wtorek, 26 maja 2015

WYSPA NA PRERII - Wojciech Cejrowski [recenzja]

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 295
Gatunek: Podróżnicza
Moja ocena: 6/6









W ostatnim czasie mam pewną dłuższą serię książek czytanych z fantastyki, czytam jedna za drugą, raz science fiction, raz fantasy, raz science fiction, raz fantasy. Po ulubione gatunki sięga się i czyta chętnie tak często, jak tylko się da, ale takie czytanie, na dłuższą metę, może doprowadzić do kryzysu czytelniczego, czyli mówiąc krótko: znacznego obniżenia przyjemności z czytanych książek. Od czasu do czasu, a czasem nawet i częściej, trzeba sobie zrobić przerwę, żeby nie doszło do tego przesytu, a jak już się pojawił to żeby go wygonić. Dobrym sposobem w takim przypadku jest sięgnięcie po inne, sprawdzone i też chętnie czytane, gatunki lub ulubionych autorów, którzy pomogą wnieść nieco świeżości do tego naszego czytania i postawić je z powrotem na nogi, jeśli dopadł nas ten przesyt. Moją alternatywą są powieści historyczne i książki podróżnicze, które zawsze czyta mi się świetnie. Tym razem postawiłem na podróżnicze, a że na półce leżała jeszcze nieprzeczytana dotąd (!) Wyspa na prerii Wojciecha Cejrowskiego, którego cholernie lubię, to wybór był prosty. ;)

"Dotychczas pisałem książki o Indianach z Amazonii – było dziko i egzotycznie. Ta jest o kowbojach z Arizony, i też będzie dziko i egzotycznie."*

Taką oto zachęcającą przedmową zaczyna się najnowsza książka Wojciecha Cejrowskiego, autora, dziennikarza i antropologa, i jednego z najbardziej znanych i rozpoznawalnych ludzi w Polsce, i na świecie. Odkąd sięgam pamięcią oglądałem jego świetny podróżniczy program "Boso przez świat", gdzie chodził na bosaka i zawsze w hawajskich koszulach po różnych zakątkach świata, prezentując wszystko i wszystkich dookoła, będąc uśmiechniętym od ucha do ucha, prawiąc ciekawie, mądrze, zabawnie, szczerze i często pieprznie. Równie dobrze, a pewnie dla niektórych i lepiej, wypada pan Wojciech w swoich książkach, których trochę napisał (stwierdzenie "napisał" jest tu może lekko przesadzone, bo nad jego książkami przy pracy korektorskiej siedzą aż trzy osoby (!), żeby zwalczyć daleko posuniętą dysleksję, ale niech to tak zostanie). 

Wyspa na prerii jest jego czwartą książką podróżniczą i tutaj, tak samo jak w programie, przedstawia wszystko szczegółowo, mądrze i ciekawie, zapraszając i zachęcając do wysłuchania. Ta książka jest dosyć szczególna, bo do tej pory autor przedstawiał swoje przygody i podróże wędrując samemu lub wspólnie z dzikimi plemionami w Amazonii, a tutaj już nie ma podróży i nie ma dzikich plemion, tylko ucywilizowani kowboje i szczęśliwy Wojciech Cejrowski, który osiadł w swoje posiadłości.

"Jiii-ha! Dziecięce marzenie spełnione: jest ranczo, mam kolta, kowbojki, krowy, kojota, mustanga, są skunksy i termit, było tornado, kapelusz wieszam na gwoździu i mogę legalnie zastrzelić każdego, kto spróbuje mi to odebrać. A w dodatku mówią do mnie Mr. Gringo."**

Swój dom na prerii, w Arizonie, najpierw autor dostał w prezencie, potem wygrał w karty, a na koniec ostatecznie kupił i zaczął się osiedlać. A początki były ciekawe, oj bardzo ciekawe, bo na prerii sprawa wygląda tak, że tutaj obcym się jest, póki nie pozna się WSZYSTKICH w okolicy, a Ci WSZYSCY znają Cię na długo przed tym, nim ty poznasz ich, i wiedzą o Tobie wszystko, nawet nie wiesz skąd. Dopiero jak poznasz całą ludność możesz być już uznany za "swojego" i jednego z "członków stada". Ale zanim do tego doszło, i też już po tym wydarzeniu, Cejrowski przedstawia wszystkie swoje perypetie na prerii, na przemian to rozśmieszając, to zadziwiając czytelnika. I tak na przykład przeczytamy o największych dziwakach w Arizonie, o surowych warunkach bytowania, gdzie koniecznie trzeba żyć w zgodzie z przyrodą i na wszystko uważać, o stróżu prawa, który doradzał mu jaką broń zakupić do obrony własnej, o sympatycznych mieszkańcach, którzy uwielbiali jemu i sobie nawzajem płatać różne figle, o tym, jak doradzano mu urządzenie trawnika, żeby uchodzić za porządnego gościa w okolicy, i o wielu, wielu innych, mniejszych lub większych wydarzeniach, jakie go spotkały.

"Urodziłem się w Polsce pod sowiecką okupacją, wychowałem w komunizmie, przyjechałem do USA z Unii Europejskiej i niektóre zachowania, traktowanie obywatela i klienta po prostu nie chciały mi się pomieścić w głowie. Ameryka ma swoje złe strony, ale jej dobre strony powodują, że człowiek stoi przez jakiś czas oniemiały, a potem chce wracać do swojego kraju, żeby zrobić porządek"***

Mieszkańcy prerii to bardzo ciekawi, życzliwi, weseli i wyjątkowy ludzie. Nie da się opisać jak bardzo wyjątkowi. Dość, by zadziwić autora i mnie samego, który czytał tę książkę. Ja osobiście mogę pana Wojciecha oglądać, słuchać i czytać dowolną ilość razy, i nigdy mi się nie znudzi. To także jest wyjątkowy człowiek, bo umie opowiadać, jest mądry, wesoły i zarażający swoim optymizmem i zaradnością, i często rozśmieszający do łez. Równie dobrze czytało mi się o kowbojach na Dzikim Zachodzie, jak i o dzikich plemionach z Amazonii, i serdecznie polecam każdemu z Was, kogo dopadnie kryzys czytelniczy, albo po prostu chce przeczytać coś lekkiego, dobrego, śmiesznego i ciekawego, aby sięgnąć po książki Cejrowskiego. ;)


* Wojciech Cejrowski, Wyspa na prerii, Wyd. Zysk i s-ka, Poznań 2014, s. 7.
**tamże, s. 115.
***s. 162.

9 komentarzy:

  1. Suchac moge ale czytac nie.
    http://agnesczytaipisze.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałem jego "Gringo wśród dzikich plemion" również świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To po "Wyspę" też możesz spokojnie sięgnąć, bo również jest świetna. :)

      Usuń
  3. No i proszę... jaka miła niespodzianka... w końcu coś dla mnie :) Na książki Pana Cejrowskiego mam chęć już od jakiegoś czasu, przyznam się, że nie czytałam jeszcze żadnej, ale bardzo skutecznie zachęciłeś mnie swoją recenzją i w najbliższym czasie zapoluję, na którąś z jego książek! Doradź, od której najlepiej zacząć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to, że zachęciłem. Ja Ci Cejrowskiego polecam ze spokojnym sumieniem, bo jestem przekonany, że Ci się spodoba. A od której zacząć? Myślę, że od Gringo, bo to najczęściej czytana książka Cejrowskiego i każdemu się podoba. Na równi z nią stawiam ww "Wyspę". Obie są dla mnie idealne. Nieznacznie gorzej oceniam Rio Anaconda, ale to też bardzo dobra książka. Najgorzej zdecydowanie wypada Podróżnik WC, bo to sam początek przygód Cejrowskiego, gdzie był jeszcze młody, nieopierzony, nieco irytujący, opryskliwy itp. Podlinkowałem Ci te konkretne książki do moich opinii na LC, gdzie pisałem na świeżo. Myślę, że bez względu na to, czy sięgniesz po "Gringo", czy po "Wyspę", będziesz zadowolona. Sama tylko zdecyduj czy chcesz najpierw poczytać o Dzikim Zachodzie i niesamowitych kowbojach, czy o dzikich plemionach i tajemniczej Amazonii. ;)

      Usuń
    2. Chyba na początek bardziej ciekawią mnie dzikie plemiona i tajemnicza Amazonia :)) Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, niebawem zapoluję i z pewnością przeczytam!

      Usuń
    3. I to będzie bardzo dobry wybór. Książka idealna na okres jaki się zbliża, czyli na ciepłe, słonecznie dni, najlepiej w plenerze. :) Ja "Gringo" niemal całe przeczytałem na hamaku. :)

      Usuń
    4. O tak, ja uwielbiam czytać na mojej działce latem... to moje najlepsze miejsce na lekturę... już mam tę książkę w wirtualnym koszyczku ;) w czerwcu ją kupię, a latem przeczytam... :)) Pozdrawiam, miłego dnia :)

      Usuń