środa, 25 marca 2015

CZŁOWIEK Z WYSOKIEGO ZAMKU - Philip K. Dick [recenzja]

Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: The Man in the High Castle
Liczba stron: 305
Gatunek: Science fiction, historia alternatywna
Moja ocena: 5/6








Za każdym razem przed sięgnięciem po Dicka moje wyobrażenia na temat konkretnej jego książki w trakcie jej czytania niemal całkowicie się nie sprawdzają. Umysł człowieka, którego rzekomo prześladowały różne paranoje, jest w pełni pojmowalny chyba tylko dla umysłów zbliżonych do jego. Jakkolwiek jednak bym tych wizji dickowkich nie odebrał, każdorazowo jest to literatura na wysokim poziomie intelektualnym i rozrywkowym. I nie inaczej było tym razem.

W książce "Człowiek z Wysokiego zamku" autora zdecydował się przedstawić nam swoją wizję dotyczącą II wojny światowej, czyniąc z niej historię alternatywną, do tej znanej nam w rzeczywistości. Postanowił on odwrócić wynik wojny. To nie Stany Zjednoczone i Anglia, a Niemcy, Japonia i Włochy wygrały wojnę, i to one podzieliły świat między siebie. Ludność w Europie i Azji Północnej mocno zredukowano: wymordowano intelektualistów, żydów, burżuazję i patriotyczną młodzież. Rosja upadła. Niemcy zaczęli podbijać planety. Z Japończykami podzielili się Stanami Zjednoczonymi. Oni kupują Wschodnie Wybrzeże USA. Japonia z kolei Zachodnie, gdzie rozgrywa się akcja książki. 

Ważną rolę w książce pełnią dwa przedmioty. Jednym jest Księga Przemian I-Cing, zawierająca Konfucjańskie mądrości. Jest wyrocznią, po którą sięgają bohaterowie każdorazowo, gdy znajdą się w ciężkiej sytuacji i nie wiedzą jak postępować. Księga pomaga im w takich momentach podjąć decyzję. Drugim przedmiotem jest zakazana książka "Utyje szarańcza", która przedstawia wynik II wojny światowej, znany nam z rzeczywistości, jednak z pewnymi zmianami, które zostały przez Dicka wprowadzone. Autorem tej książki jest Hawthorne Abendsen, który mieszka w Wysokim Zamku, ukrywając się przed wrogo nastawionymi Niemcami, którzy uważają, że "Utyje szarańcza" powinna zniknąć razem z jej autorem. 

Główną bohaterką książki jest będąca w separacji z mężem, żydem, Juliana Frink, która poznaje pewnego atrakcyjnego Włocha, Joego Cinadellę, i zaczyna się z nim wiązać. Okazuje się, że został on wysłany przez Niemców, aby wykorzystać Julianę, której wdzięk i aparycja mają pomóc w przekonaniu Abensena, by przyjął ich w swojej rezydencji. Wszystko to po to, aby Cinadella mógł zlikwidować znienawidzonego przez nazistów autora zakazanej książki. Czy do tego dojdzie i jak się potoczy ta historia, to już trzeba sprawdzić samemu. Nie jest to jednak jedyny wątek tej książki, bo istnieją też inni bohaterowie, jak Frink Frank, żyd, który zakłada z kolegą Wytwórnię biżuterii, czy Robert Childan, właściciel Amerykańskiego Rzemiosła Artystycznego, które zajmuje się sprzedażą rzeczy cennych i unikatowych. Historie tych i jeszcze kilku innych bohaterów poznajemy jako wątki poboczne do tego głównego. 

W swojej książce autora próbuje pokazać, jak wyglądałby i zachował się Świat w obliczu wygranej wojny przez Niemców i Japończyków. Warto zaznaczyć, że ofiarą tutaj są Amerykanie, którzy jakby zajmują się miejscem z Polakami, na których losy wojny odcisnęły największe piętno i przyniosły najwięcej szkód. Amerykanie jednak nie są aż tak dotkliwie pokrzywdzeni jak my w rzeczywistości, bo ich kraj w większości opanowali bardziej subtelni Japończycy, którzy przyjęli do siebie kulturę Amerykańską, zamiast narzucać im swoją. I tak możemy na przykład przeczytać, że jeden z bohaterów, Robert Childan, po zaproszeniu go do domu przez młodych Japończyków, nie widzi tam za wiele znanego z orientu, wyposażenia wnętrza, wystroju, czy nawet posiłku, który został podany w formie steku ze sztućcami, a nie pałeczkami. Wyczuwalne jest jednak rozgoryczenie amerykańskiego społeczeństwa, które nie potrafi się pogodzić z przegraną wojny. Z kolei naród Niemiecki, mimo iż zwycięski, zostaje przedstawiony jako pełen nienawiści i lęku przed pokazaniem ich w negatywnych świetle, np. w zakazanej przez nich książce Abendsena.

Książka Dicka po raz kolejny daje do myślenia, tak podczas jej czytania, jak i po jej zakończeniu, które autor postanowił zostawić otwartym, dając czytelnikom możliwość własnej interpretacji, tym samym jeszcze bardziej komplikując jej odbiór. Jak zwykle mamy tu krótkie zdania, specyficzny język, bogate i szczere dialogi, oryginalne postaci i nietuzinkowy pomysł. Warto zaznaczyć, że "Człowiek z Wysokiego Zamku" został wyróżniony prestiżową nagrodą Hugo, co tym samym przyczyniło się do zwiększenia popularności autora, a jego samego utrwaliło w przekonaniu, że sławę zdobędzie pisząc science fiction. Nie wiem, czy jest to książka, od której warto zapoznać się z Dickiem, czy która powinna być jedną z następnych tego autora, które można przeczytać. Wiem natomiast, że było warto się z nią zapoznać i po raz trzeci byłem bardzo zadowolony, więc zapowiada się, że moja przygoda z Philipep K. Dickiem będzie trwać dłużej, niż przypuszczałem. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz