czwartek, 15 lutego 2018

PIĘĆ LAT KACETU - Stanisław Grzesiuk [recenzja]

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 609
Gatunek: Autobiografia
Moja ocena: 6/6

"Historia naturalna obozu zagłady"

Kiedy wziąłem do ręki Pięć lat kacetu to ożywiły się we mnie wspomnienia i włączył sentyment. Dziesięć lat temu zdając maturę ustną z polskiego o tematyce obozowej przeczytałem dobrych kilkanaście książek, żeby tę pracę napisać i się przygotować. Wtedy jeszcze nie czytałem tak intensywnie jak teraz, właściwie to nawet czytałem niewiele, bo jedynie lektury obowiązkowe, a o Grzesiuku to już w ogóle nie wiedziałem zupełnie nic. Ale to właśnie ten temat i literatura obozowa na czele ze świetnymi dziełami Borowskiego, Nałkowskiej, Baczyńskiego czy Grudzińskiego sprawiły, że ożywiła się we mnie mocna chęć czytania i sięgnięcia po kolejne książki z tego zakresu już po pozytywnie zaliczonej obronie. Pierwsza pozycja wyszperana w bibliotece, która mi się trafiła, to nieznany mi zupełnie autor i nieznana w ogóle lektura. Książka, która ze stuprocentową pewnością spowodowała, że pokochałem czytanie i od tamtej pory już absolutnie nikt i nic nie musiało mnie motywować i przekonywać do systematyczne sięgania po kolejne literackie tomiszcza, bo zrodziła się we mnie piękna pasja, która trwa do dziś i nigdy z niej nie zrezygnuję. Pasja, która łączy nas wszystkich rozmawiających o literaturze wszelakiej. Dzisiaj zatem z podwójnie ogromną przyjemnością kilka słów ode mnie o mojej ulubionej książce, która podbiła me serce.

czwartek, 8 lutego 2018

Nowa wersja planów Maga

Na forum Andrzej Miszkurka przedstawił najnowszy plan po drobnej kosmetyce.

LUTY:

23
Ian R. MacLeod - Czerwony śnieg (UW)
Chris Beckett  - Matka Edenu (UW)

28
Madleine L’Enge - Pułapka czasu
Anthony Ryan - Legion ognia

środa, 7 lutego 2018

OSTATNIE DNI NOWEGO PARYŻA - China Miéville [recenzja]

Tytuł oryginału: The Last Days of New Paris
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Krystyna Chodorowska
Liczba stron: 203
Gatunek: Fantasy, science fiction, historia alternatywna, new weird
Moja ocena: 4+/6

"W hołdzie surrealizmowi i ku pobudzeniu wyobraźni"

Jeżeli zapytalibyście mnie o współczesnego autora fantastyki, który pisze najbardziej dziwaczne, absurdalne i bardzo nietuzinkowe książki to bez większego wahania stwierdziłbym, że jest to China Miéville. Autor, którego ciężko jednoznacznie przypasować gatunkowo i najogólniej mówi się, że to reprezentant New Weird (współczesnego Weird Fiction wywodzącego się od H. P. Lovecrafta), bo jego powieści najczęściej łączą ze sobą elementy fantasy, science fiction i nadprzyrodzonego horroru jednocześnie przełamując bariery ograniczające te gatunki i czyniąc je bardziej nowoczesnymi. Niektóre pomysły (zwłaszcza postaci) autora są naprawdę całkowicie absurdalne, ale tak świetnie wkomponowane w fabułę, że nie sposób tej dziwności wytykać, a jedynie się nią zachwycać. Poruszające się ulicami ludzie-rowery, rekiny pływające z ławeczkami na grzbietach, biegające wilk-stoły, rośliny pożerające samoloty. Witajcie w świecie Miéville i jego najnowszej książce Ostatnie dni Nowego Paryża!

poniedziałek, 5 lutego 2018

POKOCHAĆ NOC - Denis Lehane [recenzja przedpremierowa]

Tytuł oryginału: Since We Fell
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Liczba stron: 392
Gatunek: Thriller, thriller psychologiczny, kryminał
Moja ocena: 4/6

"Niepewna jaźń"

Denis Lehane to jeden z najpopularniejszych bestsellerowych pisarzy książek kryminalnych i thrillerów. Najsłynniejsze z nich to "Rzeka tajemnic", "Wyspa tajemnic" i "Gdzie jesteś, Amando?", które bardzo dobrze może kojarzyć także widz, ponieważ zostały przeniesione na ekrany kin. Czytałem i oglądałem dwa pierwsze wymienione tytuły, które mnie oczarowały, bo są to zdecydowanie bardzo ciekawe, wciągające i rewelacyjne thrillery. Jedne z najlepszych oglądanych i czytanych przeze mnie w życiu. Stosunkowo dawno nie czytałem nic nowego od tego autora, ale kiedy pojawiła się zapowiedź Pokochać noc, czyli jego najnowszej książki, to od razu wiedziałem, że po nią sięgnę, żeby sprawdzić ponownie poziomie pisarskich umiejętności Amerykanina.

czwartek, 1 lutego 2018

Zdobycze styczniowe

Zdobycze:
Bram Stoker - Dracula
Peter Wohlleben - Nieznane więzi natury
Viktor W. Frankl - Człowiek w poszukiwaniu sensu
Karl Hans Strobl - Kościana ręka
Denis Lehane - Pokochać noc (e-book)


Hoł, hoł, hoł! Niemal każdy z was pisze, że zleciał mu/jej ten styczeń jak diabli a ja...przyłączam się do tej grupy, bo zleciał faktycznie mega szybko! Przyznam wam szczerze, że zawsze te dwa pierwsze miesiące nowego roku są dla mnie najbardziej niemrawe i takie, hm, trochę inne pod tym względem, że wszędzie wokoło pełno takiego napuszonego entuzjazmu, motywacji, planów i ogólnie teatralnego pokazywania chęci bycia w czymś nowym, lepszym i tym podobne, co mnie momentami irytuje. Nie żebym miał coś przeciwko, bo super, jeśli ktoś ma plany na nowe miesiące kolejnego roku i je realizuje, no ale właśnie, jeśli je realizuje, a nie tylko pierdzieli głupoty, żeby robić z siebie nie-wiadomo-co. Ja już od kilka lat postanawiam sobie takie cele, które wiem, że zrealizuję w pełni albo przynajmniej częściowo, bo nie zawsze jest to zależne tylko ode mnie, więc idę pewnie przed siebie i niczego nie udaję. Mam nadzieję, że większość z was tak ma i ten nowy rok minie równie szybko i równie dobrze jak ten styczeń. 

Nie było w tym miesiącu zatrzęsienia nabytków. Ale zawsze wpadło kilka książek - w sumie może to i dobrze, że nie aż tyle, bo ciągle mam ich mega dużo do nadrobienia, a kolejne nabytki tylko zwiększają tę liczbę. Najbardziej z tego cieszy mnie oczywiście wznowiony przez Vesper "Dracula", którą to książkę wychwalałem i zachwycałem się jej wydaniem tu i na fejsie, bo po prostu jest dla mnie mega. Dostałem również Wohllebena, a więc kolejną porcję przyrody oraz najnowszego Lehane'a, którego już dawno nie czytałem i zamierzałem znowu sięgnąć po coś od autora. Nadarzyła się okazja i może nawet machnę to jeszcze przed premierą. Udało się także coś wyszperać w antykwariacie (Strobl i Frankl). No i niedawno odwiedziła mnie przyjaciółka z uroczą córeczką, które pierwszy raz u mnie były i z tej okazji sprezentowały mi ładny kubek, który pasuje dla mnie idealnie, bo przecież ja kawosz jestem sto procent :) Więc jak widać w tym styczniu było całkiem dobrze.

To samo mogę powiedzieć o przeczytanych. Aż 6 na start to jest to! Jeśli coś pominęliście, a chcecie się dowiedzieć, co miałem do powiedzenia na ich temat, to poniżej linki:

Pozostaje zatem standardowo kwestia planów na luty. Zacząłem już czytać tego Lehane'a, więc jego na pewno skończę. W styczniu planowałem Grzesiuka i Morgana, których mi się przeczytać nie udało, bo dotarły do mnie dopiero wczoraj. Grzesiuka przeczytam w lutym na bank. Morgana chyba zacznę jakoś pod koniec. Do tego wpadną jeszcze opowiadania Gaimana i nowość Mieville'a - nie wiem czy ogarnę obie, ale jedną z nich na pewno. Biorąc pod uwagę zapowiedzi lutowe, które wam ostatnio pokazywałem, plus te, które się pojawią w marcu to pewne jest, że mam zapas czytania co najmniej do czerwca, wiec na pewno możecie się spodziewać systematycznych wpisów i różnorodnych książek i autorów. Peace and love!