piątek, 19 lutego 2016

ODWRÓCONY ŚWIAT - Chirstopher Priest [recenzja]


Tytuł oryginału: Inverted World
Seria: Artefakty
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 284
Gatunek: Science Fiction  
Moja ocena: 4/6

"Zniekształcone postrzeganie świata i ruchome miasto"

Christopher Priest to mało znany w naszym kraju brytyjski autor fantastyki naukowej. Możecie go kojarzyć z książki Prestiż, ale większość osób pewnie prędzej zetknęło się z kapitalnym filmem Christophera Nolana, który jest jej ekranizacją i naprawdę warto go sobie obejrzeć. Książki jednak nie czytałem. Poznałem za to w zeszłym roku Rozłąkę, o której bardzo pochlebnie pisałem, bo była to zdecydowanie jedna z najlepszych 55 pozycji przeczytanych przeze mnie w 2015 roku. Historia alternatywna o dwóch braciach bliźniakach, o podobnej sportowej pasji, zakochanych w jednej kobiecie, których rozdzieliła wojna. Ujmująca, dramatyczna i fantastyczna książka, która pojawiła się w słynnej Uczcie Wyobraźni i bardzo serdecznie ją polecam każdemu. Ucieszył mnie fakt, gdy w zapowiedziach wydawnictwa Mag pojawiła się informacja o kolejnej książce Priesta.  Jednakże Odwrócony świat pojawił się tym razem nie w Uczcie Wyobraźni, a pod szyldem Artefaktów, z cyferką 9 na grzbiecie książki. Jak autor wypadł tym razem?

Zaczyna się całkiem ciekawie. Helward Mann to liczący sobie 650 mil (około 18-19 lat) młody człowiek, który zostaje uznany za dorosłego i musi ożenić się z wybraną mu kobietą, żeby zyskać na uznaniu i wieść lepsze życie wśród społeczeństwa w mieście. Życie w mieście to jednak coś ponad samą egzystencję, trzeba sobie zasłuży, aby w nim mieszkać. Wiążę się to z pewnym rytuałem. Helward musi  uczestniczyć w ceremonii przyjęcia do jednego z cechów najwyższej rangi, których jest sześć. Wybiera cech Badaczy Przyszłości, do którego przynależał niegdyś jego ojciec. Składa uroczystą przysięgę, zapewnia, że będzie jej przestrzegać, po czym zostaje wysłany poza mury miasta, gdzie będzie musiał pracować fizycznie, między innymi przy ciągłym wykopywaniu i układaniu torów, żeby miasto mogło się wciąż przemieszczać. Poza murami nie jest jednak bezpiecznie. Miasto otaczają ruiny, występuje anarchia,  zachodzą dziwne i tajemnicze zjawiska, które trudno zrozumieć, oraz żyją niewykształceni, nieświadomi i niebezpieczni ludzie (Tukowie), którzy atakują miasto i jego mieszkańców przebywających na zewnątrz. Dodatkowy problem stanowi zmniejszająca się populacja tej ruchomej cywilizacji i coraz bardziej zwalniające tempo przemieszczania się miasta po torach, co może doprowadzić do upadku, jeśli całkowicie się ono zatrzyma.

Zagłębiając się w książkę Priesta otrzymujemy kolejną wizję świata, który wygląda inaczej od naszego i funkcjonuje na nieco odmiennych zasadach. Akcja rozgrywa się gdzieś koło roku 2200, świat jest jałowy i zrujnowany, czas płynie różnie w zależności od pobytu (bliżej północy zwalnia, na południu przyspiesza), czynniki fizyczne niektórych postaci ulegają zmianie przez co dziwnie się przeobrażają (co zależy od pewnych prawidłowości), występuje pole translateracji, które ma bardzo istotny wpływ na postrzeganie przez społeczeństwo otaczającego go świat i jego odczuwanie.

Istnieje też przemieszczające się miasto Ziemia, które zapewnia niejako bezpieczeństwo przed zagrożeniami z zewnątrz. Za jego prawidłowe funkcjonowanie odpowiada sześć różnych cechów, ale nie będę się rozpisywał na temat każdego z nich, bo o tym poczytać możecie sami. Najważniejsze jest ciągłe przemieszczanie się w stronę optimum (im bliżej się go znajdują tym lepiej), ponieważ miasto to jeden wielki system kabli i torów ciągle wykopywanych i układanych na nowo. Funkcjonowanie opiera się na dyrektywie założyciela, czyli Destaine'a, o którym wiadomo tak naprawdę niewiele. Wiadomo za to, że miasto ciągle cierpi na niedobory wody i ludności (częściej rodzą się chłopcy, więc kobiety spoza miasta stają się jakby materiałem przetargowym, żeby utrzymać pewien poziom demograficzny) i muszą produkować syntetyczne jedzenie, które nie jest rarytasem. Do tego ciągle wisi nad nim ryzyko zatrzymania, co doprowadziłoby do całkowitej katastrofy, wobec czego ciągle szkoleni są nowi uczniowie do różnych cechów, żeby do tego nie doprowadzić.

Przez  jakiś czas czytałem tę książkę z zainteresowaniem, ale nie jest ona niestety pozbawiona wad. Mógłbym się przyczepić do kilku rzeczy. Przede wszystkim występuje tu kilka nieścisłości w odniesieniu do fabuły i idei świata odwróconego oraz gryzą się ze sobą pomniejsze kwestie dotyczące powstania miasta i jego założycieli. Postaci są słabiutkie. Nie czułem kompletnie żadnego przywiązania do jakiegokolwiek z bohaterów, co nie jest dobre, bo jeśli nie wywołują u czytelnika jakichkolwiek emocji, a jedynie zobojętnienie, to coś tu raczej jest nie w porządku. Sama idea przemieszczającego się po torach miasta mówiąc szczerze również mnie nie zachwyciła, chociaż początkowo zapowiadało się naprawdę ciekawie. Jestem nieco zawiedziony, bo znając już wcześniej autora liczyłem na coś znacznie lepszego, a ostatecznie ta książka Priesta wypada moim zdaniem najsłabiej w całych Artefaktach. Nie powiem, że czas poświęcony na jej przeczytanie uznaję za stracony, bo tak nie jest. Odwrócony świat to dobra książka z ciekawą koncepcją wizji świata, którą pochłonąłem szybko, bo w zaledwie kilka godzin, i całkiem przyjemnie spędziłem nad nią te kilka chwil, ale po prostu nie należy do tego rodzaju książek, o których się długo pamięta i za którymi się wzdycha po jakimś czasie.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mag.

47 komentarzy:

  1. Szkoda, że postaci słabe... Wcześniej totalnie nie zwróciłam uwagi na tę książkę, a tu fabuła mnie ciekawi. Chooolercia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No takie sztywne coś i nijakie.

      Usuń
    2. Fabuła i idea świata odwróconego mogą Ci się spodobać. :)

      Usuń
  2. No patrz :D
    Co do "Rozłąki" to nie czytałam, jakoś mnie odstraszył opis i poczułam, że to nie dla mnie. Nie pytaj dlaczego - kobieca intuicja. A moją opinię na temat Odwróconego Świata znasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, no i już wiesz, co miałem na myśli. :D
      Niech Cię nie odstrasza. "Rozłąka" po opisie daje bardzo inne wyobrażenie, niż jak się już czyta. Naprawdę świetna rzecz, którą polecam.

      Usuń
    2. W takim razie na pewno będę mieć na uwadze, bo ten opis naprawdę mnie odstraszył...

      Usuń
    3. Nie wiem nawet, czy ten Priest to nie najlepsze UW, jakie czytałem. :)

      Usuń
    4. To podniosłeś mu teraz poprzeczkę :)

      Usuń
    5. Fajnie, że tak bardzo spodobał Ci się "Odwrócony świat", bo będąc świadom bardzo podobnych gustów i zbliżonych ocen, myślę że "Rozłąka" spodoba Ci się jeszcze bardziej. Także ten, jak tam kiedyś się za to zabierzesz to będę pierwszym, który tę opinię bardzo chętnie poczyta. :)

      Usuń
  3. Mi się generalnie podobała, pojawiło się trochę nieścisłości pod koniec choćby wpływu pola translateracji tylko na mieszkańców miasta. Bohaterowie faktycznie tacy bezpłciowi, tylko Liz głębiej zapadła mi w pamięć. Wizja świata bardzo mi się podobała, ale dobrze się bawiłam czytając.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wynotowałaś podobne mankamenty, co ja. I mi też się dobrze czytało. Tylko tak jak pisałem, nie będę o niej tak długo pamiętał.

      Usuń
  4. Myślałem, że ta książka jest nieco dłuższa. Koncepcja świata wydaje się być ciekawa i warta sprawdzenia, szkoda tylko że postacie są słabo wykreowane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Króciutka, na Twoje tempo to maks 2 wieczory. ;) Tylko Ty nie czytałeś jeszcze nic z Artefaktów. Czy ja wiem czy to dobre na początek? Być może.

      Usuń
    2. Znając mnie zacząłbym czytać je po kolei wg numerków :)

      Usuń
    3. Zawsze możesz czytać od tyłu wg numerków. :D

      Usuń
    4. Nie :P Bo nie wiadomo kiedy ta seria się skończy :D

      Usuń
    5. Same haki i bariery. Porzuć je i czytaj. Po prostu. :P

      Usuń
  5. Może kiedyś się skuszę...
    Also - otagowałam Cię w lba (http://dywagacjenadherbata.blogspot.com/2016/02/lba.html), jeżeli robisz takie rzeczy, to będę ciekawa Twoich odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, dzięki. Zrobię w wolnej chwili. ;)

      Usuń
  6. Zapowiadało się ciekawie, szkoda, że okazało się jednak niepozbawione wad... trochę martwią mnie te słabe postaci, w końcu to dość istotny element powieści - ale mimo wszystko, myślę, że jak już będę sięgać po autora, to zacznę od początku. :P
    Za to muszę przyznać, że książka wydana jest świetnie - i w dodatku z tasiemką! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie bardzo ładnie wydane są te książki. I rewelacyjne grafiki, i twarda oprawa, dobry papier i czcionka, i ta tasiemka w formie zakładki. Wydanie bez absolutnie jednego zarzutu. Ale to się tyczy całej serii. :)

      Usuń
  7. Z tego co napisałeś odniosłam wrażenie, że autor bardziej skupił się na opisaniu pewnej wizji świata niż na fabule i postaciach. Czy słuszne jest to moje przypuszczenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizja świata, fabuła, cała reszta. W takiej kolejności. :)

      Usuń
    2. Rozumiem :) A czy ten świat jest jakoś plastycznie opisany (w sensie, czy książka napisana takim obrazowym językiem)? Pytam, bo tak się zastanawiam czy po nią sięgać :)

      Usuń
    3. Jest dobrze opisane. Jedna tylko rzecz związana z polem translateracji się autorowi omsknęła, bo nie wyjaśnił dlaczego nie działa na niektóre postaci. Ale poza tym okej. :)

      Usuń
    4. Jeśli chodzi o wizję świata to ja Ci z Artefaktów bardziej polecam Madzia "Wszyscy na Zanzibarze" Brunnera albo "Hyperiony" Simmonsa. ;)

      Usuń
    5. Po Simmonsa to na pewno sięgnę (tak już sięgam od dłuższego czasu ;)). A jeśli chodzi o Brunnera, to jego książki bardziej mnie zaciekawiły niż Priesta. Teraz się upewniłam, że prędzej sięgnę właśnie po Brunnera :)

      Usuń
    6. Priest kapitalnie napisał "Rozłąkę" w UW, ale to już inna bajka, bo nie wizja świata a historia alternatywna, i to bardzo dobra.
      Jak sięgniesz po Brunnera to czekam na reckę. Ja niedługo będę czytał trzecią jego książkę, która się pojawiła w ostatnich dniach. Bardzo oryginalny pisarz. A Simmons? Simmons to Simmons. Szkoda, że tak na Ciebie czeka. ;)

      Usuń
    7. A tak jakoś wyszło z tym Simmonsem... :)

      Usuń
    8. Ja myślę, że Ty to mogłabyś sięgnąć po "Terror" i byłabyś zachwycona. ;)

      Usuń
    9. A czemu akurat "Terror"? Lepsze niż "Hyperion"? :)

      Usuń
    10. Bo wydaje mi się, że bardziej przypadnie Ci do gustu książka przygodowo-historyczno-horrrorowa niż fantastyka naukowa. ;)

      Usuń
    11. Prawdę mówiąc, za książkami historycznymi i horrorami niespecjalnie przepadam. W przeciwieństwie do fantastyki naukowej, po którą zawsze chętnie sięgam :)

      Usuń
    12. Aaaa, to sięgaj po co chcesz, byleby to był Simmons. :P

      Usuń
    13. :D Tak jest! ;D

      Usuń
  8. Kompletnie nie skojarzyłem, że Priest jest autorem "Prestiżu". Książki zapewne nie przeczytam, bo ukochałem już film i mam wrażenie, że byłaby po prostu gorszą wersją adaptacji (co brzmi dziwnie, ale tak to jest, gdy film staje się o wiele popularniejszy od pierwowzoru). Pomysł z odgórnym doborze cechów/zawodów w społeczeństwie - bardzo ograny, tak jak zamknięcie "elitarnej" przestrzeni przed resztą świata, choć może zostać dobrze zrealizowany ;) Poruszanie się po torach/wzdłuż torów przypomina mi "Toromorze" Miéville'a, a to było raczej kiepskie czytelnicze doświadczenie (oczywiście powinno być odwrotnie - "Toromorze" to 2012 rok, Priest stworzył "Odwrócony świat" w latach 70., ale złe skojarzenie to złe skojarzenie). Nie pogardziłbym tą książką na półce, bo wydanie prezentuje się świetnie, ale nie ciągnie mnie, żeby przeczytać, Twoja recenzja pomogła mi w podjęciu decyzji :) Nie dla mnie takie światy i trochę strach, jak można taką wizję rozwinąć na 250 stronach. Jeśli sprawdzę Priesta, to na pewno poprzez "Rozłąkę", o! (swoją drogą - strasznie mało osób to przeczytało, patrząc na Lubimy czytać, a ocena świetna).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno Cię tu ziom nie było. Sen zimowy Cię dopadł? ;) Widzę, że sobie zmieniłeś login na imienny, a Secrusa już nie ma. To się wiążę z jakimiś zmianami, czy tak po prostu? ;)

      "Odwrócony świat" to dobra książka. Jak każda w Artefaktach. Ale biorąc pod uwagę te pozostałe, które przeczytałem, a przeczytałem 8z10 Artefaktów, więc wiem, co mówię, to wypada mi najsłabiej. Ale nie przeszło mi nawet przez myśl, żeby rezygnować z Priesta, bo "Rozłąka" mnie zachwyciła i myślę, że Ty też będziesz z tej książki również zadowolony. Pomysł na tę artefaktową książkę miał bardzo ciekawy, idea świata odwróconego, zachodzące tam zjawiska. To wszystko super. Po prostu coś tam nie zagrało w pewnym momencie. Jestem bardzo ciekaw kolejnych jego książek i pomysłów i jak tylko się pojawi, czy to w UW, czy w Artefaktach, to biorę to czym prędzej. ;)

      "Toromorza" nie czytałem, ale tam fabuła w ogóle mnie nie przekonywała i nie przekonuje, więc raczej po to nie sięgnę. Zdecydowanie czekam na wznowienie drugiej części rewelacyjnego "Dworca Perdido", ale wydawnictwo się nie spieszy z jego wydaniem...

      Usuń
    2. Ciężka sesja, trochę odpoczynku od wszystkiego, i tak wyszło, że rzadziej zaglądałem ;) Ale ostatnio też się trochę obijałeś z pisaniem, miałeś chyba ponadtygodniową przerwę :P Secrusa powoli odsuwam pod wpływem kilku sugestii, że to lepiej wygląda, gdy np. w komentarzach widnieje choćby imię. Bloguję już trzeci rok, już jakiś czas temu stuknęła setka recenzji, których się nie wstydzę, pojawiają się inne cykle, więc postanowiłem wejść na trochę inny pułap. Ale Secrus wciąż istnieje i nie rezygnuję z niego, cała reszta też nie ulega zmianie, to tylko taka mała wizerunkowa poprawka ;)

      Wiadomo, czasem między dobrą wizją a jej literacką realizacją istnieje pewna przepaść. W każdym razie przypuszczam, że od "Odwróconego świata" lepiej przygody z Priestem nie zaczynać. Artefakty są na razie rzetelnym wyborem, ale trafiają się książki mniej atrakcyjne - gdy MAG wyda drugi tom "Trawy", to prawdopodobnie po niego nie sięgnę, ale np. mimo braku zachwytu nad "Na fali szoku" już zamówiłem "Ślepe stado". Jakąś selekcję trzeba przeprowadzać, by dokonywać jak najlepszych czytelniczych wyborów, i chwilowo - nie na zawsze - Priest na tej selekcji ucierpiał.

      Do Chiny Miéville'a się zraziłem, ale wiem, że "Toromorze" było raczej przeciętniakiem w jego dorobku. O "Dworcu Perdido" słyszałem dużo dobrego i na pewno przeczytam pierwszy tom, choć chwilowo mi się nie spieszy ;)

      A jeszcze chwila prywaty: teraz "sen zimowy" (blogowy, recenzencki) mi się skończył i czytam oraz publikuję na potęgę, aż nie wiem, z której na którą książkę przerzucać wzrok. I to barrdzo miłe uczucie :D

      Usuń
    3. A no tak, zapomniałem, że Ty jeszcze się uczysz. :) To faktycznie, pochłaniacz czasu był. Ważne, że wróciłeś i idziesz dalej. ;)

      A ja myślę, że bym sięgnął, ale mając świadomość, że druga część "Trawy" będzie słabsza. Sama książka bardzo dobra, ale nie wyobrażam sobie trylogii, czy ogólnie cyklu. Ja jestem w trakcie "Ślepego stada", więc lada dzień kolejne wrażenia artefaktowe. :) I znowu oryginalnie pod względem budowy. Ale już nie tak ostro jak w "WnZ". :)

      "Dworzec" to szalenie oryginalne fantasy, takie nieszablonowe bardzo. Ja to recenzowałem już tutaj:
      http://swiat-bibliofila.blogspot.com/2014/10/dworzec-perdido-china-mieville-recenzja.html#more
      Połączenie fantasy i steampunku. Podobało mi się na tyle, że z miejsca chciałem sięgać po "Bliznę", ale jej nie ma i nie będzie. Pisałem do wydawnictwa wczoraj i odpowiedzieli, że nie wznowią a na allegro po 80 zł...

      No to dobrze. Będę wypatrywał nowych recenzji i pozycji, które być może zainteresują. :)

      Usuń
    4. Ja po prostu czuję, że byłoby mi szkoda czasu czytać drugą "Trawę", nie czuję potrzeby wracania do tamtego uniwersum ;) Hm, ale "Ślepe..." przystępniejsze od "Na fali szoku"? (Choć Tobie się podobało o wiele bardziej, więc nie wiem, czy to mi pomoże) A jak Brunner znowu eksperymentuje z formą, to oby tylko szybko można się było zorientować, o co w niej chodzi!

      "Dworzec..." to grubaśny tom, z fantasy nie jestem zaprzyjaźniony, ale tyle osób nie może się mylić. O "Bliznę" pytałeś Zysk? Cóż, ostatnio bardzo radykalnie zmieniają politykę wydawniczą, jeśli chodzi o gatunki, i coraz mniej rzeczy jest tam dla mnie. Wiele książek mogliby wznowić, bo swego czasu wydawali niesamowite perły, dziś często ledwo osiągalne, ale nie wznawiają, a nowości mają coraz bardziej... polityczne :) Myślę nawet nad wpisem o powieściach, których nikt nie wznawia, a powinien, listę mam już całkiem okazałą. Trzymam kciuki, żebyś się doczekał "Blizny".

      Usuń
    5. Wiesz co, trochę za wcześnie na takie porównanie, ale wydaje mi się, że bardziej 'głębsze' będzie "Stado.." od "Nfs". To zresztą jest w ogóle inna bajka. W "Nfs" miałeś cybernetykę. W "Ślepym" to postapokaliptyczny klimat.

      "Dworzec" jest kapitalny. A w ogóle się taki nie zapowiadał. Ludzie-kaktusy, ludzie-ptaki. Jakaś abstrakcja w ogóle. Ale Mieville opisał to świetnie, miał pomysł. Nie było to ani dziwne, ani śmieszne, ani gryzące się z tekstem. A walka boga Pająka z dwoma potworkami to była jedna z najgenialniejszych rzeczy, jakie czytałem w odniesieniu do potyczek. Niesamowicie to wymyślił. Sama postać boga też świetna. No ale to trzeba lubić. Fantasy nie jest dla każdego. Zresztą ja zauważyłem, że Ty czytasz też taką literaturę, po którą ja nie sięgam za często, dlatego też tam nie mam za dużo do powiedzenia. Co do tej "Blizny" jeszcze, to będzie trzeba szukać w antykwariatach, bo inaczej lipa.

      Usuń
  9. Mam bardzo podobne wrażenia - nawet wrzuciłam dziś recenzję na ten temat. Niestety, to moje drugie rozczarowanie tym autorem - pierwszym był już "Prestiż". A co innego z Artefaktów mógłbyś polecić, żeby nie skończyło się dla mnie kolejnym rozczarowaniem? Pozdrawiam, Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie czytam "Człowieka z sąsiedztwa" i znowu jestem zadowolony cholernie - chociaż to nie Artefakt, a UW (spróbuj od Priesta "Rozłąki: z tej serii, jest rewelacyjna). A z Artefaktów to zawsze w pierwszej kolejności polecam Brunnera - Wszyscy na Zanzibarze albo Ślepe stado, które chcesz, obie świetne. ;)

      Usuń