piątek, 6 listopada 2015

Podsumowanie i zdobycze październikowe



aros.pl - tym razem tylko jedna książka:

Claire North - Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta 

Antykwariat Bytom - planowałem przeczytać Miłoszewskiego i Pratchetta, chociaż nie planowałem ich jeszcze kupować. Ale jeśli pojawia się dobra okazja cenowa w jednym z antykwariatów, które systematycznie odwiedzam, to się nie zastanawiam tylko biorę ;)


Zygmunt Miłoszewski - Uwikłanie (moja recenzja)
Zygmunt Miłoszewski - Ziarno prawdy 
Terry Pratchett - Kolor magii

Wydawnictwo Czarna Owca - egzemplarz recenzencki otrzymany od wydawnictwa:

Anthony Doerr - Światło, którego nie widać (recenzja)


Wydawnictwo Rebisegzemplarz recenzencki otrzymany od wydawnictwa:

Bernard Minier - Paskudna historia (recenzja)


Wydawnictwo Mag  - egzemplarze recenzenckie otrzymane od wydawnictwa:

John Brunner - Na fali szoku (recenzja)
Brandon Sanderson - Bohater wieków (recenzja)
Cordwainer Smith - Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia


Wydawnictwo Ericaegzemplarze recenzenckie otrzymane od wydawnictwa:

Bernard Cornwell - Płonące ziemie
Artur Szrejter - Herosi mitów germańskich Tom 1: Sigurd pogromca smoków i inni Wolsungowie


Thomas Arnold - egzemplarz recenzencki otrzymany od samego autora:

 Thomas Arnold - Tetragon

Kyou - książka otrzymana dzięki uprzejmości właścicielki bloga Papierowe Miasta :)

Mark Zusak - Złodziejka książek



Ho ho ho!  Ale w tym miesiącu mi się nazbierało. Już dawno nie zdobyłem tylu książek, co teraz. W sumie wyszło 13 pozycji. Ostatnio tyle książek zgarnąłem w grudniu zeszłego roku. Nie powiem, że gęba mi się nie cieszy, bo szczerzę się jak obłąkany i tylko ślinotoku brakuje, żeby postawić zupełnie słuszną diagnozę nienormalnego Ciastka (jakim bez wątpienia w jakimś procencie jestem). :D Ale co tam. Październik wypadł pod względem literackim wyśmienicie, chociaż zleciał mi równie szybko jak się pojawił (Wam też leci?).

Nie będę tym razem zasypywał tego posta opisem każdej z nabytej książki,  bo pisanie o 13stu książkach o czym są i dla kogo mija się z celem. Możecie sami sobie doczytać albo kliknąć w nawias, gdzie jest moja recenzja. W najbliższych tygodniach pojawią się też recenzje do pozostałych książek nabytych w tym miesiącu, więc też gdzieś tam Wam te książki przybliżę. Pragnę jednak napisać osobno o 4 sprawach:

1. W tym miesiącu podjąłem się współpracy z nowym wydawnictwem - Czarna Owca. Dziękuję bardzo Pani Natalii za sympatyczny kontakt, za okazanie mi zaufania i pierwszy egzemplarz recenzencki. ;)

2. Dzięki świetnej organizacji Wydawnictwa Erica Artura Szrejtera, miałem okazję otrzymać nie tylko samą książkę tego autora, ale także zamieszczony tam podpis i dedykację. Od początku mam świetny kontakt zarówno z Panią Kasią z wydawnictwa, jak i samym Arturem, którzy oboje są serdecznymi i kontaktowymi osobami- za co również bardzo dziękuję! :)


3. Za sprawą Emila z blogu Z piórem wśród książek nawiązałem współpracę z autorem Thomasem Arnoldem, który wysłał mi książkę również z podpisem i dedykacją. Dziękuję Wam obu. ;)


4. I na koniec pragnę podziękować jednej z najsympatyczniejszych blogerek, jakie miałem okazję poznać. Chciałem jechać na Targi Książki w Krakowie, ale z pewnych przyczyn nie mogłem. Ona mogła i była, i kupiła mnóstwo książek. A że mnie nie było to kupiła i dla mnie. Dziękuję bardzo Karolince z bloga Papierowe Miasta. :)



Ok. Było o nabytkach to teraz krótkie podsumowanie pod względem przeczytanych książek. Niestety, nie podtrzymałem w tym miesiącu tradycji w postaci tajemniczej liczby 5, bo czas mi na to nie pozwolił. Ale zabrakło mi dosłownie 2 dni, kiedy przeczytałem Bohatera Wieków. Biorąc jednak pod uwagę książki, jakie przeczytałem, mogę spokojnie powiedzieć, że spędziłem ten czas bardzo dobrze:

1. "Uwikłanie" - Zygmunt Miłoszewski
2. "Światło, którego nie widać" - Anthony Doerr
3. "Paskudna historia" - Bernard Minier
4. "Na fali szoku" - John Brunner

Uwikłanie i Paskudna historia to bardzo dobre książki dla tych z Was, którzy lubią pełnokrwiste i klimatyczne kryminały i thrillery, z ciekawą intrygą i fabułą. Dla mnie to były pierwsze spotkania literackie z tymi autorami, których miałem na uwadze od kilku miesięcy. I były to spotkania bardzo udane.
Światło, którego nie widać to pozycja, która otrzymała Pulitzera - chyba najbardziej prestiżową i uznaną wśród społeczności literackiej nagrodę. Zawsze podchodzę do takich wychwalanych i nagradzanych książek z dystansem, bo niejednokrotnie nie potrafię zrozumieć za co? Książka Doerra od początku jednak zachęcała mnie do siebie i swoją treścią, i klimatyczną okładką, która niewątpliwie przyciąga oko, i czekałem na jej pojawienie się. I się nie zawiodłem. Książka jest świetna i wywołuję gamę emocji. Ale nie będę pisał nic więcej, bo napisałem o tym w recenzji. Sięgnijcie sami i się przekonajcie. Na pewno się nie zawiedziecie. ;)
Po Na fali szoku sięgnąłem bez opamiętania po zachwycie przy pierwszym spotkaniu z Brunnerem. Nie była to książka tak rewelacyjna, jak wspomniane Wszyscy na Zanzibarze, ale zdecydowanie dobra, ciekawa i podkreślająca oryginalny styl autora, książka, która pojawił się u nas 40 lat po premierze(!). A czyta się bardzo dobrze. Fani fantastyki będą zadowoleni. Polecam.

Plany na listopad:
1. Thomas Arnold - Tetragon (właśnie czytam)
2. Bernard Cornwell - Płonące ziemie
3. Artur Szrejter - Herosi mitów germańskich Tom 1: Sigurd pogromca smoków i inni Wolsungowie
4. Cordwainer Smith - Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia

Może tym razem wrócę do tradycji i znowu uda mi się ogarnąć 5 pozycji? Zobaczymy. ;)

16 komentarzy:

  1. Miniera zazdroszczę bardzo:) Gratuluję podjęcia nowych współprac i zazdroszczę takiej koleżanki. Mam nadzieję, że plany na listopad uda Ci się zrealizować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Też mam taką nadzieję. :)

      Usuń
  2. Gdybyś zdobył 12 książek by pasowało do schematu : Ja przeczytałem 12 i zdobyłem 4, Ty przeczytałeś 4, ale zdobyłeś 13 :P
    Zazdroszczę Ci kilku pozycji, ale udało mi się wygrać całkiem niedawno Bernard Minier - Paskudna historia z autografem od autora :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, to od Kyou na koniec jeszcze dostałem tę książkę i wyszło 13. Ale bynajmniej nie pechowo. :)
      No to ładnie. Gratuluję. ;)

      Usuń
  3. Ja tam cały czas jestem za prenumeratą ratalną "Świata Dysku", może mają jeszcze wydane już numery - to raptem 26 zł miesięcznie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie dużo. Ale to jest dobra opcja dla osób, które już Pratchetta znają. Ja nie mam kompletnie pojęcia jak pisze. A że na "Kolor magii" się już czaiłem od jakiegoś czasu, to go zgarnąłem z antykwariatu zaraz jak zauważyłem. :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Hehe, rozpisałem się. Ale następnym razem będzie mniej treściwie. :)

      Usuń
  5. Teraz już nie masz wyjścia i musisz kiedyś Złodziejkę przeczytać! *chytry plan* :D No i sowia zakładka koniecznie musi się przydać :D Innych ptaszków niestety nie mieli :D
    Książków Ci się nieźle nazbierało :3 Ja się ograniczam! Serio. W tym miesiącu przyszły do mnie dopiero trzy... I zdążyłam już wygrać pięć... Ale to się nie liczy, okej? :D
    Pewnie dzisiaj szalejesz w Katowicach, co? :D Żałuję, że tym razem ja nie mogłam być :c Mam nadzieję, że jakiś wpis z Targów będzie, bo chętnie zobaczę, co tracę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że jak napisałaś u siebie, że coś dla mnie kupiłaś i wysłałaś to sie zastanawiałem, co to będzie za książka. Moje myśli wędrowały wokół Mroza i Ćwieka - bo myślałem, że jednego z ulubionych pisarzy mi podeślesz. A tu się okazało, że to taka gra kombinacyjna. :P Dzięki raz jeszcze. ;)
      W tym miesiącu, jak jest dopiero pierwszy tydzień listopada, a wygrane też się liczą. :P
      Nie do końca nazwałbym to szaleństwem, bo niewiele znalazłem tam dla siebie. To znaczy, książek jest od cholery, które mnie interesują bo był Rebis, Sonia Draga, Znak, Olesiejuk i inni, ale kurczę promocja 20% to nie jest coś, co mnie przekonuje, żyjąc ze świadomością, że gdzie indziej jest taniej. Wchodzisz na arosa, bonito i masz 30-35% i Ci do domu wyślą. Jakby to było promo + podpis autora to co innego. Ale ja tam nie znalazłem żadnego autora dla siebie. Na dniach napiszę krótką relację. ;)

      Usuń
    2. Planowałam podesłać coś Mroza, ale nie miałam pojęcia co szczerze mówiąc :D Chyba musiałabym Ci sprezentować całą jego twórczość, bym była zadowolona :D
      To takie łagodne podejście TERAZ NIE MASZ WYJŚCIA :D Nie no, myślę, że Ci się spodoba :D Aż tak bardzo nie mogę się mylić :p
      W Krakowie też był ogromny zawód, jeśli chodzi o promocje. Były praktycznie zerowe, ale ja nie kupuję książek prawie w ogóle, a jak już to za ceny rynkowe w empiku czy innej księgarni, więc się skusiłam na... trochę. Teraz mam już ścisłe plany książkowe co muszę kupić jak będę w Warszawie i czego potrzebuję do mojego styczniowego planu :D
      Co do wygranych... to się nie liczą :p NIEPLANOWANE :p

      Usuń
    3. Hehehe, spoko. Sięgnę po niego i tak w swoim czasie. Może w przyszłym roku będzie w Katowicach, kto wie.
      Ja też tak myślę, bo słyszałem o tej książce na długo przed tym, jak o niej pisaliśmy. I to było postanowione, że na pewno ją przeczytam. Będę chciał ją przeczytać jeszcze w tym roku, jeśli już do mnie przywędrowała. :)
      Tak? To może to normalne jest wszędzie. Ja się dużo przyglądałem książkom w antykwariatach na stoiskach. Były też jakieś kosze wydawnicze po kilka zł. Np. z Soni Draga wyrwałem Chattama za 10 zł. Powinni więcej takich koszy robić, bo pewnie wiele jest książek sprzed kilku lat, gdzie nakłady są na wyczerpaniu, więc czemu ich nie wyczerpać do końca? ;) Ja w Empiku nie kupuję, bo tam nie ma żadnych promocji i poszanowania do klienta, żeby go zachęcić do czytania, wiec jak ja mam kupić Kinga (najnowszego) za 40 zł u nich już, a za 28 na necie, to wolę poczekać parę dni i kupić taniej. W Matrasie znacznie lepiej to wygląda i przyjemniej się tam robi zakupy.
      Liczą się, liczą. Każda nowa książka to kolejna zdobycz. "Złodziejka" też nie była planowana, a jednak okazałą się być dla mnie szczęśliwą 13. ;)

      Usuń
  6. Stosik naprawdę imponujący :D. Zwłaszcza jego wysokość robi wrażenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Wysoki prawie jak Kaczyński. :D

      Usuń
    2. Hahahah :D. Zdecydowanie wolę towarzystwo książkek od Kaczyńskiego i innych polityków! :)

      Usuń
    3. No raczej. Ja też. :P Mnie polityka w ogóle nie interesuje i nie znam się na niej.

      Usuń