niedziela, 9 września 2018

WIEŻA KORONNA - Michael J. Sullivan [recenzja]

Tytuł oryginału: The Crown Tower
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Kroniki Riyrii, tom: 1 (Uniwersum Riyrii, tom: 1)
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Liczba stron: 376
Gatunek: Fantasy
Moja ocena: 4+/6

"O dwóch takich, co się nienawidzili"

Dwóch zupełnie nieznanych sobie mężczyzn zostaje wynajętych przez starego czarodzieja do wykonania ciężkiej misji. Muszą ukraść pewną księgę, która znajduje się w Wieży Koronnej, dotychczas niezdobytej twierdzy. Hadrian Blackwater to honorowy i dzielny wojownik, a jego kompan, Royce Melborn, to złodziej i morderca, który nie ma nic do stracenia. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że obaj od początku za sobą nie przepadają, a do wykonania misji zostają zmuszeni, bo w pojedynkę nie dają radę. Jednak czarodziej oprócz otrzymania od nich upragnionego skarbu zdaje się mieć jeszcze inny plan w stosunku do obu mężczyzn...

W tym samym czasie Gwen DeLancy, caliska prostytutka w burdelu i karczmie z wyszynkiem "Pod Ohydnym Łbem", staje się świadkiem morderstwa na innej z prostytutek, popełnionym przez jednego ze stałych klientów, który nie zostaje osądzony za swój czyn, ani przez właściciela burdelu, ani przez prawo. Zdenerwowana i wystraszona Gwen postanawia czym prędzej opuścić to miejsce i założyć swój własny burdel. Musi jednak przekonać o tym inne prostytutki, bo sama nie da rady przetrwać i prowadzić własnego biznesu. Na domiar złego morderca prostytutki postanawia przeszkodzić Gwen w otwarciu burdelu i bardzo uprzykrzyć jej życie.

Michal J. Sullivan to jeden z niewielu autorów, którzy odnieśli potrójny sukces wydawniczy w tym samym czasie. Wydając swoją książkę w małej oficynie wydawniczej, w renomowanym wydawnictwie zaliczanym do wielkiej szóstki i publikując jako self-publishing, czyli samodzielnie. Zasłynął z serii "Odkrycia Riyrii", która została przetłumaczona na czternaście języków i jest bardzo popularna wśród czytelników fantasy na całym świecie. Dotychczas jego twórczość nie była mi znana, ale czytając w przeszłości wiele pochlebnych opinii na temat tej serii postanowiłem, że kiedyś na pewno to zmienię. Z pomocą przyszło nieocenione wydawnictwo Mag, które postanowiło wydać kolejną serię autora.

Wieża Koronna to pierwszy tom cyklu "Kroniki Riyrii", która jest dalszą częścią przygód o dwóch słynnych bohaterach, Hadrianie Blackwaterze i Royce Melbornie. Muszę jedna sprostować, że nie jest to kontynuacja "Odkryć Riyrii". Jej autor, po silnych namowach ze strony czytelników, postanowił napisać nową serię o dwójce swoich bohaterów, która miała opowiedzieć wydarzenia sprzed tego cyklu, a dokładnie sięgając lat, kiedy Hadrian i Royce jeszcze się nie znali. Według autora i fanów serii nie ma znaczenia jaką chronologią (wydawniczą czy toczących się wydarzeń) będzie się kierował potencjalny czytelnik po raz pierwszy sięgający po twórczość Amerykanina. Dlatego z uwagi na niedawne wydanie przez Maga "Kronik Ryrii" sam postanowiłem sięgnąć właśnie do początków przygód tej dwójki.

Najsilniejszą stroną tej książki są oczywiście dwaj jej bohaterowie dość oryginalnie ze sobą połączeni. Hadrian Blackwater to były żołnierz, dzielny, honorowy i zaprawiony wojownik oraz naiwny optymista, który wierzy, że ludzie są z natur dobrzy i honorowi. Natomiast Royce Melborn to jego całkowite przeciwieństwo. Złodziej i zabójca, który nie cofnie się przed niczym. Samotnik i cynik, bardzo inteligentny, szybko myślący i twardo stąpający po ziemi. Do tego dochodzi jeszcze całkiem fajna kobieca postać, czyli Gwen DeLancy, której wątek toczy się równolegle do przygód obu mężczyzn. To prosta, dobra i sympatyczna dziewczyna, która po tragedii rodzinnej szukając sensu w życiu trafiła do najgorszego miejsca, jakie mogła obrać za dom, czyli burdelu. Ale jako prostytutka bynajmniej nie straciła na kobiecej wartości. Ma swoje zasady, zawsze jest czysta i zadbana, nie zamierza patrzeć obojętnie na krzywdę, która się wokół niej dzieje, oraz ma specjalny dar, który chyba najbardziej tutaj zbliżony jest do fantastycznej magii. Ciekawi mnie, czy to zupełnie nowa postać, czy pojawiła się już wcześniej w głównym cyklu, ale o tym przekonam się potem.

Od początku zapowiadało się ciekawie i było całkiem dobrze przez całą książkę, bo niemal nieustannie coś się dzieje. Nie jest to co prawda jedno z najlepszych fantasy, jakie czytałem, nie jest też zaskakujące i bardzo rozbudowane pod względem świata, fantastycznych istot i magii. Właściwie można powiedzieć, że rozmachu tutaj nie ma wcale, bo wszystkiego tego jest tutaj bardzo mało i więcej się o tym wspomina niż się pojawia. Ale można się domyślać i gdzieś wyczytać między wersami, że to się rozwinie w kolejnych tomach. Niemniej jednak wcale mi to nie przeszkadzało w przyjemny odbiorze powieści, bo ani trochę się nie nudziłem i też miałem z tyłu głowy, że wszystko, co najlepsze ze strony tej serii, spotka mnie dopiero później.

Wieża Koronna to proste, barwne i sympatyczne fantasy do przeczytania w kilka szybko umykających przy nim godzin. Książka, która nie zaskakuje i nie wznosi się na wyżyny fantastyki, ale ma to, co powinno mieć dobre i nienużące fantasy. Ciekawą fabułę, sporo przygód, fajny humor z odrobiną cynizmu i dobrze wykreowanych, nietuzinkowych bohaterów, których po przewróceniu ostatniej strony mam zupełnie szczerą ochotę i całkiem niedługo jeszcze lepiej poznać 

Kroniki Riyrii:
1. Wieża koronna



Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka.
Więcej nowości znajdziecie na ich stronie.

12 komentarzy:

  1. Chyba w końcu czuję się przekonana do Sullivana. To cienkie książki, które można machnąć raz dwa, a ja ostatnio szukam czegoś lżejszego. Bardzo lubię motywy nienawiści między bohaterami, którzy muszą ze sobą współpracować, więc jeżeli nie ma u autora większych zgrzytów, to chyba zaryzykuję zakup. Ale po jednym tomie, na spokojnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, jak pierwszy tom, to w sumie nic dziwnego, że jest tego trochę mniej niż człowiek oczekiwał – już się nauczyłem, żeby nie odbierać tego jako minus tylko poczekać do następnych tomów. :D Takie przeczucie, jakie masz co do kolejnych części dość często jest prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie często ten pierwszy tom jest najlepszym i potem ciężko się przebić pozostałym, np. Z mgły zrodzony. :) To samo mam z pierwszą książką ogółem autora jak zacznę. Nie zawsze, ale często. :)

      Usuń
  3. Przymierzam się do zakupu, więc bardzo mnie cieszy pozytywna opinia. Na pierwszy rzut oka w księgarni myślałam, że to jakiś nowy Sanderson - okładki mocno w stylu nowszego wydania Ostatniego Imperium, prawda? Czy tylko ja mam takie skojarzenia? ;) Nie mogę się już doczekać lektury :)

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. W tym samym stylu, bo odpowiada za nie ten sam człowiek - Dominik Broniek. :)

      Usuń
    2. Też mi się to od razu skojarzyło z Sandersonem. :D Miałam kupić papier, ale ostatecznie stwierdziłam, że przeczytam w e-booku. Bardzo zachęcające to, co piszesz, takie lekkie fantasy i przede wszystkim krótkie, a ostatnio mam problem z czytaniem opasłych cegieł, więc to dla mnie duży plus.

      Usuń
    3. No zwłąszcza jak się chce na krótką chwilę. Ja ogólnie nie za często sięgam po takie cienkie fantasy, ale ten autor już poprzednim cyklem, który jest bardziej mięsisty, mnie zachęcał, więc zdecydowałem się na wcześniej na to. :)

      Usuń