środa, 3 maja 2017

Damsko-męskim okiem o: Harry Potter i Zakon Feniksa - Joanne Kathleen Rowling [recenzja wspólna]


Tytuł oryginału: Harry Potter and Order of the Phoenix
Cykl: Harry Potter (tom: 5)
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 955
Gatunek: Fantasy, low fantasy
Moja ocena: 4/6
Siemanko!  
PonownieAsią z bloga  Książkolubna (dawniej Wirtualna Książka) zasiedliśmy do kolejnej części przygód słynnego czarodzieja z Hogwartu, Harry'ego Pottera, żeby na zasadzie dialogu i wzajemnych uwaga napisać kilka zdań o tej części. Dla przypomnienia Asia jest wielką fanką HP, a ja czytam cykl po raz pierwszy, więc dochodzi tutaj nie tylko do zderzenia się zdań dwóch różnych płci i osobowości, ale także osoby bardzo dobrze znającej ten świat, jak i zupełnego laika, czyli mnie. :)


Zarys fabuły

Harry zaczyna kolejny, piąty już rok nauki na Hogwarcie. Wcześniejsze wydarzenia związane z potyczką z lordem Voldemortem, z której uszedł ledwo z życiem, i śmiercią Cedrika Diggory'ego, który był tragiczną ofiarą tego wydarzenia i o jego zabójstwo podejrzewa się Pottera, sprawiły że wszyscy w szkole zaczęli bardzo ostrożnie i z niepokojem na niego zerkać. Tylko nieliczni wiedzą, co tak naprawdę się wydarzyło i kto stoi za śmiercią Cedrika. Nieprzyjemne chwile w życiu Harry'ego wydają się jednak nie kończyć. Ktoś wysłał na niego i jego kuzyna Dudleya kilku dementorów, którzy mieli zrobić im krzywdę. W szkole pojawiła się nowa demoniczna nauczycielka Dolores Umbrigde, która zaczęła uprzykrzać mu życie na każdym kroku. Ministerstwo Magii zawiesiło go w prawach ucznia Hogwartu, a na dodatek wszyscy piątoklasiści muszą zdawać SUM-y, czyli ciężkie testy z umiejętności magicznych, co wiąże się z dużo ilością zadań do wykonania. Pojawia się też tajemniczy Zakon Feniksa, który chce pomóc w ochronie Harry'ego, bo siły zła Czarnego Pana dalej czyhają na jego życie. Zapowiada się bardzo ciężki i bardzo długi rok w życiu piętnastoletniego czarodzieja.


Ogólnie wrażenie


Asia: Kurczę, mam straszną słabość do tej części. Przeczytałam ją (pomimo jej zdecydowanie największej objętości!) podobnie jak "Harry'ego Pottera i Więźnia Azkabanu" najwięcej razy, zawsze jakoś do niej powracałam. Podoba mi się mnogość wątków, powolne dochodzenie do odkrycia coraz to nowszych tajemnic, wprowadzenie większych ilości scen humorystycznych, ale i tych (pewnie dla ogólnej równowagi) bardziej mrocznych, niebezpiecznych. Lubię nowe postaci; wywołują we mnie szereg uczuć, od niesamowitej sympatii po ogromną złość i chęć rzucania czymś po ścianach (ale o tym później), wplatanie przeszłości w teraźniejszość, coraz bardziej widoczną dojrzałość bohaterów: nie mamy tu już do czynienia z dzieciakami, w żadnym wypadku!

Kamil: Niestety, ale obawiam się, że możesz mnie zacząć mniej lubić po tej rozmowie, bo nie podzielam Twojej pozytywnej opinii dotyczącej tej książki. Ogólnie to początek był interesujący, jakieś 100-150 stron, potem przez sześćset stron było bardzo średnie pitu-pitu,i na koniec, jakoś od 700-setnej coś się zaczęło dziać. Ten początek i koniec bardzo dobre, ale środek słaby, bo raz - nudno i mi się autentycznie oko przymykało, dwa - czytałem to jak jakieś zombie bez uczuć, którego w ogóle nie interesuje, co się tam dzieje, a tak być nie powinno. Uważam, że jest to najbardziej przegadany tom HP i jedno z najbardziej przegadanych fantasy ogółem, jakie czytałem. Dzieje się tyle "ciekawego" w tym tomie, że po wycięciu można by to upchać w książkę o połowę krótszą (nie przesadzam ani trochę), co wyszło by jej na zdrowie. A tak moim zdaniem jest to co najwyżej dobra powieść i oceniając wyżej, nawet przez wgląd na poprzednie dwie bardzo dobre części, wyrządziłbym ogromną krzywdę fantasy autorów, których czytałęm w ostatnim czasie, jak Sanderson, Ambercrombie czy Wegner, których książki biją na głowę ten tom. Naprawdę nie rozumiem zachwytu nad "Zakonem Feniksa", gdy patrzę na lubimyczytać.pl, gdzie przy ponad 40-tysiącach (sic!) głosów ocenę ma 8,13, a poprzedni, znacznie lepszy tom ma 8,08... Jaki cudem - ja się pytam?


Asia: Hoho! Po pierwsze, to nie zacznę Cię mniej lubić! Pomimo mojego uwielbienia dla całej sagi o Harrym Potterze, naprawdę bardzo szanuję i doceniam każde zdanie na ten temat, nawet jeśli jest skrajnie inne od mojego ;). W sumie to nawet chyba się cieszę, że możemy się chwilę serio powykłócać. Rozumiem Twoje zdenerwowanie "przegadaniem" tej książki, z tym mogę się zgodzić, jest dużo, długo, ale konkrety dopiero wychodzą pod koniec.  Nie mam porównania do innych fantasy, może dlatego stąd taka moja opinia a nie inna ;).

Kamil: Być może i tak. Ale też inaczej ocenia się każde kolejne tomy cyklu, który już na początku zaczęło się uwielbiać, dlatego z większym przymrużeniem oka patrzy się na niektóre niedoskonałości niż w przypadku osób, które patrzą bardziej obiektywnie i na chłodno. Ale tutaj w zasadzie nie trzeba przyrównywać tego tomu z innymi fantasy, a wystarczy z poprzednimi bardzo dobrymi częściami. "Więzień Azkabanu" był świetny i na ten moment to moja ulubiona część, bo miała mnóstwo wydarzeń, ciekawych postaci i nie było nic przegadania. "Czara ognia" miała już więcej stron, więc momentami zaczęły się robić dłużyzny, ale były to naprawdę bardzo krótkie momenty, na które nawet się nie zwracało uwagi, bo ten turniej i wydarzenia z Voldemortem pochłaniały uwagę, wobec czego było bardzo dobrze. W tej części jednak więcej było niepotrzebnego lania wody, które nic nie wnosiło, a przysłaniało całkiem ciekawą historię, która była by pewnie również bardzo dobra ogółem, gdyby te kilkaset wyciąć. Ale powiem Ci jedno. Po zakończeniu książki, jeszcze zanim zaczęliśmy pisać, zobaczyłem sobie ekranizację i ta już podobało mi się bardzo. Dlaczego? Bo była właśnie takiej długości. Związany z tym jest jednak pewien paradoks, bo najdłuższa część HP ma najkrótszą czasowo ekranizację. Ale zawiera to co trzeba, bez zbędnych dłużyzn i dobrze się bawiłem, więc tutaj mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że film przegonił książkę. :)

Asia: No i sam widzisz! Film jest bardzo dobry, zwłaszcza również dzięki świetnej obsadzie. Aktorka grająca Umbridge (coś wspaniałego!) + Helena Bonham Carter w roli Bellatriks! :)


Kamil: To prawda, aktora bardzo dobrze odegrała rolę irytującej Umbridge. Ciekawe czy jeszcze się kiedyś pojawi w tej historii. :)


Najciekawsza scena 


Asia: Zdecydowanie ten fragment, gdzie bliźniacy uciekają z Hogwartu! W ogóle w tym tomie jest ich zdecydowanie więcej; zaczynają swoją przygodę z dowcipnym sklepem, wymyślają te nowe wynalazki, sypią żartami jak z rękawa, odczuwa się do nich jeszcze więcej sympatii niż zwykle! A motyw dokuczania starej nietoperzycy Umbridge jest wprost bezcenny, śmiałam się w głos ;).

Kamil:  Fred i George to dwa łobuziaki i pozytywny akcent tego cyklu, wnoszący nieco pozytywnego humoru, ale w tym tomie mnie akurat nie rozbawili. Oczarowały mnie natomiast sceny z testralami (stworzenia przypominające konie ze skrzydłami). Czarne konie żywiące się mięsem, które widzą tylko nieliczni zrobiły na mnie wrażenie i nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak twórcy filmu ukazali je na ekranie. Pierwsza scena, kiedy Harry i Luna widzą testrala była magiczna i niepokojąca, dlatego zapamiętam ją na długo. Bardzo podobała mi się również wyprawa do strasznego lasu i walka centaurów z Graupem. 


Asia: No coś Ty, nie rozbawiły Cię próby wykorzystywania Krwotoczków Truskawkowych czy Omdlejek Pomarańczowych? :D


Kamil: No tak średnio właśnie. Gdzieś tam mi się uśmiech pojawił na twarzy, ale więcej go było w poprzednich dwóch częściach. :)


Najlepsza i najgorsza postać książki

Asia: Według mnie tutaj jest to niedoceniana przez wielu (przeze mnie również) w poprzednich tomach Minerva McGonagall. Nie wiem, zawsze była surowa, ale i szlachetna, jednak w tej części zdecydowanie wysunęła się bardziej na pierwszy plan. Jej inteligentny sabotaż Umbridge, świetne teksty w stronę uczniów i innych nauczycieli... Nieocenione! Chciałabym kiedyś trafić na taką osobę i porozmawiać sobie z nią twarzą w twarz. Dowaliłam nie? Tego się nie spodziewałeś? :D

Co do najgorszej postaci to wytypowałam aż dwie. Oprócz oczywistej Dolores Umbridge, starej ropuchy, wrednego nietoperza, małpy jakich mało, mściwej i okrutnej... Ach, zaraz braknie mi określeń! No więc, oprócz niej, dorzucam do tego wąskiego grona samego Ministra Magii - Korneliusza Knota. Prostak jakich mało. Drżący o swoją ciepłą posadkę, zazdrosny o poczciwego Dumbledore'a, z żenującym poczuciem humoru (w co tak zapatrzony był Percy Weasley - swoją drogą, też mnie denerwował jak mało kto). Dobrze, że dostał po nosie, bo bym chyba nie przeżyła jawnej niesprawiedliwości na łamach książki. 

Kamil: Hehehe, dowaliłaś, to prawda. Ja jednak za najlepszą uważam - i tu Cię chyba zaskoczę - Severusa Snape'a. Tak jest! Autorka bardzo zręcznie kreuje tą postać od początku cyklu tworząc wokół niej aurę postaci mrocznej, niepogodnej, negatywnej i bardzo tajemniczej, która skrywa w sobie coś ponad to, czego nie widać od razu. Trzeba się trochę przyjrzeć i czytać między wierszami - a i sama autorka też już pod koniec tego tomu wyraźnie na to wskazuje - że jednak nie jest to aż tak zła postać, jak mogłoby się wydawać. Tym bardziej że akurat w tym tomie poznajemy Snape'a zdecydowanie lepiej i jest nawet moment, kiedy mu można współczuć, jak poznajemy jego niemiłe przygody w dzieciństwa, z Jamesem i Syriuszem. 


Najgorsze też bym wyznaczył dwie. Z jedną się zgadzamy i jest to - Dolores Umbridge. Szalenie irytująca, denerwująca, jadowita i przyprawiająca o wrzenie krwi kobieta. Rowling wykreowała kapitalną postać, która wywołuje mnóstwo emocji i według mnie jest gorsza od samego Voldemorta, którego w tym tomie jak kot napłakał. Druga postać to...Harry. Sorry, ale ten chłopak wcale dla mnie nie dojrzał, tylko się zatrzymał w miejscu i jest tak infantylny i zachowujący się jakby wszystko się kręciło wokół niego, że nerwy mnie brały jak zaczął się odzywać. Zwłaszcza, że w poprzednim tomie wydawał się już bardziej dorosły. Raz jest dorosły, raz jest dziecinny. Trochę niezrozumiała jest dla mnie ta nierównowaga. To już Ron jest dla mnie lepszą postacią, bo ten przynajmniej od początku jest tchórzliwy i wcale się z tym nie kryje.

Asia: Nie, nie zaskoczyłeś mnie Snapem. Przez pryzmat kolejnych dwóch części sama zaczynam widzieć jego postać dużo wyraźniej, zresztą sam zobaczysz, zwłaszcza w finalnym tomie. I tak, też zrobiło mi się go szkoda po tym, jak dokuczali mu James z Syriuszem. Podobało mi się to, że postać Jamesa przestała być w końcu "sakralizowana"; że okazało się, iż wcale nie był taką kryształową i wspaniałą osobą, bohaterem, za jakiego miał go Harry. Co do Snape'a jeszcze - jest to tak zręcznie wykreowana postać, że aż sam będziesz chciał wrócić do poprzednich tomów, bo w 7 części okazuje się tak wiele... Tak dużo... Że wraca się, żeby zobaczyć, jak wiele istotnych faktów się pominęło przy czytaniu każdej książki ;). Jeśli chodzi o Pottera, to tak! Jak mogłam go pominąć ;D. On jest tak irytujący i denerwujący, że szok. Dziecinny, roszczący sobie pretensje o wszyyystko, wydaje mu się, że jest nie wiadomo kim, wkurzony bo nie dostał plakietki prefekta. No ludzie! Faktycznie, ma 15 lat a dojrzalszy wydawał się w pierwszym tomie. 

Kamil: Powiem Ci, że z tym Snapem to ja w ogóle sobie myślę, że więcej go (Harry'ego) łączy niż ze swoim ojcem. Trochę to może być dziwne, ale zauważ, że oboje byli od dziecka poszkodowani, porzuceni, pokrzywdzeni, wyszydzani przez rówieśników. Tylko że Snape postanowił zostać takim odludkiem, ponurakiem i człowiekiem złudnie ukazującym się jako ten zły, w przeciwieństwie do Pottera, który jednak poszedł w inną stronę. Kurdę, nie pomyślałem o tym wcześniej, dopiero teraz, jak zaczęliśmy rozmawiać. :D 

Asia: Oj oj oj, nie napalaj się tak, Snape nie jest ojcem Harry'ego! Chociaż... W sumie... Jak tak teraz sobie myślę, to... Mógłby nim być, kurczę, to by było coś! ;D

Kamil: Hehe, no właśnie. Ale na razie to zostawmy i dotrwajmy do końca, tym bardziej że Ty już wiesz co tam czyha za kurtyną. :)


Plusy i minusy

Asia: Plusów jest zdecydowanie więcej niż w jakiejkolwiek innej części! Mówię tu o nowych postaciach: Firenzo, Graup, testrale (żadnego zwierzęcia nie lubiłam w tej magicznej serii jak właśnie te konie), o całym temacie przewodnim - Zakonie Feniksa i jego kwaterze głównej, o dziwnych snach Harry'ego, no i w ogóle! Pani Rowling i jej głowa pełna pomysłów za każdym razem mnie zadziwia! :) 

Minusy? Hmm... Chyba najmniej podobał mi się wątek lekcji Snape'a z oklumencji... Nie wiem, jakoś to do mnie totalnie nie dotarło.


Kamil:

+testrale (w fantasy najbardziej uwielbiam kreacje świata i nowych gatunków, więc te koniki mnie po prostu oczarowały)
+ postaci Dolores Umbride, Luna Lovegood, i Severus Snape (pierwsza - bo powoduje, że chce się ją trzasnąć w głowę, druga - bo lubię takie zakręcone wariatki, trzecia - bo pokazuje że można wykreować postać jednocześnie dobrą i złą, zachowując odpowiedni balans)

- zbyt dużo stron (o jakieś 500...)
- dupowaty i denerwujący Potter
- niewiele ciekawych scen w porównaniu do poprzednich tom względem stron
- zbyt mało "groźnego" Voldemorta, którego więcej jest duchem niż ciałem a scena walki z jego wykonaniem nadaje się raptem na 10 minut pokazania na ekranie, a będzie trwać pewnie z 5 razy tyle...

Asia: Jakbyś zgadł z tym filmem... :D 

Kamil: Ale tak jak wspomniałem, bardziej mi się on podobał niż książka, więc było okej. :) 


Ulubione cytaty

Asia:
"Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywdy niż jawna niechęć"
"(...) myśli mogą pozostawić głębsze ślady niż cokolwiek innego."

Kamil:  U mnie jak zwykle Dumbledore:

"(...)cierpienie dowodzi, że wciąż jesteś człowiekiem. Taki ból jest częścią człowieczeństwa"*


Podsumowanie

Asia: Lubię tę część pomimo jej (dla mnie) druzgocącego finału. Nacieszyłam się moją ulubioną postacią zaledwie trzy tomy, i nigdy nie mogłam pogodzić się z myślą, iż jej więcej nie zobaczę. Nie ma co kryć, trup w kolejnych częściach ściele się gęściej, Rowling uśmierca innych głównych bohaterów, jednak to właśnie śmierć Syriusza (nie spojleruję, chyba wszyscy wiedzą, że ta postać ginie) wywarła na mnie najsmutniejsze wrażenie. Wiele się dzieje, ten tom jest stuprocentowym przykładem książki "przygodowej". Nie da się jednak ukryć, iż robi się poważniej, ciemniej, mroczniej, bardziej tajemniczo. 

Kamil: Ja spodziewałem się, że poziom z poprzednich części - 3 i 4 - będzie zachowany albo że nawet będzie lepiej, ale niestety nie było. Plusem było to zwieńczenie książki, garstki pojedynczych scen i postaci Luny, Dolores i Severusa, a cała reszta niestety szału nie robiła, więc nudą wiało zbyt często. Na szczęście czytało się całkiem szybko i sprawnie. Oby tom 6 był ciekawszy, wierzę, że będzie, skoro piszesz o większej liczbie śmierci (ta Syriusza jakoś mnie specjalnie nie ruszyła, może przez to że byłem znudzony poprzednimi wydarzeniami) bo szykuje się kolejne kilkaset stron do przeczytania...

Asia: Aż się boję, co powiesz, jak dowiesz się kto ginie w 6 części... 

Kamil: Wiesz co, ja w sumie chyba domyślam się kto zginie. Hagrid i/lub Dumbledore. Ale największym hardkorem byłaby śmierć Hermiony lub Rona, nie chciałbym tego, ale podziw do autorki i uznanie do cyklu na pewno p czymś takim by we mnie wzrosły. 

Asia: Nie powiem Ci nic więcej, ale łezka się w oku kręci.  

Kamil: W takim razie nie mogę się doczekać, bo wydaje się, że będzie nieźle. :)



Oceniamy

Asia: 5/6
Kamil: 4/6

*J. K. Rowling, Harry Potter i Zakon Feniksa, Wyd. Media Rodzina, Poznań 2002, s. 899


Harry Potter:
1.Harry Potter i Kamień Filozoficzny
2.Harry Potter i Komnata Tajemnic
3.Harry Potter i Więzień Azkabanu
4.Harry Potter i Czara Ognia
5.Harry Potter i Zakon Feniksa

8 komentarzy:

  1. Haha nawet się trochę uśmiałam jak czytałam Waszą recenzję :D. I mimo że ta seria to jedna z pierwszych, które bardzo mnie wciągnęły, gdy byłam dużo młodsza to w dużej mierze zgadzam się z Kamilem ;). Najfajniejsza scena, najgorsza postać i minusy zdecydowanie trafiłeś w sedno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, bo o to chodziło, żeby rozbawić i/lub choć trochę zaciekawić. :) A to mnie cieszy, bo znaczy się, że gust mamy podobny. :)

      Usuń
  2. Ta książka wygląda na bardzo ciekawą :)
    Na pewno ją przeczytam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, ale proponuję zacząć od 1 tomu. ;)

      Usuń
  3. Fajnie czytać te Wasze recenzje :) Ja znam już tę serię, ale na pewno kiedyś sobie ją odświeżę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja pewnie kiedyś też, ale myślę że to będzie najwcześniej jak sam będę miał malucha i żeby jemu poczytać. :)

      Usuń
  4. Bardzo dajny pomysł na recenzje ;) miło sie dowiedzieć ze ktoś potrafi jeszcze konwersować w cywilizowany sposób . Obserwuje i będę zaglądać ;) czekam na więcej. Pozdrawiam i zapraszam do mnie

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo. :) Staramy się i wspólnie, i osobno, zawsze konwersować na poziomie. Tak więc witam serdecznie u siebie i wpadaj częściej. :)

      Usuń