sobota, 21 lutego 2026

OPOWIEŚCI Z MEEKHAŃSKIEGO POGRANICZA: DUSZA POKRYTA BLIZNAMI - Robert M. Wegner [opinia]

Cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza (tom: 6)
Wydawnictwo: Powergraph
Liczba stron: 401
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 4/6






Czekanie na kolejną książkę Wegnera ze świata meekhanu to zawsze największa katorga dla fana, bo autor przyzwyczaił, że nie spieszy się z pisaniem, żeby nie było bubla. Nie jest to „niespieszenie się” jak u Martina z każdym tomem, na szczęście, ale 7 lat tym razem to też niemało... No ale jednak te wyczekiwanie zawsze skutkowało świetną lekturą, bo mogę tak powiedzieć o wszystkich poprzednich 5-ciu tomach z meekhańskiego pogranicza, że to rewelka. Niestety, albo przyszedł jakiś chwilowy dołek, albo brak pomysłu, nie wiem, bo szósty tom już na określenie rewelacyjnego nie może liczyć.

W Duszy pokrytej bliznami mamy trzy wątki. Wracamy historią do Czerwonych Szóstek, czyli słynnego oddziału Górskiej Straży, który tutaj zostaje oskarżony o zdradę i zesłany do niewolniczej pracy w kamieniołomie. Drugi wątek dotyczy Deany d’Kllean, która musi pokierować radą wojenną i zorganizować skuteczną obronę przed wrogami nadciągającymi razem z boginią nazywaną Krwawnica. Ostatni wątek przenosi do Altsina i aherów, którzy znajdują się na Czarnej Perle, jednym z okrętów z Nieśmiertelnej Floty.

Szczerze powiedziawszy pierwszy raz nie wiem co powiedzieć na temat książki Wegnera. Niby napisane wszystko sprawnie i coś się tam dzieje. Ale właściwie nie miałem poczucia, żeby mnie ta lektura specjalnie wciągała. Na pewno miał tez na to w pewnym sensie upływ czasu od poprzedniego tomu, bo już nie kojarzę tak dobrze tych wszystkich wątków. Niemniej jednak i tak nie dzieje się tutaj nic takiego, co by można uznać za mega ciekawe i poruszyć mogło nawet czytelnika pierwszy raz sięgającego w ciemno po Wegnera, a przecież tutaj są Czerwone Szóstki! Trochę tam jakiejś szarpaniny było w jednym miejscu, w innym interwencje bogów. Coś nadciąga wielkiego, ale w sumie nie wiem co. No i to tak właściwie tyle… Nie wiem, naprawdę. Dobra lektura na wypełnienie wolnego czasu. I to tyle, co myślę.

Opowieści z meekhańskiego pogranicza:

4 komentarze:

  1. Kurczę, pamiętam jak kupiłam pierwszą część i tak mi się spodobała, że kupiłam w ciemno całą resztą jeszcze zanim zapowiedziano "Duszę...". Jak ją zapowiedzieli, to dalej nie mając przeczytanej reszty, zamówiłam książkę w przedsprzedaży i pierwszy raz widzę tyle mieszanych opinii. Zaczynam się bać, że ta ostatnia część zostawi mi straszny niesmak. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma takiej opcji, jeśli przeczytasz ją na końcu. ;) Pozostałe tomy są zarąbiste i wielu zachwycają. Chwilowy spadek formy każdemu się trafia, męża/chłopaka też raczej nie przestajesz kochać już po pierwszej kłótni. :P

      Usuń
  2. Siema! Dziś skończyłem słuchać audiobooka a zacząłem... wczoraj. To chyba główny problem. Powieść jest jakby wstępem do kolejnego (ostatniego?) aktu tej opowieści. Zanim na dobre się zacznie już się kończy. Za mało jak na tyle lat czekania. Ale wiadomo, że, z różnych stron, napływały wieści o kłopotach zdrowotnych Wegnera więc ja mu, po prostu, życzę zdrowia, żeby miał siły na pociągnięcie tego do końca na odpowiednim poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No takie to krótkie i niedopracowane jakby. A w ogóle to nie ruszało mnie tam nic, poza wątkiem z dziewiątkami i niewolnictwem, który mnie trochę irytował.

      Usuń