sobota, 4 sierpnia 2018

Damsko-męskim okiem o: Harry Potter i Insygnia Śmierci - Joanne Kathleen Rowling [recenzja wspólna]

Tytuł oryginału: Harry Potter and the Deathly Hallows
Cykl: Harry Potter (tom: 7)
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 778
Gatunek: Fantasy
Moja ocena: 4/6

Przyszła w końcu pora na siódmy tom przygód młodego czarodzieja z Hogwartu i ostateczną konfrontację z Voldemortem, więc po raz ostatni też zasiedliśmy wspólnie z Asią z bloga Książkolubna, żeby przeczytać, zrecenzować i skonfrontować nasze opinie na temat tego tomu i całego cyklu. Trzeba przyznać, że trochę czasu nam to zajęło, ale był to bardzo ciekawy i pozytywny projekt, który mam nadzieję, że wam również się spodobał. ;) 


Zarys fabuły

Śmierć profesora Dumbledore'a wniosła wiele smutku, bólu i pustki w serca uczniów i nauczycieli Hogwartu. Zwłaszcza do serca Harry'ego Pottera, który w nikim innym nie widział takiej mądrości, wzoru i oparcia, jak w dyrektorzy najsłynniejszej szkoły czarodziejów. Ten jednak nie pozostawił Harry'emu żadnych wskazówek, co ma robić dalej, żeby powstrzymać Pana Ciemności i uchronić wszystkich przed jego niszczycielskim planem. Zakon Feniksa musi podwoić swoje siły, żeby przeciwstawić się coraz potężniejszym atakom śmierciożerców i ochronić Pottera. Ale Harry długo nie zamierza się ukrywać i postanawia wraz z przyjaciółmi odnaleźć jakiś sposób, aby pokonać Voldemorta. Dowiaduje się, że może pomogą w tym tajemnicze Insygnia Śmierci. Ale czym one są, jak je znaleźć i czemu Dumbledore nic mu o nich wcześniej nie powiedział? Czy Harry'emu i przyjaciołom uda się je odnaleźć? I jaką rolę w tym wszystkim odegra profesor Snape, który teraz stoi u boku Voldemorta? Siódmy i zarazem ostatni tom da odpowiedź na wszystkie te pytania.

Ogólne wrażenia

Kamil: Muszę szczerze przyznać, że czuję się rozczarowany, bo więcej dobrego i ciekawego spodziewałem się po ostatniej części. Nie to, żeby nic się tutaj nie działo ciekawego, bo akcji jest sporo i zdarzają się dobre momenty, które wpłynęły na pozytywną ocenę, ale moim zdaniem trochę tu za dużo naciągania, chaosu i spłycenia. Harry, Ron i Hermiona kłócą się o jakieś bzdety, rozdzielają, potem wracają, ogólnie do pewnego momentu zachowują się beznadziejnie i są płytcy jak nigdy dotąd. Średnio przekonywający jest udział i zastosowanie tych tajemniczych Insygniów Śmierci. Bardzo rozczarowujące jest zbezczeszczenie pamięci Dumbledore'a - najciekawszej i najlepszej postaci cyklu. Do tego jeszcze słabe ostateczne starcie z Wielkim Voldemortem, który niby tam jakieś spustoszenie wprowadził, zabijając  wspólnie ze śmierciożercami kilka osób i wprowadzając nieco dramaturgi (na szczęście!), ale ogólnie pasuje mi tu jak ulał stwierdzenie - z dużej chmury mały deszcz. To miałoby być zakończenie z mocnym przytupem, które podziała ostro na czytelnika i zapadnie na długo w pamięci, a okazało się po prostu poprawne, przyzwoite i dające odpowiedź na wszystkie nurtujące dotąd kwestie. I tyle. 

Asia: Naprawdę? Nie sądziłam, że AŻ tak Ci się nie spodoba ta finalna część! Chociaż... Może masz trochę racji. Ja ogólnie jestem zachwycona całym cyklem, dlatego ten ostatni tom mną rzucał emocjonalnie, gdyż w końcu wyjaśniły się wszystkie kwestie. I zapewne dlatego przymknęłam oko na rzeczy, o których wspominasz. Wydawać by się mogło, że nasi czarodzieje, już siedemnastoletni, są mądrzejsi, dojrzalsi, bardziej gotowi na spotkanie ze złem. No cóż... W każdej przyjaźni musi kiedyś nastąpić kryzys, tutaj wyklarowało się to w najmniej oczekiwanym momencie. Dla mnie pierwsze wrażenie to zaskoczenie, iż akcja nie dzieje się w szkole! Autorka pomanewrowała trochę miejscami i całą fabułą, nie powiem, dobra odmiana. Co do Insygniów - mnie się podobało wyjaśnienie ich znaczenia itp., no i jak dla mnie przytup był! Sama akcja ze Snapem przecież! Śmierć kilku czołowych postaci! No proszę Cię! Ale to według Ciebie ta dramaturgia, tak? ;)

Kamil: Ale jakie tam czołowe. Poza tym S nikt, kto aż tak był znaczący, nie ginie na końcu. Sama trójka też jakoś specjalnie poszkodowana nie była. Niemal bez szwanku wyszli z wielkiego finału. Nie powiem, bo to w dalszym ciągu literatura młodzieżowa, więc wcale się nie dziwię, że Rowling nie chciała uśmiercać nie wiadomo kogo i w jakiej ilości, ale mi tam brakowało po prostu takiego mocniejszego walnięcia. ;)

Asia: Ej ej! A Fred? A Lupin? A Tonks? No przepraszam za spoiler, ale to i tak już wszyscy wiedzą... Dla mnie to jedne z czołowych postaci, serio, Lupina i Freda bardzo lubiłam a Tonks z tymi swoimi metamorfozami wywoływała we mnie mnóstwo uśmiechu! ;)

Kamil: Najbardziej dotkliwe były śmierci Syriusza i Dumbledore'a. I to był najlepsze też tomy. A w ostatnim wszyscy Ci, których wymieniłaś, to mało znaczące postaci. Poza może tym Lupinem, którego nawet lubiłem. Ale znaczenia ich śmierci, a tych dwóch to bez porównania. ;)

Najciekawsza scena 

Kamil: Ze scen bardzo podobała mi się ta z cmentarzem i domem upamiętniającym cześć Potterów oraz oczywiście akcja z Bankiem Gringotta, która pewnie nie tylko mi skojarzyła się z "Hobbitem". Akcji było dosyć sporo, mimo nieco usypiającego i irytującego początku, ale te dwie podobały mi się najbardziej, bo były najbardziej takie powiedzmy potterowskie, czyli ze specyficznym podejściem i humorem znanymi z poprzednich tomów

Asia: Tak, cmentarz też mi utkwił w pamięci. Ale podobało mi się jeszcze odkrywanie znaczenia Insygniów - baśnie Barda Beedle'a i cała ta otoczka... I już nie przesadzaj, że początek był irytujący! Chyba nie lubisz wesel, co? :D

Kamil: Właśnie wręcz przeciwnie, uwielbiam! Ale tutaj nie chodziło mi o wesele jako takie, ale o te zachowania całej trójki, jakieś bzdurne, miotali się, nie wiedzieli co robić, a...

Asia: No dojrzeć, to oni nie dojrzeli, faktycznie, masz rację. Jedyna Hermiona jak zwykle przewidująca z tą swoją torebką. Gdyby nie ona... Chciałabym widzieć, jakby Harry poszedł walczyć z Voldemortem.

Kamil: Zginąłby naprawdę i byłby finał idealny. :D


Najlepsza i najgorsza postać książki

Kamil: Ciężko jest mi wyróżnić tutaj jakoś specjalnie pozytywne i negatywne postaci, bo ja uważam, że w tym tomie niemal wszystkie są na tym samym poziomie i niczym szczególnie się nie wyróżniają, co nie miało miejsca w poprzednich tomach. Pomijając wyjaśnioną kwestię ze Snapem, czego można się było domyślić już wcześniej, i te rozczarowujące spłycenie Dumbledore'a, może nieco bardziej irytowała mnie swoim jazgotem ciotka Muriel, a ciekawy wydawał mi się brat Dumbledore'a, czyli Aberforth, bo miał ostry dowcip i mniej namieszane w głowie całą tą magią i wydarzeniami, więc był bardziej wycofany. 

Asia: No dla mnie Snape rozwalił system i nie, dla mnie nie było to do przewidzenia. Zbierałam szczękę z podłogi, gdy wyjaśniła się cała ta kwestia (musiałam nawet szybko przeczytać poprzednie tomy, żeby zwrócić uwagę na sceny z jego udziałem i nie mogłam wyjść z podziwu, jak autorka mogła AŻ tak zaplanować całą serię! Z takim wyprzedzeniem!), byłam w szoku i to sporym. Najgorsza postać? To zdecydowanie ojciec Luny, bardzo mnie zirytował, choć w sumie byłam w stanie go zrozumieć (wszystko dla dziecka), no i Ron... Który w pewnym momencie okazał się najsłabszym ogniwem. Na szczęście chwilowo!

Kamil: To znaczy, ja też bym nie przewidział, że tak się akurat potoczy w 100%. Ale ciągle mi nie pasowało, że on taki zły i zły. Tylko myślałem, że to wyjdzie jednak nieco wcześniej, dlatego w "Zakonie Feniksa" zacząłem wątpić w moje przeczucie. Dopiero finał pokazał, że jednak było słuszne. Nie spodziewałbym się jednak tej akcji z Voldemortem i z takim powiązaniem z matką Pottera. A ojciec Luny w sumie też był denerwujący, to prawda.



Plusy i minusy
Kamil:
+ niektóre sceny
+ trochę śmierci i dramaturgii

- infantylne zachowania Rona, Hermiony i Harry'ego
- spłycenie Dumbledore'a
- mało przekonywające tajemnicze Insygnia Śmierci i ich zastosowanie
- zbyt mało emocjonalne i konkretne zakończenie

Asia: 

+ wyjaśnienie wszelkich kwestii
+ dobry finał
+ przeniesienie akcji poza szkołę

- niedojrzałość głównych bohaterów
- śmierć czołowych postaci (choć w sumie to plus, bo nie było zbyt przewidywalnie)


Ulubione cytaty

Kamil: „Gdzie skarb nasz, tam i serce nasze”* i „Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony”**

Asia: "Bo widzisz, Harry, to nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności."

Sławetne: 
,,-Przez te wszystkie lata?... 
-Zawsze.
(chciałam sobie to kiedyś nawet wytatuować ;))

Podsumowanie

Kamil: Ogólnie rzecz biorąc nie uważam czasu poświęconego na przeczytanie całego cyklu o "Harrym Potterze"  za stracony. Historia Joanne Kathleen Rowling o młodym i osieroconym czarodzieju słusznie zyskała setki tysięcy fanów dzięki dobrze wykreowanym i barwnym postaciom, fascynującej sztuce magicznej, ciekawych miejscach i wydarzeniach oraz  wartościom, które powinny być wpajane ludziom od najmłodszy lat, więc warto, żeby dzieciaki sięgały po tego typu literaturę, bo jest ona wartościowa i pouczająca, czyli jak najbardziej odpowiednia dla młodzieży młodszej i starszej. Dla mnie osobiście cykl ten prezentował momentami naprawdę kawał porządnej, ciekawej i przyjemnej lektury, którą czytało się z zainteresowaniem o dalsze losy postaci, nowe wydarzenia, magiczne przedmioty, zaklęcia czy miejsca i przede wszystkim z chęcią otrzymania odpowiedzi na niewyjaśnione kwestie i ostateczną konfrontację. Tyle wystarczy, żeby na zakończenie uznać i od czasu do czasu wspomnieć, że to bardzo przyzwoity cykl i warto było samemu się o tym przekonać. I dzięki serdeczne, że wspólnie trochę czasu poświęciliśmy na jego fajne omówienie. :)

Asia: Cudownie było wrócić już któryś raz w życiu to tej serii. Za każdym podejściem odnajdywałam w tych tomach coś nowego, coś na co wcześniej być może nie zwróciłam uwagi, itp. Ponownie dużo się nauczyłam i nikt mi nie powie, że książki o HP nie są pouczające! Mogę wymienić chociażby kilka podstawowych kwestii: miłość to najmocniejsze uczucie na świecie, mogące góry przenosić i dawać niesamowite poczucie bezpieczeństwa i siły; przyjaźń to drogocenny dar, który odpowiednio pielęgnowany przynosi owoce; dobro zawsze zwycięża, a karma po prostu wraca ze zdwojoną mocą, nie istnieje podział na ludzi lepszych i gorszych - wszyscy jesteśmy tacy sami... Itp., itd., można wymieniać i wymieniać! Styl pani Rowling jest lekki i przyjemny, czyta się naprawdę szybko i z zaciekawieniem. Cała seria to splot niesamowitych wydarzeń, nieustannych przygód i MAGII! Nie wiem, czy wiesz, ale powstała ósma część Pottera, wydana jako scenariusz, piszesz się na to? :D

Kamil: Pewnie i sam bym to dostrzegł jakbym czytał za drugim razem, ale ciężko mi sobie to wyobrazić w ciągu najbliższych kilkunastu lat, bo po prostu niektóre tomy i sceny są męczące. Nie wiem czy chciałoby mi się przedzierać przez poprzednie aż do rewelacyjnego "Więźnia", mimo że wiedziałbym, że świetnie się go czytało. To jednak dla mnie cykl na raz, mimo że ogólne wrażenia bardzo dobre. Drugi nastąpi jak tam kiedyś przyszłoby mi czytać jakiemuś szkrabowi. Ale tego akurat się mogłem spodziewać, bo ja miałem od początku świadomość, że to nie Tolkien, Martin czy inny fantasta dla starszych czytelników i z mocniejszymi momentami. I tak, wiem bardzo dobrze, że jest jeszcze ósma część, ale nie wyobrażam sobie tego w formie scenariusza. To znaczy raz takowy czytałem od Kinga (Sztorm Stulecia), ale, no nie wiem. Krótkie to pewnie, więc może. Ty już chyba też to czytałaś?

Asia: Tak tak, pewnie czytałam i to kilka razy. Kwestia dosłownie dwóch godzin (może nawet niecałych), bo czyta się mega szybko. Mimo, że to niby ósma część sagi, to dla mnie Potter niestety ma tylko siedem części. Fakt, forma scenariusza - niespotykana i traktowana jako taka "wisienka na torcie", ale... To już nie to samo. Jakbyś reflektował, to ja bardzo chętnie! ;)

Kami: Spoko. To jeszcze się nad tym zastanowimy. A na ten moment pozostaje mi już tylko podziękować za ten wspólny cykl, który był ciekawym i fajnym projektem, dzięki któremu pokazaliśmy, że rozmawiać o książkach można w jeszcze inny, myślę ciekawy sposób.  To było fajne i przyjemne. Dzięki Rysia. I oczywiście dzięki wszystkim, którzy czytali ten nasz wydłużający się w nieskończoność projekt oraz za miłe słowa. ;)

Oceniamy

Kamil: 4/6
Asia: 5/6

*J. K.  Rowling, Harry Potter i Insygnia Śmierci, wyd. Media Rodzina, Poznań 2008, s. 336
**tamże, s. 339

Harry Potter:

8 komentarzy:

  1. Bogowie, prawie o Waszym "damsko-męskim okiem" zapomniałem - ale nic dziwnego, skoro wróciliście z nim po roku dopiero! :P Potwierdzam, że ósma część to taka w sumie... dziurawa popierdółka, że aż dziw bierze, że to Rowling zaakceptowała. Dialogi brzmią jakby pisało je dziecko, kwestie są infantylne i tak dalej. Ok, spoko historia jest opisana, ale raczej jest to przeciętniak. Plus za formę dodatkowy, ale poza tym nic szczególnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, no fakt, trochę się przedłużyło i szło zapomnieć. Ale wreszcie spięliśmy poślady i dokończyliśmy, co zaczęliśmy. :)

      Usuń
  2. To ja bardzo dziękuję! Wiem że trwało to tak długo z mojej winy, za co jeszcze raz przepraszam :). Było super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, spoko. Grunt, że daliśmy radę. ;)

      Usuń
  3. Szczerze mówiąc, nie pamiętam już zbyt dokładnie, jakie ja miałam odczucia przy tym ostatnim tomie. Czytałam go jeszcze na fanowskim tłumaczeniu w necie, bo tak się nie mogłam doczekać. :) Bardziej pamiętam to, o czym piszecie z filmów, które powtarzałam sobie jakoś w zeszłym roku. I zdecydowanie się zgodzę, że zachowanie trójcy było strasznie infantylne.
    Dla mnie najlepszymi częściami są Więzień Azkabanu i Zakon Feniksa. I to są jedyne tomy, które ja mam -- mocno zaczytane, bo ulubione sceny czytałam setki razy. I też mam tak jak Ty, Ciacho, że właściwie nie chcę powtarzać tej serii, nawet jeśli wiem, że czeka mnie świetny Więzień czy potem Zakon Feniksa. Jeśli już to wolę sobie te dwa tomy same przeczytać, ale... niech ta seria dobrze mi się kojarzy z dzieciństwa, nie chcę tego psuć. :) Niby kusiły mnie te nowe, ilustrowane wydania, ale szkoda mi na nie kasy, wolę kupić inne książki... na przykład w końcu swój egzemplarz Władcy Pierścieni, do którego mam znacznie większy sentyment. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze, że nie jestem sam. Bardzo przyzwoite fantasy, które będę polecał przede wszystkim młodszych lub zaczynającym z tym gatunkiem. Ale sam już raczej z własnej inicjatywy ponownie nie sięgnę, bo wolę przeznaczyć czas na inne fantasy, chociażby na kolejną lekturę "Władcy", który nigdy mi się nie znudzi. A do jakiego egzemplarza "WP" się przymierzasz, żeby kupić? :)

      Usuń
    2. To jest jedyny przypadek, kiedy chciałabym kupić dwa wydania. :D Jedno to z Zysku, bo ładne i ilustrowane i komplet bym miała, ale Łoziński... niby nigdy go nie czytałam i chciałabym go sprawdzić, żeby wiedzieć, jak to wygląda, ale ponieważ wszyscy zgodnie twierdzą, że to zło w najczystszej postaci (a to wydanie jest poprawione i dlatego w ogóle rozważam, bo czytałam, jakie on kwiatki tam wstawiał), to chciałabym też to wydanie w jednym tomie z Muzy. :)

      Usuń
    3. NO to masz dokładnie tak, jak ja. Ale ja mam jeszcze podobnie z "Hobbitem". Mam co prawda te łądne najnowsze wydanie, ale z kolei "WP" mam w tym z MUzy, które wygląda w oprawie jak klasyka. Dlatego "H" też bym tak chciał. No a z "WP" brakuje mi tego ilustrowanego (tylko tam Łoziński jest).

      Usuń