środa, 8 listopada 2017

SILMARILLION - John R. R. Tolkien [recenzja]

Tytuł oryginału: Silmarillion
Cykl: Śródziemie
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Maria Skibniewska
Liczba stron: 481
Gatunek: Fantasy, high fantasy
Moja ocena: 5+/6

„Wspaniałe Śródziemie”

"Władca pierścieni" i "Hobbit" są najpopularniejszymi i najbardziej kojarzonymi dziełami Johna R. R. Tolkiena, które znają zarówno czytelnicy, jak i widzowie, ponieważ obie książki doczekały się swoich ekranizacji w reżyserii Petera Jacksona. Jednakże każdy fan autora zapytany o najważniejsze dzieło profesora Tolkiena odpowie od razu, że był nim Silmarillion. To opus magnum twórcy Śródziemia, nad którym pracował większość życia, ale nigdy nie zdołał go w pełni ukończyć. Jednakże książka ujrzała światło dzienne, bo została wydana po śmierci autora przez jego syna Christophera, który postanowił jak najlepiej skompletować fragmenty tego dzieła i utworzyć najbardziej spójną całość, żeby oddać ją w ręce czytelników.

Silmarillion swoją budową najbardziej zbliżony jest do zbioru opowiadań przedstawiających losy świata Śródziemia i jego postaci, które toczyły się w Dawnych Dniach, czyli znacznie wcześniej niż akcja wydarzeń z "Hobbita" i "Władcy Pierścieni" z Trzeciej Ery. Tekst nie jest ściśle spójny, bo wielokrotnie był doskonalony przez Tolkiena i ciągle ewoluował, więc bardzo przypomina mitologię stworzoną ze zlepku kilku legend o zmiennym tempie, różnej narracji, większym lub mniejszym bogactwie szczegółów, wydarzeń i tym podobne.

Książka składa się z kilku części. Zaczyna się od Ainulindalë, czyli muzyki śpiewanej przez Ainurów (anielskie istoty stworzone przez jedynego boga Eru Ilúvatara), z której dowiemy się jak zrodził się cały świat. Druga część to Valaquenta, gdzie poznamy pierwszych mieszkańców, czyli boskich Valarów, Majarów (pomocne im duchy), a także ich nieprzyjaciół. Kolejną jest Quenta Silmarillion, czyli główna część książki, która przedstawia całą historię Silmarillów zawartą w dwudziestu czterech rozdziałach. To tutaj dowiemy się o powstaniu Silmarilów, czyli klejnotów stworzonych przez Fëanora, który umieścił w nich światło Dwóch Drzew Valinoru i o ciągłych wojnach toczonych o ich odzyskanie przez Elfy Wysokiego Rodu z Władcą Ciemności, Morgothem, który je skradł. Poznamy przy tym też całe bogactwo tego świata i jego postaci (m. in. powołanie do życia elfów, krasnoludów, ludzi, orków, balrogów itp), czyli jest to najbardziej rozbudowana i emocjonująca część.

Akallabêth opowiada o wzroście potęgi Númenorejczyków (ludzi z Zachodu), panowaniu najważniejszych i najpotężniejszych władców i ich buncie przeciwko Valarom, którym zazdrościli nieśmiertelności, co ostatecznie doprowadziło do ich całkowitego upadku i zniszczenia wyspy Númenoru przez bogów. Ostatnia, piąta część przedstawia Pierścienie Władzy, czyli streszczone losy z Trzeciej Ery, głównie te znane z "Hobbita" i "Władcy Pierścieni" zwieńczone odpłynięciem z Szarej Przystani. Na końcu zostały także zamieszczone dodatki uzupełniające, urozmaicające i jeszcze lepiej przybliżające świat, czyli: tablice genealogiczne, obszerny indeks z krótkimi objaśnieniami, cząstki słowotwórcze w języku quenejskim i sindariński i wskazówki dotyczące wymowy imion w języku elfów. Wszystko to w znacznym stopniu przybliża czytelnikowi od samych podstaw świat Śródziemia, który fascynuje niemal na każdym kroku.

Wielki podziw wzbudza też całe wydanie tej książki, którą wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło niedawno wznowić. Z lekkim sumieniem mogę stwierdzić, że jest to pierwszy taki tom, który mogę uznać za idealny. Nigdy do tej pory nie zetknąłem się jeszcze z książką, której wydanie jest absolutnie perfekcyjne pod każdym względem. Twarda okładka z obwolutą (grafika na obu jest taka sama, co rzadko się zdarza), kremowy papier, odpowiednia interlinia i marginesy, poręczny format, tasiemka w formie zakładki, zawarte w środku przepiękne ilustracje Teda Nashmita, redakcja Christophera Tolkiena i przekład Marii Skibniewskiej. Całość wygląda absolutnie cudownie i z ogromną przyjemnością trzyma się w rękach i czyta taką książkę. Kapitalnie jest móc odłożyć taką perełkę na półkę wzbogacając nią kolekcję książek Tolkiena.

Silmarillion świetnie przedstawia ten fantastyczny świat Śródziemia, jego bogactwa, postaci i wszystkie wydarzenia, które się w nim toczą. Historie zawarte tutaj są piękne, dramatyczne, wzruszające i wzbudzające zachwyt. Mnóstwo opowieści do przeczytania, komentowania, analizowania, smakowania i przeniesienia na ekran (co mam nadzieję, że kiedyś chociaż częściowo się stanie). Książka jest bardzo dobrą pozycją zarówno dla nowego czytelnia na sam początek przygody z mityczną krainą  Johna R. R. Tolkiena, ale także jako uzupełnienie i urozmaicenie, kiedy wcześniej przeczytało się inne pozycje i chce się tego świata poznać jeszcze więcej. Sam czytałem tę książką po raz drugi. Sięgnąłem po nią po ponad siedmiu latach ponownie i zdecydowanie przetrwała dla mnie próbę czasu. Dalej mnie zachwyca, a nawet potęguje jeszcze te ogromne już uczucie zachwytu, jakim od początku darzę ten fantastyczny świat, i już zawsze będę. 

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka.
Więcej nowości znajdziecie na ich stronie.


27 komentarzy:

  1. Uwielbiam! I polecam czytać... dwa razy :) Dopiero za drugim w pełni doceniłam rozmach, bo jakoś koligacje rodzinne wszystkich elfiaków na literę F były już naturalne i nie trzeba było zwracać na nie uwagi ;)
    A tak całkiem serio: genialne wprowadzenie do świata Tolkiena i prawdopodobnie jedyna taka książka w całej fantastyce. Aż się prosi o zekranizowanie co niektórych historii :) Co więcej, gawędziarski, pozbawiony napięcia styl Tolkiena dużo lepiej moim zdaniem sprawdza się w Silmarillionie, niż na przykład we Władcy Pierścieni, bo Silmarillion to jednak właśnie legendy i opowieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo. Ja za pierwszym razem już byłem zachwycony, mimo że trochę topornie mi szło, bo momentami byłem przytłoczony trochę tymi wszelkimi nazewnictwami, szczególnie w kwestiach rodowych. :)
      Bardzo dobre wprowadzenie, ale świetnie sprawdzi się też jako uzupełnienie. Ja miałem tak właśnie, że przeczytałem "WP" i "H", i było mi mało, więc sięgnąłem po "Silmarillion", który mocno mnie nasycił. A potem zaraz jeszcze "Niedokończone" i "Hurina". :)
      Specjalnie tylko nie przeczytałem tym razem o "Luthien i Berenie", bo tutaj, w S, przedstawione to w skrócie, a niedługo Prós wydaje osobną, pełną historię tych dwojga, po którą mam zamiar sięgnąć. :)

      Usuń
  2. No to teraz tylko czekać na własny egzemplarz :) Podkręcasz mi apetyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mówisz, że już zamówiłaś? :)
      A ja zacząłem wczoraj "Belgariadę". Myślę, że szybko to przeczytam. Językowo jest świetnie, czyta się jak opowieści bajarza - zaczynasz i płyniesz. Zero zgrzytów.

      Usuń
    2. Nie no, grzecznie czekam do świąt, żeby nie zabierać pomysłu na prezent :)
      To super, jakoś bardzo mnie cieszy, że podoba Ci się (przynajmniej na chwilę obecną) jedna z moich ulubionych serii :D

      Usuń
    3. Spryciara. :P
      Mam nadzieję, że tak będzie do końca. Nie zawsze sama historia pociąga, a to jak jest opowiedziana, w jaki sposób, jakim językiem, dialogi, humor - to u mnie zawsze mocno nadrabia.

      Usuń
  3. Moja opinia była pieruńsko krótka. :D Ciężko mi było cokolwiek sensownego napisać, więc się ograniczyłem praktycznie do jednego zdania... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zajebisty ten Silmarillion"? :D

      Usuń
    2. Nie no, trochę więcej - jeden akapit. :D O tutaj:

      http://www.zpiorem.pl/2014/12/silmarillion-john-ronald-reuel-tolkien.html

      Nawet skomciałeś! Ale przy takiej liczbie blogów i recenzji, post sprzed trzech lat znika w odmętach pamięci. :P

      Usuń
    3. Hehehehe. Dobre. :D Ale dzięki temu widzę, żeś też (tak myślę) fanem Tolkiena. BO nie wiedziałem o tym. :)

      Usuń
    4. No cóż, bo jakby nie patrzył tutaj nie ma miliardów książek, które można cały czas czytać - a Władcę Pierścieni przeczytałem i obejrzałem na długo zanim w ogóle myślałem, że mógłbym bloga jakiegokolwiek prowadzić. :D Jak w sumie spora część społeczeństwa, a przynajmniej mniej więcej w naszym wieku. Co prawda filmy lubię sobie przypomnieć, Hobbita też starałem się na bieżąco śledzić, ale jednak się jakoś tak nie pisze o tym. :D

      Usuń
    5. Ja obejrzałem na długo przed tym, nim przeczytałem. Zabierałem się po tym za "H", ale za drugim razem już na studiach dopiero, a potem od razu po "WP". Ale o ile "WP" czytałem po oglądaniu, o tyle z "H" na odwrót. Śmiesznie tak, ale ja uwielbiam i kinówki, i książki. I średnio przyjąłem info o kolejnej ekranizacji "WP" tym razem w serialu. Mogliby "S" kręcić, tam jest tyle materiału, że akurat by się na serial nadawało. Każdy wątek na jeden sezon i wyszłoby bardzo ciekawie.

      Usuń
    6. Kinówki to w tym przypadku chyba jedne z nielicznych, które można śmiało próbować stawiać na równi i z taką samą chęcią oglądać je co czytać książki! :) Sam jestem na razie neutralny do serialu nastawiony - w sumie dopóki nie zobaczę, to będzie mi się ciężko wypowiedzieć. Z jednej strony się z Tobą zgadzam, że mogliby ruszyć coś innego (jak własnie choćby Silmarillion), ale z drugiej trochę mi brakuje czegoś "nowego" z WP do obejrzenia. :P

      Usuń
  4. Pięknie się prezentuje :D KIedyś się wezmę za niego na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź, weź, warto. Perła na półkę i do przeczytania. :)

      Usuń
  5. Bardzo jestem ciekawa lektury, a z drugiej strony się jej obawiam trochę. Jasne, przeczytam, ale kiedy przyjdzie czas, nawet nie wiem, czy wcześniej nie ogarnę jeszcze raz całego Władcy. Swoją drogą to wydanie jest świetne, przeglądałam je w empiku i po prostu mnie urzekło, a na półce mam takie biedne, kieszonkowe maleńśtwo. Przeczytam co mam, ale nie wykluczam, że fundnę sobie też tę cegłę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego się obawiasz? Mnogości informacji czy że Cię po prostu nie zachwyci?

      Usuń
    2. Nie ma aż tak dużo tego. Zawsze też możesz czytać fragmentami nieco dłużej. Ale za drugim razem muszę przyznać, że jednak ciut lepiej i szybciej mi się czytało, bo już ogarniałem teraz ile tego jest.

      Usuń
    3. Pewnie i tak będę czytała w ślimaczym tempie, jak to ja :) I też planuję dwa razy, ale w większym odstępie czasu.

      Usuń
    4. No to nie będziesz miała problemu. ;)

      Usuń
  6. Ja tu czekałam na jakieś zdjęcia, jak to ilustrowany Silmarillion wygląda, a tu nic! Żadnej fotografii! No jak tak można?! (wybacz, to wszystko z zazdrości :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chcesz to Ci mogę zrobić i podesłać indywidualnie na maila. Może to, że zostaniesz potraktowana specjalnie, sprawi, że zmyję z siebie chociaż częściowo ten grzech. :P

      Usuń
    2. O tak! Poproszę maila słać! :D

      Usuń
  7. Widziałem niedawno w Empiku - świetnie się prezentuje. Co ciekawe, ma te same ilustracje, co wydanie z Amberu, więc odpuściłem sobie :)
    Jako lektura, to niestety na kiedyś - ciężko mi powiedzieć kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może te same, tego już nie weryfikowałem. :)

      Usuń