wtorek, 25 lipca 2017

ŚMIERĆ PRZEWODNIKA RZECZNEGO - Richard Flanagan [recenzja]

Tytuł oryginału: Death of River Guide
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 349
Gatunek: Literatura współczesna zagraniczna, powieść historyczna
Moja ocena: 5+/6

"Rzeka wspomnień i łez"

Richard Flanagan to australijski autor pochodzący z Tasmanii, który uchodzi za jednego z najwybitniejszych współczesnych powieściopisarzy na całym świecie. Jest laureatem prestiżowych nagród, w tym Nagrody Bookera przyznanej mu w 2014 roku za powieść "Ścieżki północy", a jego książki ukazały się dotąd w aż 26 krajach. Pisarz ten był mi do tej pory nieznany, chociaż widziałem kolejne zapowiedzi jego książek na stronie wydawnictwa z szumnymi hasłami zapowiadającymi świetną lekturę. Ale to, że sięgnąłem po jego książkę, to głównie zasługa blogerki Marty, która kilka razy bardzo pochlebnie rozpisywała się na temat dzieł tego autora, a ja już niejednokrotnie ufałem gustowi mojej koleżanki, który jest jest bardzo zbliżony do mojego, więc postanowiłem ponownie jej zawierzyć i poświęcić swój czas nieznanemu dotąd autorowi, sięgając po jego debiutancką książkę, czyli  Śmierć przewodnika rzecznego. I zdecydowanie było warto!

sobota, 22 lipca 2017

ZABAWA W CHOWANEGO - Jack Ketchum [recenzja]

Tytuł oryginału: Hide and Seek
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 237
Gatunek: Horror, thriller
Moja ocena: 4/6

"Nie każda zabawa dobrze się kończy"

Jack Ketchum, a właściwie Dallas William Mayr, to jeden z najpopularniejszych amerykańskich pisarzy thrillerów i horrorów, który kilkukrotnie zdobywał nagrodę Brama Stokera, czyli najbardziej prestiżową statuetkę przyznawaną twórcom literatury grozy. Jest autorem wielu opowiadań i powieści, spośród których kilka przeniesione zostało na ekrany kin. Pamiętam bardzo dobrze moje pierwsze spotkanie z tym autorem, kiedy poszukując alternatywy do Kinga sięgałem po bardzo popularnych u nas Grahama Matertona i Deana Koontza, a potem pojawił się nieznany mi dotąd Ketchum, którego sam King nazwał prawdopodobnie najbardziej przerażającym człowiekiem w Ameryce. Tak niezwykle mocna i intrygująca rekomendacja ze strony samego mistrza horroru natychmiastowo przyczyniła się do sięgnięcia przeze mnie po slasherowy horror Ketchuma"Poza sezonem", który jest debiutem autora i zrobił na mnie spore wrażenie. Jednak jego najpopularniejsza książka "Dziewczyna z sąsiedztwa" znacznie bardziej mnie sponiewierała psychicznie, dostarczając taką dawkę adrenaliny i emocji, że od razu wiedziałem, iż jest to autor zdecydowanie dla mnie. Od tamtej pory przeczytałem większość jego książek wydanych w naszym kraju, a ostatnio pojawiła się nowa i za nic nie mogłem odmówić sobie przyjemności sięgnięcia po nią, żeby czym prędzej móc ją przeczytać.

czwartek, 20 lipca 2017

MANCHESTER UNITED. DIABELSKA BIOGRAFIA - Jim White [recenzja]


Tytuł oryginału: Manchester United: The Biography: From Newton Heath to Moscow, the Complete Story of the World's Greatest Football Club
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 252
Gatunek: 482
Moja ocena: 5/6

"Jestem Czerwonym Diabłem!"

Piłka nożna to dla mnie najpiękniejszy i najbardziej emocjonujący sport na świecie. Interesuję się nią od pamiętnych Mistrzostw Świata we Francji w 1998 roku, kiedy gospodarze wygrali z moją ulubioną Brazylią. Od tego też czasu piłka zagościła na trwale w moim życiu i oglądałem oraz - rzadziej - grałem, naprawdę wiele meczy. Fascynacja brazylijską drużyną kadrową przeniosła się na kluby, a właściwie jeden, do którego trafili najbardziej uwielbiani przeze mnie wtedy Brazylijczycy Ronaldo i Roberto Carlos. Oczywiście mowa o hiszpańskim gigancie Realu Madryt, który zawsze był, jest i do końca życia będzie w moim sercu i głowie na pierwszym miejscu, na dobre i na złe. Długo kibicowałem tylko im i nikomu innemu. Ale przyszedł czas, kiedy w moim życiu pojawiła się druga drużyna o cholernie mocnym charakterze i tradycji, która coraz mocniej oddziaływała na moje emocje i zacząłem jej niemal również mocno kibicować. To Manchester United, czyli jeden z najbardziej utytułowanych angielskich klubów, gigant na boiskach krajowych i światowych, ikona tego sportu i jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek, która ma miliony fanów rozmieszczonych na całej Ziemi. Do tej pory nie miałem okazji zapoznać się z żadną książką biograficzną na temat klubu, bo wiele faktów z przeszłości jest mi dość dobrze znanych. Ale niedawno pojawiła się świetna akcja marketingowa wydawnictwa, która promowała bardzo ciekawą książkę ulubionego przeze mnie klubu, więc za wszelką cenę musiałem ją mieć i przeczytać.

wtorek, 18 lipca 2017

Przemeblowane plany Maga na jesień

Andrzej Miszkurka zaskoczył na forum podając sporą liczbę tytułów planowanych do wydania na jesień tego roku. Oto poniższa lista pozycji, jakie mają się pojawić:

PAŹDZIERNIK:
Mark Lawrence - Czerwona siostra
Richard Morgan - Modyfikowany węgiel
Chris Beckett - Matka edenu
Ben Aaronovitch - Rzeki Londynu
Ben Aaronovitch - Księżyc nad Soho
Ben Aaronovitch - Szepty pod ziemią
Hannu Rajaniemi - Kwantowy złodziej
Hannu Rajaniemi - Fraktalny książę
Hannu Rajaniemi - Przyczynowy Anioł

LISTOPAD:
Brandon Sanderson - Dawca przysięgi część 1
Brandon Sanderson - Biały piasek 2
Leigh Bardugo - Language of Thorns
Dan Simmons - Endymion (Artefakt)
Cassandra Clare - Miasto kości (twarda oprawa)
Cassandra Clare - Miasto popiołów (twarda oprawa)
Cassandra Clare - Miasto szkła (twarda oprawa)

poniedziałek, 17 lipca 2017

TAJEMNICA WYSPY FLATEY - Viktor Arnar Ingólfsson [recenzja przedpremierowa]


Tytuł oryginału: Flateyjargáta
Wydawnictwo: Editio Black
Liczba stron: 252
Gatunek: Kryminał, kryminał skandynawski
Data wydania: 19.07.2017
Moja ocena: 4/6

"Tajemnicza księga o wikingach"

Każdy, kto zna mnie nieco bliżej dobrze wie jak bardzo marzy mi się zwiedzenie Skandynawii i Wysp Brytyjskich. Już od jakiegoś czasu coraz częściej sięgam myślą, gdzie bym najpierw pojechał i co zwiedził, jeśli tylko czas i fundusze by na to pozwoliły. Niestety, na tą chwilę przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać, ale nie mam najmniejszych wątpliwości, że do tego rzeczywiście dojdzie, bo te marzenie na pewno zrealizuję i zagoszczę w tych północnych rejonach. Do tego czasu pozostaje mi na razie przebywać w tamtych miejscach tylko za sprawą książek, na które zawsze można liczyć. I nawet w ciągu jednego miesiąca można odbyć kilka takich darmowych podróży w różne zakątki północy. Niedawno dzięki Remigiuszowi Mrozowi byłem na Vestmannie na Wyspach Owczych, natomiast w zeszłym tygodniu wylądowałem na Flatey w Islandii, dzięki nieznanemu mi dotąd autorowi.

środa, 12 lipca 2017

BLAZE - Stephen King [recenzja]

Tytuł oryginału: Blaze
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 319
Gatunek: Thriller
Moja ocena: 4+/6









Nieuchronnie zbliżam się do momentu, kiedy podchodząc do półki, na której znajduje się moja kolekcja Stephena Kinga, stwierdzę, że mam wszystko i przeczytałem wszystko, i jedyne, co mi pozostało z nowości, to tylko te, które dopiero się pojawią. Do tego czasu albo czekam, albo spragniony prozy mistrza czytam kolejny raz wcześniej już przeczytane - co już zresztą zdarzyło mi się do tej pory kilka razy i pewnie tak czy siak będę robił, ale jednak nowość to nowość. Na szczęście ten moment na chwilę obecną nie nadszedł, bo zostały mi na oko jakieś cztery książki i jeszcze mogę się nacieszyć nieprzeczytanymi. Jedną z nich jest króciutki "Blaze" napisany przez mistrzunia jako Richard Bachman, po którego sięgnąłem tym razem.

poniedziałek, 10 lipca 2017

ROZGWIEŻDŻONE NIEBO - Lars Wilderäng [recenzja]

Tytuł oryginału: Stjärnklart
Cykl: Rozgwieżdżone niebo  (tom: 1)
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 441
Gatunek: Science fiction, dystopia, postapokalipsa
Moja ocena: 4/6

"Rządzi nami elektronika"

Od kilku miesięcy eksperymentuję sobie trochę z fantastyką, sięgając nie po angielską, a po azjatycką albo w klimacie orientu, żeby poszerzyć nieco horyzonty czytelnicze o nowe rejony światowej literatury. Do tej pory byłem tymi książkami bardzo zadowolony i ucieszyła mnie myśl, że wydawnictwo Mag postanowiło wprowadzić do swojej oferty także fantastykę skandynawską. Co prawda ten region literacki jest mi całkiem nieźle znany za sprawą książek Nesbø czy Larrsona, ale to trochę inna półka. Dzisiaj nie thriller czy kryminał, a właśnie fantastyka ze Skandynawii trafiła w moje ręce. A konkretnie postapokalipsa w wykonaniu nieznanego mi dotąd szwedzkiego autora.

czwartek, 6 lipca 2017

SEN ŚMIERTELNIKÓW - Maxime Chattam [recenzja]

Tytuł oryginału: Le Coma des mortels
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 331
Gatunek: Thriller, thriller psychologiczny
Moja ocena: 5/6

"Rozkosz życia"

O! Jakże ja długo nie czytałem żadnej książki niekwestionowanego mistrza pełnokrwistego i mrocznego thrillera, który mocno i zdecydowanie wbił się do mojego życia rewelacyjną trylogią zła (Otchłań zła, W ciemnościach strachu, Diabelskie zaklęcia), której nie mogę zapomnieć do dziś, chociaż minęło już kilka lat od przeczytania. Zdecydowanie za długo nie sięgałem po Maxime Chattama, a to jeden z moich ulubionych autorów, którego książki nigdy mnie nie zawodzą, bo nawet jak fabuła jest nieco mniej ciekawa to nigdy nie przekracza pewnego poziomu, który jest dla mnie zadowalająco wysoki. Ostatnio pojawiła się jego najnowsza książka, która zapisem na okładce przyrównującym do znanych twórców filmowych i pierwszymi recenzjami czytelników mocno mnie zainteresowała, ponieważ pisali, że to całkowicie nowe oblicze francuskiego pisarza, którego do tej pory nie znaliśmy. Od kilku już tygodni chodziła mi po głowie myśl, żeby sięgnąć ponownie po kolejną książkę ulubionego autora i ta interesująca informacja o nowym jego obliczu zdecydowanie przyczyniła się do sięgnięcia po najnowszą powieść, żeby zweryfikować, co rzeczywiście innego się w książce Sen śmiertelników znajduje.

środa, 5 lipca 2017

Nowe logo

Dzisiaj krótko. Ostatnie tygodnie ciążyła mi myśl, żeby coś zmienić z moim obecnym logiem, które sam skleciłem kilka miesięcy temu w gimpie, którego nie bardzo potrafię obsługiwać. W zasadzie od początku coś mi w nim nie pasowało, ale najarałem się perspektywą własnego loga zrobionego samemu tak bardzo, że postanowiłem olać wątpliwości i wprowadzić je życie. Jednak podświadomie wiedziałem, że za jakiś czas będę je musiał dopracować. I tak też się stało. Ale w zasadzie nie zrobiłem tego ja, tylko koleżanka. Pamiętacie Emilkę z Weź Nie Czytaj, która robiła mi okładki na zamówienie? O takie?

Może pamiętacie. Wtedy też zrobiła mi jeszcze pewną korektę mojego loga, które jej wysłałem, żeby to wrzucić na kilka zakładek i nieco dopracować. Podesłała mi swoją propozycję, która mi się spodobała, ale odrzuciłem ją początkowo do wykorzystania oficjalnie, bo wolałem zostawić na razie swoje. Jednak niedawno pomyślałem sobie, że podoba mi się bardziej od mojego i w końcu zostało zrobione dla mnie, więc postanowiłem je wykorzystać.  Ale wcześniej jeszcze chciałem się doradzić, czy jest w porządku, wiec na fejsie kilkoro z was poprosiłem o radę. I tym sposobem od dzisiaj - i myślę, że już na stałe - tak będzie wyglądało moje nowe logo:

Będzie widoczne w prawym górnym rogu na blogu i w profilowym na fejsbuku. Podoba się? :)

wtorek, 4 lipca 2017

Zdobycze czerwcowe

Zdobycze:
Ken Liu - Ściana Burz
Neil Gaiman - Koralina
Robert Silverberg - Skrzydła nocy
Christopher Priest - Człowiek z sąsiedztwa
Artur Szrejter - Legenda wikingów. Opowieści o Ragnarze Lodbroku, jego żonach i synach
Michelle Cohen Corasanti - Drzewo migdałowe
Maxime Chattam - Sen śmiertelników
Maxime Chattam - Obietnica mroku
Stephen King - Stukostrachy
Nicholas Pileggi - Chłopcy z ferajny

poniedziałek, 3 lipca 2017

OPOWIEŚCI Z MEEKHAŃSKIEGO POGRANICZA: PAMIĘĆ WSZYSTKICH SŁÓW - Robert M. Wegner [recenzja]

Cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza (tom: 4)
Wydawnictwo: Powergraph
Liczba stron: 703
Gatunek: Fantasy
Moja ocena: 4+ /6









Robert M. Wegner to bez wątpienia największe objawienie polskiego fantasy od czasów Andrzeja Sapkowskiego. Niewiele trzeba było czasu, żeby zdobył uznanie i rozgłos. Już pierwszym tomem swojego życiowego dzieła, czyli opowiadaniami z tomu "Opowieści z meekhańskiego pogranicza: Północ - Południe", zdobył prestiżową nagrodę im. Janusza A. Zajdla.  A to był dopiero początek, bo od tamtej pory nagrodę tą przyznawano mu jeszcze cztery razy - zarówno za opowiadania, jak i powieści. Do tego pojawiły się dwukrotnie Nagrody Sfinks i zostały przyznane Srebrne Wyróżnienia. Osoby stroniące od autorów tak szumnie chwalonych i nagradzanych czy też podchodzące z dystansem do takich informacji, podobnie jak ja, mogą kiwać głową przy każdej okazji. Ale w przypadku prozy Wegnera, kiedy się po nią sięgnie, widać od razu, że nie są to czcze przechwałki i nagrody przyznane niesłusznie, bo facet ma naprawdę łeb i talent do pisania, a jego książki czyta się rewelacyjnie. W oczekiwaniu na kolejny, piąty już tom serii ze świata Meekhanu, który ma się pojawić w tym roku, postanowiłem jeszcze skorzystać z okazji, że zdążę, i sięgnąłem po zalegającą mi do tej pory część czwartą, czyli drugą powieść pt. Pamięć wszystkich słów.