niedziela, 12 stycznia 2020

NOS4A2 - Joe Hill [recenzja]

Tytuł oryginału: NOS4A2
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Maria Frąc
Liczba stron: 752
Gatunek: Horror
Moja ocena: 3+/6








Kiedy syn ulubionego pisarza robi z oddaniem i skrupulatnością to co robi jego ojciec to w większości przypadków wychodzi mu to tak samo dobrze. Stephen King to dla mnie niedościgniony mistrz, którego uwielbiam od pierwszej książki i chociaż po drodze znalazło się kilka pozycji, które nie przypadły mi do gustu, wciąż go uwielbiam i uwielbiać będę zawsze. Niestety życie nie trwa wiecznie, a Stephen nie młodnieje, więc w końcu przyjdzie czas, kiedy go zabraknie. Kto może wypełnić tę lukę, jeśli nie rodzina? W końcu ma dwóch synów i córkę - wszyscy piszący, a na dodatek żona Tabitha też ma na swoim koncie książkę. Jednak to Joe Hill najbardziej oddaje się temu rzemiosłu i zdecydowanie najlepiej mu to wychodzi, bo bardzo przypomina stylem swojego ojca, o czym się mogłem przekonać już w kilku jego książkach. Wystarczająco dobrze pisze, żebym podobnie jak ze Stephenem powziął postanowienie, że z pewnością przeczytam wszystkie jego książki, co konsekwentnie robię, bo zwyczajnie bardzo dobrze mi się je czyta. Ale i on ma swoje lepsze i gorsze momenty. Tym razem dla mnie wyszło niestety gorzej.

Victoria McQueen to młoda dziewczyna, która żyje w rodzinie, gdzie ojciec z matką nie żyją ze sobą najlepiej - ciągle się kłócą, już nie darzą taką miłością jak kiedyś, a czasem nawet i dochodzi do rękoczynów. Poznajemy ją w momencie, kiedy akurat matka Vic spiera się z mężem o pewną zgubioną przez nią rzecz. Victoria chcąc ją odzyskać w niezwykły sposób odkrywa, że przy pomocy swojego roweru potrafi przenosić się w czasie w różne miejsca i odnajdywać zagubione przedmioty. Dzięki niej odnaleziono wiele rzeczy. Jednak w końcu te wyprawy doprowadziły ją do miejsca, gdzie natknęła się na tajemniczy samochód z rejestracją NOS4A2 i jego przerażającym właścicielem, który porywa dzieci. Jej konfrontacja z tym Upiorem ostatecznie doprowadza do jego ujęcia przez policję, ale to nie koniec koszmaru. Po latach Upiór wraca i Vic musi zmierzyć się z nim ponownie.

NOS4A2 nie jest najnowszą powieścią Joe Hilla i nie planowałem teraz czytać tej książki, chociaż przymierzałem się do niej w poprzednich latach co najmniej ze dwa razy. Jednak dzięki pojawieniu się informacji, że na jej podstawie pojawiła się ekranizacja, zdecydowałem w końcu po nią sięgnąć. Już od początku zauważyć można, że autor pisząc tę powieść zainspirował się słynnym dziełem swojego ojca, czyli książką "TO". Rower o specjalnym znaczeniu, morderstwa dzieci, zbrodniarz, który nie jest do końca człowiekiem, akcja na przestrzeni kilku dziesięcioleci zaczynajaca się od lat 80. XX wieku, niesamowite zjawiska - to tylko kilka z tych podobieństw, które można wychwycić w trakcie lektury. Podobnie jak nawiązania przez Hilla do innych książek Stephena Kinga (np. Skazani na Shawshank, Mroczna wieża). Jednak pomyli się ten, kto powie, że to kopia dzieła ojca, bo tak naprawdę to dwie zupełnie inne książki i warto przeczytać obie, jeśli lubi się tego typu historie i/lub chce się porównać, kto lepiej wypadł - ojciec lub syn. (To zresztą nie jedyne książkowe podobieństwo między nimi, bo przecież hillowski "Strażak" to nic innego jak inspiracja "Bastionem" Kinga. I pewnie nie raz jeszcze syn będzie się inspirował dziełem ojca tworząc swoje własne).

Osobiście uważam, że dzieło Kinga jest znacznie lepsze. Spodziewałem się po NOS4A2 czegoś innego i bardziej zajmującego.  Za plus uważam postaci, bardzo dobre dialogi i świetne dopracowanie całości. Jednak "To" jest dla mnie zdecydowanie ciekawsze, bardziej klimatyczne i zajmujące.Bardziej też potrafiłem zżyć się z bohaterami i ich polubić, a na dodatek ani chwilę się przy tym 1000-stronicowym kolosie nie nudziłem, podczas gdy sięgając po dzieło Hilla bardzo dobrze czytało mi się przez jakieś 300 stron, a potem powieść zaczęła mnie coraz mocniej nużyć, bo ta historia najzwyczajniej do mnie nie przemawiała. Nie działały na mnie wydarzenia, nie polubiłem jej bohaterów, nie dział na mnie jej klimat, którego w ogóle nawet tam nie wyczuwałem. A powinienem, bo raz, że to horror obfitujący w dość ostre sceny, a dwa, że akcja opiera się niejako na okresie Świąt tak bardzo przeze mnie uwielbianym. Jednak nie czułem tego ani przez chwilę. I muszę przyznać, że sam jestem właściwie zaskoczony, bo ta książka ma wiele fanów i wiele bardzo dobrych opinii wśród moich znajomych czytających obu Kingów, więc myślałem, że mi spodoba się na pewno. Tak się niestety nie stało. :(

Gdyby nie lekkie pióro Hilla to pewnie męczył bym NOS4A2 znacznie dłużej. Wiele też dają krótkie rozdziały, przez które jeszcze szybciej się ją czyta, co osobiście bardzo to lubię, bo nie ma nic gorszego jak grubaśne tomiszcza pisane mini czcionką i rozdziałami co kilkadziesiąt stron (zapewne wielu z was jak ja nie lubi kończyć lektury w trakcie, tylko zawsze na koniec rozdziału). Nie mniej jednak po takim tomiszczu nie doszukuje się plusów w objętości rozdziałów i nazwisku autora, tylko w historii i bohaterach, którzy mają interesować, bawić i sprawiać przyjemność. Dla mnie niestety tym razem Joe Hill nie dał rady tak jakbym sobie tego życzył.

4 komentarze:

  1. Nie czytam Twojej opinii, bo jeszcze nie czytałem tej książki. Od kilku lat planuję ją przeczytać w okolicy Bożego Narodzenia, ale za każdym razem nie pozwalają mi tego zrobić egzemplarze recenzenckie :) Może w roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też planowałem w okolicach Bożego Narodzenia, albo ogólnie zimą. Śniegu nie ma co prawda, ale zima jest, więc w sumie w końcu się udało. Jednak mi się ta książka nie podobała, rozczarowałem się. Tobie myślę, że się spodoba prędzej.

      Usuń
  2. Czytałam NOS4A2 cztery lata temu i wtedy bardzo mi się podobał, ciekawa jestem, czy teraz byłoby podobnie. A swoją drogą nabrałam ochoty na coś od Hilla, może Pudełko w kształcie serca, bo leży i się kurzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A to mnie zaskoczyłeś! Zwykle twoje oceny książkowe są podobne do moich, ale w tym przypadku mamy zupełnie inne odczucia. Zakochałem się w NOS4A2, gdy czytałem ją kilka lat temu. Szkoda, że ci nie podeszła.

    OdpowiedzUsuń