że powroty do osławionych i dobrze przyjętych serii bywają słabe i bardzo niepotrzebne. A bo to okres, kiedy autor/autorka pisał był szczególny, na fali, pod wpływem wielu emocji i pozytywnych czynników. Wtedy pisze się inaczej. Po latach jednak już więcej spokoju i opanowania, a jednocześnie te delikatne stąpanie jak po lodzie podczas powrotu, żeby czegoś nie spierdzielić i nie nadszarpnąć dobrej opinii całości.
Jeśli ktoś z czytelników serii ma obawy czy aby sięgnąć to powiem szczerze, że można je rozwiać, bo to kawał porządnej literatury, którą czyta się tak jak trylogię. Ciekawa historia, fajni bohaterowie, sporo emocji, ciekawe zwroty akcji. Bardzo dobra książka do odpłynięcia od rzeczywistości. I myślę, że mogą po nią sięgnąć zarówno fani i/lub czytelnicy trylogii, jak i osoby całkiem niezapoznane z historią Igrzysk, bo jak się spodoba Ballada ptaków i węży to zawsze jest potem jeszcze otwarta furtka do trylogii, po którą można w każdej chwili sięgnąć. Czekam na film, bo jestem cholernie ciekaw, kto i jak zagra Lucy Gray i młodego Snowa. :)
"Płoń, wiedźmo, płoń!"
Robert McCammon to amerykański pisarz znany głównie z horrorów napisanych w latach 80. i 90. ubiegłego wieku. Wśród najpopularniejszych powieści wymienia się "Magiczne/chłopięce lata", "Stinger", "Godzinę wilka" i "Łabędzi śpiew". Kiedy jednak autor chciał wydać coś innego, starł się ze swoim wydawcą, i postanowił wycofać się z pisania, do którego po latach jednak wrócił. Źródłem problemu był ponoć Zew nocnego ptaka, który ostatecznie został wydany i jest pierwszą częścią już ośmiotomowego cyklu z Matthew Corbettem. Kilka dni temu miał swoją premierę również w naszym kraju.
Po "Requiem dla lalek" Zbierzchowskiego sięgnąłem tylko ze względu na chęć przeczytania (już od dawna tak w ogóle) bardzo wychwalanego "Holocaustu F", które mocno mnie zainteresowało. Niemniej doczytałem, że wcześniej lepiej przeczytać opowiadania, które niejako mają powiazanie i wprowadzają do tej powieści. Nie przepadam za sięganie po opowiadania nieznanego mi autora, bo na ogół to rzadko, aby dany pisarz potrafił pisać i jednocześnie zachwycać mnie osobiście zarówno krótką formą, jak i powieściami, ale ostatecznie się złamałem.
"Horror w sklepie"
Horrorstör to jedna z tych książek, o których możemy powiedzieć nieszablonowa i ciekawa. Ale nie pod względem treści, a jedynie samej formy, która przykuwa uwagę od początku. Wygląda bowiem jak katalog IKEI, w którym znajdziemy sporo ilustracji, instrukcji skręcenia mebli, formularzy sprzedaży czy nawet ocen pracowników. Akcja dzieje się w ciągu jednej tylko doby w jednym ze sklepów sieci ORSK, łudząco podobnych do wspomnianej holenderskiej firmy, dzięki czemu w połączeniu z taką formą książkę czyta się naprawdę szybko. Poniżej krótko o samej fabule.