środa, 12 kwietnia 2017

LEPIEJ BYŚ TAM UMARŁ - Szczepan Twardoch, Mamed Khalidov [recenzja]


Wydawnictwo: WAB
Liczba stron: 155
Gatunek: Wywiad
Moja ocena: 3+/6

"Wyznania bogobojnego wojownika"

Mamed Khalidov - muzułmanin, Czeczen, Polak, oddany, troskliwy i wrażliwy ojciec i mąż, lokalny olsztyński patriota, wielki i dumny wojownik, biznesmen, w życiu prywatnym i zawodowym zawsze człowiek skromny, logicznie myślący i serdeczny, i jeden z najpopularniejszych polskich sportowców ostatnich lat, który zdobył sobie serca wielu wiernych kibiców, występując na arenie walk KSW, gdzie systematycznie, a przede wszystkim efektownie i efektywnie zwyciężał, zdobywając tytuły Międzynarodowego Miszta Polski w MMA, w kategoriach do 85 i 90 kg.

Lepiej byś tam umarł to autobiograficzna książka o życiu prywatnym i zawodowym czeczeńskiego wojownik z polskim rodowodem, który spotkał się z powieściopisarzem z Górnego Śląska, aby trochę porozmawiać i dać się lepiej poznać. Książka niewielkich rozmiarów, w której Szczepan Twardoch, bo to on jest prowadzącym tej pozycji, zadaje dużo pytań bardziej i mniej osobistych na temat sportu, biznesu, rodziny, religii, Boga, kontaktu z fanami, życia w Polsce, tolerancji jego muzułmańskiej wiary, przeszłości, planów czy kwestii zawodowych związanych z finansami, przygotowaniami, interesami i różnymi porozumieniami. Sławny polski sportowiec bez oporów odpowiada na te pytania i przybliża swoją historię. Historię bardzo ciekawą, barwną, bogatą w nieprawdopodobne, czasem mrożące krew w żyłach sytuacje, gdzie życie wojownika dosłownie wisiało na włosku. 

Dowiedzieć się można naprawdę sporo nowego o jego życiu i można uzyskać odpowiedzi na nurtujące pytania dotyczące chociażby kwestii finansowych i relacji z działaczami KSW, dramatycznego pojedynku ze swoim przyjacielem Michałem Materlą czy ostatniego mocno kontrowersyjnego pojedynku z Azizem Karaoglu, po którym wielu fanów miało wielki żal i odwróciło się od czeczeńskiego wojownika, co niestety przełożyło się potem na wiele nieprzyjemnych sytuacji, które dotknęły Mameda. Mówi o tym otwarcie, jak wiele oczernień było ze strony garstki głupich i zawistnych ludzi, nawet wśród poważnych dziennikarzy i polityków, którzy opowiadali o nim kłamstwa, jakoby był związany z ISIS i działalnością terrorystyczną, co wywołało bezsensowny rozgłos w mediach i przyniosło niemiłe chwile w życiu prywatnym. Hejtowanie jednak traktuje jako stały element swojego codziennego życia, bo dobrze wie, że każdego sportowca to dotyczy i należy umieć sobie z tym radzić, zachowując spokój i opanowanie. Ale tych nieprzyjemnych chwil było tak naprawdę niewiele i więcej opowiada jak wiele zawdzięcza Polsce i jej mieszkańcom, że czuje się Polakiem i żyje mu się tutaj bardzo dobrze.

Mamed to człowiek bardzo skromny i serdeczny, ale przede wszystkim niezwykle wierzący i bogobojny. W trakcie rozmowy niejednokrotnie odnosi się do swojej z wiary, Koranu, Boga i postępowania zgodnego z muzułmańską religią. Czasem czytelnik może odczuć przesyt ilością tych odwołań do Boga i religii, ale każdy, kto zdążył już wcześniej poznać Khalidova, przede wszystkim z licznych telewizyjnych wywiadów i wystąpień związanych z działalnością sportową, wie jak mocno wierzący jest ten człowiek i w ogóle się z tym nie kryje. Miłość do Boga jest u niego na pierwszym planie i zdecydowanie twierdzi, że wiele zawdzięcza wierze w niego, modlitwom i oddaniu. Jednak na załączonych do tej książki zdjęciach nie widać go ani razu modlącego się. Nie wiem, czy jest to dla niego zbyt prywatna kwestia, żeby pokazywać ją publicznie, czy po prostu obaj autorzy nie pomyśleli, żeby takie zdjęcie załączyć. Dodano jednak sporo innych fotografii z prywatnego albumu Mameda, z przyjaciółmi, rodzicami, kolegami z akademika czy z niektórych walk jakie odbył na matach KSW w całkiem dobrych ujęciach - z powagą i wielkim skupieniem na twarzy lub euforią po zwycięstwach.

Nie jest to jednak książka pozbawiona wad. Szczepan Twardoch nie jest dziennikarzem i to widać na pierwszy rzut oka, bo książka nie jest prowadzona jak profesjonalny wywiad, a jak lekka rozmowa dwóch kumpli przelana na papier, zebrana do kupy i lekko przeredagowana. Często urywana, bardzo swobodna i luzacka, momentami zbyt chaotyczna i nieuporządkowana, co czasem męczy, bo Twardoch przeskakuje od tematu do tematu, raz wyciągając więcej, raz mniej, często szybko ucinając daną kwestię jakby nie chciał o tym rozmawiać, bo to mniej istotne albo chciał uciec od powiedzenia więcej. Autor ze śląska nie jest mi osobiście znany, bo do tej pory nie sięgnąłem po żadną z jego powieści, mimo że czytałem o nim wiele dobrego. Zdobył wyróżnienia i nagrody, między innymi prestiżowy Paszport "Polityki", toteż wydaje mi się, że forma tej książki powinna mieć mimo wszystko ciut wyższy poziom. Mamed jest tutaj głównym bohaterem i współautorem, ale jest sportowcem, który nie ma nic wspólnego z literackim światem, więc to nie do niego należało stworzenie zwartej i odpowiednio poukładanej książki, która by się dobrze prezentowała. Niedoświadczenie powieściopisarza mogło być też wsparte przez wydawnictwo, które tego typu pozycje wydawało już wcześniej, bo je czytałem i pod względem tej formy prezentowały się znacznie lepiej. Nie wydaje mi się, aby pan Szczepan szedł dalej w kierunku takich publikacji, bo wygląda to na jednorazowe literackie odstępstwo, powodowane zamiłowaniem do walk MMA i samego Khalidova, ale gdyby jednak postanowił inaczej to musi zdecydowanie się poprawić.

Lepiej byś tam umarł to pozycja biograficzna przede wszystkim dla osób, które znają i lubią Mameda Khalidova i chcą się dowiedzieć ciut więcej o tym niesamowicie serdecznym, oddanym, wiernym i kochającym człowieku o niezwykle silnym charakterze, świadomym swojego rodowego dziedzictwa, życiowej drogi i ojczyźnie, którą pokochał i jest jej oddany. Sięgając po nią na pewno poznacie lepiej niezwyciężonego czeczeńskiego wojownika, który zyskał wielką sławę i jest uwielbiany przez tysiące fanów w Polsce.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję księgarni internetowej Świat Ebooków. :)
https://www.swiatebookow.pl

4 komentarze:

  1. Bardzo lubię tego sportowca i zawsze staram się oglądać jego walki. Mimo mankamentów chętnie poszukam tej pozycji. Może nawet mój nieczytajacy mąż by się skusił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go bardzo lubię, chociaż miałem chwilę zwątpienia przy tej ostatniej walce, której moim zdaniem nie wygrał, co najwyżej zremisował. Ale przeciwko Borysowi będę całym murem za nim, chociaż Mańkowskiego też lubię.

      Usuń
  2. Jeśli to nie będzie problem - możesz Ciacho przybliżyć te kwestie finansowe Mameda z KSW ? Tak z ciekawości.

    Swoją drogą już dawno tych walk nie oglądałem. PPV jakoś mnie odstrasza :D Swego czasu pamiętam jednak Mameda z bardzo dobrej strony, praktycznie wszystko wygrywał, aż się dziwiłem dlaczego do UFC nie przeszedł?

    A co do samego KSW, to zastanawiam się jak by to organizatorom wyszyło gdyby nie "magnes" czyli Pudzian, choć przy jego posturze raczej trudno o sportowy sukces w te klocki...

    Grot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo na ten temat się nie rozwijał, ale mówił, że pierwsza wypłata z KSW to 2 000 zł... A 10 razy tyle wydał na przygotowania. Jak pojawił się Pudzian, ale Mamed był jeszcze dalej mało znany to dostawał 40 000 za walkę. Jak się to już rozwinęło to nie pisał ile za walkę, tylko że ze sponsoringu już ma taką kasę, że spokojnie może się utrzymać i nawet walczyć nie musi, ale walczy, bo to dodatkowa kasa. A pewnie jest znacznie większa, bo PPV trzepie konkretne kwoty.

      O tym, że nie poszedł do UFC to już mówił w jakichś zapowiedziach walki do KSW, że za mało mu proponowali, za walkę z silnymi, a w KSW już był ustalony i nie chciał przez to tam jechać - co potwierdził w książce.

      Usuń