poniedziałek, 28 sierpnia 2017

DUCHOWE ŻYCIE ZWIERZĄT - Peter Wohlleben [recenzja]

Tytuł oryginału: Das Seelenleben der Tiere: Liebe, Trauer, Mitgefühl - erstaunliche Einblicke in eine verborgene Welt
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 357
Gatunek: Biologia, zoologia, esej
Moja ocena: 4+/6

„W królestwie zwierząt”

Ciężko nie zauważyć, że w ostatnich miesiącach na polskim rynku literackim mamy dosłownie wysyp książek przyrodniczych, które lepiej lub gorzej chcą przybliżyć czytelnikom świat roślin i zwierząt. Jedni autorzy poruszają temat przyrody ogólnie, inni starają się skupić na konkretnym przypadku rośliny lub zwierzęcia. Ciężko w tym gąszczu doszukać się naprawdę wartościowej książki, a nie tylko kolejnej pozycji autora, który korzysta z okazji marketingowej do zarobku i zaistnienia. Niewątpliwie jednak warto zwrócić uwagę na jednego autora, od którego książki Sekretne życie drzew wydanej w zeszłym roku chyba cały ten boom przyrodniczy się zaczął.

Autor, o którym myślę to Peter Wohlleben, czyli niemiecki leśnik o ponad dwudziestoletnim stażu, na co dzień opiekujący się bukowym lasem w gminie Hümmel w Niemczech. To tam oprócz dbania o wszystko dookoła także obserwuje, bada, rozmyśla i pisze o przyrodzie, która go otacza. Wspomniana przeze mnie książka o roślinach przysporzyła mu sporej popularności, co w zasadzie mnie nie dziwi, bo autor pisze z pasją i miłością, co wyraźnie widać i czuć podczas czytania, a do tego nie ma tam podanych suchych informacji w naukowym stylu w oparciu o żmudnie statystyki i regułki, jak to zwykle bywa w książkach popularnonaukowych, tylko wiedza przekazana w prostym stylu, która jest interesująca i łatwa w przyswojeniu. Nie jest to jednak jedyna pozycja niemieckiego autora. Oprócz książki o roślinach napisał także o zwierzętach, a nasz rodzimy wydawca zadbał oczywiście o to, żeby i ta pozycja również pojawiła się w zasięgu polskich czytelników.

Duchowe życie zwierząt to druga pozycja autora, którą miałem możliwość przeczytać i chętnie z niej skorzystałem. Jednak już na wstępie warto zaznaczyć, że książka nie traktuje zgodnie ze swoim tytułem jedynie o uczuciowej sferze zwierząt - która właściwie jest ciężka do przedstawienia, bo zwierzęta nie powiedzą nam co czują, dlatego autor częściej snuje przypuszczenia, niż daje niepodważalne fakty konkretnego uczucia - ale także, a właściwie przede wszystkim skupia się na opisaniu reakcji i zachowań obserwowanych zwierząt.

Peter Wohlleben w swojej książce w czterdziestu rozdziałach pisze co zdążył zaobserwować, sam czy razem z rodziną, i chętnie dzieli się tą wiedzą w tej pozycji. Można tu przeczytać o wszystkich zwierzęcych instynktach, które wcale tak bardzo nie różnią się od ludzkich zachowań, dowiemy się o ich relacji międzygatunkowej, ale też o miłości macierzyńskiej pozwalającej wychowywać młode osobniki innego gatunku; o wychowaniu potomstwa, radości i frajdzie z zabaw, inteligencji i sprycie, żalu i wstydzie, współczuciu i przyjaźni czy też reakcji dzikich zwierząt na otoczenie człowieka - jak one same wpływają na ludzi i jak człowiek działa na nie. Interesująca jest bardzo ukazana kwestia samej dzikości, autor udowadnia bowiem, że nie wszystkie zwierzęta dają się w pełni udomowić - na przykładzie żbika pokazuje, że przygarnięty za młodu do domu i dokarmiany karmą dla kotów zachowywał się normalnie do czasu, aż zaczął dostawać myszy, kiedy to zaczynał się robić agresywny i w końcu sam zdecydował odejść do lasu. Autor informuje też, a nawet apeluje, że nie warto ratować niektórych zwierząt dokarmiając je czy biorąc do siebie te złudnie wyglądające na porzucone w lesie, bo tak naprawdę gdzieś tam dalej znajduje się ich matka, która wróci i zadba o swoje potomstwo, a zapach człowieka może sprawić, że je porzuci. 

W książce ponadto pojawiają się też inne różne ciekawostki, którymi czytelnik może być zaskoczony podobnie jak ja, kiedy na przykład dowie się o kogutach, które zachowują się cwaniacko oszukując kury, które chcą wykorzystać seksualnie, wiewiórkach jedzących pisklęta, jerzykach kopulujących w locie czy królikach wyjadających własne odchody dla pozyskania bakterii niezbędnych do trawienia. Wszystkie te informacje są przedstawione ciekawie i względnie zwięźle, żeby zainteresować czytelnika i szybko się przyswajają. Co prawda momentami autor mógł nieco więcej napisać na dany temat, a jedynie lekko poruszył daną kwestię, ale pewnie wynika to z ograniczeń obserwacji, które nie zawsze jest w stanie przeprowadzić w pełnym wymiarze. 

Książka o zwierzętach, podobnie jak o roślinach ma swoje dwie wersje: w zwykłym wydaniu z samym tekstem i w specjalnej edycji wzbogaconej o piękne fotografie, które powodują, że pozycja wizualnie prezentuje się bardzo ładnie i jest przyjemniejsza w odbiorze - tym bardziej że zdjęcia są autorstwa polskich fotografów: Janusza Ballarina, Grzegorza Leśniewskiego, Adama Ławnika, Łukasza Łukasika, Marcina Nawrockiego i Krzysztofa Onikijuka.

Duchowe życie zwierząt to pozycja, która zadowoli zarówno osoby spragnione wiedzy o zwierzętach, która przekazana jest ciekawie i w najprostszej do przyswojenia postaci, jak i miłośników ładnych i wpadających w oko fotografii zwierząt i pejzażów wprost z łona dzikiej natury.


PS: Polecam także odwiedzić profile i strony panów fotografów, gdzie znajdziecie wiele ciekawych zdjęć, poza tymi zawartymi w książce:

www.adamlawnik.pl
facebook.com/krzysztof.onikijuk
www.vip-foto.pl
grzegorzlesniewski.pl
www.fotoczaty.pl
www.fotolens.pl


Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka.
Więcej nowości znajdziecie na ich stronie.

27 komentarzy:

  1. Uwielbiam biologię, zoologię, a na tę książkę mam już chrapkę od jakiegoś czasu!

    OdpowiedzUsuń
  2. O drzewach czytałam, więc i na tę pewnie kiedyś przyjdzie pora. faktycznie ostatnio jakiś boom się zrobił na takie książki, ale może to i lepiej :) Człowiek jednak szuka kontaktu z przyrodą, choćby w takiej formie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TO samo myślę, że jak o drzewach ktoś od autora czytał to do zwierząt nie trzeba namawiać. :)

      Usuń
  3. Do książki dostęp mam, a sprawdzić bym w sumie mogła, żeby zobaczyć jak mi się podoba ta moda na te okołoprzyrodnicze tytuły, bo w sumie sporo się ich ukazuje ostatnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moda czy nie moda, dla mnie przyroda liczy się od zawsze, zwłaszcza zwierzaki. Książki może przeminą, ale uwielbienie do przyrody nigdy. :)

      Usuń
  4. Mam od jakiegoś czasu na szerokiej liście planów, ale tyle jest książek do przeczytania...

    OdpowiedzUsuń
  5. Będę czytać, tylko nie wiem, kiedy. Mam już trzy takie przyrodnicze książki do pożyczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z aktualnych nowości czy coś starszego?

      Usuń
    2. Z nowości. Mam dostęp do Sekretnego życia roślin i zwierząt w miejskiej dżungli, i do dwóch książek tego autora :) Nie wiem jeszcze, co pójdzie na pierwszy ogień, ale za szybko się raczej za to nie wezmę :)

      Usuń
    3. To akurat takie lekkie jest, że równie dobrze można czytać równomiernie z czymś innym. Ja na przykład czytałem z opowiadaniami sf, bo mi się to nie miesza. :)

      Usuń
    4. Ja i tak czytam zazwyczaj dwie albo trzy książki na raz :) Staram się różnicować gatunki ale nie przeszkadza mi jak czytam jednocześnie dwie powieści fantasy :)

      Usuń
    5. Ja właśnie nie potrafię dwóch na raz tego samego gatunku. Najlepiej mi się czyta też dwie różne formy: powieść+opowiadanie, powieść+popularnonaukowa.

      Usuń
  6. Kusi mnie coraz mocniej, żeby pożyczyć od brata "Sekretne życie drzew" :) Ta o zwierzętach wydaje się być równie interesująca. Z tego, co czytam w Twojej recenzji jest to bardziej książka o ciekawostkach, aniżeli taka wiedza żywcem ze szkoły, więc osobę, jak ja po biol-chemie, powinna zainteresować i nie zanudzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli przyroda Cię porusza, a nie lubisz suchego akademickiego słownictwa to Wohlleben jest dla Ciebie. :) W zasadzie tak, w szkołach to w innym charakterze przedstawiają tą wiedzę.

      Usuń
  7. Ja tylko przyszłam sprostować, że wydanie bez ilustracji też ma twardą oprawę (a i dodruk książki o drzewach chyba też).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w twardej bez ilustracji? Nie, chyba nie. Ja widziałem tylko miękkie bez i twarde z fotkami.

      Usuń
    2. Ależ oczywiście, że jest, sama taką mam (tę o zwierzętach, o drzewach tylko oglądałam).;P W empiku nawet nie widziałam żadnych w miękkiej od wiosny (ostatnio chyba jakoś na początku roku, jak wyprzedawali świąteczny zapas "Sekretnego życia drzew").

      Usuń
    3. Bo chyba faktycznie nawet w miękkiej nie ma, widzę w twardej bez i z fotkami i audiobooki. Spoko, dzięki, poprawione.

      Usuń
  8. Był okres, że w nowościach pojawiały się przeważnie książki poświęcone zagadnieniom z fizyki. Wreszcie zaczęły się pojawiać też takie o tematyce biologicznej. I mnie akurat cieszy ten wysyp:) Oczywiście obie pozycje tego autora są na liście do przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, chociaż nieco mnie śmieszy wykorzystywanie tych samych słów. Teraz "Sekretne" jest już chyba wszystko w przyrodzie. Ostatnio nawet taki tytuł z krowami znalazłem. :D Ale książki niech powstają, a jakże, zawsze to jakaś edukacja pozaszkolna, nienachalna, nieprzymuszana przez nauczycieli. :)

      Usuń
    2. "Sekretne życie krów"? Hmm... :D

      Usuń
    3. Ano. A żeby było śmiesznie to wydawnictwa Czarna owca. Hahaha. :D:D Tu masz dowód:
      https://www.czarnaowca.pl/literatura_faktu/sekretne_zycie_krow,p1069082081

      Usuń
    4. No nie mogę... Dobre! :D Ciekawe czy dużo będzie chętnych na poznanie życia krów. Mnie niespecjalne ono interesuje :)

      Usuń
    5. Hehehe, pewnie coś ciekawego się dowiedzieć można, ale ja bym musiał serio nie spać, nie jeść, nie wychodzić z domu, żeby wszystko czytać, co "warto poznać", więc no niestety o krówciach zostawiam książkę w spokoju. :)

      Usuń
  9. Czeka na mnie na czytniku już od jakiegoś czasu i chyba wezmę się za niego w czasie jutrzejszej podróży pociągiem - uwielbiam takie biologiczne książki (czyżby jakieś zboczenie zawodowe?), a jeszcze o tych Sekretnych życiach drzew i Duchowych żyć zwierząt ostatnimi czasy było tak głośno, że zwyczajnie nie da się przejść obojętnie. Chociaż obawiam się, że sporo może być w nich rzeczy, które już wcześniej znałam. No nic, trzeba się będzie przekonać na własnej skórze. :D

    OdpowiedzUsuń