czwartek, 30 lipca 2015

CZERWONE GARDŁO - Jo Nesbø [recenzja]

Tytuł oryginału: Rødstrupe
Cykl: Harry Hole (tom: 3) ; Trylogia z Oslo (tom: 1)
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 430
Gatunek: Kryminał
Moja ocena: 5/6







Harry Hole dostaje przydział na oficera łącznikowego do zabezpieczania drogi na czas pobytu w Norwegii czterech ważnych przedstawicieli państw. Podczas przyjazdu prezydenta Stanów Zjednoczonych dochodzi do nieporozumienia. Jeden z ochroniarzy prezydenta USA nie porozumiał się z władzami norweskimi i pojawił się w miejscu, które nie zostało oficjalnie uznane za zabezpieczone. Ochroniarz w oczach Hole'a uchodzi za podejrzanego, więc ten nie waha się użyć broni i postrzela agenta. Nieporozumienie to jednak sprawia, że czyn Harry'ego zostaje uznany za bohaterski, za co dostaje awans i przydział do Policyjnej Służby Bezpieczeństwa. Niedługo po zaklimatyzowaniu się w nowej jednostce, zostaje odnaleziony z poderżniętym gardłem jeden z byłych hitlerowskich żołnierzy. Badając tę sprawę Hole przypadkiem wpada na ślad przemyconej broni, która okazuje się być snajperskim karabinem Märklin. Broń w odpowiednich rękach uchodzi za jedną z najniebezpieczniejszy na świecie, a okazuje się, że przemycona została przez jednego z członków neofaszystowskiego ugrupowania. Czy należała ona do zamordowanego hitlerowca? Czy może to przypadek, że zginął, a inny faszysta jest posiadaczem karabinu? A może doszło do konfliktu między nimi i jeden wyeliminował drugiego? Od tej pory Harry, z pomocą nowych kolegów z jednostki, będzie próbował rozwiązać tę zagadkę.

"Czerwone gardło" to trzecia książka ze śledczym Harrym, którą przyszło mi poznać. Od początku widać tutaj wyraźny rozwój Nesbø, który przejawia się w znacznie bardziej niż w Człowieku nietoperzu i Karaluchach rozbudowanej i złożone fabule, która dodatkowo rozgrywa się dwutorowo. Z jednej strony śledzimy poczynania Harry'ego, które mają doprowadzić do zdemaskowania mordercy i posiadacza karabinu. Natomiast w drugiej autor przenosi nas do czasów II wojny światowej, gdzie poznajemy zdruzgotanych psychicznie norweskich hitlerowców i historię nieszczęśliwej miłości jednego z nich. Obie te części fabuły początkowo nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego. Dopiero potem nachodzą się na siebie, tworząc jedną zręcznie skonstruowaną całość, która zaskakuje czytelnika. Znacznie lepsze są też dialogi i warstwa językowa. Poza tym przyjdzie nam poznać bliżej głównego bohatera serii, bo autor zdecydował się na wprowadzenie części obyczajowej, prezentując nam prywatne życie Harry'ego.

Akcja książki nie pędzi na łeb na szyję. Powiedziałbym nawet, że momentami się ślimaczy, zanim nabierze odpowiedniego tempa, co na pewno nie spodoba się paru osobom. Zawdzięcza to właśnie tej warstwie obyczajowej, gdzie poznajemy między innymi relacje Hole'a z najbliższą przyjaciółką - Ellen. Pojawia się też Rakela, pierwsza poważna partnerka naszego głównego bohatera, o ciekawej osobowości i historii życiowej. Poznamy również zagmatwaną i nieco dramatyczną historię miłosną norweskiego hitlerowca i sanitariuszki. W tym momencie pewnie zapaliła się niektórym lampka ostrzegawcza, ale uspokajam, bo to tylko jeden z kilku drobnych wątków, więc nie poczytamy o tej miłości ze znużeniem. Warto też dodać, że od tej książki zaczyna się cykl "Trylogia z Oslo", który rozpoczął się pewnie przez to, że nie została wyjaśniona do końca jedna kwestia, do której zapewne Nesbø wróci w kolejnych tomach.

W moim mniemaniu autor nieco za bardzo pogmatwał mieszając osobowości niektórych bohaterów. Jeden ginie, a drugi przejmuje jego imię i nazwisko, żeby się maskować, na dodatek okazuje się, że ma on jeszcze zaburzenia schizofreniczne związane z rozdwojeniem jaźni i znowu inaczej się nazywa. Używa przez to trzech całkiem różnych danych osobowych. Przyznam, że momentami się z tym gubiłem. Irytowała mnie też część, gdzie autor rozdział po rozdziale na przemian stosował retrospekcje i współczesną akcję, a że rozdziały były krótkie (2-4 strony) to te przeskoki na przestrzeni kilkudziesięciu stron powodowały niepotrzebne zmęczenie. Ale to w zasadzie jedyne, co nie przypadło mi do gustu.  

Ogólnie rzecz biorąc Czerwone gardło na tle poprzednich części z Harrym wypada zdecydowanie najlepiej i może się spodobać osobom, które lubię ciekawe kryminały z warstwą obyczajową i zaskakującymi momentami, gdzie do samego końca książki trudno dociec, kto jest tak naprawdę sprawcą. Wprowadzanie czytelnika w błąd wychodzi Jo Nesbø naprawdę dobrze i muszę przyznać, że ten norweski pisarz ugruntował sobie u mnie już solidną pozycję, dzięki czemu sięgnięcie po kolejną jego książkę nie jest znakiem zapytania tylko kwestią czasu.

16 komentarzy:

  1. Czytałam jedną książkę autora i bardzo mi się spodobał jego styl. Tę już sobie zapisuję :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to będzie dobry wybór. Nowy cykl, który zaczyna się wraz z tą książką - Trylogia z Oslo - jest podobno tym momentem przełomowym w karierze pisarza, odkąd zaczął porządnie pisać. :)

      Usuń
  2. Już dawno miałem sięgnąć po coś jego autorstwa, ale jakoś tak nie mogę się zebrać do zakupu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie stanowi dla Ciebie problemu czytanie serii od któregoś tam tomu, zamiast od początku, od pierwszego to spokojnie możesz sięgnąć po ten tom, który zaczyna bardzo dobrą - podobno - Trylogię z Oslo. Pierwszy tom bardzo dobry i to potwierdzam. Specyficzne są kryminał skandynawskie. Nieco inaczej czyta się książki, których akcja nie rozgrywa się na znanych terenach, czyli w USA, Anglii, Francji.

      Usuń
  3. Ja UWIELBIAM kryminały, ale jakoś z tym autorem mi nie po drodze. Pewnie kiedyś po niego sięgnę, jednak na razie spasuje - jest tyle innych świetnych pisarzy! No i ponownie muszę przeczytać Sherlocka! Sir Arthur Conan Doyle moim mistrzem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie prędzej czy później sięgniesz, bo to naprawdę dobry autor. A Sherlock za mną chodzi od dawna. Nie przeczytałem ani strony, a mam na półce Księgę Wszystkich Dokonań - ogromne tomisko, za które nie potrafię się zabrać i pewnie się nie zabiorę, póki nie skończę czytać Biblii. :)

      Usuń
    2. Ja to mam Sherlocka w trzech wydaniach :D To wielkie tomiszcze też mam - na osiemnastkę dostałam :D
      Sięgnij, sięgnij, sięgnij!

      Usuń
    3. Ja zdaje się, że na któreś Boże Narodzenie. Nie mam weny na tę książkę, a jak ją zacznę to pewnie i tak będę czytał na wyrywki, a nie całość za jednym zamachem. :)

      Usuń
  4. Przygodę z J. Nesbo zaczęłam właśnie od "Czerwonego gardła", które mnie zachwyciło, potem kupowałam po kolei wszystkie jego powieści, aktualnie mam za sobą 7 przeczytanych i całą kolekcję na półce... bardzo lubię tego autora i pomału miarkuję sobie jego powieści, aby ciągle cieszyć się kolejnymi przygodami Harrego, którego uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I widzisz, kolejny wspólny mianownik, Aga, a nawet nie wiedziałem, że Nesbo tak porządnie przyswoiłaś. :) Ja zacząłem czytać od początku, mimo że "Człowiek nietoperz" zbierał słabe oceny, mi się czytało całkiem dobrze. Tom drugi słabszy, ale chyba bardziej przez fabułę. No a Czerwone gardło zapowiada, że kolejne tomy mogą być jeszcze lepsze. Zobaczymy.

      Usuń
    2. No w końcu odnaleźliśmy wspólną drogę ;) Ja zupełnie przez przypadek trafiłam na "Czerwone gardło" wiedziałam, że jest pierwszą częścią trylogii z Oslo, potem zorientowałam się, że książka stanowi trzecią część całej serii z H. Hole i tak wróciłam do książki "Człowiek nietoperz", który nie zachwycił mnie tak mocno jak wspomniane "Czerwone gardło", ale dałam szansę autorowi i brnęłam dalej :) "Karaluchy" podobały mi się już bardziej (polecam także audiobooka, który jest rewelacyjnie nagrany, z podziałem na role, aktorami, dźwiękami, świetna sprawa). "Pentaram" to kolejna książka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a potem każda następna była dla mnie świetną rozrywką, do tej pory nie zawiodłam się na J. Nesbo, uwielbiam go :)

      Usuń
    3. Wiele osób, które zaczynają, czytają podobnie jak Ty, sięgając najpierw po Trylogię z Oslo, a potem wracaja ewentualnie do 2 pierwszych tomów. Ja zdecydowałem się zaryzykować, bo nie lubię czytać jakiejkolwiek serii czy cyklu jednego autor od którejś z kolei książki. Człowiek nietoperz nie porywał, ale się podobał. Nesbo ma dobre pióro i to widać od razu, ale w "Czerwonym gardle" widać wyraźną różnicę w złożoności tego tekstu, znacznie bardziej rozwinięta książka, więcej elementów. Podoba mi się ten pisarz i będę czytał dalej zgodnie z serią, czyli na następny raz będzie "Trzeci klucz". :)
      A audiobooków nie słucham, Aga, bo to dla mnie nieporozumienie. :)

      Usuń
    4. Ja też niezwykle rzadko Kamil, ale tego wysłuchałam tylko dlatego, że jest zupełnie inaczej nagrany... słuchając go w głowie malowały mi się niezwykłe obrazy dzięki dźwiękom i aktorom, dla mnie niesamowite przeżycie ;) To taki film, który wyświetlał się w mojej głowie ;)) ale oczywiście rozumiem Twoją niechęć, nic na siłę ;) Też nie lubię czytać serii od środka, ale tak jak pisałam to był przypadek i niewiedza... po "Czerwonym gardle" od razu cofnęłam się do "Człowieka..." i potem czytałam już zgodnie z chronologią ;) "Trzeci klucz" z trylogii Oslo zachwycił mnie najmniej, ale to nie znaczy, że książka była zła, dobra... ale "Czerwone..." dla mnie najlepsze ;) "Pentagram też świetny :) Życzę przyjemnej lektury :)

      Usuń
    5. Nie sięgam po audiobooki, bo nie potrafię tylko siedzieć i słuchać, a robiąc coś innego słuchanie audiobooka będzie niekompletne, bo jedne rzeczy będą do mnie dochodziły, inne nie, tu mi coś umknie, tam coś niedosłyszę. Co innego muzyka, co innego książka audio. :) Nie twierdzę, że nie sięgnę nigdy, bo np. Wielki marsz sobie posłucham jak wyjdzie. :D I takie słuchowiska, o których piszesz, też kiedyś sprawdzę. George Martin do swojego cyklu Pieśń lodu i ognia ma takie mega słuchowisko, gdzie każdą postać podkłada inny polski aktor, jak bohaterowie sie poruszają, czy walczą, a w tle słychać inne dźwięki (jak słuchanie sowy, czy szelest liści). Fajna sprawa sobie coś takiego puścić. Ale musi mnie mocno natknąć. ;)
      Za wiele odniesień w tym "Czerwonym gardle" do poprzednich 2 części nie było. A jak był to zupełnie nieistotne, więc nie straciłaś nic.:) Ja sobie będę dawkował Nesbo, co jakiś czas kolejny tom z Harrym, tylko muszę łapać pokety, bo pierwsze 4 mam właśnie w takim wydaniu.

      Usuń
  5. Moja przygodna z Nesbo jak na razie skończyła się na "Pierwszym śniegu" ze względu na mały rozbrat z kryminałem, ale autora cenię sobie bardzo. Potrafi z wdziękiem wplątać czytelnika w niezłą intrygę (w której łatwo można się zgubić) no i jeszcze ten jego lekki sposób pisania z odrobiną humoru. Chociaż takich bohaterów jak Harry - alkoholików z problemami - jest cała masa, to jednak ten prezentuje się dużo lepiej niż inni. Chyba zawsze będę miała sentyment zarówno do autora jak i bohatera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, schemat bohatera utarty do bólu, ale w wykonaniu Nesbo zdaje egzamin i dobrze się czyta jego poczynania z resztą bohaterów i antybohaterów. Jestem ciekaw jak będzie się prezentował dalej, jako już nie samotnik. :)

      Usuń