niedziela, 15 listopada 2015

PŁONĄCE ZIEMIE - Bernard Cornwell [recenzja]


Tytuł oryginału: The Burning Land
Cykl: Wojny Wikingów (tom: 5)
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Liczba stron: 593
Gatunek: Powieść historyczna, powieść przygodowa
Moja ocena: 6/6

"Pan Mieczy"

Wspominałem Wam kiedyś, że mam dwóch wujków, którzy rewelacyjnie opowiadają historie a ja się w nie z uwielbieniem wsłuchuję? Jednym z nich jest John Steinbeck, który kapitalnie przedstawia mi opowieści o XX-wiecznej Ameryce i jej mieszkańcach. Drugim Bernard Cornwell, który kapitalnie mówi na temat legend o królu Arturze, czasach wojen napoleońskich i dziejach wikingów i Sasów z przełomu IX i X wieku. Z wujkiem Johnem spotkałem się całkiem niedawno i było bardzo przyjemnie, więc tym razem postanowiłem poświęcić swój czas wujkowi Bernardowi - i było jeszcze przyjemniej.

Czekałem na tę chwilę setki dni, kilkadziesiąt tygodni, wiele miesięcy. I w końcu nadszedł ten moment, kiedy mogłem kontynuować swoją przygodę z saskim wojownikiem Uhtredem, którego polubiłem od samego początku.Płonące ziemie to piąta część ulubionego przeze mnie cyklu "Wojny Wikingów, na temat którego mógłbym opowiadać naprawdę wiele i z pełnym zafascynowaniem. Jak małe uszczęśliwione dziecko, które otrzymało nową zabawkę, wziąłem do ręki najnowszą książkę umiłowanego cyklu i z pełnym zapałem zabrałem się za czytanie.

Na granicach Wessexu, pojawiają się nowi wrogowie z północy. Dwóch wikingów: Harald (jarl, który chce zgarniać ogromne bogactwa i brać w niewolę piękne kobiety) i Haesten (morski rozbójnik, który pragnie przejąć saskie ziemie i zostać królem). Jeden z nich atakuje Fearnhamme, gdzie po przeciwnej stronie wraz z armią króla Alfreda czeka waleczny i niepokonany wojownik Uhtred. Pan Mieczy i Sasi stoczą jedną z największych w historii bitew wygranych z Duńczykami, gidze polegnie wielu wojowników. Armia króla nie może jednak zbyt długo cieszyć się ze zwycięstwa, bo wróg dalej istnieje i zagraża królestwu. Do Uhtreda docierają złe wieści o śmierci członka rodziny. Na domiar złego coraz gorzej jest ze zdrowiem Alfreda, który nie może brać już udziału w bitwach, a jego syn to niedoświadczony chłopak, który ma przejąć po nim władzę. Czeka ich spore wyzwanie, bo drugi z wikingów gromadzi coraz większą armię i zamierza uderzyć na Wessex, a rozgoryczony po stracie Uhtred i Edward, nieopierzony syn Alfreda, będą musieli stoczyć z nim bój.
"Wyrd bid ful āraed"*

Płonące ziemie, i cały cykl Wojny Wikingów, prowadzone są w narracji pierwszoosobowej i opowiadane przez Uhtreda. Zawierają świetne humorystyczne dialogi (niekiedy wręcz wywołujące śmiech u czytelnika), wartką akcję, niezwykle plastyczne opisy scen bitewnych oraz niesamowicie realistyczne i ciekawe postacie (fikcyjne i historyczne), dzięki którym przeżywamy szereg uczuć i emocji, od smutku i gniewu, po radość i uwielbienie. Szał bojowy i bitewny zamęt, przechytrzanie i podchodzenie przeciwnika, spektakularne pojedynki, nieoczekiwane zwroty akcji i ciągłe waśnie o władzę, to wszystko co nam towarzyszy w tym cyklu od początku. Alfred ciągle walczy z Duńczykami o utrzymanie terenów Anglii i próbuje przekonać Uhtreda do przejścia na chrześcijaństwo. Pan Mieczy zaś nie ma zamiaru rezygnować z kultu Thora (przez co często dochodzi między nimi do kłótni na tle religijnym), ale nieraz pomaga mu w walce z wikingami i sieje zniszczenie w ich szeregach, przeważając losy bitwy na korzyść Sasów. Znajdziemy tutaj naprawdę wiele ciekawych i znamienitych postaci (np. Steapa, ogromny Sas który potrafi na raz walczyć z trzema wojownikami i położyć ich bez najmniejszego zmęczenia, czy Finan, irlandzki wojownik, który słynie z niezwykłej zręczności i inteligencji) oraz będziemy świadkami bitew (Fearnhamme, Beamfleot), które autor przedstawił z wielką precyzją.

Cornwell wzbogacił jeszcze swoją książkę o kilka dodatków. Na początku mamy często spotykane w takich książkach mapę, nazwy geograficzne (nazwy miast dawnych czasach i współczesnych) i drzewo genealogiczne królów Wessexu. Zaś na końcu pojawiła się nota historyczna, gdzie Cornwell omawia wszystkie dotychczasowe wydarzenia, łącznie z tymi z Płonących ziem, w których Uhtred (postać fikcyjna) brał udział, i przedstawia, co z tego jest fikcyjne, a co faktycznie się wydarzyło. Dołączył też specjalnie dodatek "Podział Anglii", gdzie opisuje historię terenów ówczesnej Anglii, która podzielona była na Northumbrię, Mercję, Wschodnią Anglię i Wessex. Przedstawia czasy panowania króla Alfreda (postaci historycznej), który otrzymał koronę po śmierci drugiego z braci, kiedy Anglia w większości była już zajmowana przez Duńczyków. Wolny pozostał  tylko Wessex, ostatnie królestwo, które stało na drodze Duńczyków do zajęcia całego kraju, a które objął władzą Alfred i zaczął dzielnie walczyć z wikingami. Od tego momentu do jego śmierci autor opisuje wszytko, co działo się z udziałem Alfreda i terenami ówczesnej Anglii. Od tego momentu też zaczęła się fikcyjna historia Uhtreda, którą czytelnik poznaje w Wojnach Wikingów.

"Mężczyzna będzie stawał dzielnie, przydając światu wdów i sierot, będzie też walczył jak bohater, dokonując cudów męstwa, do opisania których poeci na próżno szukać będą wielkich słów, jednak na ostatek straci ducha. W miejsce goszczącego dotąd w jego sercu lekceważenia śmierci pojawia się przejmująca groza."**

Osobom, które nie miały do tej pory styczności z powieścią historyczną, bo nie przepadają za historią i obawiały się, że polegną, pragnę wyjaśnić i wyraźnie zaznaczyć, że między powieścią historyczną a książką historyczną nie ma znaku równości. Są elementy wspólne, jak tło fabularne, postaci czy wydarzenia, ale w obu tych książkach przekazane historie są niemal skrajnie inaczej. Właściwie najtrafniej jest tutaj napisać - i myślę, że wielu się ze mną zgodzi - że powieść historyczna to właściwie takie low fantasy z elementami przygodowymi, tyle że pewna część oparta jest na faktach. Taka książka ma przede wszystkim służyć za świetną rozrywkę, a jej część autentyczna tylko w subtelny i nienachalny sposób kształtuje naszą wiedzę o historii.

Płonące ziemie to książka, po którą w zasadzie mógłby sięgnąć każdy, kto lubi powieści historyczno-przygodowe, ciągłe batalie, spektakularne pojedynki, średniowiecze, wikingów, dobry humor, świetne dialogi i postaci. Niemniej jednak wolałbym zainteresowanego czytelnika odesłać najpierw do pierwszej części cyklu, Ostatnie królestwo, od której ta fascynująca przygoda z Uhtredem z Bebbanburga się zaczęła. Jestem przekonany, że większość osób, które sięgną po ten cykl będzie zadowolona, bo jest on naprawdę rewelacyjny. Na chwilę obecną nie ma drugiej takiej serii powieściowej, która by mnie tak mocno zachwycała od początku do końca. Opłacało się w pełni tyle czekać na piątą część, ale liczę jednak, że nieco szybciej będzie okazja sięgnąć po szóstą książkę Wojen Wikingów. Studio BBC zdecydowało się przenieść cykl na ekran i już niedługo pojawią się dwa ostatnie odcinki pierwszego sezonu, który obowiązkowo zamierzam obejrzeć, a Was serdecznie zachęcam do zapoznania się z książkami! 


Cykl Wojny Wikingów:
1. Ostatnie królestwo
2. Zwiastun burz
3. Panowie północy
4. Pieśń miecza
5. Płonące ziemie

*Przeznaczenie jest wszystkim
**Bernard Cornwell, Płonące ziemie, Instytut Wydawniczy Erica, Warszawa 2015, s. 565.

Za umożliwienie mi przeczytania kolejnej książki z Uhtredem z Bebbanburga dziękuję bardzo serdecznie 

19 komentarzy:

  1. Chyba muszę sięgnąć po ten cykl, ponieważ nie daje im on powoli spokoju :) Tak tak, masz w tym swój udział Kamil :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz, jeśli lubisz zajebiste przygody, krwawe i spektakularne walki między dwoma nacjami, batalie, wikingów i świetnych bohaterów - to jest to zdecydowanie dla Ciebie cykl. ;)

      Usuń
  2. Też od samego początku polubiłam Uhtreda :) Czekam teraz z niecierpliwością na moje "Płonące ZIemie", ale czytając Twoją recenzję uświadomiłam sobie, że przydałoby mi się przed nimi odświeżyć poprzednie tomy. Od wydania "Pieśni miecza" minęło zbyt wiele czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, niekoniecznie trzeba odświeżać, bo w trakcie lektury gdzieś tam Cornwell sam wspomina niektóre wydarzenia, ale bez konieczności szerszego ujęcia. Poza tym na koniec w nocie historycznej i tym dodatku masz przypomnienie wszystkiego. :)
      Czasu faktycznie minęło bardzo dużo i mam zamiar wypytać Ericę, kiedy następna część. Nie wiem, czemu zwlekają z tym, bo pojawiły się już kolejne 3 książki Wojen Wikingów.
      Generalnie dla mnie ten cykl jest bezbłędny. Uwielbiam tam wszystko. I postaci, i przygody, i walki, i kłótnie, i negatywnych bohaterów. Jedyny tom, który był nieco słabszy od reszty, to "Pieśń miecza", ale i tak to dla mnie takie 5+/6. Cała reszta twarde 6/6 i nie dam sobie wmówić, że jest inaczej. :)
      Kiedy sięgasz po nowego Cornwella? Teraz jak chcesz skończyć do końca roku monumentalnego Eriksona to tak trochę ciężko będzie wcisnąć te "Płonące ziemie". :)

      Usuń
    2. Zgadzam się całkowicie w uwielbieniu dla Wojen WIkingów :)
      Natomiast moje Płonące ZIemie nadal gdzieś krążą i krążą, i jeszcze do mnie nie dotarły... Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni, a na pocieszenie odebrałam dzisiaj od kuriera Wilki z Calla i WIatr przez dziurkę od klucza ;) Cały czas podczytuję też "Zgrozę w Dunwich", więc na brak lektur nie narzekam ;)
      Do końca roku mam też zamiar skończyć Mroczną Wieżę, a Eriksona dopiero zacząć w Święta :)

      Usuń
    3. Kurczę, pomyliłem się. To MW, a nie MKP pisałaś mi, że chcesz skończyć do końca roku. :) Ale w sumie czekam na recenzje do obu, bo jestem ciekaw. Ja się na święta też zabieram za Eriksona, a dokładnie 9 tom.
      "Zgrozę w Dunwich", mówisz? Znam HPL i chciałbym ten zbiór, zwłaszcza w twardym wydaniu, bo prezentuje się świetnie i zawiera konkretny zasób tekstów w środku. Może Mikołaj będzie domyślny w tym roku. :)
      Kurdę, chętnie poczytałbym tego Cornwella jeszcze. Ten Sharpe mnie interesuje i heretyk. Może to kiedyś wznowią? Bellona też od czasu do czasu wydaje coś od tego autora.

      Usuń
    4. Wybaczam :D
      "Zgroza..." jest świetna, choć niestety moja wersja nie ma tej sztywnej oprawy, nad czym ubolewem ogromnie :(
      A co do Sharpe'a, jest niezły, ale zdecydowanie wolę Cornwella w wersji Wikińskiej i średniowiecznej. Przeczytałam dwa bodajże tomy, ale do pozostałych mnie nie ciągnie, ale to zły znak...

      Usuń
    5. Czyli pewnie dostałaś od kogoś, albo kupiłaś nie wiedząc o twardej okładce?

      A czemu? To po prostu nie Twoja epoka czy jakiś inny powód? Powiem Ci, że ja czasów wojen napoleońskich nie znam za bardzo. Ogółem wolę również wczesne średniowiecze, ale tego Sharpe chciałbym chociaż trochę sprawdzić, żeby wiedzieć, z czym to się je. :)

      Odnośnie kolejnych części Wojen Wikingów na razie nie wiem nic ponad to, że trwają dopiero negocjacje na temat tego cyklu.

      Usuń
    6. Dostałam, więc nie będę wybrzydzać :) A teraz wieczorami po pracy zagłębiam się w zwichrowany umysł Lovecrafta :)

      Zdecydowanie nie moja epoka, znacznie lepiej odnajduję się własnie w średniowieczu, zwłaszcza tym skandynawskim, słowiańskim i brytyjskim.

      Usuń
    7. Pewnie, że nie. Taki prezent to mini-skarb (patrząc po zawartości). Obdarowujący ma dobry gust albo głowę na karku. :) Już dawno HPL-a nie czytałem, będę musiał coś sprawdzić niedługo. Jest taka świetna seria grozy - Biblioteka Grozy - gdzie jest m.in HPL, kapitalny Blackwood, świetny M.R. James, Doyle, Le Fanu i inni. Może Cię zainteresuje. :)

      To podobnie jak ja. Jeśli oprócz rozrywki lubisz poczytać też popularnonaukowe to Artur Szrejter jest dobrym wyborem na literaturę germańską i słowiańską. :)

      Usuń
    8. Nie znam tej serii, muszę się jej bliżej przyjrzeć, dzięki za polecenie! :)

      Widzę coraz więcej punktów wspólnych w naszych literackich zainteresowaniach - Szrejtera jeszcze nie czytałam, ale mam w planach, bo na półce czeka "Wielka wyprawa księcia Racibora". Czeka już ponad rok i sumienie już mnie gryzie, jak ją widzę ;)

      Usuń
    9. To zerknij sobie tutaj:
      http://www.biblionetka.pl/bookSerie.aspx?id=1099&order=avgrating

      Też to zauważyłem. :) Znaczy się ma bardzo dobry gust. :P ja czytałem dwie pozycje Szrejtera:
      POD POGAŃSKIM SZTANDAREM
      WIELKA WYPRAWA KSIĘCIA RACIBORA

      Wyprawa mi się podobała bardziej, bo jest bardziej "powieściowa" niż popularnonaukowa.

      Usuń
    10. Dzięki, podejrzę sobie i poczytam :)

      Usuń
  3. Nie miałam sposobności poznać cyklu "Wojny Wikingów, bo szczerze powiedziawszy na co dzień wolę inny gatunek literacki. Ale mam inne plany wobec tej serii. Sprezentuje ją pewnej osobie na świąteczny prezent. Myślę, że będzie zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli sprezentuje jej całą serię to będzie to prezent idealny. :)

      Usuń
  4. Po lekturze "Skalda" nabrałem strasznego apetytu na jeszcze więcej książek o wikingach. Dosłownie jak na zawołanie pojawiła się Twoja recenzja :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przed chwilą byłem u Ciebie i po przeczytaniu zadowalającej recki pomyślałem sobie: kurde, to mógłby się jeszcze wziąć za Cornwella. :) Ziom, bierz to w ciemno. Serio! "Ostatnie królestwo" Ci się spodoba na bank. Jeśli lubisz poczytać o wikingach, o zajebistych przygodach i twardych bohaterach to nie ma opcji, żeby Cię ten cykl ominął. ;)
      Mi się akurat zgrało w czasie, że po Cornwellu zacząłem czytać Szrejtera, czyli z powieści historycznej przechodzę na wersję popularnonaukową na temat Wikingów, a może bardziej ogólnie Germanów, i będę się chciał do tego odnieść w recenzji. :)

      Usuń
    2. Właśnie wysłałem listę książek do Mikołaja i zobaczymy co przyniesie :D.

      Usuń
    3. Napisałeś prośbę o cały cykl czy o same "Ostanie królestwo"? :D

      Usuń