poniedziałek, 2 lipca 2018

KOLEKCJONER KOŚCI - Jeffery Deaver [recenzja]

Tytuł oryginału: The Bone Collector
Cykl: Lincoln Rhyme, tom: 1
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Konrad Krajewski
Liczba stron: 375
Gatunek: Kryminał, thriller, thriller kryminalny, thriller psychologiczny
Moja ocena: 6/6

„Kości są nieśmiertelne”

Jeffery Deaver jest bardzo znanym i chętnie czytanym pisarzem thrillerów psychologicznych i kryminalnych. Amerykanin, z wykształcenia dziennikarz i prawnik, zanim zyskał sławę, przez wiele lat współpracował z dziennikami "New York Times" i "Wall Street Journal" oraz był doradcą prawnym jednej z największych firm na Wall Street. Dopiero książka Kolekcjoner kości z detektywami Lincolnem Rhym'em i Amelią Sachs, oraz zekranizowany na jej podstawie film z Denzelem Washingtonem i Angeliną Jolie w rolach głównych, spowodowały, że cały świat się o nim dowiedział. Dziś seria liczy sobie już dwanaście tomów z tym słynnym duetem detektywów, a wydawnictwo Prószyński i s-ka postanowiło wznowić całość od początku. Z przyjemnością powracam po latach do książki, od której się to wszystko zaczęło, i będę czytał chronologicznie następne tomy w tej serii.

Nowojorska policjantka, Amelia Sachs, zaczyna dzień od przeczesywania terenu po otrzymaniu z centrali informacji o anonimowym zgłoszeniu o popełnieniu przestępstwa. Region nie wydaje się być niebezpieczny, ale kiedy policjantka odnajduje zwłoki mężczyzny, dokonuje makabrycznego odkrycia, że został on pogrzebany żywcem, a pozostawione przez sprawcę ślady służą za celowe wskazówki mające na celu doprowadzić do kolejnej ofiary. Policja nie potrafi rozszyfrować tych wskazówek, więc zgłasza się z pomocą do jedynej odpowiedniej osoby - byłego kryminalistyka,  Lincolna Rhyme'a . Lincoln nie jest jednak w stanie poprowadzić samemu tej sprawy, ponieważ od kilku lat jest sparaliżowany od szyi w dół i nie może się ruszyć z łóżka. Ku zdziwieniu wszystkich policjantów prosi o pomoc niedoświadczoną Amelię. Wspólnie podejmują śledztwo i zaczynają grę z seryjnym mordercą, żeby go schwytać i uchronić kolejne ofiary przed śmiercią.

Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, kiedy po obejrzanym filmie zdecydowałem się sięgnąć po książkę. Ale są co najmniej trzy konkretne powody, dla których ta książka powinna być przeczytana przez fanów powieści z dreszczykiem, nawet jeśli wcześniej obejrzało się jej słynną ekranizację. Po pierwsze - bo to jeden z najlepszych thrillerów kryminalnych i psychologicznych, jakie możecie przeczytać i gwarant otrzymania świetnej lektury z mnóstwem  emocji. Po drugie  - bo takiego duetu kryminalnego nie spotkacie długo, długo nigdzie.  Po trzecie - bo nawet jeśli znacie tytuł z ekranu kina czy telewizora, to i tak książka jest lepsza od filmu. Ekranizacja sama w sobie jest genialna i zaliczam ten film w poczet ulubionych, ale jednak nieco się różni od literackiej formy i jego znajomość nie stanowi przeszkody przy czerpaniu przyjemności z lektury, więc zdecydowanie polecam po nią sięgnąć.

Książka od początku jest pełna napięcia i grozy oraz mocno angażuje i wciąga. Uwielbiam thrillery, które mają w sobie ten mroczny klimat nasiąknięty nerwową atmosferą oraz szczegółowo opisują morderstwa, miejsca zbrodni i motywy seryjnych morderców, dzięki czemu bardzo dobrze czytelnik może się wczuć w kryminalną intrygę i przy okazji wniknąć nieco w psychikę zwyrodnialców. Przeważnie takie książki trzymają w napięciu od początku do końca, bo nie sposób uspokoić nerwowego wyczekiwania i przewidzieć, co się stanie. Jeśli oglądaliście kapitalne filmy "Siedem", "Milczenie owiec" czy "Kolekcjonera", to wiecie doskonale o jaki klimat mi chodzi. 

Niewątpliwie największy wpływ na ten klimat ma duet detektywów i sposób w jaki współpracują. Sparaliżowany i przykuty do łóżka, ale niezwykle błyskotliwy, inteligentny i doświadczony kryminalistyk Lincoln, oraz jego ręce, nogi i oczy w terenie, czyli młodziutka, sprawna i zdeterminowana Amelia. Ona z precyzją godną pozazdroszczenia przeczesuje miejsca zbrodni i zbiera dla niego dowody. On łączy jedno do drugiego, analizuje i rozwiązuje. Mają największy wpływ na powodzenie, ale oczywiście nie działają sami. Współpracuje z nimi grupa ekspertów,  specjalistów i szerokie środowisko policyjne. Dzięki temu mamy kilku bardzo dobrze wykreowanych i ciekawych bohaterów pierwszo- i drugoplanowych, a powieść cechuje dbałość o szczegóły naukowe i techniczne. Czytelnik ma możliwość nie tylko poznać lepiej bohaterów i seryjnego mordercę, ale także techniki kryminalne i urządzenia do rozwiązywania spraw. Thriller, który po prostu czyta się z największą przyjemnością i maksymalnym zainteresowaniem.

Znam tylko dwóch autorów, którzy tak świetnie potrafią pisać mroczne, pełnokrwiste, psychologiczne thrillery z mistrzowsko poprowadzoną kryminalną intrygą. Jednym jest francuski pisarz, Maxime Chattam (szczególnie jego trylogia: Otchłań zła, W ciemnościach strachu, Diabelskie zaklęcia), a drugim oczywiście Amerykanin. Jeżeli ktoś z czytelników lubi jednego z nich to powinna się w tym momencie zaświecić lampka, że czas zwrócić uwagę na tego drugiego. A jako że teraz czytałem Kolekcjonera kości autorstwa Deavera to właśnie tę książkę serdecznie polecam. Na pewno się na duecie Rhyme-Sachs nie zawiedziecie. ;)

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka.
Więcej nowości znajdziecie na ich stronie.

15 komentarzy:

  1. O, 6/6. Wysoka nota :) Widziałam film, ale jeśli książka jeszcze lepsza, to warto się zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto. Ja sobie przez ten weekend obejrzę film ponownie, ale z tego, co pamiętam, to ten moment z wyłowieniem przy molu jest w filmie ostatnią akcją z ofiarami, a potem zaraz finał. W książce jest akcja dalej, jeszcze jedna ofiara i dopiero potem finał. No i oczywiście kwestia postaci Lincoln w książce biały, Amelia ruda, a pomocnica z filmu to w rzeczywistości facet był, Thom. ;)

      Usuń
    2. Czyli nie jest to wierna adaptacja, trochę tam w filmie pozmieniali :)

      Usuń
    3. No nie, jakoś może 80-85%.

      Usuń
  2. Książki nie czytałem, a i film mnie na kolana nie rzucił. Ale skoro taki zachwycony jesteś, to nie wykluczam, że po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również film jakoś specjalnie nie wzruszył, ale po tej rekomendacji mam podobnie.

      Usuń
    2. Jak nie macie przekonania to sięgnijcie po "Tańczącego trumniarza", czyli drugi w kolejności tom (będę czytał w lipcu), a potem wróćcie do "Kolekcjonera". Tak też można. ;)

      Usuń
  3. Tak czułam, że Ci się spodoba :) Kolekcjonera czytałam lata temu, ale do tej pory to moja ulubiona powieśćDeavera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też wiedziałem, bo czytałem drugi raz. :P

      Usuń
    2. yyy, cóś mi umknęło :D Nie zarejestrowałam zdania, że wracasz do serii *shame on me* :D
      Tak czy inaczej, też sobie chyba odświeżę :)

      Usuń
    3. Wróciłem i pewnie jeszcze z raz wrócę. Film też już zdążyłem sobie przez weekend ponownie zobaczyć. W drodze jest "Tańczący", a w zapo Prósa widzę już trzeci tom na sierpień, za który też się zaraz będę brał, więc podtrzymuję to, co napisałem, że jadę z serią od początku do końca. :)

      Usuń
  4. Zgadzam się, że trylogia zła Chattama to świetne powieści i cieszę się, że trafiłam na fana jego twórczości :) Jak już wspominałam ten cykl Deavera też ma na oku i skoro został wznowiony to ze spokojnym sumieniem zabiorę się za pierwszą część. Film widziałam, ale bardzo, bardzo dawno temu i niewiele z niego pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jestem fanem Chattama. Deavera jeszcze nie, ale te 2 pierwsze tomy rewelka, więc im dalej, tym pewniej, że też się stanę i jego. :)

      Usuń
  5. Połączenie Twojej dobrej opinii i porównanie do Chattama, powoduje, że ta pozycja wskakuje u mnie na wysokie miejsce w kategorii must read :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mnie cieszy, bo się nie zawiedziesz. ;)

      Usuń