czwartek, 22 lutego 2018

MODYFIKOWANY WĘGIEL - Richard Morgan [recenzja]

Tytuł oryginału: Altered Carbon
Cykl: Takeshi Kovacs, tom: 1
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Liczba stron: 523
Gatunek: Science fiction, cyberpunk, czarny kryminał 
Moja ocena: 4+/6

"Modyfikowany człowiek"

Takeshi Kovacs, były członek Korpusu Emisariuszy, zostaje przetransportowany ze swojego domu w Świecie Harlana na oddaloną o 180 lat świetlnych Ziemię, gdzie w ciele zupełnie innego człowieka ma wykonać pracę, której lokalna policja nie chce w ogóle dotykać. Zleca mu ją potężny i bogaty biznesmen, Laurens Bancroft, który uważa, że został zamordowany, chociaż policja usilnie stwierdza, że popełnił on po prostu samobójstwo, i zakańcza na tym śledztwo. Biznesmen zwraca się do Takeshiego o pomoc w znalezieniu sprawcy proponując w zamian pieniądze oraz uwolnienie z przechowalni w Kanagawie, do której główny bohater trafił na ponad 100 lat za pewne wykroczenie. Jednak wróci tam z powrotem, jeśli w ciągu sześciu tygodni nie wykona swojego zadania. Dostaje nowe ciało oraz zaplecze finansowe i techniczne mające mu ułatwić odnalezienie przestępcy. Ale czy Takeshi podoła temu zadaniu?

Na pewno kilkoro z czytelników, którzy zapoznali się z tą krótko nakreśloną przeze mnie fabułą, zada sobie zaraz co najmniej dwa pytania w stylu: jakim sposobem główny bohater znajduje się w ciele innego człowieka i jak to możliwe, że ma badać przyczynę śmierci zleconą mu przez samą ofiarę, skoro ta powinna nie żyć? Na to znajdujemy odpowiedzi już na pierwszych stronach książki, bo w świecie wykreowanym przez Richarda Morgana śmierć w zasadzie nie stanowi wielkiego problemu w dalszym funkcjonowaniu człowieka. Ludziom za życia wszczepia się w układ nerwowy tzw. 'stosy korowe', które mają za zadanie przechowywać całą ich osobowość i doświadczenie po to, żeby po śmierci można je po prostu wyjąć i umieścić w nowym ciele (powłoce). Co ciekawe powłoki mogą być od innych ludzi (jeśli Ci na przykład przebywają uwięzieni w przechowalni w Kanagawie bez swojego ciała), czyli już wcześniej używane, co jest tańszym sposobem, albo mogą być specjalnie zaprojektowane i utworzone sztucznie, co już kosztuje drożej. 

Prawdziwa śmierć nadal istnieje i może być nieodwracalna, jeśli ktoś przy użyciu specjalnej broni zniszczy stos korowy. Ale i na to jest pewien sposób dostępny tylko dla bogaczy. Wystarczy im zrobić klony swoich ciał, czyli tzw. 'upowłokowienie', a do tego zaprogramować w ten sposób, że co jakiś czas się odnawiają (aktualizują) i zachowują myśli i wspomnienia do ostatnio zapisanej chwili. Wystarczy wtedy sięgnąć do swojego ostatnio zaktualizowanego klona i wracamy do życia z zachowaniem niemal wszystkiego. Traci się tylko te chwile, myśli, wspomnienia od ostatniej aktualizacji do śmierci. Mogą to być dni, tygodnie lub miesiące w zależności od tego, jak wiele ma się pieniędzy, żeby pozwolić sobie na odpowiednio częste 'kopie zapasowe'.

Natomiast do syntetycznej, całkiem nowo utworzonej powłoki z konkretnymi uwarunkowaniami (np. bojowymi, podrasowanym systemem nerwowym czy ciałem napakowanym hormonami) można przesłać w formie cyfrowej całą naszą poprzednią osobowość i żyć sobie dalej w innym i lepszym ciele. Dzięki odpowiedniemu działaniu można zatem żyć wiele lat i osiągać niemalże nieśmiertelność. Ciała takie można zamrażać na wiele lat, można jeszcze dodatkowo udoskonalać poprzez na przykład wgrani skanerów głosowych czy podczerwieni, dzięki którym posiadacz może 'czytać' w innej osobie. Do tego dochodzi masa zaawansowanej broni i technologii, które można wykorzystywać. Krótko mówiąc: świat przyszłości oparty na zaawansowanej cybernetyce, co z pewnością spodoba się fanom cyberpunku. 

Richard Morgan to zupełnie nieznany mi autor, po którego omawiany cykl nawet niespecjalnie zamierzałem sięgać, ale zachęcił mnie ciekawy zwiastun serialu opartego na tym cyklu, a później jeszcze poczytałem kilka recenzji i postanowiłem dać mu szansę. Okazało się, że całkiem słusznie, bo autor stworzył naprawdę ciekawą powieść i to nie tylko fantastyczno-naukową, ale i detektywistyczną, i co ważne zręcznie operuje oboma tymi gatunkami i ich cechami charakterystycznymi. 

Warto też zwrócić uwagę na prowadzenie fabuły. Subiektywna narracja pierwszoosobowa przeplata się z cynicznymi i ironicznymi komentarzami Takeshiego pozwalając dosłownie wejść do ciała naszego głównego bohatera i poczuć się jakby to czytelnik brał udział w fabule. Co ciekawe ta narracja wcale nie pokazuje tak oczywistego obrazu Takeshiego, żeby go opisać w oczywisty i jednoznaczny sposób, bo to znacznie bardziej skomplikowany bohater, którego bliżej przyjdzie nam zapewne poznać w kolejnych częściach. Wiadomo jednak póki co, że to cyniczny twardziel skłócony ze światem, który ma spore umiejętności w walce wręcz i bronią wszelaką, zmysły i skuteczność detektywa oraz swój własny kodeks honorowy, którego mocno się trzyma. I jak przystało na czarny kryminał nie mogło zabraknąć na jego drodze także tajemniczej i pięknej femme fatale, która stanowi istotny element fabuł, bo wykorzystuje głównego bohatera. Ale o niej nie będę się rozpisywał. 

Modyfikowany węgiel to ogólnie rzecz biorąc dobrze i zręcznie napisana powieść detektywistyczna z kombinacją elementów fantastyki (głównie cyberpunku), z wielowątkową fabułą, stopniowo odkrywaną intrygą, żywymi i barwnymi postaciami, ciekawie przedstawionym światem przyszłości i zaawansowanymi możliwościami technologicznymi. Najwięcej uznania ta książka powinna znaleźć wśród fanów cyberpunku, czarnego kryminału oraz prozy Chandlera i Gibsona. I myślę, że takie osoby powinny po nią sięgnąć w pierwszej kolejności. ;)

Takeshi Kovacs:
1. Modyfikowany węgiel



Za książkę dziękuję  Wydawnictwu Mag.
 

50 komentarzy:

  1. Ja stety/niestety obejrzałam już serial, a książka czeka na mnie w BB. ;)
    Nie zmienia to faktu, że jestem na nią "naspeedowana". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja serial niedługo zobaczę. A dobry tak bez książki? :)

      Usuń
    2. Mi się podobał, ślubnemu z kolegami również (choć nie wiem czy nie chodzi tylko o Ortegę ;)).

      Usuń
    3. Hehe, spoko, nie wiem nawet kto ją gra, tylko Takeshiego kojarzę z trailera. :)

      Usuń
    4. Wyguglaj sobie Martha Higareda ;)

      Usuń
    5. O ja!
      https://www.razon.com.mx/wp-content/uploads/2017/12/martha-696x464.jpg

      Usuń
    6. No to już widzę, że Ci się będzie podobać. ;)

      Usuń
  2. Czyli jednak się zdecydowałeś. Ale ile się nosem nakręciłeś jak Ci pisałem, że warto i w końcu to Netflix Cię przekonał ? Karny.. jeżyk za to :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz słabą siłę perswazji, ziom. :P Ale nie doczytałeś, bo recenzje też przeczytałem po tym trailerze bardziej wnikliwie, żeby zadecydować, czy tylko serial, czy wcześniej jeszcze książka. ;)

      Usuń
    2. Czekaj, Netflix powiadasz? Nie, nie można. :( Nie, Emil, nie idziesz dodać na Netflixie do "Mojej listy".

      Usuń
    3. @Ciacho
      Nie ziom, to po prostu Ty jesteś bardziej uparty niż osioł z powiedzenia "uparty jak osioł" ;))
      Czytałem tego Morgana z 3 lata temu więc też sobie odświeżyłem. Dla odmiany po serialu. Zabawne jest to, że MAG wydał to na odczepne żeby prawa nie przepadły a tymczasem serial dał Morganowi niezłego kopa. I fajnie.

      @amp
      Polecam najpierw książkę, jest po prostu lepsza a dodatkowo serial nie jest jej wierną adaptacją.

      Usuń
    4. Krzysiek - Hehehe, ale w sumie z czym ja zwlekam. Tylko z Herbertem, co mi polecasz, nie? :) A serial zobaczę bardzo chętnie, mimo że gdzieś tam czytałem, że mija się z książką. Nie szkodzi, po Wikingach będę miał średnio co oglądać, więc się tym zainteresowałem. :)

      amp h - kumpel mi też podał hasło do swojego konta i... na razie tego nie używam za bardzo, bo nie mam smarta w tv i muszę się podłączać przez hdmi lapkiem, co już i tak mnie irytuje jak oglądam mecze. Ale jak na jesień/zimę tego roku kupię odpowiedni TV to na pewno będą korzystał na maksa. :)

      Usuń
    5. Herbert Cię pewno nie minie, o to jestem spokojny :) A Morgana odrzuciłeś, że tak powiem, bardzo stanowczo ;)) Ale spoko, przecież każdy dobiera sobie lektury po swojemu.
      Nie masz co oglądać? Polecam Black Mirror jeśli jeszcze nie widziałeś.

      Usuń
    6. Black Mirror widziałem całość. Najoryginalniejszy serial, jaki widziałem. A oglądałem w cholerę seriali. Co prawda nie każdy scenariusz do mnie przemawia i daje rozrywkę na tym samym poziomie, ale nie można odmówić świetnego pomysłu. :) Jeśli jesteś mocno tolerancyjny to polecam Sensei8 ;)

      Usuń
    7. Ja niestety Black Mirror przegapiłem (choć wiedziałem o tym serialu od pierwszego sezonu) i teraz nadrabiam. Zgadza się, nie wszystkie odcinki są jednakowo dobre ale niemal każdy zmusza do jakiejś refleksji a niektóre to jak cios młotem w środek czoła.
      Pod jakim względem mam być tolerancyjny ? Niewiele wiem o Sense8, trailer wygląda ciekawie więc wyjaśnij proszę troszkę więcej :)
      Obejrzałem za to Amerykańskich bogów, nie polecam :P Nie na razie, dojechali może do 1/3 książki więc nie ma co się spieszyć. No i znów serial inspirowany książką a nie ekranizacja.
      Przymierzam się też do "Opowieści podręcznej". Czytałeś ? Jeśli nie masz następną polecankę ;)) A serial słyszałem, że dobry więc też mam zamiar w końcu zobaczyć.

      Usuń
    8. Nic straconego, obejrzysz sobie teraz. Ja też się dowiedziałem o tym serialu dopiero jakoś w listopadzie ubiegłego roku i zacząłem hurtem oglądać wszystkie sezony. A to szybko się ogląda, bo to nie sezony po 10-12 odcinków. :)
      Ano pod takim, że potrafisz oglądać miziających się i liżących facetów w ilości dość systematycznej. Bo tam jest taki główny bohater. Śmieszny, ale fajnie gra, ma ciekawą rolę homo gwiazdy filmów w stylu Rambo. :D Zresztą sam sobie zobacz. W każdym razie nie pamiętam, kiedy oceniłem tak wysoko pierwszy sezon. Przygnębiający, dający do myślenia, a jednocześnie fajnie wplecione sf w to, ale nie na zasadzie technologii, tylko telepatii. Po prostu grupka ludzi różnej rasy, kultury i narodowości kompletnie sobie nieznana i rozmieszczona po całym świecie nagle nawiązuje ze sobą taką więź i sobie pomaga. Dla przykładu jest taka amerykańska hakerka, która nagle zostaje napadnięta, a w tym momencie japońska biznesmen z Tokio, która bardz czarny pas karate, jakby przejmuje jej umysł i ciałem tej hakerki zaczyna napierdzielać tych ludzi. A to tylko jeden z setek przypadków, co się tam dzieje. I nie, to nie jest rozrywka dla dzieciaków, tylko naprawdę świetny serial. ;)
      No ja właśnie przymierzam się w tym roku do ponownej lektury "AB" skuli serialu, i przy okazji bym "ChA" w końcu przeczytał.
      Nie, nie czytałem, ale kojarzę dobrze, bo nie jedną reckę widziałem na blogach. Mam na uwadze, ale w dalej nieokreślonej przyszłości. ;)

      Usuń
    9. @Krzysiek - spoko i tak mam co oglądać, a czasu coraz mniej, więc na seriale go nie poświęcam zbytnio. :P Jeszcze właśnie wspomniane już Black Mirror męczę, parę ostatnich odcinków mi dosłownie zostało.

      @Ciastek nie myślałeś o boxie do obecnego TV? Takie boxy to koszt max 400 zł (już się nawet nie opłaca klepać samemu z Arduino czy innego Raspberry Pi) i Ci ogarną niemalże wszystko, łącznie z Youtubami, Spotify, internetem zwykłym, Netflixem, Showmaxem i tak dalej i tak dalej. A zaoszczędzi się na TV - bo za smart dopłacasz dwa razy tyle, bo umie to co dwa razy tańszy box, tylko że nie jest zintegrowany. A boxa można podpiąć pod wszystko. :D Nawet i pod monitor. Chociaż ja mam lapka na stałe podpiętego wręcz do monitora, co prawda tylko 24 cale, ale do pracy i oglądania sprzed monitora wystarcza w zupełności. Zwłaszcza, że to z tych Delli z serii U, typowo do pracy, więc jakość naprawdę spoko. Tylko, że się z łóżka już nie poogląda, bo jednak o wiele za mały na to. :(

      Usuń
    10. A to powiem Ci, że mnie zaskoczyłeś, bo nie wiedziałem, że coś takiego jest. I to jest na jakie wejść, usb czy jakieś z tv? Zarzuć no linkiem do przykładowego sprzętu. Ja to ogólnie i tak chcę kupić tv, bo po przeprowadzce mam pokó z dupną ścianą i chce tam 50' co najmniej powiesić, bo teraz mam 42 i mi mało. :)

      Usuń
    11. Haha, ok rozumiem. Spoko, przeżyję ;) Zresztą w Amerykańskich bogach (serialu) masz podobnie ;) Dobra, zanotuję sobie te Sense8 ale najpierw Black Mirror skończę i potem chyba Opowieść podręcznej.

      Co do tv boxów przede wszystkim nie polecam robić tego na raspberry pie. Próbowałem kilka różnych dystrybucji dedykowanych do zrobienia z tego media center i zawsze coś było nie tak. Albo to wolne i z lagami było albo te nakładki (repozytoria?) nie chciały się instalować. Aha i raspberry pie zdaje się nie może obsługiwać netflixa.
      Ogólnie to tam można cuda wyczyniać, przynajmniej teoretycznie, instalujesz nakładki dla KODI typu Exodus i masz streamy z filmami, z telewizją (nawet polską) itd. Ale to trzeba często uaktualniać i zabawa z tym jest zawsze. Jedynie jeśli chcesz pod youtube i netflix to pewno aktualizacje nie będą za częste. Ja swego czasu się tym interesowałem i bardzo dobre oceny zbierały urządzanie firmy minix (są na allegro) ale z tymi sprzętami zawsze tak jest że zaczynasz od 300zł potem za 100 więcej masz coś więcej, potem dochodzi 4K potem znów coś i kończysz na sprzęcie za 7-8 stów i zastanawiasz się czy warto ;))
      A jeśli będziesz smart tv kupować to też się zorientuj co i jak. Ja kupiłem ponad rok temu jakiegoś Sharpa i ta opcja smart działa jak kupa g.. wolno, słabo i wcale z tego nie korzystam. Do netflixa i youtube mam aplikacje dedykowane w ps4 i to chodzi jak trzeba. Nie wiem jak te tv na androidzie działają.

      Usuń
    12. Każy ma inny stopień czułości, wiesz jak jest. Mnie to początkowo irytowało, chociaż tolerancyjny jestem.

      Wiesz, ja to nie jestem gadżeciarz i maniak, i nie zamierzam kupić tv, żeby siedzieć potem na necie na ekranie 50'. Po prostu ja nie mam telewizji wykupionej i nie zamierzam, bo jak chce sobie coś zobaczę to albo przez.... :P... albo netflix, albo wykupuję gdzie indziej też za kasę, najczęściej mecze. Ale żeby to zobaczyć na dużym ekranie to muszę przez hdmi się łączyć i wtedy nie ma dostępu do lapka, a poza tym wydaje mi się, że te transmije też ciulato działają jak się łączą przez hdmi, a nie bezpośrednio z routera. A tak tv odpalę i mi ściąga sygnał z neta i oglądam.

      Usuń
    13. Ogólnie teraz robienie tych boxów na płytkach to przerost formy nad treścią - jedyny sensowny przypadek to kiedy chcesz się nauczyć, poćwiczyć i dlatego robisz. :P Bo do nauki to zrobienie wielu nieopłacalnych rzeczy ma sens.

      A co do samych przykładów to ogromną popularnością i dobrymi ocenami cieszy się też Xiaomi Mi Box 4K, który - jak sama nazwa wskazuje - 4K już ma w standardzie, a kosztuje 400 zł. * GB pamięci wewnętrznej, interfejs USB (ale niestety tylko 2.0 - ale nie można mieć wszystkiego :P), HDMI, a bazuje na Android TV 6.0. Ogólnie z tego co ludzie piszą, to mają absolutnie wszystko co im potrzeba za 4 stówki - bo można odpalić mnóstwo aplikacji, strumieniowanie ze smartfona/laptopa (obsługa Google Cast), odbieranie połączeń nawet. Ba, nawet możesz pada dokupić i w gry pograć prosto na boxie - chociaż to nie konsola, więc na najnowsze tytuły bym się nie porywał. :D Dolby Digital ogarnia, więc też sobie możesz kino domowe podłączyć.

      Usuń
    14. Ja się tam nie będę bawił z takimi substytutkami, kupie po prostu tv dobry ze smartem, i tyle, bo to dla mnie najpewniejsze, a te całe dodatki jak wspominasz to mają tylko w niewielkim stopniu ułatwiać i nie działa to tak, jak typowy smart, więc nie będę tego nawet brał pod uwagę. Wolę dorzucić te 400-500 do lepszego tv. ;)

      Usuń
  3. Muszę zabrać się za serial, choć słyszałem, że dość kiepsko wypada na tle książki. Jestem ciekawy o czym będą kolejne tomy i czy autor czymś ciekawym mnie zaskoczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już napisałem wyżej serial nie jest wierną adaptacją książki. Pewne zmiany są znaczące i część z nich wypada, imho, słabo. Ale są też ciekawe momenty np. bardzo fajnie zrobiono hotel SI Hendrix (w serialu Kruk).

      Usuń
  4. Bardzo ciekawie brzmi. Zdecydowanie jestem zaintersowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno Ci się spodobać. Coś nietuzinkowego raczej. :)

      Usuń
  5. A ja tak po babsku, na przekór, nie mogę się przekonać do sięgnięcia, mimo że same w sumie dobre opinie czytam :/ I nawet żadnego racjonalnego argumentu nie mogę podać dlaczego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja tym bardziej nie wiem czemu, bo jeszcze jakbyś miała konkret to może bym się jakoś odniósł. :)

      Usuń
  6. Ta pozycja też jest u mnie na liście do przeczytania, głównie z powodu Netflixowego serialu :) Ale widzę, że można się spodziewać co najmniej przyzwoitej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak serial, Krzysiek wyżej pisze, że średnio się ma do książki, która jest jak wyżej opisałem. Nie mniej jednak ja tam serial bardziej ze względu na efekty i pomysł na fabułę chcę zobaczyć, a mniej na zgranie z książką. :)

      Usuń
    2. I to jest właściwe podejście, tym bardziej, że twórcy nie obiecywali wiernej adaptacji. A serial świetnie wygląda i fajnie jest zanurzyć się w tym świecie. Z drugiej strony zawsze aktualne będzie pytanie: po co wprowadzać zmiany na gorsze? Mogę się domyślać powodów ale wciąż uważam, że to błąd. Podsumowując: dobry serial, kiepska adaptacja. Obawiam się bardzo, że podobnie będzie z Wiedźminem.

      Usuń
    3. Ja też, ale będzie czuwał Bagiński, więc może nie będzie aż tak bardzo odstępować od pierwowzoru. A AS pewnie już rączki zaciera, bo serial - chyba nawet bardziej niż gra - zrobi rozpierdalajacy rozgłos na temattego cyklu. :)

      Usuń
    4. Nie wiem ile do powiedzenia ma Bagiński. AS ogłosił niedawno, że nie ma nic wspólnego z serialem (na początku mówiono, że jest konsultantem). Serial musi być, siłą rzeczy, skrojony pod szersze grono odbiorców. Dlatego obawiam się, że zrobią z Geraltem to co z Takeshim. Plus cały szajs związany z poprawnością polityczną. Już przy grze była "afera", twórcom zarzucano rasizm z uwagi na brak czarnoskórych postaci.

      Usuń
    5. Dla mnie to amerykańskie wrzucanie do każdej projekcji filmowej czarnego, białego i żółtego jest mega wkurwiające i śmieszne. Co chociażby pokazuje ekranizacja Mrocznej Wieży. Na chama chcą być tolerancyjnie poprawni i nieskazitelni, tylko bez sensu jest to pokazywanie na ekranie. Lepiej pokazywać takie postawy tolerancyjne w życiu. I bardzo dobrze, że twórcy nie wrzucili czarnoskórych. Po cholerę, jak ich tam kurna nie ma?!

      Usuń
    6. No ale mogliby być i to by niczemu nie szkodziło bo przecież to fantasy i różnorodność w fantasy jest naturalna a jeśli jej nie ma to już jest rasizm. Nigdy tego nie zrozumiem. Ale, ale, piszesz amerykańskie a tu się okazuje, że Brytyjczycy też równają do tego szeregu. Jest nowa gierka "Kingdom Come: Deliverance" Zrobiona przez Czechów, akcja dzieje się na czeskim zadupiu na początku XV wieku. Rzecz traktuje o rycerzach, żadne fantasy. Twórcy zatrudnili konsultanta od historii plus byli w kontakcie z innymi historykami żeby jak najwierniej oddać realia historyczne. I co ? Rasizm!
      Poczytaj artykuł tutaj:
      http://kosowsky.pl/2018/02/to-rasistowskie-kingdom-come-deliverance/
      a potem dyskusję tutaj:
      https://www.facebook.com/Kosowskypl/posts/1536654696432646

      Usuń
    7. Oglądałem Krzyś i jak dla mnie odcinki 1-7 na bardzo dobrym poziomie w sumie w dużej mierze trzymające logikę z książki. Ostatnie trzy słabsze, ale ogólnie serial oceniam za bardzo dobry. Szczególnie wystep Ortegi mi się podobał. :D

      Usuń
  7. Jeszcze jakiś czas temu napisałabym, że to nie dla mnie, ale teraz... kto wie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, no i pozytywnie, horyzonty poszerzane. :)

      Usuń
  8. W sumie to miałam jedną jedyną styczność z cyberpunkiem przy lekturze książki "Głupcy", która specjalnie mi się nie spodobała i nie wiele pamiętam. Ogółem to podobnie jak Ty, zwróciłam trochę uwagę na serial i nie wykluczam, że kiedyś go sprawdzę. Co do książki - nie do końca do mnie ona przemiawia, więc wolę zacząć od adaptacji. Ale wydanie zrobili fajne z tymi paskami na grzbiecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serial dobry, zacząłem oglądać i podoba mi się zwłaszcza obsada. A do tego momentu - 4 odcinka - nie ma jakichś większych zgrzytów.

      Usuń
    2. Daj znać kiedy już skończysz cały sezon.

      Usuń
    3. Na LC? A Ty cały obejrzałeś?

      Usuń
    4. Tak, widziałem całość. A potem jeszcze książkę odświeżyłem bo okazało się, że sporo rzeczy mi wyparowało z głowy ;). Możesz na LC albo tutaj, jak Ci pasuje.

      Usuń
    5. Póki co idzie w miarę równo z książką. Dobra obsada. Odezwę się po.

      Usuń
  9. "Modyfikowany" to jeden z moich "musthave'ów" na marzec (jeśli jeszcze jakiś egzemplarz zostanie). Zastanawiam się jeszcze nad Rajaniemim ale nie wiem czy warto. Kiedyś już z kimś o nim rozmawiałem (podejrzewałem, że z Tobą ale przegrzebałem i mojego i Twojego bloga ale nic nie znalazłem :P). Czytałeś/kojarzysz czy warto sobie nim głowę zaprzątać?

    OdpowiedzUsuń
  10. Morgan i Rajaniemi to dwa nazwiska, które niespecjalnie mnie interesowaly. Morganowi uległem. Rajaniemiemu tak szybko nie ulegnę, poczekam na spokojnie na pierwsze konkretne recenzje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no chyba, że tak. Szczerze to myślałem, że się za niego jednak weźmiesz i będę miał jasną sytuację ;)

      Usuń
    2. Prędzej Łukasz sięgnie. A już na pewno Krzysiek, który nad nami pisze i często się tu udziela. ;)

      Usuń