sobota, 12 grudnia 2015

KOLOR MAGII - Terry Pratchett [recenzja]

Tytuł oryginału: Th Colour of Magic
Cykl: Świat Dysku, tom: 1 (Cykl o Rincewindzie, tom: 1)
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Liczba stron: 245
Gatunek: Fantasy
Moja ocena: 4/6







Stara, zużyta, pachnąca stęchlizną, z pożółkłymi kartkami i sfatygowaną okładką - taka mi się trafiła książka wyciągnięta z antykwariatu, ale ani przez moment nie wahałem się z jej nabyciem, kiedy ją ujrzałem. A pojawiła się akurat wtedy, kiedy myślałem o jej zakupie (serio!), bo już długo zabierałem się za poznanie sławnego Terry'ego Pratchetta i pomyślałem sobie, że nadszedł w końcu ten czas i nie można dłużej zwlekać. Czytałem sporo opinii na temat książek i samego autora, który znany jest w sumie tylko z utworzonego przez siebie cyklu Świat Dysku. Ale te "tylko" w jego przypadku to jest kilkadziesiąt książek z tego jednego cyklu - a właściwie to nie tyle cyklu, co uniwersum, które dzieli się na cykle - i robi naprawdę wrażenie.

Zanim napiszę coś o fabule może krótko przedstawię sam świat wykreowany przez autora. Świat ten jest w kształcie dysku, który spoczywa na grzbietach czterech słoni o imionach: Berilli, Tubula, Wielki T'Phon i Jerakeen, które stoją na skorupie wielkiego żółwia A'Tuina, płynącego powoli przez wszechświat. Cały Świat Dysku tak naprawdę odzwierciedla nasz świat tylko w bardzo humorystyczny i ironiczny sposób. Autor przedstawia go w krzywym zwierciadle komentując z lekką kpiną, ale na wesoło współczesną popkulturę, politykę, muzykę, gatunki literacie itp. Kolor magii jako pierwszym tom jest parodią fantasy, którego schematy Pratchett  po prostu wyśmiewał. Ostatecznie jednak zapoczątkował nim ogromny cykl fantasy, który stał się jego najcudowniejszym dzieckiem i dziełem życia, które przysporzyło mu mnóstwo fanów na całym świecie.

Do Ankh-Morpork przybywa Dwukwiat, bogaty turysta, który jest pierwszym, jaki się tutaj pojawił, i bardzo chce się dowiedzieć więcej o tym mieście i o całym świecie. Towarzyszy mu Bagaż - kufer, do którego można włożyć mnóstwo rzeczy, pełniący szereg różnych ciekawych możliwości, całkowicie odporny na magię i posiadający zęby,  język i małe nóżki, które pozwalają mu się przemieszczać. Pojawiają się w jednej z tawern, gdzie poznają swojego przewodnika, Rincewinda - nieudolnego i niekompetentnego maga, który marnie radzi sobie z magią, zna jedno z Ośmiu Wielkich Zaklęć, ale słabo je pamięta, a na dodatek jest trochę tchórzem, po którego ma przyjść sam Śmierć. Za to doskonale wychodzi z opałów, bo ma świetny instynkt przetrwania. Wspólnie cała trójka przeżywa szereg przygód, dzięki którym poznajemy świat, jego geografię, kulturę, obyczaje i postaci (np. Cohena Barbarzyńcę i samą Śmierć).

Świat wykreowany przez autora jest bardzo barwny i rozbudowany, mnóstwo w nim różnych istot spotykanych w wielu książkach fantasy (m.in.: trolle, magowie, demony, chochliki, driady, gnomy, smoki, elfy), całkiem nowych (np. krańcołowce), bogów (Offler - bóg krokodyl, Pani - bogini szczęścia, Los - jej rywal) czy zwykłych ludzi (kupcy, złodzieje, skrytobójcy),  wiele jest różnych języków i miast, a tytułowy kolor magii to okatryna, ósmy kolor tęczy, który związany jest z magią i dostrzegalny jest tylko przez Rincewinda i koty. Pratchett prześmiewczo przedstawia też tutaj turystykę, ekonomię i powieści fantasy (Conana i Zew Cthulhu).

Kolor magii to ogólnie bardzo humorystyczna i zabawna książka, która napakowana jest wieloma elementami znanymi w fantasy, i pełna przeróżnych przygód, których moim zdaniem było odrobinę za dużo jak na jedną książkę, ale bez wątpienia zapowiada to, że w kolejnych tomach raczej nie będzie można się nudzić. Geografia świata, kultura, obyczaje, języki i istoty robią niewątpliwie wrażenie i jestem bardzo ciekaw, jak to wszystko będzie wyglądało w następnych tomach. :)

26 komentarzy:

  1. Pamiętam, jak się na pierwszych latach studiów zaczytywałam Pratchettem, chyba pora go sobie odświeżyć :) Zwłaszcza "Morta", bo najbardziej mi się wtedy podobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę szedł od 1-tomu linearnie do przodu, bez żadnych przeskoków, więc Mort jeszcze kawałek. :)

      Usuń
    2. Brzmi jak początek niezłej podróży :)

      Usuń
    3. Tak też przypuszczam, ale to się jeszcze okaże czy dobrej. :)

      Usuń
  2. Jak miło widzieć u Ciebie Pratchetta! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze go znajdziesz pewnie kilka razy. ;)

      Usuń
  3. Widzę, że czytasz Pył Snów :D Mnie ten tydzień tak wymęczył, że ledwo skończyłem kolejny tom Namiestniczki i chyba przeczytam coś cienkiego teraz :)
    Co do Pratchetta - muszę go również sprawdzić, ponieważ jestem ciekawy czy taki humor do mnie trafia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano czytam, i znowu wsiąkłem przez ten klimat. I chociaż jeszcze przede mną 1600 stron :D, to już wyczuwam końcówkę. :P
      Ano specyficzny ten humor, angielski, sprawdź sam. :)

      Usuń
  4. Pratchett ma swój niepowtarzalny urok i zawsze z chęcią po niego sięgam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadal mi się nie wydaje, żebym miała w najbliższym czasie sięgnąć po Pratchetta. Miałam go co prawda na liście autorów, któzy jeszcze przede mną i wiem, że jest bardzo specyficzny, ale nie mam ochoty na spróbowanie twórczości tego autora. A Ty się zabierasz za kontynuację jakoś niebawem, czy na razie odpuszczasz na jakiś nieokreślony czas?
    Poza tym coś mi tu zgrzyta - pisanie fantasy i kpienie z niego...? Nie, żebym jakoś mocno się rzucała i tak dalej, może to po prostu chodzi o schematyczność? W każdym razie nie wkładam jeszcze butów, żeby lecieć do biblioteki po Świat dysku czy Cykl o Rincewindzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, póki co nie. Ale w przyszłym roku przeczytam na pewno z 2-3 tomy jeszcze, jak wsiąknę to może i 5-8. Stosunkowo cienkie te książki są, także dużo czasu nie kradną. ;)
      Wszystko, co napisałem, jest zgodne z prawdą. :) Pratchett kpił sobie z fantasy i stworzył książkę, która jest satyrą. Główny bohater, czyli mag Rinvewind, to taki Gandalf w krzywym zwierciadle, nieudolny, słabo znający się na magii, tchórz, gapa. Cohen Barbarzyńca, czyli znany nam Conan to tępy osiłek, który chce się wzbogacać, a tymczasem Conan to tak naprawdę był inteligentnym człowiekiem, który ratował ludzi. :) Drugi tom też jest, z tego co czytałem, w podobnym stylu. Dopiero potem coś olśniło tego Pratchetta i zrobił z tego cykl fantasy. Nie jestem w stanie Ci jakichś mocnych i konkretnych faktów podać, bo ja w zasadzie wiem tyle, co napisałem, i jeszcze to, że autor miał Alzheimera i generalnie ciekawą osobowość. Sam go dopiero poznaję i przypuszczam, że to może być ten jeden z niewielu ludzi, których biografię przeczytam. :)

      Usuń
    2. Z tym kpieniem z fantasy, to moje zarzuty były skierowane pod adres autora, nie Twój :P Chodzi mi o to, że pisze fantasy i sobie z tego fantasy kpi, trochę jak strzał w stopę. Tak mi to wygląda, ale niczego nie przesądzam, bo nie wiem, jak jest naprawdę :P I nie wiem, czy za mocno się nie dopatruję dziury w całym, ale zobaczymy.
      No widziałam, że jego książki nie są specjalnie grube, więc nie ma co się martwić koniecznością tachania cegieł. Zobaczymy, może się chociaż skuszę w dalszej przyszłości nadchodzącego roku żeby sprawdzić tego autora. W końcu ważne nazwisko w fantastyce.

      Usuń
    3. Ja wiem, że do autora, ale właśnie Ci wyjaśniam, że on początkowo kpił z fantasy (bodaj 2 pierwsze tomy, które czytałem też, że znacznie się różnią od kolejnych), ale w następnych tomach przestał biorąc pod satyrę inne sprawy, i ostatecznie, mimowolnie wyszedł mu z tego cykl fantasy, który sam też potem uznawał. :)
      Dokładnie, cienkie, tanie, a w dodatku jest to już klasyka, a przynajmniej konieczność poznania jak Harry czy Władca dla każdego fana gatunku. :)

      Usuń
    4. No, to mamy jasność w kwestii kpin Pratchetta, to najważniejsze...
      Dokładnie tak, aczkolwiek w pewnym sensie obu wymienionych przez Ciebie cykli nie doczytałam,końcówki mi zostały :P WIęc może na razie ogarnę się z Tolkienem i Rowling ;)

      Usuń
    5. Sam będę chciał skończyć Harry'ego w przyszłym roku, a przynajmniej przeczytać kilka tomów, bo od 2 lat stoję na 1-szym.

      Usuń
  6. Takie stare książki są najlepsze! Mają po prostu duszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno tak jest. Procella pewnie coś by na ten temat powiedziała, ale chyba jeszcze tego posta nie czytała, bo cicho tu. :)

      Usuń
  7. Twórczość Pratchetta to kompletnie nie moje klimaty. Kiedyś z czystej ciekawości skusiłam się na powyższy tom i po kilkunastu stronach odpadłam. To była dla mnie droga przez mękę. Dlatego wolę pozostać przy innych gatunkach literackich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze 2 tomy podobno znacznie się różnią od następnych, co też widać nawet po ocenach. Nie wiem jak to wygląda w autopsji, bo sam dopiero 1-szy tom przeczytałem. Nie omieszkam sprawdzić kolejnych i porównać je między sobą przedstawiając odpowiednio w recenzjach. :)

      Usuń
  8. Czytałem 2 początkowe tomy Świata Dysku jeszcze w liceum, po poleceniu kumpla. Fajne książki, dobrze je wspominam. Do tej pory nie kontynuowałem ani nie sięgnąłem po coś innego Pratchetta, jakoś nie było okazji, ale będę chciał kiedyś wrócić i poznać następne części :) Jeszcze nie wiem kiedy... może jak ktoś się skusi na zbiorcze wydania po kilka tomów :D

    PS Bibliofilu, nigdy "4-rech" czy "1-szy", tylko cyferką bądź słownie ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wyszła jakaś kolekcja z Pratchettem, którą można prenumerować:
      http://naekranie.pl/aktualnosci/swiat-dysku-twardookladkowa-kolekcja-w-prenumeracie-738912

      PS: Jestem zaskoczony. Poważnie? Niejednokrotnie spotkałem się z taką pisownią. Jedyne albo, albo, to te, które napisałeś?

      Usuń
    2. Widziałem ją nawet, ale jakoś nie mogłem zdecydować :) Pewnie jeśli zatęsknię za humorem Pratchetta, po prostu podrepczę do biblioteki.

      Noo, jest bardzo rozpowszechniona, nawet w tytułach filmów się pojawiała (patrz: "Piątek 13-go" -.-) albo w nazwach jakichś organizacji (Szkoła na 6-stkę czy coś takiego...). Końcówek fleksyjnych po łącznikach się nie daje, co innego, jeśli wyraz jest złożony z dwóch, np. 20-lecie. A zatem "czterech" bądź 4, "pierwszy"/1/1. (w kwestii kropek po liczebnikach porządkowych odsyłam do: http://sjp.pwn.pl/zasady/;629746). Najbardziej mnie denerwuje, jak ktoś mówi np. o muzyce lat 80-tych! Tutaj tylko słownie albo 80., z kropeczką ;)

      Usuń
    3. To tak tylko dla wiadomości. Ja osobiście nie przepadam za takimi seriami, bo ja muszę je zawsze czytać chronologicznie, a one przeważnie są wydawane od dupy strony, albo od środka. :P

      Właśnie. Najczęściej w tytułach się to widzi, toteż nawet nie brałem pod uwagę, że to jest błąd. I tutaj zachodzi pytanie, czy to aby na pewno nie jest jakieś odstępstwo, albo coś na zasadzie częściowo nowo powstałego wyrazu? (bo neologizmem tego raczej nie można nazwać). Akurat z latami ogarniałem. Ale przeczytam zasadę na pewno. I będę już pamiętał z regułą końcówek. :) A w "Kolorze magii" poprawione. ;)

      Usuń
    4. Jak już się biorę za serię, to też tylko chronologicznie - inaczej to grzech :D

      Hm, raczej prędko językoznawcy nie zaakceptują tych form, skoro wciąż niektórzy mają problem z pisaniem 20-lecie czy 25-kilogramowy i uczą (na przykład, jak słyszałem, niektórzy wykładowcy na UJ) wyłącznie słownego zapisu :) Nawet jeśli to ekonomia języka, to "1-szy" itp. są po prostu formami niegramatycznymi (a czasem baardzo potrzebnymi w niektórych tekstach, ale cóż zrobić...).

      Szczęśliwego Nowego Roku! :D

      Usuń
    5. No właśnie, nawet w przypadku serii detektywistycznych, gdzie są subtelne nawiązania, ja muszę zacząć od początku. :)

      Spoko. W takim razie będę pamiętał o tym już zawsze. Dzięki. :)

      Szczęśliwego i Zaczytanego, Secrus. :)

      Usuń