piątek, 18 sierpnia 2017

MROCZNA WIEŻA - ekranizacja [recenzja]

Źródło: Filmweb
Tytuł oryginalny: The Dark Tower
Reżyseria: Nikolaj Arcel
Scenariusz: Nikolaj Arcel, Akiva Goldsman, Anders Thomas Jensen, Jeff Pinkner
Gatunek: Fantasy, horror
Rok i miejsce produkcji: 2017, USA
Czas: 1 godz. 35 min.
Obsada (w skrócie):
Idris Elba -  Roland Deschain/Rewolwerowiec
Matthew McConaughey - Walter/Człowiek w czerni
Tom Taylor - Jake Chambers
Richard P. Sayre - Jackie Earle Haley
Arra Champignon - Claudia Kim
Katheryn Winnick - Laurie ChambersKarl Thaning - Elmer Chambers 







Ekranizacja na podstawie cyklu "Mroczna Wieża" Stephena Kinga

Fabuła. Mroczna Wieża chroni nasz, i wszystkie inne światy, przed siłami nieczystymi żyjącymi w ciemnościach. Dopóki istnieje, ludzkość nie musi się obawiać. Ale jeśli upadnie to wszystkie siły zła i potwory przedostaną się do światów i je zniszczą. Do jej upadku chce doprowadzić tajemniczy Człowiek w czerni (Walter o'Dim). Czarnoksiężnik ze swoimi wyznawcami stoczyli bój z legendarnymi rewolwerowcami broniącymi Wieży w Świecie Pośrednim, i wygrali. Na świecie został już tylko jeden rewolwerowiec (Roland Deschain), który chce się zemścić na Walterze za zabicie jego ojca. Zapomniał jednak, co to znaczy być rewolwerowcem, nie kieruje się już kodeksem i nie zamierza bronić Wieży. Ale na jego drodze pojawia się Jake Chambers, chłopak z Kluczowego Świata o wyjątkowym talencie, który ma przypomnieć Rolandowi o zasadach kierujących legendarnymi wojownikami. Tylko, że jest poważnie zagrożony, bo czarnoksiężnik chce go dopaść i wykorzystać wyjątkowy talent Jake'a do ostatecznego obalenia Wieży.

Wrażenia. Muszę przyznać, że wybierałem się do kina z myślą, że będzie znacznie gorzej. Czytając te wszystkie opinie fanów Kinga i Wieży, z których wynikało w większości, że film jest bardzo słaby i ma niewiele wspólnego z książką Kinga zacząłem się lekko obawiać, ale nie aż tak. Cóż, osobiście już dawno temu wyrzekłem się oceniania tego filmu pod względem wierności książki, bo tego wiernie się zwyczajnie nie da odtworzyć na ekranie. I powie to każdy zdroworozsądkowy fan Mrocznej Wieży. Poza tym czytałem zamiary twórców tej produkcji i wiedziałem od początku, że będzie wiele zmian i film nie będzie bazował na jednej tylko części siedmiotomowego cyklu. Wobec tego spodziewałem się po prostu "kolejnej" podróży Rolanda (kto czytał, ten wie o co chodzi - ka!), która będzie inna, ale wiele będzie czerpać z tej przedstawionej nam przez mistrza. I muszę przyznać, że wyszedłem z kina zadowolony.

Źródło: Filmweb
Aktorstwo. Od kiedy po raz pierwszy sięgnąłem po książkę o "Mrocznej Wieży"  w roli Rolanda widziałem jednego tylko pana (i mojego ulubionego aktora), którego wszyscy bardzo dobrze znamy z produkcji westernowych. Niestety Clint już ze względu na wiek nie był nawet brany pod uwagę. W takim razie kto? Pasowali mi jeszcze Viggo Mortensen i Javier Bardem. Nie brałem kompletnie pod uwagę czarnoskórych aktorów (z prostej przyczyny - bo Roland jest po prostu biały),  a tymczasem twórcy filmu postawili na Idrisa Elbę. Każdy, kto zna amerykańskie kino i mentalność Amerykanów z pewnością domyśli się dlaczego. W każdym razie pozytywnie zaskoczony nie miałem nic przeciwko, bo to bardzo dobry aktor, którego osobiście też lubię. Odegrał kilka niezłych ról, więc byłem spokojny. I wczoraj przekonałem się, że z powodzeniem. Sama wizualna kreacja postaci bardzo mi się podobała. Idris jako rewolwerowiec wygląda tak, jak sobie wyobrażałem. Nieco inaczej jest z rolą jaką odgrywa. Umiejętności aktorskich nie podważam, tyle że do pewnego momentu gra on bardzo twardego, zdystansowanego i mocno oschłego rewolwerowca zgodnie z książką. Potem robi się zdecydowanie bardziej miękki, sumienny i ogólnie kierują nim inne pobudki, inne wartości. Dlatego wierność odtworzenia charakteru tej postaci uważam po prostu za dobrą, nie powalającą na łopatki, ale do zaakceptowania. Co innego ma się z Człowiekiem w czerni, którego zagrał rewelacyjny Matthew McConaughey. Bezwzględnie najlepsza kreacje pod każdym względem, i z wyglądu świetny, i rola też świetna. Osobiście nie mam się do czego przyczepić, bo ogląda się go rewelacyjnie. Trzecia rola, i to główna, to Jake Chambers, którego gra Tom Taylor, też mi się podobała - chociaż akcja filmu dzieje się z jego perspektywy, a nie jak powinno, ze strony Rolanda, co pokazuje jakby to on był tutaj najważniejszy, nawet ważniejszy od samej Wieży i Człowieka w czerni, a tak w rzeczywistości nie jest. Ale rola również bardzo dobra i tym sposobem mogę stwierdzić, że najważniejsze trzy postaci został odegrane bardzo dobrze i niemal w pełni zgodnie z moimi oczekiwaniami.


Muzyka i efekty specjalne. Ścieżka dźwiękowa jest poprawna, odpowiednio podkreślająca konkretne momenty. Nie wpada jakoś specjalnie w ucho, żeby o niej pamiętać po seansie, ale też nie drażni. Po prostu adekwatna do przedstawianych scen i tyle. Efekty specjalne nie wnoszą żadnych innowacji. Nie znajdziemy tam nic, czego do tej pory byśmy nie znali. Ale ucieszył mnie fakt, że film nie jest nimi "przeładowany" czyniąc z niego tylko widowisko o słabej treści, co zdarza się ostatnimi czasy bardzo często. Technologia wykorzystana po prostu dobrze w odpowiednich momentach i jest dobrze. Nie wiem co prawda, co bym zobaczył i czy tak samo dobrze odebrał, gdyby film miał budżet dwu czy trzykrotnie większy, ale tego było, więc głowy mi to nie zaprząta.
Źródło: Filmweb
Film a książka. Ciężko tutaj mówić o wierności względem książki, bo producenci zdecydowali się zrobić film zlepiony z kilku scen z kilku książek, dlatego najlepiej byłoby pewnie oceniać elementy. Niestety bardzo słabo został przedstawiony Świat Pośredni i sama Wieża. Tylko że tutaj nie można się przyczepić tyle do samych środków, co do czasu transmisji. Po prostu film jest za krótki i za niskobudżetowy jak na taką produkcję, żeby ten świat dobrze przedstawić. Trwa półtorej godziny, a powinien ze dwa razy tyle. Dlatego twórcy postawili na taki bardzo ogólny obraz, który też momentami jest różny od oryginału i osobiście nie pokochałbym go tak, jak za sprawą książek, bo po prostu się nie da. Nie czuć tej wielkości, nie wiadomo co tak naprawdę jest z tą Wieżą, gdzie się znajduje, jak kiedyś wyglądał Świat Pośredni, jak mocno oddziałuje na Kluczowy i inne, jak wygląda tam życie. No po prostu nie ma tego blasku i bardzo mało to rozwinięte. Ale nie uznaję tego za wielki minus, bo czas i pieniądze dały naprawdę mocne ograniczenia i ja to rozumiem. Jest też kilka zmian. Zmieniona została na przykład idea łamaczy (tutaj osoby z "lśnieniem"), których wykorzystuje się do niszczenia samej Wieży - a w książce to nie Wieżę niszczą, a promienie, które ją podtrzymują i sam jeden Jake nie może doprowadzić do jej obalenia, jak zostało przedstawione w filmie, dlatego Walter go szuka - to mi się średnio podobało. O zmianie Rolanda z białego na czarnoskórego aktora pisałem, ale to na plus. Bardzo podobała mi się zmiana odnośnie portali przenoszących postaci ze Świata Kluczowego do Pośredniego. W książkach było to trochę dziwaczne i mało zrozumiałe. W filmie zostało to przedstawione bardzo przekonująca i dobrze.

Podsumowanie. Jak oceniam Mroczną Wieżę całościowo? Naprawdę dobrze. A przez 3/4 filmu nawet bardzo dobrze. Nie nudziłem się podczas seansu. Nie irytowałem za mocno różnicami z książką. Podobały mi się niektóre zmiany. Główne role oceniam bardzo wysoko. Na obniżenie oceny podziało to, że mniej podobała mi się ta pozostała 1/4  i finałowa scena walki między Rolandem a Walterem. Ale ogólnie wyszedł z tego naprawdę bardzo przyzwoity i dobry film, który daje mi nadzieję, że w przyszłości będzie więcej budżetu i więcej czasu na jeszcze lepsze przedstawienie dalszych losów bohaterów Mrocznej Wieży i czekam cierpliwie na kolejne części.

Moja ocena filmu. 7/10
Moja ocena ekranizacji. 5/10
Źródło: Filmweb
-------------------------------------------------
Powiem wam, że wcale nie planowałem tej tak-jakby-recenzji. Wyszło bardzo spontanicznie, bo wczoraj po seansie po prostu postanowiłem podzielić się z wami swoim zdaniem po obejrzeniu najbardziej wyczekiwanej przeze mnie ekranizacji Kinga. I tak zasiadłem dzisiaj do kompa i zacząłem pisać tych kilka zdań. I w sumie tak sobie pomyślałem, że nawet fajnie byłoby napisać od czasu do czasu coś na temat obejrzanych przeze mnie ekranizacji, bo w końcu punktem zapalnym do ich powstania było właśnie książki, i to często te, które czytałem. Co o tym sądzicie? Wyszło mi to jakoś względnie okej i mógłbym się pokusić o kolejne recenzje? :)

35 komentarzy:

  1. Ooo, już po seansie :) Ja jeszcze nie widziałam i też spodziewam się raczej kiepskiego filmu, bo naczytałam się mnóstwo opinii zawiedzionych fanów. Teraz jednak widzę światełko w tunelu po Twoim tekście, może nie będzie tak źle.
    A co do Rolanda, to dla mnie od początku miał on twarz Clinta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano po, nie ma co czekać, jak się już tyle lat czekało na powstanie. :) No właśnie wiele osób ocenia pod kątem trzymania się fabuły z książek i ogólnie wszystkiego z książek. Bardzo źle, przez to są niskie oceny i gorszy odbiór, a to naprawdę dobry film, któremu przydałoby się wsparcie, bo tak jak piszę większy budżet to byłby lepszy film - z tego już nie będzie, ale kolejne części to wynik finansowy z tego, więc... ;)

      Usuń
    2. Ciekawe, czy dotrze do kina w moim mieście, bo wolałabym go obejrzeć na dużym ekranie. póki co grają "Gang Wiewióra" i "Anabelle 2"...

      Usuń
    3. W Rawie? :D Tylko kino w starym MDK-u :D

      Usuń
    4. Aha, czyli najbardziej klimatyczne, bo nie sieciowe. Ja z utęsknieniem wspominam nasz Bałtyk i Glorię. :) Ale Cinema też mi się podoba. Nie mniej jednak MW to raczej powinna być, to jedna z najgłośniejszych produkcji. ;)

      Usuń
    5. Niestety tak średnio klimatyczne, ot kino jak kino, tylko repertuar słaby. Ale masz rację, MW powinni pokazać :)

      Usuń
    6. U nas był ciekawy przypadek, bo te kino Gloria spłonęło kilka tygodni po tym, jak się otworzyło Cinema w dużej galerii kilka kroków dalej.

      Usuń
    7. Hm, na przypadek to średnio wygląda...

      Usuń
    8. No właśnie. Ale nie oskarżam.

      Usuń
  2. Eh, boję się tego filmu, ale pewnie i tak go w końcu obejrzę. Widziałam w necie opinie, jakoby twórcy filmu nie załapali tego charakterystycznego klimatu książkowego oryginału, a to chyba najgorsze, co mogło się zdarzyć. Wiadomo, fabuła nie będzie taka sama, bo to ekranizacja, a na dodatek sequel, ale braku tego "czegoś" nie wybaczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie brak tego czegoś to wynika moim zdaniem głównie z tego ograniczonego budżetu i krótkiej transmisji. Tam po prostu nie ma czasu ten świat przedstawić lepiej, żeby człowiek go poczuł, wsiąknął, pokochał. To niewątpliwie rani serię, bo jak się ekranizuje tak wielkie dzieło, które ma mnóstwo stron, to też powinno się odpowiednio czas transmisji na to przełożyć. Jak chociażby z HP czy WP. Gdyby film miał 3h transmisji i nie byłoby dalej "czuć" tego klimatu to można by się mocno czepiać. Ale w tym przypadku jest to do zrozumienia i względnie zaakceptowania.

      Usuń
    2. Film miał być dłuższy, ale pocięli go po testowych pokazach, ponoć był mało zrozumiały dla widzów. Może kiedyś wyjdzie wersja reżyserska bez cięć.
      Liczę, że ka zatoczy koło po raz kolejny i doczekamy się jeszcze lepszej ekranizacji, filmowej albo serialowej.

      Usuń
    3. Wątpię, że coś wniesie reżyserska. Jeśli uznana - w tym pewnie King - był mniej zrozumiały. Ale chętnie bym zobaczył to, czego nie zamieścili.
      Dla mnie to od początku tylko na serial się nadaje, dlatego też między innymi miałem takie luźniejsze nastawienie do filmu.

      Usuń
  3. Wciąż nie mogę jakoś sięgnąć po Kinga (ciągle brakuje mi okazji), jednak film z chęcią obejrzę. I taaak, chcemy więcej takich filmowych recenzji! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani jednego jeszcze nie czytałaś? Asiaaaaaa, weź no ogarnij się. Po Zieloną milę marsz! ;)

      Usuń
  4. Sama się naczytałam opinii zawiedzionych fanów że ten film to zło :) Fajnie, że Tobie jednak się podobał i podszedłeś do niego na luzie. Ja sama pewnie obejrzę go przed książkami, więc nie będę miała czym się specjalnie rozczarować, skoro sam film wcale nie jest taki zły :) Co do recenzji filmów to absolutnie nie mam nic przeciwko gdyby pojawiały się tu częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie rozczarować się nie rozczarujesz ekranizacją. Sam film jako taki nie ma innowacji za bardzo, więc po prostu może być dla Ciebie niezły, i tyle. I tak też myślę, że będzie. Ja nawet nie oceniając "jako ekranizację" mam z tyłu głowy gdzieś, że to film o cyklu, który uwielbiam, więc i tak moja ocena jest inna. Jako widz, który kompletnie nie ma pojęcia o tym świecie Kinga, pewnie oceniałbym nieco niżej. Ale może się mylę.

      Usuń
  5. Początkowo liczyłem, że Cię może wyprzedzę, ale się okazało, że jeszcze do kina się nie wybrałem. :D Ale mnie nastawiłeś nawet pozytywnie - wiadomo, że nie ma co porównywać do książki, bo film ZAWSZE się znacznie różni od książki. Zawsze i nic na to nie poradzimy. Trochę krótki się wydaje przy tych dzisiejszych, co najmniej dwugodzinnych produkcjach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłeś, że mnie wyprzedzisz? Po co? :P No wiadomo. Jestem ciekaw jak sam ocenisz. :)

      Usuń
  6. Ha, ja "Mroczną Wieżę" czytałem tak dawno, że pewnie nawet nie wychwyciłbym większości niezgodności pomiędzy filmem a książkowym pierwowzorem. Bardzo podoba mi się nastawienie, z jakim wyruszyłeś na seans - nie traktować obrazu jako próby ekranizacji, a bardziej jako kolejny epizod przygód Rolanda - możliwe, że właśnie dzięki takiemu podejściu oceniłeś produkcję dość dobrze (szczególnie jeśli uwzględni się panujące w necie opinie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już widzę, że mógłbym wykasować swój post u Ciebie, bo tam zapytałem pod "Akwafortą" czy właśnie czytałeś. :P Dla mnie to najlepsze nastawienie, żeby nie popsuć sobie zabawy, dlatego tą miałem odpowiednio dobrą, bo jakbym miał iść i rygorystycznie oceniać to tylko bym się denerwował, a po co? ;)

      Usuń
  7. Nie czytałam "Mroczne Wieży" (czeka na półce od lat!), więc nie mam żadnych oczekiwań. Czytałam jednak raczej negatywne opinie, dlatego Twoja recenzja jest dla mnie zdziwieniem. Już kiedyś wspominałeś, że nie oczekujesz, iż będzie to doskonała ekranizacja, więc właściwie nie dziwię się, że podszedłeś do tego filmu z takim nastawieniem. I dobrze! Przynajmniej nie towarzyszył Ci ten wredny głosik, który mówi, że w książce było inaczej=lepiej.
    Muszę przyznać, że teraz jakoś spokojniej podchodzę do tego filmu ;). Obejrzę, mam nadzieje, że w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, najlepiej na chłodno. A to chcesz obejrzeć przed przeczytaniem, tak?

      Usuń
    2. Oj tak, nie wydaje mi się, bym dała radę przeczytać cały cykl w krótkim czasie :P.

      Usuń
    3. No nie, ale może machnij chociaż "Rolanda", żebyś miała jako taki obraz. To jest cieniutkie, do machnięcia w 2 dni.

      Usuń
  8. Mroczna Wieża - książkowa, jak i filmowa wciąż przede mną. Zresztą jak wiele innych książek Kinga :)
    Co do recenzji, to wyszło dobrze ;) Choć ja akurat filmów oceniać nie umiem - kompletnie! Więc nigdy bym się za nie nie zabrał i podziwiam Cię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Będę się starał czasem coś naskrobać o danej ekranizacji, jak czas i chęci będą. :)

      Usuń
  9. Mam w planach cykl książkowy, ale na film też mam ochotę. Właśnie trochę zdziwiła mnie długość filmu - 1,5 godziny. Chętnie poczytam o Twoich wrażeniach z filmów również :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj. Sanderson to to nie jest, ale świat świetny i bohaterowie cudowni. Dzięki, będę pisał zatem kolejne. :)

      Usuń
  10. Super wpis! ♥ Zapraszam na mojego bloga --> dayllie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz taki beznadziejny komentarz umieścisz i wyląduje w koszu.

      Usuń
  11. Nie czytałam książki, więc na film się na razie nie wybieram. Wolałabym jednak najpierw zapoznać się z cyklem Kinga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam. Wydań MW jest do wyboru, do koloru. :)

      Usuń
  12. Bardzo się cieszę, że powstał film, jeszcze go nie oglądałam, ale dał mi impuls do przypomnienia sobie przygód MW. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń