czwartek, 11 stycznia 2018

DWA TYGODNIE STRACHU - Graham Masterton [recenzja]

Tytuł oryginału: Fortnight of Fear
Wydawnictwo: Prima
Tłumaczenie: Michał Wroczyński
Liczba stron: 303
Gatunek: Horror
Moja ocena: 3+/6








Graham Mastertona to jeden z bardziej lubianych przeze mnie autorów, po którego książki sięgam bardzo chętnie już od jakichś dziesięciu lat. Sympatyczny i wesoły Brytyjczyk, który znany jest  przede wszystkim z opowieści grozy, napisał w swoim życiu już pełno pozycji w tym rodzaju, chociaż w swoim repertuarze ma też wiele książek innych gatunków. Sprawdziłem niemal każdy z nich, ale nigdy jeszcze nie przeczytałem żadnego z opowiadań. Niniejszy zbiór przeleżał mi na półce z 2-3 lata i sięgałem po niego co najmniej kilka razy, zawsze bezskutecznie. Ale tym razem zebrałem się w sobie i postanowiłem w końcu go sprawdzić.

"Dwa tygodnie strachu" to książka, w której autor zabiera nas w dwutygodniową podróż mającą w swoim zamiarze spędzać sen z powiek. Dlaczego dwutygodniową? Bo zbiór składa się z 14 opowiadań, które autor proponuje czytać po jednym dziennie. Każde poprzedza krótka przedmowa Mastertona, w której opisuje on krótko gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach powstało dane opowiadanie. Niemal każde miejsce było odwiedzone, a nawet i zamieszkiwane przez autora, więc wiąże się z wieloma wspomnieniami i czuć nieco momentami powiem dawnych lat.

Opowiadania nie mają jednego zakresu tematycznego. Wszystkie są różne i mają na celu po prostu  postraszyć, wywołać gęsią skórkę i zapewnić odpowiednią rozrywkę. Nie powiem, żeby zrobiłby na mnie większe wrażenie, bo raczej jest to dość przeciętny zbiór. Ale też nie uważam, że straciłem na nim czas, ponieważ nie miałem większych wymagań, a poza tym jest kilka niezłych historyjek, które mogą się podobać, i ja je z pewnością zapamiętam. 

Najbardziej spodobały mi się dwa z nich. "Danie dla świń", które jest najlepszym z całego zbioru i wg samego autora jest jego najbardziej odrażającym, jakie napisał. Opowiada o dwóch braciach,  którzy mieli hodowle świń i jeden z nich popełnił samobójstwo na oczach tego drugiego wchodząc w rozdrabniarkę do robienia karmy. Chyba nie muszę mówić jak został potem ten 'przemielony' brat wykorzystany? W każdym razie świnka, która otrzymała tę możliwość 'obcowania' z nową karmą potem jakoś tak dziwnie się zachowywała... 

Drugie to "Eric Pasztet", które z kolei ja uważam za najbardziej odrażające, chociaż nieco słabsze od poprzedniego, bo mogło być lepiej rozwinięte. Opowiada o chłopaku, który od dziecka był uczony przez mamę, i potem już sam tak uważał, że jest się tym, co się je, więc zaczął jeść żywe zwierzęta (zaczynając od najmniejszych, czyli robale, pająki, a potem gołębie, koty itp.), bo myślał, że przejmuje ich siłę i umiejętności, np. święcie wierzył, że jedząc gołębie powoli nabiera umiejętności latania. Opisy konsumpcji mogą być zbyt drastyczne i nie do wytrzymania dla osób o słabym sercu lub z mocno ustawioną wrażliwością na krzywdę zwierząt (pamiętajmy tylko, że to fikcja). Takie osoby lepiej powinni omijać te opowiadanie szerokim łukiem. Dość mocna, krwawa i szokująca opowieść.

Pozostałe historie są raczej przeciętne lub słabe, może z dwoma nieco lepszymi akcentami. I tak można przeczytać między innymi o chłopcu, który uciekał przed bliżej nieokreślonym potworem; o kobiecie, która przejmowała ciała mężczyzn kochając się z nimi; o malarce, która chciała namalować portret pewnego człowieka, ale nie potrafiła ubarwić jego twarzy, bo ciągle robiła się blada, jakby jej obiekt był opętany; o dwójce bliskich sobie osób, które straciły męża i brata, a ten potem wstał z grobu; o byłym tenisiście, który stracił żonę i córeczki, a potem chciał zrobić korty tenisowe na swojej ziemi pełnej kamieni, których nie dało się usunąć, bo ciągle powracały; o zdjęciu, na którym widniał niespodziewany, szósty człowiek i dwójka ludzi postanowiła rozwiązać zagadkę i dowiedzieć się, kto to, wybierając się na biegun południowy (klimat niczym z "Cosia") czy o dwóch hazardzistach, którzy zostali zaproszeni do gry, w której stawką było życie - krótsze lub dłuższe, w zależności od powodzenia w grze.

"Dwa tygodnie strachu" to zbiór, który najlepiej będzie się nadawał do czytelników raczej początkujących z książkami grozy, przede wszystkim do osób młodszych, które mogą się lekko wystraszyć czytając do poduchy przed samym spaniem. Do poczytania w krótkie trasy również dobrze się nadaje. Fani Mastertona też pewnie nie przegapią okazji sięgnięcia po nią, o ile już wcześniej tego nie zrobili, bo zbiór powstał już niemal ćwierć wieku temu. Oni już wiedzą czego można się mniej więcej spodziewać od autora i czego od niego oczekują, więc raczej się specjalnie nie zawiodą. Nie jest to pozycja, która spodoba się czytelnikom szukających nowych wrażeń i pomysłów, bo tutaj raczej ich nie znajdą. ;)

19 komentarzy:

  1. A tak oceniałem poszczególne opowiadania:
    1 Bestia pośpiechu – 2+
    2 Odmieniec – 4 -
    3 Dziedzic Dunain – 4
    4 Zawsze, zawsze później – 3
    5 Danie dla świni – 5
    6 Serce z kamienia – 2+
    7 Kobieta w ścianie – 2+
    8 Stworzenie Belindy – 2-
    9 Eric Pasztet – 4+ -
    10 Rokoko - 3
    11 Bedford Row 5A - 3+
    12 Święta Joanna - 2
    13 Szósty człowiek – 2+
    14 Gra Bi-Dżing - 3+

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojechałeś z tymi ocenami jak w szkole.
      Dobrze, bardzo dobrze, świetnie! Siadaj -3. ;)

      Jeżeli chodzi o Mastertona, to jest on wciąż moim wielkim wyrzutem sumienia. Wciąż odkładam jego książki na bok, może ten rok będzie dla autora łaskawy i się "wciągnę". ;)

      Usuń
    2. Hehehe, ale bo ja tak oceniam. Może być coś średnie, albo średnio dobre, ale nie dobre, czyli -3, itp. :P
      Jak jeszcze nie czytałaś to ja proponuję na początek jedno z tych: Wizerunek zła, Manitou, Wyklęty, Głód.

      Usuń
  2. Wygląda dosyć słabo. Też nie czytałam jeszcze żadnego opowiadania autora, chociaż książek przeczytałam dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No średniawo. Szału nie ma. Moim zdaniem poziom niżej względem powieści.

      Usuń
  3. O pamiętam ten zbiór. Najciekawsze jest to, że wybitny to nie jest, a niemal wszystkie opowiadania pamiętam doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nie pamiętam żadnego zbioru chyba nawet w 50%. Nawet Kinga. Dobitnie zbyt słaba pamięć.

      Usuń
    2. No właśnie ja generalnie też nie, ale ten mi utkwił w pamięci. Może nie ze szczegółami, ale kojarzę teksty o polu z kamieniami, świniach, o tej babce przejmującej ciała (dobrze pamiętam, że oni się wtedy zamieniali ciałami? że facet jakby stawał się tą kobietą i musiał robić to samo, żeby zyskać męskie ciało?)

      Usuń
    3. Tak, dobrze pamiętasz, i to było opowiadanie 'Odmieniec'. :)

      Usuń
    4. Ha, to moje skleroza nie taka znowu zła jest :D

      Usuń
    5. Ja może jakbym się mega skupił to wyciągnął bym po 2 opowiadania z każdego zbioru z głowy. Jakby mi pokazali tytuły to może nieco więcej bym sobie przypomniał. Ale ogólnie to najlepiej pamiętam tylko Kinga.

      Usuń
  4. O nie, ja się stanowczo z tym panem nie lubię. Masterton nigdy mnie nie straszył, a jego styl zawsze oceniałam raczej miernie. Czyta się bo się czyta, ale ani nie wciąga, ani nie bawi, ani nie przeraża. Poza tym jego bohaterki... Eh, szkoda gadać. Wielkie cycki i łatwy dostęp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, pamiętam jak już kiedyś pisałaś podobnie. Faktycznie jest jak piszesz, że pojawiają się pewne schematy (wielkie cycki, piękności szybciej rzucające się na facetów, sami kolesie to maczo), ale dlatego wspominam, że na niektóre rzeczy powinno przymknąć się oko. Albo inaczej, ja jako czytający od kilkunastu lat jego horrory polubiłem autora na tyle, że zacząłem przymykać, bo osoba postronna jak Ty po prostu uzna to za słabe i tyle. Masterton też nieco z czasem to zmienił, bo widać, że hormony mu buzowały, lubił otaczać się kobietami i otwarcie mówił o seksie itp.

      Usuń
  5. Oj, to te opowiadania raczej nie dla mnie. Zbyt odrażające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie. Od Mastiego to może jakiś thriller lub kryminał. ;)

      Usuń
  6. Koniecznie muszę kiedyś przeczytać, dla fanki pisarza jest to pozycja obowiązkowa i zaciekawiło mnie jak opisał te obrzydliwe sceny o których wspomniałeś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dla fanki/fana obowiązkowa. A nie czytałaś chyba też żadnych opowiadań? :)

      Usuń