poniedziałek, 15 grudnia 2014

PODRÓŻE Z CHARLEYEM: W POSZUKIWANIU AMERYKI - John Steinbeck [recenzja]

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Tytuł oryginału: Travels with Charley: In Search of America
ISBN: 978-83-7839-754-0
Liczba stron: 326
Gatunek: Esej, podróżnicza
Moja ocena: 4+/6








"Kiedy wirus niepokoju zaczyna opanowywać człowieka niesfornego, a droga zaczynająca się Tutaj wydaje się szeroka, prosta i miła, ofiara musi najpierw znaleźć w sobie dostateczny i dobry powód do wyjazdu. Nie jest to trudne dla prawdziwego włóczęgi. Ma on w sobie cały las powodów, z którego może wybierać."*

John Steinbeck to jeden z najważniejszych i najbardziej znanych amerykańskich pisarzy. Powieściopisarz i laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury za „realistyczny i poetycki dar, połączony z subtelnym humorem i ostrym widzeniem spraw społecznych". Do tej pory miałem przyjemność poznać dwie jego książki: "Myszy i ludzi" oraz "Tortillę Flat", które bardzo zbliżyły mnie do tego autora i dałem mu wielki kredyt zaufania. Trzecia książka, którą wziąłem do ręki, nie jest powieścią, a esejem dotyczącym jego podróży po Ameryce. 

Książka Podróże z Charleyem: W poszukiwaniu Ameryki powstała z głębokiej chęci do podróży, która narodziła się u autora bardzo dawno temu, a dopiero w wieku pięćdziesięciu ośmiu lat dała się zrealizować. Powodem jej spełnienia była potrzeba przyjrzenia się i odkrycia na nowo swojemu krajowi, który przestał znać i czuć. Powód był więc bardzo ważny, bo on - jak sam stwierdził - jako pisarz amerykański piszący o Ameryce nie może sobie pozwolić na taką nieprawidłowość.

"Od dawna nie słuchałem mowy Ameryki, nie wąchałem trawy, drzew i nieczystości, nie oglądałem jej wzgórz i wody, barw i odcieni światła. Znałem przemiany jedynie z książek i gazet. Ale, co więcej, nie wyczuwałem kraju od lat dwudziestu pięciu. Krótko mówiąc, pisałem o czymś, czego nie znałem, a wydaje mi się, że u tak zwanego pisarza jest to przestępstwem"**

Sięgając po tę książkę będziemy mieli do czynienia z trzema bohaterami, którzy brali udział w tej podróży. Pierwszym z nich jest kamper Rosynant,  przerobiony na zalecenie autora i ochrzczony przez niego takim imieniem na cześć wiernego rumaka Don Kichota. Drugim jest Charley, a właściwie Charles Le Chien, stary szaro-niebieski pudel francuski, urodzony we Francji i przywieziony do Ameryki. Trzecim jest sam John Steinbeck, czyli skromny autor, który relacjonuje tę podróż w swoich zapiskach.

Ze wszystkich trzech bohaterów najmniej dowiemy się o kamperze. Autor rzadko o nim wspomina, ale usprawiedliwia się tym, że ten był niemal w pełni niezawodny na całej trasie, jak ów rumak, na część którego został nazwany. Tylko raz przytrafiło się małe ugrzęźnięcie i wymiana opon, ale wszystko się dobrze skończyło, więc nie ma co lamentować. Najbarwniejszą postacią jest pies Charley. Bardziej dyplomata i negocjator, aniżeli waleczny wojownik, który z opętaniem  rzuca się do gardeł. Ów opętanie pojawiło się w jego oczach tylko wtedy, kiedy zobaczył niedźwiedzia, który śmiał zbliżyć się do ich kampera. Jednakże stwierdził, że dziesięciokrotnie większy od niego przeciwnik nie jest godzien walki z nim, szlachetnie urodzonym, i dystyngowanym krokiem obszedł niedźwiedzia szerokim łukiem, aby kontynuować podróż.

Cała podróż, jaką wspólnie przeżyli trzej bohaterowie jest bardzo długa. Od Maine do Montany. Od Montany do Kalifornii i do rodzinnego Monterey, gdzie znajduje się miejsce narodziny autora, miasto Salinas. Parli ślepo przez pustynię Mohave, stanęli oko w oko z niedźwiedziami w parku Yellowstone, dali nura do Arizony, wkroczyli do Nowego Meksyku, a potem do osławionego legendami Teksasu, gdzie mieli do czynienia z szalonymi wodzirejkami. I na koniec z powrotem do domu, do rodziny i przyjaciół, których nie widzieli trzy miesiące.

John Steinbeck to urodzony gawędziarz, ciekawy świata i świetny obserwator. Starał się unikać ludzi, żeby Ci go nie rozpoznali opóźniając podróż, ale jak już miał z nimi do czynienia to zachowywał się nader serdecznie i otwarcie rozmawiał ze wszystkimi dowiadując się tego i owego o tubylczej społeczności. Świetnie opisuje wszystko to, co widzi podczas całej swojej podróży. Jego oczami widzimy wszystko takie, jakie jest w rzeczywistości, bez ubarwień i upiększeń. Serdeczny, szczery i inteligentny, wydawałoby się, że ma coś do powiedzenia na każdy temat. A w tej książce ma sporo i nie szczędzi w słowach, ale to trzeba przeczytać samemu. Dla mnie osobiście Steinbeck to taki dobry wujek, którego rad i opowieści zawsze chętnie się wysłuchuje, bo mają wielką wartość zawartą samą w sobie. I jeśli mogę powiedzieć, że czytanie mnie uspokaja, to czytanie książek Johna Steinbecka uspokaja mnie podwójnie. Nie wiem, jak on to robi, ale przyciąga mnie do siebie i stąd, jak przypuszczam, jego książki są tak dobre.

Bardzo cieszy mnie fakt, że wydawnictwo Prószyński i s-ka zdecydowało się na wznowienie jego książek w nowej szacie graficznej. Stylistycznie prezentują się bardzo dobrze, nieco nostalgicznie w stronę dawnej Ameryki, ale obrazowo i barwnie, tworząc klimatyczną, jednolitą serię, która świetnie prezentuje się na półce i przykuwa ciekawskie oko. Nie mówiąc już o tym, że stanowi serię wartościowej i wartej poznania literatury, której nie powstydzicie się w swojej kolekcji. Mam wielką nadzieję, że w ten sposób zostanie wydanych większość jego książek.

Na koniec jeszcze krótko do potencjalnych czytelników. Nie zwracam się do tych, którzy są fanami Steinbecka, bo Ci sięgną po tę książkę prędzej czy później. Zwracam się do całej reszty. Jeśli szukacie tutaj akcji to jej nie znajdziecie. Jeśli szukacie przygód à la Cejrowski to tez się zawiedziecie. Jeśli chcecie natomiast poznać Amerykę w pełnej okazałości to sięgając po książkę Steinbecka będziecie temu bardzo bliscy. Mimo iż napisana ponad pół wieku temu, dalej jest aktualna, bo jak stwierdził autor, świat dookoła nas się zmienia z dnia na dzień, ale my, ludzie, ciągle jesteśmy tacy sami.

* John Steinbeck, Podróże z Charleyem: W poszukiwaniu Ameryki, Wyd. Prószyński i s-ka, Warszawa 2014, s. 9-10.
** tamże, s. 11.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz